Trzy małżeństwa Zygmunta Augusta

Małżeństwo Zygmunta Augusta z Barbarą Radziwiłłówną pozostaje jednym z najchętniej wykorzystywanych motywów historycznych w kulturze, tak w obrazie jak i w filmie, przez ten czas coraz bardziej zmieniając się w legendę, w kolejny rodzaj narodowej baśni – tragiczną miłość nieakceptowaną przez otoczenie. Tym bardziej warto podejść do tej sprawy bez uprzedzeń i potraktować ją jako fakt historyczny wymagający badań i rzetelnego opisu. W swoim artykule pragnę przybliżyć ten związek, jak również dwa pozostałe, niemniej godne uwagi, habsburskie małżeństwa tego monarchy, ostatniego z Jagiellonów, władcy dla historii Polski niezwykle istotnego, a przy tym interesującego.

Mało jest spraw budzących takie zainteresowanie ludzi, jak kwestie matrymonialne. Zwłaszcza, jeśli istnieje możliwość dowiedzenia się czegoś więcej na temat związków osób powszechnie znanych. Prawidłowość ta funkcjonuje dzisiaj, nie inaczej bywało w czasach minionych. Historie związków władców, polityków, żołnierzy to na przemian opowieści o wielkiej miłości, zdradzie, smutku, rywalizacji, a czasem i śmierci.

Wobec takiego traktowania małżeństw istnieje potrzeba badań zgodnych z warsztatem historyka; badań krytycznych i nie szukających sensacji, za to rozpatrujących różnorodne aspekty, które doprowadziły do zawarcia związku oraz towarzyszyły mu cały czas. Będą to więc aspekty polityczne, kulturowe oraz religijne, z naciskiem często na pierwsze z wymienionych.

W tym tekście przedstawione i omówione zostaną trzy małżeństwa Zygmunta Augusta – króla Polski, wielkiego księcia Litwy, ostatniego Jagiellona, którego relacje z kobietami odbijały się szerokim echem tak w wieku XVI, jak i w czasach nam współczesnych. Będą to zatem związki małżeńskie z Habsburżankami: Elżbietą i Katarzyną oraz ten najgłośniejszy i budzący chyba największą ciekawość – z Barbarą Radziwiłłówną.

Na samym początku należy jednak poświęcić kilka linijek na przedstawienie samego Zygmunta Augusta, co wydaje się być niezbędnym ukłonem w stronę głównego bohatera tekstu.

Kim był ostatni Jagiellon? Biorąc pod uwagę, że główną determinantą człowieka była przynależność rodowa, można odpowiedzieć: prawnukiem Jagiełły i długo wyczekiwanym synem Zygmunta Starego. Aby dowiedzieć się, jak ważnym wydarzeniem były jego narodziny, wystarczy zorientować się w reakcjach nań: oznajmiła je 1 sierpnia 1520 r. czerwona chusta w oknie wawelskiego zamku, na widok której wojewoda kaliski, Jan Zaremba, ruszył czym prędzej do króla, znajdującego się w Toruniu ze względu na trwającą wojnę z Zakonem.1 W Preszburgu król Ludwik Jagiellończyk zarządził odśpiewanie Te Deum, salut artyleryjski i iluminację miasta, papież Leon X wysłał brewe z gratulacjami, zaś w Neapolu, rządnym przez babkę przyszłego króla, Izabelę Sforzę, przez kilka dni odbywały się huczne zabawy.2

Zygmunt z miejsca stał się oczkiem w głowie matki, królowej Bony, co miało odbić się na całym jego późniejszym życiu. O ile czarna legenda towarzysząca tej władczyni doczekała się kilku prób polemiki, tak bezsprzecznym pozostaje fakt jej ogromnych ambicji oraz wywierania przemożnego wpływu na dzieci, zwłaszcza młodego księcia i jego starszą siostrę, Izabelę, przy jednoczesnym zaniedbywaniu pozostałych trzech córek: Zofii, Anny i Katarzyny.3

Nie można jednak odmówić królowej, że to dzięki niej młody Jagiellon odebrał wszechstronne wykształcenie, co przyznawał nawet, niechętny Bonie, Stanisław Orzechowski.4 Uwagę zwraca fakt iż, wbrew ówczesnym obyczajom, Zygmunt nie przeszedł pod męską opiekę wraz z wejściem w wiek chłopięcy. Jego nauczycielem z polecenia królowej był Jan Sylwiusz Amatus Siculus, ochmistrzem natomiast Piotr Opaliński.5 To im późniejszy monarcha zawdzięczał szerokie horyzonty, wysoką kulturę osobistą oraz bycie poliglotą: poza polskim i łaciną znał również włoski i niemiecki.6 Na uwagę zasługuje także jego zainteresowanie żeglugą. Ponadto, na jego wychowanie usiłowali wpłynąć Piotr Tomicki, Ludwik d’Alifio oraz Jan Chojeński.7

