Brytyjskie obozy koncentracyjne

Brytyjskie obozy koncentracyjne w Afryce Południowej: tragedia, polityka i konsekwencje

W cieniu wojny burskiej, gdzie śmierć i cierpienie były codziennością, ponad 100 000 ludzi znalazło się w pułapce bezwzględnej polityki imperialnej. Dzieci, kobiety, starcy – wszyscy stali się ofiarami brutalnej strategii, która miała na celu złamanie oporu. Brytyjskie obozy koncentracyjne w Afryce Południowej stały się symbolem niewyobrażalnej tragedii, której echo wciąż budzi kontrowersje i pytania o granice wojennej etyki.

Brytyjskie siły zbrojne zapędziły do tych obozów ponad sto tysięcy Afrykanerów, którzy marli w zatrważającym tempie. Złe odżywianie, głód oraz wybuchy epidemii uśmierciły około trzydziestu tysięcy, z czego niewspółmiernie dużą liczbę stanowiły dzieci. Bez względu na to, czy śmierć cywilów była zamierzoną, czy niezamierzoną konsekwencją planów wojennych Kitchenera, utworzenie brytyjskich obozów koncentracyjnych w Afryce Południowej stanowiło pierwszy przypadek, gdy jedna grupa etniczna była en masse celem internowania bądź deportacji.

Ten tekst jest fragmentem książki Dziedzictwo przemocy, w której dowiesz się znacznie więcej. Znajdziesz ją tutaj:

Dziedzictwo-przemocy

Doniesienia o warunkach w obozach i liczbie o ar śmiertelnych zaczęły docierać do Wielkiej Brytanii wiosną 1901 roku. Reakcja opinii publicznej wahała się od obojętności do oburzenia. Nieco ponad sześć miesięcy wcześniej wybory powszechne – zwane popularnie „wyborami khaki” z powodu kryjącego się za nimi referendum w sprawie drugiej wojny burskiej – przywróciły do władzy konserwatywny rząd premiera Roberta Cecila, lorda Salisbury, oraz sprzymierzonych z nim unionistów z Partii Liberalnej. W tym czasie brytyjscy wyborcy wierzyli, że wojna jest niemal wygrana. Konflikt natomiast toczył się dalej w gwałtowny sposób i światu ujawniona została ciemna strona brytyjskiego liberalnego imperializmu.

Działaczka pokojowa i brytyjska obrończyni dobra społecznego Emily Hobhouse stanęła na czele misji śledczej. W końcu 1900 roku przybyła do Afryki Południowej, gdzie zetknęła się z całą potęgą wysokiego komisarza Milnera, który oczywiście określił ją mianem „wichrzycielki” i uczynił wszystko, co w jego mocy, by utrudnić jej starania. Hobhouse wróciła do kraju, by ogłosić swój Raport z wizyty w obozach dla kobiet i dzieci w Kolonii Przylądkowej i w Kolonii rzeki Oranje coraz bardziej podzielonej brytyjskiej opinii publicznej.

W Wielkiej Brytanii powstała szeroka proburska koalicja, która obejmowała część polityków Partii Liberalnej i socjalistów oraz czołowych intelektualistów, takich jak J.A. Hobson, którego krytyka imperializmu ze względów gospodarczych też była owocem drugiej wojny burskiej. Przyszły premier David Lloyd George poruszył tę sprawę w Izbie Gmin, gdzie kolega Milnera z Balliol, a teraz minister wojny St John Brodrick bronił brytyjskiej strategii. Twierdził, że obozy, choć stanowią „konieczność militarną”, są „dobrowolne”, a internowanym Afrykanerkom jest w nich „wygodnie i są zadowolone” .

