Europa w 1661r.
Równocześnie z rozpoczęciem rządów osobistych przez Ludwika XIV w 1661, zaczyna on pisać pamiętnik, mający w przyszłości pomóc w edukacji następcy tronu. Zadanie to wykonał połowicznie. Opracowane zostały jedynie fragmenty 1661-1662 oraz 1666-1668, które zredagowali: wychowawca następcy tronu oraz członek Akademii Francuskiej. W pamiętniku znajduje się dokładny opis sytuacji międzynarodowej, która pozwoliła Ludwikowi umocnić swoją władzę we Francji, a następnie doprowadzić ją do rangi mocarstwa. W państwie w 1661r. panował spokój, a z państwami ościennymi obowiązywały podpisane wcześniej pokoje. Ludwik nie musiał obawiać się, że ktokolwiek przeszkodzi mu w jego planach. Hiszpania nie mogła uwikłać się w wojnę z Francją, nie miała bowiem ani funduszy, ani zasobów ludzkich. Oderwała się od niej Portugalia, z którą wciąż trwała wojna. Hiszpania straciła także część swojego terytorium na rzecz Francji na mocy traktatu pirenejskiego. Ludwik nie obawiał się także cesarza, ponieważ liczni książęta Rzeszy byli mu całkowicie oddani. Szwecja utraciła właśnie swojego wielkiego władcę – Karola Gustawa, a Dania zmęczona wojną ze Szwecją nie ingerowała w sprawy międzynarodowe. Także państewka włoskie, niechętne Ludwikowi, były zbyt słabe, aby się przeciwstawić. Tym właśnie sposobem po śmierci kardynała Ludwik znalazł się w idealnej sytuacji do rozpoczęcia znaczących zmian w państwie[10].
Kwestia arystokracji

Wikimedia Commons
Według księcia Ludwika Saint-Simona, Ludwik XIV kierował się w swoim życiu dwiema zasadami. Pierwsza z nich polegała na niepowoływaniu pierwszego ministra oraz na fakcie, iż w Radzie nie mógł znajdować się żaden kardynał, biskup ani prałat. Zasada ta według wybitnego pamiętnikarza miała być „wyśmienita”. Co do sensu drugiej, książę ma pewne wątpliwości. Trzymając się tej reguły król powoływał do Rady tylko ludzi marnie urodzonych. Miało to dla władcy olbrzymie znaczenie, gdyż w ten sposób mianowani przez niego ministrowie, sekretarze itp. wszystkie swoje osiągnięcia zawdzięczali wyłącznie monarsze. W ten sposób mógł on dowolnie usuwać ich ze stanowisk oraz traktować w dowolny sposób, wiedząc, że nie mają oni żadnej siły, by się mu przeciwstawić[11]. Dodatkowo władca nienawidził szlachetnie urodzonych. Ich intrygi, spiski, poniżanie innych i wzajemna nienawiść wzbudzały we władcy wstręt i obawę. Tak samo bał się on wybitnej inteligencji. Wiadomo zatem było, że jeśli ktoś łączył obie te cechy: mądrość i szlachetne urodzenie natychmiast popadał w niełaskę u króla. Przy całej swej niechęci do tych cech Ludwik XIV według Saint-Simona uwielbiał pochlebstwa. Płaszczenie się przed władcą i nieustanne rozpływanie się nad jego zaletami, a czasem nawet niewyszukane komplementy, mogły w łatwy i szybki sposób zbliżyć ministrów do króla[12].
Colbert
W 1661r. Ludwik XIV postanowił mianować naczelnym intendentem finansów Colberta Jana Baptyste. Był to zdecydowanie dobry ruch, albowiem już dzień po śmierci Mazzariniego Colbert udowodnił swą lojalność wobec władcy, wskazując Ludwikowi miejsce, w którym kardynał ukrył 18 milionów liwrów[13]. W 1669r. został on naczelnym intendentem budowli królewskich, sztuk pięknych i fabryk, aż w końcu otrzymał tytuł ministra marynarki. Bez względu na piastowane stanowisko kierował on całą gospodarką Francji[14]. Jego głównym zadaniem była centralizacja państwa oraz zbieranie funduszy na liczne ekspansje i przedsięwzięcia władcy. Był on wybitny w swoim fachu i, zgodnie z zasadami króla, był synem zwykłego mieszczanina. Popierając produkcję przemysłową udało mu się zwiększyć dochody państwowe. Tym samym przerzucił ciężar utrzymania monarchii i wojen właśnie na przemysł. Systematycznie kodyfikował prawo, znosząc liczne przywileje miast i prowincji, tym samym umacniając władzę absolutną Ludwika. Był zdecydowanym zwolennikiem idei merkantylistycznych. Intensywnie rozwijał eksport, ograniczając jednocześnie import[15]. W swoim memoriale z dnia 03 VIII 1664r. wspominał o handlu z Holandią. Szacował, że dochód państwa z eksportu towarów typu wino, wódka, ocet, jedwab itp. powinien wzbogacić państwo rocznie o 12 – 18 milionów liwrów. Tak się jednak nie działo, ponieważ m.in. Holendrzy zamiast płacić za te towary w gotówce, regulowali należności w towarze. Colbert zdecydowanie przeciwstawia się temu procederowi, chcąc nie tylko ukrócić import, lecz także sprowadzać z Indii liczne towary, a potem sprzedawać je dalej na północ. Uzyskane w ten sposób pieniądze miały być przeznaczone na budowę floty. Dzięki temu w portach i przy żegludze znalazłoby pracę milion ludzi. A same okręty znacznie podniosłyby rangę państwa i doprowadziły do powiększenia jego potęgi[16]. Pomysł ten oczywiście szybko zaczął przynosić korzyści. Dodatkowo, za jego inicjatywą rozwijały się manufaktury, zarówno te należące do monarchy jak i te prywatne, nierzadko wspierane z pieniędzy państwowych[17]. Przykładem może stać się przywilej Ludwika XIV dla przedsiębiorcy Piotra Guicharda z 17 II 1671r. Wspomniany kupiec założył w miejscowości St. Quentin zakład zajmujący się produkcją wyrobów z bawełny. We wspomnianym przywileju otrzymał immunitet na produkcję tego typu towarów w swojej okolicy, dodatkowo wypłacono mu 12 000 liwrów „na utrzymanie i powiększenie warsztatu”, zwolniono z podatków wyższych niż obowiązujące w 1670r. oraz od kwaterunków wojskowych[18]. Sukcesy Colberta były olbrzymie, jednak okupione olbrzymim wysiłkiem. Minister pracował 10-15 godzin na dobę, przy czym za odpoczynek uważał wykonywanie jednej z łatwiejszej z prac. Nie zaznawał rozrywek, nie pił wina. Tym wszystkim zasłużył sobie na przydomek „Północ”. Nazywany był także człowiekiem z marmuru[19].