Opis przedstawiony przez por. Chromego jest całkowicie sprzeczny z tym, co pisał M. Konieczny. Relacja por. Chromego jest o wiele wcześniejsza, co więcej, była doskonale znana czytelnikom w momencie ukazania się na rynku wydawniczym w PRL wspomnień M. Koniecznego. W ten sposób władze pozwoliły na jawne zakwestionowanie jednego z najważniejszych mitów założycielskich PRL. Chcąc uciec od zarzutów o fałszowanie rzeczywistości, M. Konieczny przepisał od E. Chromego fragment o zbiórce, przy czym istnieje spora różnica, jeśli chodzi o datę zbiórki i przemówienia w wykonaniu M. Koniecznego. Według przytoczonego wcześniej fragmentu wspomnień E. Chromego miała ona miejsce 22 lipca, według słów M. Koniecznego – najwcześniej 23 lipca. O rzekomym locie do Polski nie wspominał również Izydor Koliński, autor monografii poświęconej lotnictwu Ludowego Wojska Polskiego.

Szkolenie na lotnisku w Gostomlu dobiegło końca i prawdopodobnie w dniu 3 sierpnia 1944 r. otrzymano rozkaz przebazowania na lotnisko Dys pod Lublinem. Na miejsce jednostka dotarła 16 sierpnia[13]. Kolejnym punktem docelowym było lotnisko Zadybie Stare, skąd jednostka rozpoczęła działalność bojową.
Pierwsze loty 1 PLM miały za zadanie zapoznanie lotników z terenem, nad którym przyszło im walczyć. Jednym z pierwszych zadań było przeprowadzenie rozpoznania w rejonie Warszawy. W locie tym udział wzięli: ppłk. Tałdykin, kpt. Konieczny i ppor. Michał Jakubik[14]. Według wspomnień cytowanego już wcześniej M. Koniecznego podczas oblotu frontu zaatakował on niemiecki samolot rozpoznawczy Fw-189. Biorąc jednak pod uwagę dotychczasowe rewelacje opisywane przez zastępcę ppłk. Tałdykina, należy powątpiewać czy M. Koniecznemu faktycznie udało się uszkodzić samotnego Focke-Wulfa nad Warszawą, tym bardziej, że, jak sam stwierdził, informacji na ten temat nie ma w oficjalnych dokumentach, ponieważ lot ten nie liczył się jako oficjalna misja bojowa[15].
Jednakże pierwszą pełnoprawną misją bojową było eskortowanie sowieckich szturmowców Ił-2. Akcja miała miejsce 23 sierpnia 1944 r. Udział w tym pierwszym, naprawdę bojowym locie 1 PLM „Warszawa” wzięli: ppłk. Tałdykin, por. Gabis, kpt. Oleg Matwiejew i chor. Chromy. Oprócz tego do eskorty dla grupy szturmowców przydzielono również dwa sowieckie myśliwce, które miały w razie czego zapewnić dodatkowe wsparcie Polakom. Podczas lotu nie doszło do starcia z niemieckimi myśliwcami, a sowieckie szturmowce zlikwidowały dużą grupę niemieckich ciężarówek[16]. Wprawdzie E. Chromy po latach wspominał, iż podczas lotu zauważył dwa Messerschmitty Bf-109, jednakże ich piloci nie podjęli walki i widząc duże zgrupowanie samolotów z czerwonymi gwiazdami, pośpiesznie wycofali się na zachód[17].
Podczas tej pierwszej akcji bojowej jedynym Polakiem, który zasiadł za starami myśliwca, był chor. Chromy. Ówczesny chorąży był jednym z najbardziej doświadczonych pilotów w pułku, mimo iż szkolenie lotnicze rozpoczął dopiero w Grigoriewskoje. Pozostali uczestnicy pierwszego lotu bojowego byli weteranami mającymi za sobą doświadczenia wyniesione z walk na froncie z czasów swojej służby w Armii Czerwonej. Pierwszy lot bojowy 1 PLM „Warszawa” oraz przydzielonego do Mieszanej Dywizji Lotniczej 611 Pułku Lotnictwa Szturmowego, który jesienią 1944 r. przemianowano na 3 PLSz, miał duże znaczenie nie tylko dla lotników. Nadano mu również wymiar propagandowy – w PRL 23 sierpnia, na pamiątkę pierwszego lotu bojowego Jaków z 1 PLM, obchodzono święto lotnictwa.
