Cesarzowa Piotra, tom 1

Cesarzowa Piotra |Recenzja

Kristina Sabaliauskaitė, Cesarzowa Piotra, tom 1, przeł. Eliza Deszczyńska

Krew, która spływa po zębach, ból, który nie daje krzyczeć, i wspomnienia, które w ostatnich godzinach życia wypełniają każdy oddech. Książka Cesarzowa Piotra – surowa, liryczna i bezlitosna opowieść kobiety, która przetrwała historię, lecz nie oszukała śmierci. To nie kolejna powieść o dworze, lecz intymna spowiedź z życia na granicy godności i upodlenia. Trudno zapomnieć głos, który mówi wprost z wnętrza ciała.

Czy znasz smak czarnej krwi płynącej z ust umierającej kobiety? W maju 1727 roku Marta Skowrońska‑Katarzyna, żona Piotra I, liczyła każdą minutę swojego oddechu. W prologu polskiego wydania pierwszego tomu powieści Cesarzowa Piotra autorka oddaje jej głos: Trzy razy zmieniałam wiarę, pięć razy – imię, cztery razy wychodziłam za mąż, trzy razy za tego samego mężczyznę.

To wyznanie jest jak iskra – przyciąga czytelnika do kominka, zmusza, by usiadł i wysłuchał intymnej spowiedzi kobiety, która z sieroty, praczki i wojennej branki stała się władczynią imperium. Powieść Kristiny Sabaliauskaitė w przekładzie Elizy Deszczyńskiej odtwarza jej życie z dbałością o detale – z perspektywy ostatnich dwudziestu czterech godzin umierającej cesarzowej. Żyjemy w świecie, gdzie historia ściera się z mitem, więc autorka opowiada historię kobiety – rewizję przeszłości widzianą oczami bohaterki. Czy trzeba więcej, by poczuć wagę jej słów?

Litewska pisarka łączy tu perspektywę kobiecą z kronikarską dokładnością. Wciąga czytelnika rytmem narracji, drobiazgami codzienności i powtarzającymi się zdaniami, które brzmią jak modlitwy. W tle pojawia się Carskie Sioło, pałace Moskwy i Sankt Petersburga, a także Prusy, Szwecja i Rzeczpospolita – mozaika kultur. Autorka nie stroni od emocji; język prologu jest fizjologiczny, brutalny, ale też poetycki: Wdech, wydech. Już prawie całe usta mam wypełnione krwią (…) Nienawidzę własnego ciała. Takiego otwarcia nie da się zapomnieć.

Kim jest Kristina Sabaliauskaitė i co wnosi do literatury?

Kristina Sabaliauskaitė urodziła się w Vilniusie w 1974 roku i jest doktorem historii sztuki. Jako dziennikarka „Lietuvos rytas” mieszkała w Londynie, a jej życiem rządziły archiwa, muzea i literatura. Debiutowała tetralogią Silva Rerum, która w Litwie stała się bestsellerem i zdobyła liczne nagrody. Jej styl charakteryzują narracje wielogłosowe, głęboko zakorzenione w historii, a zarazem bliskie czytelnikom dzięki emocjonalnemu językowi. Autorka potrafi przenieść nas w czasy XVII czy XVIII wieku, nie tracąc z oczu ludzkich historii, co stawia ją w jednym rzędzie z Hilary Mantel i Umberto Eco.

W 2019 roku Sabaliauskaitė wydała pierwszy tom dilogii Peter’s Empress, w której opowiada o litewskiej żonie cara Piotra I. Już w chwili premiery książka stała się bestsellerem – pierwszy nakład sprzedano w przedsprzedaży, a w ciągu sześciu miesięcy miała siedem wydań. Na polski przełożyła ją Eliza Deszczyńska, czyniąc tekst przystępnym, a jednocześnie zachowując styl autorki. Translacja była prowadzona w konsultacji z Sabaliauskaitė, dzięki czemu zachowano idiom litewski i archaiczne rosyjskie wstawki.

Autorka jest artystką świadomą kulturowych kontekstów – jej zainteresowania barokiem i reformami Piotra I widać w drobiazgowości opisów, a jednocześnie w krytycznym spojrzeniu na przemoc ukrytą w historii. W swoich książkach łączy wschodnie i zachodnie tradycje, pokazując, jak konflikty religijne i polityczne kształtowały tożsamości ludzi. Taka perspektywa czyni z niej jedną z najważniejszych współczesnych pisarek europejskich – według Le Figaro to powieść epicka, surowa i poetycka zarazem. Czy można nie zaufać takiej rekomendacji?

