Bitwa pod Salaminą

Bitwa pod Salaminą. 2505 lat temu Grecy znów pokonali Persów

Morska bitwa pod Salaminą to przykład walki, w której taktyka oraz wyposażenie odpowiednie do tej taktyki pokonały brutalną siłę i przewagę liczebną. 378 jednostek greckiej floty wojennej pokonało 800, czy – jak niektórzy uważają – nawet 1200 perskich, egipskich i fenickich okrętów. Miało to miejsce dziesięć lat po porażce Persów pod Maratonem oraz zaledwie miesiąc po klęsce, tym razem Greków, pod Termopilami. Do historycznej bitwy doszło 28 września 480 roku p.n.e., chociaż część badaczy datuje ją na 27 września.

Pierwsze starcia Greków z Persami

W 547 roku p.n.e. Cyrus II Wielki, twórca imperium perskiego, został zaatakowany przez Krezusa – władcę królestwa Lidii, które sprawowało także zwierzchnictwo nad greckimi miastami w Azji Mniejszej. Bogata Lidia, posiadająca żyzne ziemie i kopalnie złota, weszła w sojusz z Egiptem, Babilonem i Spartą, aby pokonać i znacząco osłabić rosnącą w siłę Persję.

Po pierwszych sukcesach sprzymierzonych, kiedy nadeszła zima, posiłkujące Lidię wojska udały się na odpoczynek. Wtedy zaatakował Cyrus i zmusił Krezusa do kapitulacji w 546 roku p.n.e.. W wyniku upadku Lidii również Azja Mniejsza została włączona do imperium perskiego, a greckie miasta nad Morzem Egejskim stały się częścią perskich satrapii.

W przeciwieństwie do królestwa Lidii, imperium perskie ściągało od Greków wysokie daniny, a co więcej ingerowało w ich sprawy wewnętrzne. Wspierając rządy tyranów, Persowie budzili dodatkowy sprzeciw i niechęć Greków. Do wybuchu doszło w 499 roku p.n.e. w Milecie, a na jego czele stanął – o ironio – satrapa wyznaczony przez Persów. Do buntu przyłączyła się większość miast Jonii, a także część miast cypryjskich.

Wojna toczyła się ze zmiennym szczęściem, ponieważ po pierwszych sukcesach Greków przyszedł jednak czas porażek. Do tego Grecy z Azji Mniejszej otrzymali niewielkie wsparcie od swoich pobratymców z drugiego krańca Morza Egejskiego. Ateny przysłały 20, a Eretria 10 trirem (ich załogi szybko powróciły do domu), natomiast Sparta, będąca lądową potęgą, odmówiła jakiejkolwiek pomocy.

Co prawda górzyste ukształtowanie terenu sprzyjało Grekom, którzy mogli długo się bronić, ale zdecydowali się na wielką bitwę morską. Wystawili ponad trzysta okrętów, tyle że król Dariusz I przeciwko nim wysłał dwukrotnie liczniejszą flotę fenicką. Po bitwie pod Lade w 494 roku p.n.e. ostatni bastion oporu w Milecie skapitulował.

Dodatkowym, niezamierzonym efektem buntu było zwrócenie uwagi perskiego satrapy na Grecję właściwą, a szczególnie na Ateny.

Od Maratonu po Termopile

Już w 492 roku p.n.e. do Grecji wyruszyła karna ekspedycja Mardoniosa – zięcia króla – która miała za zadanie rozpoznać teren pod przyszłą inwazję. Podporządkował on Persji większość wysepek Morza Egejskiego i uzyskał trybuty od Traków i Macedonii. Kolejna wyprawa pod wodzą Artafernesa i Datysa wyruszyła w 490 roku p.n.e.

Ta dotarła już do Hellady i uzyskała trybut od poleis (miast) Eubei. Kolejne perskie zdobycze zatrzymały połączone siły Aten i Platejów pod Maratonem. 11 tysięcy Greków pobiło (wg Herodota) 26 tysięcy Persów, którzy stracili aż 6400 żołnierzy, przy utracie 192 hoplitów ateńskich i 11 platejskich. Następnie Grecy oszukali Persów, symulując pełną gotowość do obrony Aten, pomimo tego, że wojska spod Maratonu jeszcze nie wróciły – były w drodze – i nieświadome tego perskie oddziały jak niepyszne wróciły za morze.

