Na lewym skrzydle 11. Armii Mackensena operował elitarny niemiecki Korpus Gwardii. W jego skład wchodziły dwie dywizje (1. DG i 2. DG), walczące na odcinku Staszkówka – Rzepiennik Strzyżewski. Ulokowane na skraju miejscowości Ciężkowice baterie artyleryjskie podczas porannego ostrzału swój ogień skoncentrowały na okopach rosyjskich na wzgórzach nad rzeczką Ostrusza (wzgórza 405, 382 i 358). Decyzja ta, podjęta przez dowództwo korpusu, pozostawiła nietknięte pozycje obronne i gniazda CKM-ów u podnóży. Próby szturmu nie przyniosły rezultatu, tylko ogromne straty osobowe. Atakujący, wśród nich Polacy, byli bezpośrednio widziani przez obsługę dział i broni maszynowej. Zdziesiątkowane pułki nie mogły kontynuować natarcia i nawet włączenie odwodów niewiele dało. Dopiero około południa 2 DG zdobyła wzgórza 382 i 405. Sukces ten został okupiony tak wielkimi stratami, że nie zdołano kontynuować natarcia. Dopiero około godziny 15 ponownie otworzono ogień z dział i moździerzy. Zniszczył on rosyjskie zasieki i gniazda CKM-ów. Pozwoliło to na ponowny szturm.
Nieco łatwiej przedstawiała się sytuacja 1. DG. Wyznaczono im stosunkowo wąski pas operacyjny, w którym znajdowało się wzgórze 358. Zostało ono skutecznie ostrzelane w czasie rannego przygotowania i zajęcie go nie sprawiło grenadierom niemieckim większej trudności. Gdy opanowano wzgórze, gwardziści doszli do linii rzeczki Rzepiennik. Do wieczora zdołano obsadzić wsie Rzepiennik Strzyżewski, Rzepiennik Biskupi i Turza. Jednak działania tego dnia okupiono wielkimi stratami. Korpus Gwardii stracił ok. 20 % żołnierzy, co było niechlubnym rekordem w 11. Armii[19].
Wyzwolenie miasta i przełamanie rosyjskiego frontu w tym rejonie nie były jednak końcem szlaku bojowego generałów Mackensena i Conrada!
Nie wolno zapominać również o działaniach oddziałów 3. i 4. Armii austrowęgierskiej. Były one tak samo fascynujące i miały równie wielkie znaczenie.
Na południowy wschód od 11. Armii, w Beskidach, walczył przemyski X korpus austriacki. Należał on do 3. Armii cesarsko-królewskiej. Sam składał się z trzech dywizji. Stoki Magury Małastowskiej zajmowała 21. Dywizja Piechoty Landwehry a nad rzeczką Małastówka stała 45. Dywizja Piechoty Landwehry. Najbardziej na południe wysunięte były pozycje jarosławskiej 2. DP. To właśnie te jednostki zatrzymywały impet rosyjskich uderzeń tam, gdzie wycofywały się wojska liniowe podczas wiosennych działań zbrojnych.
Bardzo ciekawie przedstawiał się skład narodowościowy korpusu. Przeważali w nim Polacy i Ukraińcy, połączeni wspólnym losem i jednoczący się w nienawiści wobec Rosjan. Walczyli w obronie swoich najbliższych. Nic więc dziwnego, że walczyli z wielką zaciętością. W dniu szturmu ruszyli do walki i szybko zdobyli wyznaczone im pozycje. Doszli nawet dalej niż zakładano: 21. dywizja zdobyła wzgórze Pstrążne, przełamując obronę wroga i spotkała się z Bawarczykami z 11. DP, 45. dyw. Wzięła wzgórze Zawiersza, o którą toczyła krwawe boje, a 2. DP odbiła Ostrą Górę i miejscowość Bartne.
Równie dzielnie prowadziła działania 4. Armia arcyksięcia Ferdynanda, która nacierała na Rosjan na linii Ciężkowice – Tarnów. Na lewym skrzydle armii sprzymierzonych operował jej IX Korpus, stojący w okolicach Gromnika. Jego dowództwo skoncentrowało działanie piechoty i artylerii na rosyjskich pozycjach w okolicach Rzepiennika Marciszewskiego i Jodłówki Tuchowskiej. Kiedy udało się wyprzeć wroga z tamtych terenów a w dodatku zająć też Chojnik, otworem stanęła droga na Tuchów- siedzibę sztabu IX Korpusu rosyjskiego. Do wieczora zajęto miasto i zmuszono do odwrotu carską 70. DP. Do niewoli dostało się mnóstwo żołnierzy carskich. W walkach o Tuchów szczególnie wyróżniły się: 1, 2, i 3 pułk strzelców tyrolskich oraz 9. pułk piechoty Honvédu (węgierskiej obrony krajowej). Wzgórze Lichwie, na którym ciągle bronili się Rosjanie, zdobyto rankiem dnia następnego. Sukcesem zakończyło się też natarcie XIV Korpusu tyrolskiego, pozwalające na zdobycie przepraw przez Dunajec poniżej Tarnowa. Dodatkowe niewielkie oddziały wywiadu wojskowego przekroczyły rzekę by przeciąć szlaki komunikacyjne 3. Armii Dymitriewa. Ich działania stały się bezpośrednim zagrożeniem dla załogi Tarnowa[20].
Pierwszy dzień ofensywy Państw Centralnych zakończył się ich zdecydowanym zwycięstwem. Atak pozwolił na zajęcie pierwszej linii obrony rosyjskiej i przesunięcie swych pozycji o 6-10 km w głąb terytorium wroga. Stało się to niestety kosztem ogromnych strat osobowych. Prawdopodobnie zginęło kilkanaście tysięcy żołnierzy sprzymierzonych. U Rosjan straty były o wiele wyższe. Do niewoli dostało się 17 tys. osób, a przypuszczalnie drugie tyle zginęło. Resztki dywizji wycofały się na drugą linię obrony, zabierając ze sobą większość dział i broni maszynowej. Zacięta obrona żołnierzy armii carskiej wskazywała jednak, że mimo przewagi przeciwnika, los bitwy nie został jeszcze rozstrzygnięty[21].