Emily Hobhouse
Emily Hobhouse, domena publiczna

Wielu Brytyjczyków nieustająco popierało imperium, naród oraz monarchię i akceptowało obronę rządu. Gromili Hobhouse jako uosobienie proburskiego sentymentalizmu – sentymentalizmu, który podkopywał wysiłek wojenny i był zdradziecką zniewagą dla imperialnego patriotyzmu Brytyjczyków. Popierający Burów stali się kozłami ofiarnymi powolnego postępu w działaniach wojennych, a prasa atakowała Hobhouse jako „histeryczkę”, „polityczną agitatorkę” i osobę „rozsiewającą nieścisłe i mrożące krew w żyłach opowieści”.

Mimo to jej raport podsycił głośne dyskusje. W parlamencie Lloyd George otwarcie oskarżył rząd brytyjski o prowadzenie „polityki eksterminacji”, natomiast poseł John Ellis przyrównał obozy do dramatu „Czarnej Dziury w Kalkucie”. Przywódca Partii Liberalnej Henry Campbell-Bannerman na swoje retoryczne pytanie „Kiedy wojna przestaje być wojną?” udzielił takiej odpowiedzi: „Gdy jest prowadzona barbarzyńskimi metodami w Afryce Południowej”.

UWAGA! PONIŻEJ DRASTYCZNA FOTOGRAFIA

Wiadomości o południowoafrykańskich obozach koncentracyjnych trafiły na pierwsze strony gazet. Rząd brytyjski używał różnych metod odpierania za rzutów. Utworzył wewnętrzną komisję śledczą i mianował jej przewodniczącą Milicent Fawcett, zagorzałą krytyczkę Hobhouse. Hobhouse próbowała wrócić do Afryki Południowej, ale gdy jej parowiec wszedł do portu w Kapsztadzie, Kitchener zadbał o to, by stan wojenny – świeżo wprowadzony w kolonii, zdaniem dowódcy wojskowego, w konkretnym celu „zapobieżenia napływowi osób niebezpiecznych, materiałów wojennych oraz zakazania wywrotowych publikacji” – pozwolił pozbyć się Hobhouse.

Po kilku dniach teatru, który skończył się tym, że żołnierze związali ją jej szalem i wnieśli na pokład statku odpływającego do Europy, działaczka została deportowana. Krytycy w kraju kwestionowali zgodność z prawem, nie wspominając o etyce, takiego posunięcia. Brodrick, broniąc działań Wielkiej Brytanii w parlamencie, zignorował jednak odbywającą się tam oraz w mediach dyskusję i stwierdził rzeczowo, że na mocy stanu wojennego rząd brytyjski ma prawo deportować każdego wywrotowca znajdującego się na południowoafrykańskim terytorium.

Lizzie van Zyl
Afrykanerskie dziecko Lizzie van Zyl w brytyjskim obozie koncentracyjnym,
Bloemfontein w Afryce Południowej, 1900 rok (domena publiczna)

Choć cywilni i wojskowi przywódcy uważali, że obozy stanowią militarną konieczność, ani jedni, ani drudzy nie chcieli wziąć za nie odpowiedzialności. „Czarną plamą… jedną bardzo czarną plamą… na obrazie sytuacji jest potwor na śmiertelność w obozach koncentracyjnych – przyznał Milner. – Chociaż można przedstawić dziesiątki wyjaśnień i wynaleźć dziesiątki usprawiedliwień, nie stanowią one tak naprawdę żadnej odpowiedniej obrony. (…) Równocześnie nagły zwrot w tej polityce tylko pogorszyłby sytuację. (…) Wierzę, że zminimalizujemy zło, ale nigdy się go nie pozbędziemy”.

W końcu Kitchenerowi udało się wmusić Milnerowi i Ministerstwu Kolonii nadzór administracyjny nad obozami, tyle że dopiero po tym, jak komisja Fawcett przedstawiła swój raport potwierdzający wszystkie twierdzenia Hobhouse. Zamiast dostrzec zbrodnicze lub rozmyślne działania, autorzy raportu wskazywali na podstawowe problemy z higieną.