Zwycięstwo pod Maratonem rozsławiło Ateńczyków, jednak ze strategicznego punktu widzenia było ono niewielkie, ponieważ główne siły Persów, jak i ich ogromna flota, pozostały nienaruszone. Można się więc było spodziewać kolejnego najazdu na Grecję. I ten nastąpił dekadę później, a na czele wojsk stanął sam „król królów” Kserkses I, syn Dariusza.

Ogromna armia ruszyła w 480 roku p.n.e. przy wsparciu wielkiej floty – podobno nawet 1200 trier i 3000 statków transportowych. Wiele poleis (państw-miast) ugięło się przed Persami. Do walki stanęły wyłącznie Związek Peloponeski oraz Ateny z sojusznikami. Powstał tzw. Związek Helleński, mający na celu obronę przed najeźdźcą. Przez cztery miesiące armia wielkiego króla, złożona z Persów, ale także z żołnierzy z podbitych terenów, powoli przemierzała Trację, Chalkidykę, Macedonię i Tesalię – cały czas blisko wybrzeża. W sierpniu doszło do pierwszych starć na lądzie i morzu.

Nigdy nie poznamy prawdziwej liczebności wojsk Kserksesa. Herodot określił ją na 5,28 miliona ludzi, w tym 2,64 miliona wojowników. Problem w tym, że Herodot przepisał te wartości z niewiarygodnej pracy Genealogiai Hekatajosa, historyka z podbitego przez Persów Miletu. Dwudziestowieczne opracowania skłaniają się do szacunków od 120 do 300 tysięcy zbrojnych.

Osobiście uważam, że samych żołnierzy było około 100 tysięcy i drugie tyle służby, a wynika to z samej logistyki zaopatrzenia tak wielkiej armii. Możemy natomiast z pewną dozą ostrożności przyjąć liczbę wojsk greckich podaną przez Herodota, który określił ją na co najmniej 7200 zbrojnych, w tym 300 doborowych hoplitów spartańskich i 1000 towarzyszących im periojków.

Pod Termopilami, po trzech dniach walk w wąskim przesmyku, grecka armia uległa Persom. Zginęli wszyscy Spartanie z królem Leonidasem I, uratowała się część wspierających greckich oddziałów, które król Sparty odesłał do domu przed całkowitym okrążeniem. Zgromadzona pod Artemizjonem grecka flota, po przegranej bitwie, również wycofała się w kierunku Aten. Wkrótce zastępy Kserksesa wkroczyły do Beocji i, omijając Teby, weszły do Attyki, łupiąc opuszczone przez większość mieszkańców Ateny.

Decyzja taka musiała być bardzo bolesna dla Ateńczyków. Aby przekonać ludność o konieczności ewakuacji, posłużono się wcześniejszą przepowiednią wyroczni delfickiej, która głosiła, że Ateńczyków uratują „drewniane mury”. Miały być nimi oczywiście okręty. Tu należy dodać, że budowa owych „drewnianych murów” możliwa była dzięki odkryciu w kopalniach w Laurion dużej żyły srebra.

Jej eksploatacja dała Ateńczykom środki do budowy tak wielu okrętów jeszcze przed atakiem Kserksesa. Dzięki mądrości swoich przywódców Ateńczycy mieli wybór strategii i obywatele mogli zatwierdzić na Zgromadzeniu Ludowym wniosek stratega Temistoklesa.

Podjęli bardzo trudną decyzję, zgodzili się na opuszczenie Aten, swoich domów i pozostawienie miasta pod opieką bogini Ateny. Sami rozpoczęli przenosiny na Salaminę, Eginę oraz do Trojzeny. Mężczyźni zdolni do służby we flocie zostali zaokrętowani. W mieście pozostali tylko skarbnicy świątyni mający czuwać nad całością powierzonych im świętych miejsc.