Następca tronu polskiego został królem za życia ojca, w 1530 r., posługiwano się wobec niego tytułem króla młodszego, rex iunior.8 Była to oczywiście zasługa matki, podobnie jak fakt, że rok wcześniej młodego Zygmunta podniesiono do godności wielkiego księcia litewskiego przed śmiercią ojca, łamiąc w ten sposób akt z 1522 r.9

Ostatni Jagiellon okazał się aktywnym i sprawnym monarchą, który umiał wykorzystać pozostawione mu przez ojca dziedzictwo. Lennem polski stały się za jego panowania Inflanty (Gotthard Kettler złożył hołd w 1562 r., zostając księciem Kurlandii i Semigalii), doprowadził do realizacji części postulatów ruchu egzekucyjnego (dotyczących podatków, gospodarki i stałego wojska; należy wspomnieć też o egzekucji dóbr), utworzył Komisję Morską podczas konfliktu z Gdańskiem w 1568 r., a także wydał swoją siostrę Katarzynę za Jana Wazę, późniejszego króla Szwecji. Ich synem był późniejszy Zygmunt III.

Za największe dzieło jego życia uznaje się jednak unię zawartą 1 lipca 1569 r. w Lublinie, która połączyła Koronę Królestwa Polskiego i Wielkie Księstwo Litewskie w jeden organizm państwowy, w znaczący sposób wpływając na polityczną i kulturową mapę Europy w ówczesnym i przyszłych stuleciach. Zygmunt August zmarł 7 lipca 1572 r. Uroczystości żałobne i pogrzebowe przebiegały z ogromnym rozmachem, którego opisywanie tutaj wystarczyłoby na wypełnienie ponad połowy strony, zatem pozwolę sobie na pominięcie ich i podsumowanie słowami, iż był to ostatni tak wielki obrzęd żałobny w Polsce przedrozbiorowej.10

W tym momencie należy poświęcić trochę miejsca Habsburgom, ograniczając się do ogromnego skrótu wieku XVI, ze względu na fakt, iż historia tej dynastii jest znakomitym materiałem na prace o wiele dłuższe, niekoniecznie zaś na artykuł, który nie zajmuje się nią bezpośrednio.

Był to okres ogromnego wzrostu sił austriackiego rodu z Zamku Jastrzębia.11 Rzeczywistym twórcą potęgi habsburskiej był Maksymilian, dzięki któremu w posiadaniu dynastii znalazły się Niderlandy, Hiszpania, a później także Węgry i Czechy na mocy układu o wzajemnym dziedziczeniu z Jagiellonami. Jemu też przypisuje się słowa, które wydają się całkiem adekwatne do tematu tegoż tekstu: Niech inni prowadzą wojny, a Ty, szczęśliwa Austrio, wstępuj w związki małżeńskie!. Po jego śmierci w 1519 r. władza spoczęła w dłoniach Karola, jednego z wybitniejszych monarchów w historii, który podzielił się z nią ze swoim bratem Ferdynandem w 1521, oddając mu Austrię i Tyrol, zaś po bitwie pod Mohaczem także Węgry, Czechy i Chorwację. To właśnie ferdynandowe córki miały stać się w przyszłości żonami Zygmunta Augusta, co prowadzi nas do właściwej już części tekstu.

Urodzonej 9 lipca 1526 r. pierwszej królewskiej córce, Elżbiecie, już od pierwszego oddechu towarzyszyły spekulacje matrymonialne – a co za tym idzie, także habsburska polityka dynastyczna. Została przeznaczona na małżonkę starszego o 6 lat Zygmunta Augusta, torując w ten sposób Domowi Austrii drogę do całkowitej legitymizacji posiadania tronów Węgier i Czech. Ośmiomiesięczna dziewczynka uzyskała aprobatę Zygmunta I, który zaproponował zaręczyny po ukończeniu przez księżniczkę lat siedmiu, zaś układy małżeńskie po kolejnych pięciu latach.12 Spotkało się to z gorącą przychylnością cesarza Karola V, piszącego listy do Jagiellona, w których dawał do zrozumienia, że takowe małżeństwo jest bardzo przez niego wyczekiwane.13