O czym opowiada Cesarzowa Piotra?

Pierwszy tom Cesarzowej Piotra jest powieścią historyczną i zarazem intymnym monologiem. Fabuła rozgrywa się w ciągu jednej doby – ostatniej doby życia Katarzyny I. Leżąc na łożu śmierci w Carskim Siole, bohaterka wspomina swoje życie – od dzieciństwa jako Marta Helena Skowrońska po wiejskich i miejskich zaułkach Rzeczypospolitej, przez niewolę u pastora Glücka w Marienburgu, aż po pałace Moskwy. Codziennie modliła się do Boga:„Boże Ojcze, któryś jest w niebie, chroń mnie, Martę Helenę Skowrońską – te słowa powracają jak refren, pokazując jej kruchą wiarę.

Historia toczy się wielotorowo: z jednej strony jest osobistą opowieścią kobiety, która przechodzi przez kolejne warstwy przemocy i upokorzeń, z drugiej – świadectwem epoki wielkiej wojny północnej, reform Piotra I i konfliktów kulturowych między Litwą, Polską, Szwecją a Rosją.

Narracja jest w pierwszej osobie, co sprawia, że czujemy wszystko w czasie rzeczywistym: smak krwi na ustach, ból po gwałcie, zapach dymu nad zgliszczami, radość z pierwszego czułego dotyku. Autorka nie oszczędza czytelnika, bo nie oszczędzała jej historia.

Marta zostaje wydana za żołnierza Johanna Cruse’a, a po jego śmierci trafia do feldmarszałka Szeremietiewa, który zmusza ją do służby i przemocy. Jej codzienność w armii rosyjskiej to pranie koszul, ciągłe zagrożenie i poniżenia: przy wtórze śmiechów żołnierskiej gawiedzi zostałam przez „pisarja” — pisarza woj skowego — zapisana jako Marta Helena Cruse, z domu Wiesiołowska, praczka wzięta do niewoli, żeby służyć w polowym gospodarstwie jego ekscelencji feldmarszałka () Pomyśleć tylko, że znalazłszy się wśród jego służby, głupio wierzyłam, iż naprawdę mi się poszczęściło. Jednak dzięki sprytowi i odwadze potrafi przetrwać – uśmiecha się, by nie zostać zabitą.

Jednym z najważniejszych epizodów tomu jest jej spotkanie z Aleksandrem Mienszykowem, młodym faworytem cara. Feldmarszałek Szeremietiew sprzedaje ją jako „ślicznotkę” ulubieńcowi. To scena dramatyczna i zarazem ironiczna, w której Mienszykow wylewa wino na własny mundur, by mieć pretekst do odkupienia praczki.

Mienszykow okazuje się pierwszym mężczyzną, który pyta Martę o jej los i pozwala jej płakać. W jego ramionach znajduje namiastkę bezpieczeństwa, choć autorka nie idealizuje ich związku: Mienszykow jest również członkiem brutalnego systemu, a jego kariera zależy od kaprysu cara.

Później na horyzoncie pojawia się Piotr I – genialny władca i tyran. W powieści to gigant z wizją modernizacji Rosji, ale też człowiek zdolny do okrucieństwa. Ich pierwsze spotkanie w Moskwie odbywa się w atmosferze skandalu, gdy tłum obrzuca ich warzywami, a car każe rzucić się na ziemię całemu bazarowi. Katarzyna opisuje go z mieszaniną fascynacji i wstrętu.

Sabaliauskaitė prowadzi narrację tak, aby ukazać zderzenie kultur – zachodniej i wschodniej – i pokazać, jak ciało kobiety staje się polem walki politycznej. Autorka nie tylko przybliża wydarzenia wojny północnej, ale również ukazuje codzienność dworu, rytuały religijne, język rosyjskich i litewskich chłopów, przysłowia, smaki potraw. Pisarka odtwarza staropolskie i litewskie słowa, a w przekładzie Deszczyńskiej zachowano archaiczną melodię, co dodaje autentyczności.

Forma, struktura i wydanie – jak wygląda książka?

Tom pierwszy Cesarzowej Piotra liczy około czterystu stron, w których retrospekcje przeplatają się z narracją teraźniejszą. Każdy rozdział rozpoczyna się datą i miejscem, co pomaga w orientacji chronologicznej.

Język powieści jest barokowy: zdania meandrują, pełne są powtórzeń, rytmicznych wyliczeń i metafor. Sabaliauskaitė potrafi stworzyć obrazy, które zapadają w pamięć: krew na włosach przypominająca „cuchnące żeglarskie sznury”, skóra szorowana ługiem, by zmyć gwałt, deszcz lejący się jak „strzał armatni przedziurawiający tamę”.