Po wycofaniu się spod Artemizjonu sojusznicza grecka flota schroniła się w Zatoce Eleuzyjskiej. Siły lądowe miały bronić się w przesmyku korynckim, ponieważ powolny odwrót i rozciąganie linii zaopatrzenia Persów były strategią Greków. Jednocześnie Ateńczycy pod wodzą Temistoklesa, pomimo odstąpienia od obrony własnego miasta, wciąż mieli wysokie morale i dążyli do rozstrzygającej bitwy morskiej.

Bitwa pod Salaminą – okręty wielkiego starcia

Grecka triera (trirema) z początku V wieku p.n.e. miała 38–41 metrów długości, 3–4 metry szerokości oraz 0,9–1,4 metra zanurzenia, a jej wyporność wynosiła 70–90 ton. Miała duży żagiel do podróży przy sprzyjających wiatrach oraz wiosła, które służyły głównie do boju. Była zwrotna i szybka, osiągała prędkość nawet do 9 węzłów przy pomocy wioseł; 12 węzłów z pomocą żagla i przy bardzo sprzyjających wiatrach; do 6 węzłów wynosiła prędkość podróżna, z udziałem połowy załogi, dzielonej wtedy na dwie wachty. Co ciekawe, przed bitwą maszty składano i chowano pod pokład, albo wręcz zostawiano na brzegu.

Wiosła miały 4,25–4,5 metra długości, a ich rytmem kierował należący do załogi flecista. Załogę, składającą się z około 200 ludzi, stanowili głównie 170 wolnych, wysoce wykwalifikowanych wioślarzy, pochodzących z uboższych warstw ludności miast. Rozsadzano ich następująco: rząd górny (tzw. thranite) – 31, środkowy (zygite) – 27 i dolny (thalamite) – 27, a więc 85 przy każdej z burt.

Model greckiej triery epoki klasycznej, CC BY-SA 3.0

Resztę załogi stanowili: kapitan zwany trierarchą, około 15 marynarzy i 10 hoplitów, których liczbę zwiększano do około 40 w przypadku planowania bitwy, a także 4–5 łuczników. Bardzo ważną bronią greckich trier był umieszczony na dziobie, poniżej linii wodnej, masywny taran w postaci belki okutej brązem, rzadziej żelazem. Niektóre triery miały też na dziobie wystające z burt, okute żelazem belki do łamania wioseł przeciwnika.

W ramach dostosowanej do uzbrojenia taktyki okrętu wiosłowego tej epoki wyróżniano trzy manewry: periplus (flankowanie i taranowanie), diekplus (liniowe przełamywanie frontalnie ustawionej floty przeciwnika z łamaniem wioseł lub abordażem) oraz kyklos (pozycja defensywna, kołowa). W przypadku udanego manewru flankowania staranowany w burtę okręt przeciwnika zaczynał tonąć; przy podchodzeniu kontrkursem i łamaniu wioseł przeciwnika (wioślarze atakującego okrętu przed kolizją chowali wiosła), okaleczony tak okręt mógł jedynie kręcić się w kółko i łatwo ulegał bądź to staranowaniu, bądź abordażowi.

Technika walki floty perskiej jest mniej znana. Oczywiście Grecy z Azji Mniejszej ujarzmieni przez Persów używali tożsamych okrętów i stosowali podobną taktykę. Fenicjanie również mieli szybkie triery, o wyższych burtach, ale polegali głównie na swoich łucznikach i procarzach, a taranowania właściwie nie stosowali. Niestety mało wiemy o okrętach wojennych Egipcjan czy samych Persów. Wiadomo, że ich jednostki były większe, miały wyższe burty, jednak zanurzały się głębiej i przez to były wolniejsze i mniej zwrotne.

Podobnie jest z wielkością floty – różne opracowania przyjmują od 800 do nawet 1200 wojennych okrętów pod dowództwem Kserksesa. W miarę zgodnie szacowane są natomiast połączone siły greckie, oceniane na 380 trier, w tym 180 ateńskich, 70 korynckich i na przykład tylko 16 spartańskich.