Był to jednak okres trudny między Jagiellonami a Habsburgami ze względu na kwestię węgierską. Izabela, starsza siostra młodego króla, wdowa po „królu narodowym” Janie Zápolyi i matka Jana Zygmunta, próbowała utrzymać się w Węgrzech wschodnich i Siedmiogrodzie, zagrożona tak przez Turcję Sulejmana Wspaniałego, jak i przez dynastię austriacką, panującą w zachodniej części kraju, Sławonii i Chorwacji. Gorąco wspierała ją nienawidząca Habsburgów Bona, próbująca jednocześnie ożenić syna z królewną francuską Małgorzatą, córką Franciszka.14

Przeważyła jednak opcja sąsiada z zachodu i południa – najspokojniejszych granic Korony, szczególnie istotnych w świetle konfliktu z Moskwą. Być może Zygmunt Stary, mimo pewnych nieporozumień natury politycznej, nie zamierzał zapominać, że sam był synem innej Elżbiety Habsburżanki, a przyszła synowa nie była nikim innym, jak córką jego bratanicy Anny.

Młoda Elżbieta została bardzo dobrze przyjęta w Polsce15, do której przybyła w 1543 r. przez Śląsk. Pierwsi przywitali ją senatorowie (w Ołomuńcu), następnie możne damy pod przewodnictwem sióstr Szydłowieckich.16 Pod Krakowem rozbito pole namiotowe, którego opisem nie chciałbym się tu zajmować, odsyłając zainteresowanego Czytelnika do pełnej relacji.17

Jednak młoda (siedemnastoletnia) królowa nie została otoczona ciepłem w nowej rodzinie. Teściowa z miejsca stała się jej wroga, mąż przejawiał rezerwę; był grzeczny, ale chłodny. Tak naprawdę tylko teść okazywał jej sympatię i życzliwość.18 Zbigniew Kuchowicz wyraził przypuszczenie, iż Zygmuntowi mogła obrzydzić Elżbietę jej… skromność, ponieważ, spędzając dzieciństwo i młodość wśród Włoszek z dworu matki nawykł do innego rodzaju kobiet niż młoda Habsburżanka.19 Była ona osobą nieśmiałą, spokojną i uległą, co w porównaniu z charakterem Bony stanowiło więc katastrofalne połączenie. Maria Bogucka wysunęła hipotezę, iż starsza królowa widziała w Elżbiecie kolejny element habsburskiej polityki wymierzonej przeciwko niej, czego wyrazem była padaczka, na którą cierpiała Habsburżanka i która zmniejszała szanse na urodzenie zdrowych dzieci.20 Czy rzeczywiście „wpakowanie”, jak to ujęła wspomniana powyżej autorka, Zygmuntowi Augustowi żony poważnie chorej było wyrachowanym posunięciem mającym na celu zmniejszyć szansę na potomstwo, a w konsekwencji doprowadzić do wygaśnięcia dynastii, czy też nic takiego w planach Ferdynanda I i Karola V nie zaistniało, jest obecnie niemożliwym do ustalenia. Z pewnością jednak awersja teściowej do kilkunastoletniej synowej była aż nadto wyraźna – wysłannik habsburski Jan Marsupine pisał do Wiednia, iż młody król nawet nie spożywa posiłków z małżonką, gdyż jada z matką.21 Słynna jest historia o odmowie poczęstowania Elżbiety parmezanem (który potem dostarczył jej ze swoich osobistych zapasów Seweryn Boner, bankier królewski). Bona z pewnością zauważyła, że wokół młodej królowej formuje się krąg przyjaznych jej osób, wrogo nastawionych do samej królowej-matki, co umiejętnie podsycał także dwór wiedeński, zwracający się z prośbą do dostojników polskich o pomoc i baczenie na sprawy jagiellońskie, a tym samym budując swoje wpływy w Krakowie.