Kolejne loty bojowe w rejonie Warki miały miejsce w dniu następnym. 25 sierpnia Polscy lotnicy zostali skierowani do osłaniania Iłów, których zadaniem było przeprowadzenie ataku na niemieckie pozycje w pobliżu Czerska. Eskortą myśliwską kierował kpt. Konieczny. Również i tym razem w powietrzu nie pojawiły się niemieckie myśliwce. W tej sytuacji do ostrzeliwania celów naziemnych dołączyły Jaki. Dowodzący eskortą M. Konieczny wyznaczył do atakowania niemieckich celów naziemnych parę: kpt. Lisiecki, chor. Gołubicki. Kpt. Lisiecki przeprowadzony wówczas atak wspominał w następujący sposób:
Odezwała się artyleria przeciwlotnicza. Pociski rozrywają się nad szturmowcami i pod nami. Wspólnie z Gołubickim nurkujemy na pozycje artylerii przeciwlotniczej i ogniem z działek i ckm-ów zmuszamy ją do zamilknięcia. W trzecim zajściu szturmowce zapalają skład z benzyną – w górę bucha wielki słup ognia i dymu. Atakujemy samochody skupione obok składu[18].
Następnego dnia piloci z 1 PLM osłaniali Iły atakujące Niemców w rejonie Góry Kalwarii. Działania te przyniosły wymierne sukcesy, głównie ze względu na połączenie nalotów z równoczesnymi uderzeniami oddziałów piechoty. Główny ciężar zwalczania celów naziemnych spadał na samoloty szturmowe Ił-2. Wokół maszyn tego typu narosło wiele mitów, wynikających głównie z bardzo pochlebnych opinii publikowanych już po wojnie, gdy na wyposażeniu m.in. polskiego lotnictwa znalazł się zmodyfikowany następca samolotów Ił-2, Ił-10. Szturmowniki nie były jednak tak dobre, jak chciałaby tego sowiecka propaganda.
Piotr Rapiński
Bibliografia:
Chromy E., Uwaga Messerschmitty, Warszawa 1966.
Chromy E., Szachownice nad Berlinem, Warszawa 1967.
Koliński I., Ludowe lotnictwo polskie 1943–1945, Warszawa 1969.
Michulec R., Monografie lotnicze. Ił-2, Ił- 10, Gdynia 1995.
Wierszynin W., Ił-2: Narodziny legendy, [w:] Czerwona gwiazda przeciw swastyce, Warszawa 2007.
Zmyślony W., 1 Pułk Lotnictwa Myśliwskiego „Warszawa”, [dostęp 27 XII 2015] http://www.polishairforce.pl/1plmstraty.html.
Przypisy:
[1] E. Chromy, Szachownice nad Berlinem, Warszawa 1967, s. 53.
[2] Tamże, s. 55.
[3] M. Konieczny, Jaki startują o świcie, Warszawa 1980, s. 184.
[4] Tamże, s. 184–185.
[5] Tamże, s. 185.
[6] Tamże, s. 193.
[7] Tamże.
[8] E. Chromy, dz. cyt., s. 63.
[9] Tamże, s. 67.
[10] M. Konieczny, dz. cyt., s. 195.
[11] Tamże, s. 195–198.
[12] Tamże, s. 198–199.
[13] I. Koliński, Ludowe lotnictwo polskie 1943–1945, Warszawa 1969, s. 106.
[14] Tamże, s. 198.
[15] M. Konieczny, dz. cyt., s. 223–225.
[16] E. Chromy, dz. cyt., s. 91.
[17] Tenże, Uwaga Messerschmitty, Warszawa 1966, s. 19.
[18] Cyt. za: I. Koliński, dz. cyt., s. 205.