Niech nas zaatakują

Bitwa pod Salaminą rozegrała się w wąskiej cieśninie pomiędzy wyspą Salamina (gr. Salamis) a wybrzeżem Aten w Zatoce Sarońskiej. Zdaniem obradujących na Istmie członków Kongresu Hellenów właśnie to miejsce było odpowiednie do stoczenia bitwy – z wielu względów. Z jednej strony zgrupowana tam flota osłaniała Korynt od strony morza, z drugiej sama była względnie bezpieczna, bowiem prowadzące do Zatoki Sarońskiej cieśniny były wąskie, kręte i pełne podwodnych skał. W tym rejonie występowały kapryśne wiatry i prądy morskie – dobrze znane Ateńczykom, a dla Persów stanowiące jednak zagadkę.

Flota perska podeszła do Faleronu – ówczesnego portu Aten – w połowie września. Zwlekano jednak z atakiem, w oczekiwaniu na przybycie samego Kserksesa. Kiedy „król królów” stanął na czele wojska, przede wszystkim próbował wywabić greckie okręty z cieśniny. Bezskutecznie. Floty stały naprzeciw siebie, a Persowie prowokacyjnie zaczęli palić Ateny.

Widok dymów pożarów oraz szeregów perskiej piechoty maszerującej nadbrzeżnym traktem w stronę Megary wywołał wśród Greków dyskusje na temat dalszego postępowania. Podobno zainspirowany sytuacją Temistokles wysłał do Persów swojego niewolnika Sikinnosa (po bitwie został wyzwolony). Miał przekazać wiadomość, jakoby wśród Hellenów panowała niezgoda, której skutkiem miała być – pod osłoną nocy – ucieczka części okrętów w stronę Koryntu.

Kserkses uwierzył i postanowił uderzyć na wrogów nagłym atakiem o świcie. Poparł go cały sztab z wyjątkiem królowej Halikarnasu Artemizji, która obawiała się greckiego podstępu. Zgodnie z decyzją perskie okręty w ciemnościach nocy opuściły pozycje pod Faleronem. Dla pełnego zaskoczenia jednostki miały poruszać się w ciszy, tak że nawet pióra wioseł owijano szmatami dla ograniczenia hałasu.

Jednocześnie na brzegu wysepki leżącej pośrodku wejścia do zatoki wysadzono duży oddział łuczników, a sam przesmyk między Salaminą a Megarą zablokowano 200 egipskimi okrętami z zadaniem wyłapywania ewentualnie uciekających greckich trier.

Tymczasem jeden z jońskich okrętów opuścił nocą perskie szeregi i poinformował greckich pobratymców o zamiarach Kserksesa. W greckiej flocie ogłoszono alarm, na pokłady zaczęli wchodzić hoplici. Wysłano też 70 korynckich okrętów na północ, by zablokowały cieśninę prowadzącą z Zatoki Eleuzyjskiej na zachód.

Temistokles, realnie dowodzący połączoną flotą Greków, chociaż formalnie musiał liczyć się ze zdaniem Eurybiadesa – spartańskiego dowódcy wybranego wcześniej na wodza wyprawy – znał podstawowe założenia strategii Persów. W związku z tym polecił części ateńskich okrętów upozorować ucieczkę i wciągnąć wrogie jednostki głęboko w zdradliwą cieśninę.

Wtedy zaczajone za skałami Zatoki Ambelaki inne greckie okręty mogłyby uderzyć wprost w bok formacji wroga. To umożliwiało druzgocący atak taranami i dawało szansę na zatopienie wielu perskich okrętów. Liczył również na poranny, gwałtowny wiatr zachodni, występujący w cieśninie, który dodatkowo miał utrudnić manewrowanie perskim okrętom.

Starcie w cieśninie. Bitwa pod Salaminą – przebieg

Ariabignes, wódz perskiej floty, pewien, że zdemoralizowani Grecy myślą wyłącznie o ucieczce, przygotował prosty plan, a właściwie dwa jego warianty. Gdyby przeciwnik cofnął się do dość obszernej Zatoki Eleuzyjskiej, to chciał zamknąć ją swymi okrętami z obu stron, a następnie wysadzić desant na Salaminie, ustawić wojska pod Megarą i w ten sposób zmusić Greków, pozbawionych zaplecza i możliwości wysuszenia kadłubów, do kapitulacji.