W lipcu 1543 r., w trzy miesiące po ślubie, Zygmunt August udał się na Litwę, pozostawiwszy Elżbietę samą sobie. Spędzał czas na zabawach i polowaniach, zaprzyjaźnił się z Radziwiłłami (możliwe, że wtedy już zaczął się romans z Barbarą) oraz powoli zaczął wychodzić z cienia matki. Żona pisała do niego listy, prosząc o powrót i skarżąc się na tęsknotę22, jej losy leżały na sercu także Domowi Austrii (Karol V wysłał do Wilna Alfonsa z Aragonii w roli specjalnego posła i sekretarza Elżbiety23). 6 października 1544 r. Zygmunt Stary przekazał synowi we władanie Wielkie Księstwo Litewskie, co zaowocowało niemal pełnym usamodzielnieniem się młodego władcy od matki. W tych okolicznościach Elżbieta przybyła na Litwę z niewielkim dworem24 i wyglądało na to, że wreszcie zaczyna się w małżeństwie układać (o czym świadczą listy Piotra Wojanowskiego, Josta Ludwika Decjusza i Stanisława Hozjusza), pomimo podupadnięcia Elżbiety na zdrowiu ze względu na mroźny klimat wileński. 8 maja 1545 r. młody król udał się do Polski, aby sprowadzić dla Elżbiety lekarza z Wiednia, czynił także starania o uzyskanie od Henryka VIII pierścienia mającego ponoć cudowny wpływ na epilepsję.25 Nie bez znaczenia pozostawał także fakt, iż w Krakowie, po dwóch latach, oczekiwali posłowie austriaccy z posagiem Elżbiety, w wysokości 100 000 zł węgierskich w złocie.
Jednak… A gdyśmy oddali pieniądze i odjechali umarła 15 czerwca pobożna królowa, jak zanotował baron Zygmunt von Herberstein.26 Dziewiętnastoletnia królowa została pochowana w katedrze wileńskiej, w kaplicy św. Kazimierza, 24 sierpnia 1545 r.

Pisząc o litewskim etapie życia Zygmunta Augusta wyraziłem podejrzenie, iż romans z Barbarą Radziwiłłówną mógł zacząć się praktycznie zaraz po ślubie z Elżbietą. Okres ten, nazwany przez Annę Sucheni-Grabowską „litewskimi wywczasami”27, stanowił bowiem pierwszą dla Jagiellona próbę rzeczywistej samodzielności oraz ucieczkę spod matczynych skrzydeł – a przy takich okazjach właśnie najczęściej próbuje się realizować własne plany na życie.

Obecność młodego króla była też okazją dla rodu Radziwiłłów. W 1542 r. zmarł Jan, podczaszy wielki litewski, podążając za Jerzym, hetmanem wielkim litewskim. Ich śmierć pozostawiła młodych Radziwiłłów bez oparcia, a także bez reprezentacji na wysokich stanowiskach. Stan rzeczy postanowił zmienić Mikołaj zwany Czarnym, który w latach chłopięcych przebywał na dworze krakowskim, oraz jego brat stryjeczny, również Mikołaj, zwany Rudym. Postawili oni na prostą, ale skuteczną taktykę: wyruszali z Zygmuntem Augustem na wspólne polowania, opowiadając „przy okazji” o sytuacji na Litwie oraz o tym, jak ona powinna ich zdaniem wyglądać.28 Z pewnością pomogło to młodemu władcy przestawić się na inne tory myślenia, jednocześnie przyznając pewne miejsce głosowi Radziwiłłów. Nie bez znaczenia pozostawał też fakt, iż siostrą Rudego była Barbara, młoda wdowa po Stanisławie Gasztołdzie, wojewodzie trockim, którą przedstawiono niebawem monarsze. Trzeba być jednak ostrożnym z teorią, jakoby Mikołajowie pragnęli zgotować jej los królewskiej kochanki, co dość przekonująco wyjaśniła A. Sucheni-Grabowska.29

Historycy oraz artyści są niemal jednogłośni, iż ze strony Jagiellona była to prawdziwa miłość. Choć wzburzenie może budzić brak (nawet udawanej) żałoby po śmierci Elżbiety, to faktem jest, iż w tamtej chwili głowę Zygmunta zaprzątała tylko jedna kobieta, budząc niemałe zgorszenie społeczeństwa. Wdowieństwo młodego króla przebiegało w atmosferze uczt, balów i polowań; dokonał on też przebudowy wileńskiego Zamku Dolnego oraz wzniósł letnią rezydencję w Wirszupach, wydając na to wszystko ogromne sumy.30 Nie zabrakło także czasu dla Barbary, choć opowieść o zasadzce ślubnej, jaką urządzili jej krewni należy włożyć między bajki. Za to faktem było pojawienie się króla na sejmie w Piotrkowie 2 grudnia 1547 r., na którym to ogłosił, że zawarł małżeństwo w tajemnicy, prosząc jednocześnie posłów i senatorów o poparcie. Właśnie wtedy, zanim za ocenę Radziwiłłówny zabrali się historycy, spór o Barbarę rozgorzał między szlachtą, którego katalizatorem stała się dodatkowo śmierć Zygmunta Starego 1 kwietnia 1548 r.