Tutaj uwidoczniło się napięcie między obozami jako zakładem karnym a ich wykorzystaniem w roli domniemanych miejsc wsparcia i resocjalizacji. W sytuacji, gdy na jego biurko docierały raporty indyjskiej komisji do spraw głodu, sekretarz stanu do spraw kolonii Joseph Chamberlain dobrze zdawał sobie sprawę z rzekomego sukcesu w powstrzymywaniu chorób i poprawie urągających higienie warunków za otoczonymi drutem obiektami, które w rzeczywistości były prowizorycznymi obozami pracy.

Wezwał ekspertów, pułkowników Samuela Thomsona i Jamesa Wilkinsa z indyjskiej służby medycznej, a oni wymyślili procedury sanitarne i kontrolne, dzięki którym uchodzących przed głodem i o ary zarazy oddzielano od ogółu ludności Indii Brytyjskich oraz od ludzi wystarczająco zdrowych, by pracować.

W Afryce Południowej Thomson i Wilkins wprowadzili systemy planowania przestrzeni, przestrzegania zasad higieny i dyscyplinę, zwiększając efektywność środków sanitarnych, które zarekomendowała komisja do spraw obozów koncentracyjnych dla kobiet, a brytyjskie Ministerstwo Wojny już wdrożyło. Te starania rzeczywiście przyniosły zmniejszenie wskaźników śmiertelności, chociaż znaczne szkody już zostały wyrządzone.

Brytyjskie obozy koncentracyjne
Czarnoskóre dzieci owinięte w kocyki, tekst rękopisu na odwrocie: “Bronkers Spruit”, prawdopodobnie 1901 rok (domena publiczna)

Thomson miał pozostawić władzom Afryki Południowej wizję jej związków z Indiami oraz resztą imperium, jeśli chodziło o przyszłość polityki internowania. Jego zdaniem obozy koncentracyjne stwarzały „niezwykłą możliwość ustalenia, czy wykonalne [jest] utrzymanie dużej grupy mężczyzn, kobiet i dzieci w dużych obozach w dobrym zdrowiu”.

„Stwierdzono fakt” – powiedział – że przy odpowiednich zabezpieczeniach sanitarnych i stanowczym egzekwowaniu zasad higieny można by trzymać za drutem kolczastym ogromną liczbę poddanych Jego Królewskiej Mości. Jeśli chodziło o Thomsona, „nauki wyniesione w obecnej Wojny małe i wielkie sytuacji (…) okazują się interesujące i użyteczne, na wypadek gdyby w przyszłości zaistniały mniej lub bardziej podobne okoliczności”.

Takie lekcje segregacji, kategoryzacji i racjonalizacji internowania dużych, uznanych za niebezpieczne, grup ludności na masową skalę były teraz szeroko znane. Afryka Południowa, zdaniem historyka Aidana Fortha, „wypromowała na świecie ideę masowego internowania” wraz z jego represyjnymi i reformistycznymi zasadami, choć te drugie trudno było czasami dostrzec”.

Pomimo, czy też z powodu, „barbarzyńskich metod” prowadzona przez Kitchenera wojna na wyniszczenie przywiodła Afrykanerów do stołu negocjacyjnego. Miało to dalekosiężne następstwa dla imperium oraz afrykańskiej ludności tego regionu. Zarówno podczas wojny, jak i po jej zakończeniu Wielka Brytania złożyła ojcowską ochronę południowoafrykańskich czarnych na ołtarzu doraźnych korzyści gospodarczych i uprzedzeń rasowych.

W dyskusjach nad cierpieniem Afrykanerów niewielu wyrażało troskę o sto tysięcy czarnych przetrzymywanych w brytyjskich obozach koncentracyjnych. Podczas gdy tysiące czarnych wspierały brytyjski wysiłek wojenny na liniach frontu, nie którzy szukali ochrony militarnej, a zamiast niej doczekali się internowania.