Polskie wydanie Wydawnictwa Literackiego to elegancki wolumin – twarda okładka z malarskim portretem, estetyczna i przykuwająca oko kompozycja typograficzna.

Blaski i cienie Cesarzowej Piotra

Największą zaletą powieści jest jej język. Sabaliauskaitė jest mistrzynią rytmu – używa powtórzeń, równoważników zdań, krótkich serii pytań retorycznych, by wciągnąć czytelnika w emocjonalny wir. Fragmenty jak modlitwy, opisy bólu, a następnie drobne momenty czułości tworzą melodyjną falę.

Autorka potrafi nadać materii historycznej indywidualny ton, łącząc osobistą narrację z epickimi wydarzeniami. W książce widać ogrom pracy badawczej – autorka, rekonstruuje detale obyczajowości, stroje, potrawy, sposoby modlitwy i przekleństwa. Dzięki temu nawet sceny przemocy nie są pustym szokiem, lecz częścią opowiadanej epoki.

Mocną stroną jest też konstrukcja postaci. Marta‑Katarzyna jest wielowymiarowa: z jednej strony to „sierota Skowrońska”, która modli się przed snem, z drugiej – kobieta, która nauczyła się używać uroku i sprytu, by przetrwać.

Aleksander Mienszykow i Piotr I też nie są jednoznaczni. Autorka portretuje ich z empatią i krytycyzmem, pokazując, że władza deprawuje, ale też obciąża. Interesujące są wątki poboczne: przyjaźń z wierną Johanną, rywalizacja z damami dworu, karykaturalne postaci duchownych. Narracja jest na tyle sugestywna, że czytelnik czuje się, jakby przebywał w łaźni polowej Szeremietiewa lub w ciasnej chacie chłopskiej.

Czy książka ma wady? Dla niektórych czytelników naturalistyczne opisy gwałtów i fizjologii mogą być przytłaczające. Czasami ilość szczegółów (nazwiska generałów, daty bitew) spowalnia akcję. Zdarzają się dłużyzny – retrospekcje powracają w różnych wariantach, co wymaga cierpliwości.

W porównaniu z innymi powieściami historycznymi, takimi jak Wojna i pokój Lwa Tołstoja czy Wolf Hall Hilary Mantel, Cesarzowa Piotra ma bardziej monotoniczną narrację, bo ogranicza się do jednego głosu. Wielbiciele wielowątkowych sag mogą uznać to za minus. Bywa też, że patetyczne wypowiedzi bohaterki kontrastują z dosadnymi opisami, co może budzić dysonans.

Jednak drobne potknięcia nie przysłaniają ogólnego obrazu. Autorka wykazała się odwagą, odtwarzając życie kobiety, która w historii Rosji bywała marginalizowana albo demonizowana. Zamiast baśni o Kopciuszku dostajemy opowieść o kobiecie, która musiała przetrwać w brutalnym świecie. To bardzo aktualne – w dobie dyskusji o prawach kobiet i przemocy domowej powieść wybrzmiewa mocno.

Czy warto sięgnąć po książkę Cesarzowa Piotra?

Ten tom to nie łatwa lektura, lecz literacka uczta z domieszką goryczy. Język autorki wiruje jak taniec na lodzie, jest surowy i zmysłowy jednocześnie. Powieść wciąga dzięki wyrazistej narracji, rzetelnemu obrazowi epoki i odwadze w ukazaniu mrocznej strony historii.

Po przeczytaniu zostają w nas obrazy: dziewczynka modląca się pod dachem Marienburga, brudny feldmarszałek śmiejący się z „portomojki”, uśmiechnięty Mienszykow wylewający wino, rozzłoszczony car przed bazarem. Pozostaje też pytanie: czy historia mogła potoczyć się inaczej, gdyby kobiety miały własny głos?

To powieść, która porusza do głębi i zaskakuje oryginalnością. Polecam ją wszystkim miłośnikom historii, literatury pięknej, literatury feministycznej. Jeśli lubisz Hilary Mantel czy Umberto Eco, docenisz erudycję i język Sabaliauskaitė. Jeśli szukasz lekkiej bajki, to nie jest książka dla ciebie – tu bólu i brudu jest więcej niż splendoru. Ale to właśnie ten realizm sprawia, że historia o „Kopciuszku XVIII wieku” staje się opowieścią o sile przetrwania. To moja osobista opinia – przeczytaj i oceń sam.


Wydawnictwo Literackie
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Literackim. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.