Pierwszym jawnym przeciwnikiem małżeństwa okazał się książę pruski, Albrecht Hohenzollern (swoją drogą, kuzyn Zygmunta Augusta), przekonujący, iż związek ten może zagrozić relacjom Polski z Habsburgami, podnosząc przy tym zarzuty na temat moralności Barbary, co miało stać się w późniejszym czasie sztandarowym oskarżeniem. Dwukrotne wysłanie wiadomości do nowego króla spotkało się z dość ostrą reakcją, którą wprost można określić żądaniem, aby były wielki mistrz zostawił tę sprawę w spokoju.31

Poza nim w opozycji ustawili się (jakżeby inaczej) królowa Bona, skupieni w Poznaniu Wielkopolanie pod przywództwem tamtejszego kasztelana i starosty generalnego Andrzeja Górki oraz Małopolanie z urzędującym w Wiśniczu marszałkiem koronnym Piotrem Kmitą32. Jednakże nie zdziałali wiele, bowiem już w maju 1548r. Barbara została zaprezentowana w Wilnie jako wielka księżna. Szansą więc miał być sejm, wyznaczony na 10 sierpnia. O realnej groźbie rokoszu świadczy zaniechanie elekcji posłów w województwach poznańskim, kaliskim, brzeskim, inowrocławskim, łęczyckim i sieradzkim, zapowiadając stawiennictwo całej szlachty. Tę samą strategię obrały województwa sandomierskie, płockie i rawskie.33

Termin sejmu przełożono na 21 października (nota bene, na prośbę Wielkopolan), zaś pozostały czas Zygmunt wykorzystał na sprowadzenie Barbary do Korony i ulokowanie jej w Korczynie, gdzie jednak nie mogła prowadzić zbyt aktywnego życia towarzyskiego – obawiający się o jej życie król zarządził ograniczanie jej kontaktów z okolicznym ziemiaństwem, co miało zaowocować opinią, jakoby Radziwiłłówna grzeszyła pychą i wyniosłością.

Tymczasem nadeszła jesień, a z nią sejm. Szlachta z miejsca wystąpiła z potępieniem małżeństwa, z wielu przyczyn: nierówności stanu (ale także naruszenia ogólnoszlacheckiej równości), braku wniesienia korzystnych koneksji politycznych oraz posagu. Za tymi zaś szły zarzuty przeciwko moralności nowej królowej. Należy jednak zauważyć, iż postawa ta nie miała w sobie nic antyrojalistycznego czy anarchizującego – wręcz przeciwnie, wyrażały troskę o dobro państwa, dla którego należało zapobiec małżeństwu króla z nieodpowiednią kobietą.

Po stronie Zygmunta stanęli kanclerz Maciejowski, hetman Tarnowski oraz większość senatorów-biskupów, których intencją było utrzymanie powagi tronu i obrona nierozerwalności sakramentalnego małżeństwa, jednak były to siły słabsze niż opozycja.34

Sejm zakończył się pamiętną mową Andrzeja Górki35, w której wykładał on młodemu królowi rolę senatu dla monarchy oraz prosił o przychylenie się do napomnień i próśb tego stronnictwa, oraz odpowiedzią Zygmunta Augusta, który stanowczo stwierdził, iż zdania nie zmienia.36 Odstąpił jednakże od myśli o jak najszybszej koronacji Barbary, aby przeczekać wzburzenie, unikał także w najbliższym czasie kontaktu z żoną. Do Korczyna zjechał dopiero 5 lutego 1548 r., zaś 13 pojawił się z Radziwiłłówną na Wawelu, wprowadzając ją do komnat królewskich, które Bona opuściła już na rzecz Warszawy.

Od tego czasu sytuacja uległa pewnej zmianie: najwyżsi dostojnicy zaczęli traktować królewską małżonkę jako rzeczywistą królową, co wynagradzał im szeroki gest królewski oraz zastawianie dóbr monarszych. Nie zapobiegło to jednak oskarżeniom wobec Barbary o wyniosłość, brak dobrej woli wobec nowych poddanych i uległość wobec brata, Mikołaja Rudego. Możliwe, że to właśnie ze względu na tę atmosferę ulubionym miejscem królewskiej pary stały się, zamiast Wawelu, Niepołomice.37

Idylle z reguły mają to do siebie, że nie trwają długo. Nie inaczej było w tym przypadku, gdy dała znać o sobie długotrwała i ciężka choroba władczyni. Opisywana jako „kamień”38 mogła być w rzeczywistości rakiem szyjki macicy, aczkolwiek nie obyło się w historiografii bez wyrokowania kiły, której to podejrzenia pojawiało się w dworskich plotkach z epoki. Wiązało się to, rzecz jasna, z nasilonymi reakcjami nerwowymi, które potęgowały wrażenie wynoszenia się i nieuprzejmości wobec innych. Starano się ponadto tuszować chorobę, by uniknąć zarzutów o bezpłodność.