Wojska Kitchenera bezmyślnie urządzały karne obławy na pozostałych. Zgodnie z większością opisów warunki w sześćdziesięciu czterech obozach koncentracyjnych dla czarnych były gorsze niż w obozach dla Afrykanerów. Osłabieni i nękani chorobami czarni podejmowali pracę przymusową dla obniżonych racji żywnościowych, a wskaźnik zgonów, ostrożnie licząc, wzrósł do ponad dziesięciu procent ludności obozów. Na mocy wynegocjowanego układu z Vereeniging podpisanego w końcu maja 1902 roku republiki burskie zrzekły się niepodległości, aczkolwiek otrzymały obietnicę autonomii w ramach imperium brytyjskiego.

Wraz z szeregiem ustępstw, łącznie z funduszami powojennej od budowy w wysokości trzech milionów funtów, Brytyjczycy w końcu przekazali Afrykanerom prawo do decydowania o politycznej przyszłości czarnej ludności w Afryce Południowej, gwarantując w ten sposób jej podporządkowanie przez niemal kolejne stulecie. Osiem lat później cztery brytyjskie kolonie: Przylądkowa, Natal, Transwal i Kolonia rzeki Oranje miały się połączyć w Związek Południowej Afryki, niezależne dominium w ramach imperium.

Zgromadzenie przed budynkiem Domu Staromiejskiego
Zgromadzenie przed budynkiem Domu Staromiejskiego w Kapsztadzie po zakończeniu II wojny burskiej, na którym podjęto rezolucję popierającą aneksję republik burskich i utworzenie Związku Południowej Afryki, 1902 rok (domena publiczna)

W negocjacjach reprezentował Afrykanerów Jan Smuts, który wychowywał się w Kolonii Przylądkowej. W imperialnej opowieści Horatio Algera, przynajmniej o tyle, o ile chodziło o wpływ polityczny i międzynarodowy, introspektywny i nieśmiały Smuts wydobył się ponoć z zaścianka dzięki ciężkiej pracy i geniuszowi, uzyskując w końcu stypendium w Christ’s College w Cambridge, gdzie studiował prawo.

Wiecznie zmizerniały wytrzymał tęsknotę za domem i towarzyskie napiętnowanie dzięki zapomodze od jednego ze swoich profesorów, który podobnie jak wielu innych dostrzegł jego zdolności intelektualne. Zanim uzyskał dyplom w 1894 roku, napisał książkę o Walcie Whitmanie, która położyła podwaliny pod jego późniejszą teorię holizmu, a także ukończył studia z najwyższą oceną na dwóch kierunkach, niezwykłe wyróżnienie na miarę członkostwa w bractwie Phi Beta Kappa.

Otrzymał niezliczone nagrody, w tym George Long Prize w dziedzinie prawa rzymskiego i prawoznawstwa. Braki towarzyskości nadrabiał z nawiązką błyskotliwością; jak w 1970 roku oświadczył rektor Christ’s College: „w pięćsetletnich dziejach college’u, wśród wszystkich jego członków, dawnych i obecnych, trzech było naprawdę wybitnych: John Milton, Charles Darwin i Jan Smuts”.

Po studiach w Cambridge Smuts odrzucił to, co z całą pewnością byłoby obiecującą i lukratywną przyszłością w prawniczym fachu, i wrócił do Afryki Południowej, gdzie wstąpił do Afrikaner Bond, partii radykalnie etnicznej i antyimperialnej. Gdy w 1899 roku wybuchła wojna z Wielką Brytanią, został prawą ręką prezydenta republiki Transwalu Krugera i zanim znalazł się na pierwszej linii pól bitewnych imperium, zajmował się logistyką, propagandą i strategią.

Ten przywódca afrykanerskiego komanda zasłynął ze sprawności w wojnie podjazdowej i skłonności do wyciągania z plecaka porwanego egzemplarza Kantowskiej Krytyki czystego rozumu, którą studiował pod osłoną ciemności przed rozpoczynanymi o świcie atakami.


Tekst jest fragmentem książki Dziedzictwo przemocy Wydawnictwa Znak Horyzont (współpraca reklamowa).

Comments are closed.