Bałkański skok konika szachowego, czyli dopaść marszałka Tito!

Około godziny 12.00 na spadochronach wylądował drugi rzut desantu i zaczął oskrzydlać przybyłe z odsieczą oddziały partyzanckie, lecz w tym momencie na placu boju znalazła się 3. Brygada VI Lickiej Dywizji i związała Niemców w gwałtownej walce, w której obie strony zaczęły ponosić duże straty. To odciążyło otoczony w jaskini sztab Tity. Ponieważ Niemcy kontrolowali ogniem wejście do jaskini, partyzanci z batalionu osłony sztabu, przebili podłogę w jednej z izb baraku przylegającego do jaskini i marszałek wraz z innymi członkami sztabu opuścił się niepostrzeżenie na linie do koryta pobliskiego potoku. Po przejściu kilkudziesięciu kroków jego korytem, Tito wraz ze swymi ludźmi wydostał się przez sad na zbocze nad doliną rzeczki Unac i znalazł się poza rejonem rzeczki. Niemcy próbowali pójść jego śladem, lecz ich atak załamał się w ogniu batalionu osłonowego dowodzonego przez Aleksandra Rankowicia „Marko”. Po latach Tito wspominał: „Naszym szczęściem było to, że dowódcy desantu byli dość głupi. Gdyby część sił rzucili wyżej, na równię ponad jaskinią – z trudem byśmy z tego wyszli. Ale na to nie wpadli i to był ich wielki błąd”. Następnie marszałek przez miejscowość Potoci przedostał się do partyzanckiego lotniska Kupresko Polje odległe około 60 kilometrów od Drvaru.

Niemieccy spadochroniarze w Drvarze 1
Niemieccy spadochroniarze w Drvarze

Tymczasem w okolicach jaskini ranny został dowódca operacji – kapitan Kurt Rybka. Wsadzono go Strocha, który miał odlecieć ze schwytanym Tito i ewakuowano z pola walki. Dowodzenie przejął kapitan Bentrupp, który musiał zorganizować obronę przed natarciem kolejnych pododdziałów 3. Brygady Lickiej. Strzelcy spadochronowi zostali zepchnięci w rejon cmentarza w Drvarze, gdzie bronili się w starych włoskich okopach przez całą noc. 26 maja rano, niemieckie lotnictwo wznowiło bombardowania jugosłowiańskich pozycji, a po południu do spadochroniarzy 500. batalionu SS przebiła się kolumna pancerna 375. dywizjonu rozpoznawczego. Największy niemiecki desant od czasów Krety zakończył się fiaskiem.

Złożyły się na to przede wszystkim: niewłaściwa synchronizacja działań (zbyt długi odstęp czasu między desantem pierwszego a drugiego rzutu) i brak zrzutów z zaopatrzeniem. Niemcy stracili w walce 213 zabitych, 881 rannych i 59 zaginionych oraz duże ilości sprzętu i broni. Jednak nie rezygnowali jeszcze z pościgu za sztabem Tito i misjami alianckimi. 1. pułk Dywizji „Brandenburg” wraz z Dywizją Górską SS „Prinz Eugen” natarł na pozycje partyzanckie w obszarze Knina, na kierunku Grachowo, mając za zadanie zdobycie lotniska Kupresko Polje, by uniemożliwić ewakuację marszałka i jego sztabu. Jednak wszystkie ataki Niemców załamały się w ogniu I Dywizji Proletariackiej i VI Lickiej Dywizji wspartym artylerią.

W nocy z 27 na 28 maja 1944 roku na lotnisku Kupresko Polje wylądowały dwie „Dakoty” C-47 pilotowane przez sowieckich lotników pod dowództwem kapitana Sornikowa. Po zabraniu na pokład marszałka Tito wraz z jego sztabem i członkami misji alianckich, odleciały na lotnisko Bari we Włoszech. Następnie w nocy z 3 na 4 czerwca Tito odleciał na wyspę Vis, położoną około 40 kilometrów od wybrzeża Dalmacji, skąd – już bezpieczny od ataków niemieckich komandosów – kierował walką z Niemcami, a przede wszystkim rozgrywał batalię z rządem emigracyjnym króla Piotra II o przejęcie władzy w Jugosławii.

Skok konika szachowego” Himmlera okazał się chybiony („niezwyciężone” SS coraz częściej miało już zawodzić swego führera na froncie). Jedyną zdobyczą operacji Rösselsprung”, prócz dwóch brytyjskich fotoreporterów, którzy do samego końca robili zdjęcia niemieckim strzelcom spadochronowym w Drvarze i dostali się do niewoli, był paradny mundur marszałka Josipa Broz-Tito, który stał się głównym rekwizytem niemieckich kronik filmowych i wystaw propagandowych wysławiających zwycięstwa armii III Rzeszy…

Piotr Korczyński 

Bibliografia:

J. Woydyłło, Tito jakiego nie znamy, Warszawa 1995

B. Quarrice, M. Chappnell, Niemieckie oddziały powietrznodesantowe 1939-45, Warszawa 1994

J. Ledwoch, Zielone Diabły: Niemieckie wojska spadochronowe 1935-1945, Warszawa 1993

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*