W tej atmosferze Zygmunt August rozpoczął zjednywanie sobie stronników, aby dopełnić ostatecznie małżeństwo – by koronować Barbarę. Z początku postanowił nie podejmować tego tematu na sejmie 1550 r., starając się wpierw rozbić stronnictwo litewskie Bony oraz jej koronny bastion – Mazowsze. Wynikiem tychże było szerokie rozdawnictwo dóbr, co z kolei nasiliło postulaty o charakterze egzekucyjnym. Najważniejszy dla króla przedmiot obrad musiał zejść na dalszy plan, co przesądziło o planie tajnej koronacji, przekształconego później w jawny, w związku z obecnością w Krakowie księcia Albrechta celem złożenia hołdu, który mógł być jednocześnie terminem dobrym dla ukoronowania królowej.39

Koronacja odbyła się 7 grudnia 1550 r., kiedy Barbara była już w stanie bardzo ciężkim. Kolejne miesiące wypełnione były ogromnym cierpieniem i jednoczesnym strachem, którego opisywanie budzi pewien dyskomfort, jako niezwykle intymnej strefy konkretnej osoby. Podobnie rzecz miała się z królem, który usiłował wszystkiego: tak medycyny, jak i modlitwy, aby tylko zatrzymać ukochaną przy sobie. Jednak i tym razem jego wysiłki nie przyniosły rezultatu.

Barbara zmarła w Krakowie 8 maja 1551 r., do końca pragnąc wyjechać do Niepołomic. Przez dwa tygodnie od jej śmierci Zygmunt nie opuszczał Wawelu, codziennie czuwając przy trumnie żony i biorąc udział w nabożeństwach żałobnych. Nie chciał pochować jej w Krakowie, w związku z czym 25 maja wyruszył słynny kondukt pogrzebowy do Wilna.40 Nie chcąc przeznaczać więcej miejsca na jego opis, poprzestanę na stwierdzeniu iż był to właściwy hołd oddany królowej, powodujący jednakże znaczne koszty. Trumnę Barbary umieszczono obok Elżbiety, pierwszej żony króla w dniu 22 czerwca.

W taki oto sposób docieramy do roku 1553, kiedy ostatnią, trzecią żoną króla polskiego została Katarzyna Habsburżanka, siostra Elżbiety. Tak naprawdę jednak starania w tym kierunku podejmowano już wcześniej, w moment po śmierci Radziwiłłówny, kiedy to osiemnastoletnia siódma latorośl Ferdynanda (wówczas już wdowa po Franciszku III Mantuańskim) była kandydatką, za którą optowali niektórzy senatorowie, nakłaniani przez wspomnianego już barona Herbersteina i Jana Langa.41 Wiadomym jest, że monarcha odnosił się do tych planów niechętnie, najpewniej z uczuć typowo ludzkich: ciągłej żałoby po Barbarze i przykrych wspomnień o Elżbiecie (wyrzutów sumienia?), co poważnie rzutowało na perspektywę związku z jej siostrą. Jednak, jak to zwykle bywa, sytuacja międzynarodowa wymuszała dokonanie czegoś, na co niespecjalnie ma się ochotę. Zagrożenie pojawiło się na wschodzie, gdzie Iwan IV coraz wyraźniej manifestował swoje pragnienie korony cesarskiej. W tej sytuacji nie można było pozwolić na zbliżenie się doń Habsburgów. Wielki książę litewski wysłał więc do Wiednia człowieka, którego można chyba nazwać jego przyjacielem, mianowicie Mikołaja Czarnego Radziwiłła, ówczesnego wojewodę wileńskiego, który wynegocjował z Ferdynandem posag w wysokości 100 000 talarów reńskich oraz zaślubił per procura Katarzynę.42 31 lipca 1553 r. wjechała ona w orszaku do Krakowa, który przyjął ją podobnie radośnie jak jej siostrę dziesięć lat wcześniej. Po bogatej ceremonii i weselu, w końcu września para młoda udała się, przez Mazowsze, do Knyszyna, gdzie spędziła prawie cztery miesiące „miodowe”. Katarzyna była bardziej żywiołowa od Elżbiety w kwestii wyrażania własnego zdania, co skwapliwie wykorzystywał przy każdej okazji jej ojciec podczas sporów między nim a Zápolyami, z którymi układów dotyczących rekompensaty za Siedmiogród nie dotrzymywał. Dlatego też posłowie docierali nie tylko do Izabeli i jej brata, ale również do królowej, która chętnie angażowała się w politykę, czego z kolei nie akceptował jej małżonek. Doprowadziło to do odsunięcia Katarzyny od sejmu lublińskiego 1554 r., co młoda kobieta niesamowicie wręcz przeżyła, traktując jako odrzucenie przez męża. Anna Sucheni-Grabowska stawia przypuszczenie, że rozstrój nerwowy doprowadził królową do poronienia.43 Zygmunt August przejął się stanem małżonki, natychmiast udając się do niej i w końcu kwietnia tego samego roku wyruszając wraz z żoną na Litwę, gdzie mieli oczekiwać (nienarodzonego nigdy) dziecka. Sam król w rozmowie z nuncjuszem Commendonim, już po latach, oskarżał żonę o pozorowanie ciąży, co miało go zrazić do niej.44 Nie bez znaczenia pozostał także brak wsparcia habsburskiego w Inflantach i trudność manewrowania między sprzecznymi interesami Domu Austrii i Zápolyów. Odnośnie szczęścia samego pożycia należy chyba oddać głos samemu Zygmuntowi Augustowi, który wprost stwierdził, że było to małżeństwo, którego oboje sobie od początku nie życzyli, pozbawione naturalnego „pociągu krwi”.45 Problem stanowiły także ustawiczne choroby Katarzyny, diagnozowane jako febra i zaburzenia gastryczne, uparcie oceniane przez monarchę jako epilepsja.46
W 1556 r. opuściła Polskę na zawsze Bona, wracając do Bari (gdzie rok później została otruta z inspiracji Habsburgów); . Zofia Jagiellonka wyszła za księcia Henryka Brunszwickiego; Izabela z synem wróciła do Siedmiogrodu, gdzie zmarła w 1559r. Tymczasem Zygmunt skupiał się na Inflantach, gdzie trwało nieustanne napięcie na linii Wilno-Moskwa i gdzie udało mu się podporządkować sobie kawalerów mieczowych, o czym była już mowa w tejże pracy, by w 1562 r. poprzeć postulaty ruchu egzekucyjnego i rozpocząć gruntowną reformę państwa.
W 1566 r. kolejna kobieta opuściła dwór królewski. Była to sama Katarzyna, która udała się do Wiednia, by już nigdy nie powrócić do Polski i oddać ducha Bogu pięć miesięcy przed swoim mężem, 28 lutego. Zygmunt August, ostatni Jagiellon, zmarł w osamotnieniu 7 lipca 1572 r.

