Śmierć królowej nie zawsze oznacza koniec jej panowania. Gdy Krzyżacy zdecydowali się wypowiedzieć wojnę, los jakby szyderczo zatoczył koło – 24 lata po Krewie spełniła się zapowiedź zmarłej Jadwigi Andegaweńskiej. Czy to tylko zbieg okoliczności, że wojna przyszła dokładnie wtedy, gdy miała przyjść? A może zza grobu przemówiła wola królowej, której Zakon miał się bać nawet po jej śmierci?
Unia w Krewie z 14 sierpnia 1385 roku miała być zabezpieczeniem Polski na wypadek ataku Krzyżaków. Zdawano sobie sprawę, że prędzej czy później ten sojusz wyjdzie Koronie na dobre, a Krzyżakom odbije się czkawką. Nie spodziewano się zapewne jednak, że data wypowiedzenia wojny, która do historii przeszła jako Wielka Wojna z Zakonem Krzyżackim, pokryje się akurat z 24. rocznicą podpisania unii krewskiej. Czy był to zwykły przypadek, czy może wpłynęła na to zza grobu św. Jadwiga Andegaweńska, która przecież sama ostrzegała, że wraz z jej śmiercią Krzyżacy nie będą mogli spać spokojnie!
Dlaczego Jadwiga Andegaweńska poskramiała krzyżackie zapędy?
Historia wielokrotnie pokazała, że Habsburgowie i Krzyżacy grali do jednej bramki. Nieco ponad 100 lat po śmierci Jadwigi Andegaweńskiej, w 1515 roku, Jagiellonowie podpisali z Habsburgami układ wiedeński, który miał gwarantować nie mieszanie się tej austriackiej dynastii do stosunków polsko-krzyżackich.
Wspominamy o tym nie bez powodu, ponieważ Jadwiga Andegaweńska była spokrewniona z Habsburgami. Jej prababką (matką Karola Roberta Andegaweńskiego) była Klemencja Habsburżanka. Sama Jadwiga, początkowo miała zostać żoną Wilhelma Habsburga, który był jej krewnym. Takie koligacje zapewniały Jadwidze poważanie wśród Krzyżaków.
Andegawenowie byli też spowinowaceni z Luksemburgami, a jeśli przyjąć ustalenia prof. Stanisława A. Sroki o tym, że Karol Robert Andegaweński miał córki z Elżbietą Łokietkówną, a jedna z nich miała być matką Anny świdnickiej i babką króla Czech Wacława IV Luksemburskiego, to wychodzi na to, że Andegawenowie nie byli tylko spowinowaceni, ale i spokrewnieni z Luksemburgami.
Powinowactwo to wynikało z małżeństwa córki Ludwika Andegaweńskiego – Marii z synem Karola IV Luksemburskiego, Zygmuntem. W związku przyszły cesarz był szwagrem Jadwigi Andegaweńskiej. Takie koligacje zapewniały najmłodszej córce Ludwika Andegaweńskiego poważanie wśród Krzyżaków.
W dodatku sama władczyni miała ostrzec Zakon, że w chwili, gdy ona umrze, Krzyżacy będą narażeni na ataki ze strony króla Władysława II Jagiełły.
Jadwiga Andegaweńska zmarła 17 lipca 1399 roku. Cztery dni wcześniej pożegnała się z tym światem jej córka – Elżbieta Bonifacja. Dziesięć lat po śmierci pierwszej żony Władysława II Jagiełły wypełniło się proroctwo Andegawenki.
Ku Wielkiej Wojnie z Zakonem Krzyżackim
Władysław II Jagiełło do końca wierzył, że uda mu się uniknąć konfliktu z Krzyżakami. Gdy wybuchło powstanie na Żmudzi, a później zapadł wyrok, w którym ustalono do kogo ma ona należeć, polski władca wysłał na odczytanie tego wyroku delegację. Był w niej obecny między innymi Wincenty Granowski, który był mężem Elżbiety Pileckiej – przyszłej żony Władysława II Jagiełły. W tej sprawie rozsądzał ówczesny król Czech Wacław IV Luksemburski. Wyrok odczytano w języku niemieckim i czeskim. Po polsku nie było tam ani słowa.
W takiej sytuacji polska delegacja poczuła się zlekceważona i oszukana. W geście dezaprobaty ostentacyjnie opuścili spotkanie. Tak naprawdę była to zagrywka z polskiej strony. Szukano pretekstu do wojny.
Po zerwanych rozmowach pokojowych zaczął tykać zegar, który odliczał dni do wypowiedzenia wojny. Władysław II Jagiełło powiadomiony o fiasku rozmów, gotował się już do wojny. Prorocza wizja jego zmarłej żony – Jadwigi Andegaweńskiej zaczęła się spełniać. Zmarła władczyni, zza grobu chciała postawić jeszcze kropkę nad „i”.
Wielki mistrz zakonu krzyżackiego – Ulrich von Jungingen 6 sierpnia 1409 roku wysłał do Jagiełły list, w którym wypowiadał Polakom i Litwinom wojnę. Nad tym, kiedy owa korespondencja dotrze do adresata musiała czuwać jakaś siła nadprzyrodzona.
Dlaczego?
Król Polski i Wielki Książę Litewski – Władysław II Jagiełło, dowiedział się o wypowiedzeniu wojny przez Krzyżaków akurat 14 sierpnia 1409 roku. Dokładnie 24 lata po tym, jak w Krewie dawał gwarancję Polakom, że jako król Polski będzie ich bronił przed Zakonem. Teraz stanął w obliczu realnego konfliktu, od którego nie było już odwrotu.
Kulminacyjnym i decydującym momentem Wielkiej Wojny z Zakonem Krzyżackim z lat 1409-1411 była słynna bitwa pod Grunwaldem, do której doszło 15 lipca 1410 roku. W upalny dzień, zmęczeni Krzyżacy stawili czoła potężnej armii polsko-litewskiej, wspieranej również przez inne armie. W wyniku bitwy poległ wielki mistrz Ulrich von Jungingen, a cały zakon stracił wielu ludzi. Straty były tak ogromne, że Krzyżacy już nigdy nie wrócili do dawnej świetności.
Tak wypełniła się przepowiednia, którą w formie deklaracji, jeszcze za życia, złożyła Zakonowi św. Jadwiga Andegaweńska.
Bibliografia:
- Krzyżaniakowa J., Ochmański J., Władysław II Jagiełło, Wrocław, Warszawa, Kraków, Gdańsk, Łódź 1990.
- Sroka Stanisław A., Genealogia Andegawenów węgierskich, Kraków 2015.
Fot. wygenerowana przez AI