Nadszedł czas podsumowania. Omawiając małżeństwa koronowanych głów należy brać pod uwagę, iż przede wszystkim są to układy polityczne. Oba małżeństwa habsburskie, zarówno z Elżbietą jak i Katarzyną, miały być właśnie nimi, gwarantując wzajemne wsparcie dwóch (a nawet trzech, jeśli liczyć osobno Karola V i Ferdynanda) silnych państw europejskich i jednocześnie blokować możliwe niekorzystne ich działania względem siebie.

Utrzymywanie jak najściślejszej współpracy było koniecznością dla zachowania własnej pozycji i zapewne też wynikiem zwykłej kalkulacji. Na ile podejrzenia, iż żonami Zygmunta Augusta specjalnie zostawały Habsburżanki słabego zdrowia są trafne, tego nie można określić. Natomiast możliwe do stwierdzenia jest, że oba małżeństwa nie były udane. W drugim przypadku w pewnej mierze właśnie przez aktywność króla czeskiego, próbującego wykorzystać córkę do działalności politycznej sensu stricto. Niech inni prowadzą wojny, a Ty, szczęśliwa Austrio, wstępuj w związki małżeńskie!”? Tak, z pewnością w tym przypadku tak. Nikt jednak nigdy nie powiedział, że będą to małżeństwa z prawdziwej miłości, a nie tylko z rozsądku.

Co zaś z Barbarą Radziwiłłówną? O tym małżeństwie można powiedzieć coś zupełnie odwrotnego. Jednak i ono nie dało obojgu szczęścia, stając się przy tym jedną z najbardziej inspirujących opowieści w historii Polski.


Bibliografia:

Źródła

Acta Tomiciana, tom IX, ed. Z. Celichowski, Posnaniae 1876-1915.

Elementa ad fontium editiones, t. XXX, ed. C. Lanckorońska, Romae 1973-1984.

Listy Jana Franciszka Commendoni do Karola Boromeusza, tom II, wyd. M. Malinowski, Wilno 1851.

Orzechowski Stanisław, Kroniki, Sanok 1856.

Wybór mów staropolskich, red. B. Nadolski, Wrocław 1961.

Opracowania

Bogucka Maria, Bona Sforza, Wrocław 2009.

Kuchowicz Zbigniew , Barbara Radziwiłłówna, Łódź 1976.

Polski Słownik Biograficzny, tom VI, Kraków 1948.

Przeździecki Alexander, Jagiellonki polskie w XVI wieku, tom I, Kraków 1868-1878.

Sucheni-Grabowska Anna, Zygmunt August, król polski i wielki książę l litewski 1520-1562, Warszawa 1996.

Przypisy:

  1. U M. Boguckiej spotykamy się z pisownią „Zaremba”, natomiast u A. Sucheni-Grabowskiej „Zaręba”. Por. M. Bogucka, Bona Sforza, Wrocław 2009, s.136; A. Sucheni-Grabowska, Zygmunt August, król polski i wielki książę litewski 1520-1562, Warszawa 1996, s. 15.
  2. M. Bogucka, Bona Sforza, s. 137.
  3. Tamże, s. 137 i n.
  4. S. Orzechowski, Kroniki, Sanok 1856, s. 13.
  5. M. Bogucka, Bona Sforza, s. 140 i n.
  6. Tamże, s. 141.
  7. A. Sucheni-Grabowska, Zygmunt August…, s. 20.
  8. Tamże, s. 17.
  9. Tamże, s. 17.
  10. Pełen opis ceremonii można znaleźć w tekście Marka Żukow-Karczewskiego, Wielkie pogrzeby w dawnej Polsce, [w:] Życie Literackie, nr 44 (1910), Kraków 1988.
  11. Niem. Habichtsburg, w Argowii, obecnie w Szwajcarii.
  12. A. Sucheni-Grabowska, Zygmunt August…, s. 46.
  13. Acta Tomiciana, tom IX, ed. Z. Celichowski, Posnaniae 1876-1915, str.51
  14. W. Pociecha, Elżbieta Austriaczka, [w:] Polski Słownik Biograficzny, tom VI, Kraków 1948, s.256.
  15. A. Przeździecki, Jagiellonki polskie w XVI wieku, tom I, Kraków 1868-1878, s.104 i n.
  16. Zofii, żony hetmana Tarnowskiego i Krystyny, księżnej ziębicko-oleśnickiej.
  17. A. Przeździecki, Jagiellonki polskie w XVI wieku, s.107.
  18. A. Sucheni-Grabowska, Zygmunt August…, s. 53.
  19. Z. Kuchowicz, Barbara Radziwiłłówna, Łódź 1976, s. 116.
  20. M. Bogucka, Bona Sforza, Wrocław 2009, s.143.
  21. A. Przeździecki, Jagiellonki polskie w XVI wieku, s.31.
  22. Tamże, s. 293.
  23. A. Sucheni-Grabowska, Zygmunt August…, s. 90
  24. Tamże, s .102.
  25. Tamże, s. 103.
  26. Tamże, s. 103.
  27. Tamże, s. 65.
  28. Tamże, s. 75-78.
  29. Tamże, s. 80.
  30. Tamże, s. 124.
  31. “Żądamy, aby ta rzecz, która nie może być zmieniona inaczej niż z ostatecznego wyroku przeznaczeń, nie niepokoiła już więcej Waszej Światłości”, list z 27 kwietnia 1548 r., [w:] Elementa ad fontium editiones, t. XXX, ed. C. Lanckorońska, Romae 1973-1984, s. 226.
  32. A. Sucheni-Grabowska, Zygmunt August…, s. 140.
  33. Tamże, s. 143.
  34. Por. Tamże, s. 150-163.
  35. A. Górka, Mowa przeciwko małżeństwu królewskiemu, [w:] Wybór mów staropolskich, red. B. Nadolski, Wrocław 1961.
  36. A. Sucheni-Grabowska, Zygmunt August…, s. 159.
  37. Tamże, s. 170.
  38. Tamże, s. 170.
  39. Tamże, s. 240-254 i 264.
  40. Tamże, s. 269 i n.
  41. Tamże, s. 323.
  42. Tamże, s. 325.
  43. Tamże, s. 327.
  44. Listy Jana Franciszka Commendoni do Karola Boromeusza, tom II, wyd. M. Malinowski, Wilno 1851, s. 58, 92.
  45. Tamże, s. 84-86.
  46. Tamże, s. 35,41.

Andrzej Sip – student historii i prawa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się historią kultury, Kościoła i życia codziennego.

One Comment

  1. Artykuł trochę obszerny, ale jakże wartościowy. Można być królem, ale nie być szczęśliwym z powodu jednej małej osóbki blisko siebie. Człowiek to jednak istota potrzebująca innych rzeczy niż władza 🙂

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*