Tu potrzebne wyjaśnienie: ówczesne okręty miały deski dna i burt łączone na styk, co powodowało, że pracujące na morskiej fali jednostki brały wodę. Co jakiś czas należało je więc dokładnie osuszyć, aby w najgorszym wypadku nie zatonęły. W przypadku gdyby grecka flota lub jej część postanowiła walczyć, perskie okręty w zwartym szyku, z Jonami i Fenicjanami na skrzydłach, miały popłynąć cieśniną i samą liczbą zmieść mniej liczne jednostki Hellenów.

Bitwa pod Salaminą plan
Plan bitwy pod Salaminą, Źródło: domena publiczna

Kserkses i jego admirał byli pewni, że cała bitwa – o ile do niej dojdzie – odbędzie się w północnej części zatoki. Dlatego władca Persji kazał ustawić swój tron wysoko na stokach góry Ajgaleos, aby mieć dobry widok na zwycięską bitwę.

Było już widno, kiedy ruszyła ściana perskich okrętów. Wkrótce potem zerwał się znany Ateńczykom wiatr. To on, w połączeniu ze ściskiem wśród zgromadzonych na niewielkim akwenie wiosłowych okrętów, spowodował kolizje między nimi. Łamały się wiosła, a galery wzajemnie blokowały sobie drogę. Wiele okrętów, zwłaszcza na lewym – „jońskim” – skrzydle, straciło możliwość ataku, koncentrując się bardziej na unikaniu zderzeń. Nieświadomi tego Fenicjanie z odległego prawego skrzydła wytrwale ścigali symulujących ucieczkę Ateńczyków, wysuwając się zdecydowanie przed pozostałe jednostki perskiej floty.

Temistokles zwlekał i dopiero kiedy wiatr wzmógł się na tyle, że wysokie burty fenickich okrętów zaczęły ustawiać się bokiem do tej ukrytej części greckiej eskadry, dał rozkaz do ataku. Wtedy zza skał Salaminy, u przylądka Tropaja, wypłynęły greckie triery. Jako pierwsze zaatakowały idące na czele okręty z Eginy i Sparty. Tam, gdzie nie zadziałał taran, do abordażu ruszali ciężkozbrojni hoplici. Niektóre wiosłowce, uchylając się od starcia, wpadały na skały wybrzeża lub podwodne kamienie czyhające blisko brzegu.

Najsilniejszy opór głównym siłom greckim stawili Jonowie, którzy do walki wkroczyli jako ostatni. Początkowo skłębieni, uporządkowali szyki, do tego pływali na podobnie zwrotnych statkach co ich pobratymcy Helleni. Zanim ulegli, zdołali nawet zatopić co najmniej osiem greckich trier. Grecy też mieli swój sukces – perski wódz Ariabignes poległ na samym początku starcia.

Wkrótce Persom zabrakło woli walki. Gdy wiatr zmienił kierunek na południowy, większość okrętów postawiła żagle i zaczęła uciekać w stronę Faleronu. Jak pisze N.G.L. Hammond w Dziejach GrecjiŚcigały je szybkie greckie triery, taranując lub łamiąc wiosła powolniejszych jednostek. Persowie mieli podobno stracić od 200 do 300 okrętów, z kolei zwycięscy Grecy utracili jedynie 40 trirem.

Bitwa, która odmieniła dzieje

Chociaż morską bitwę pod Salaminą wygrali Grecy, to Persowie wciąż dysponowali większą flotą, która stała w Zatoce Falerońskiej, liżąc rany, wykonując naprawy, uzupełniając stany osobowe i wyczekując sprzyjającego momentu na kolejny atak. Jego wynik wcale nie był przesądzony.

Na szczęście dla Greków Egipcjanie, jak i Fenicjanie, po bitwie odpłynęli do swoich krajów, dogłębnie oburzeni i urażeni podejrzeniami Kserksesa o tchórzostwo. W tej sytuacji Kserkses miał dosyć bitew morskich i postanowił pokonać Hellenów za pomocą swojej olbrzymiej armii lądowej. W tym celu nakazał usypać groblę w poprzek cieśniny. Była to praca bardzo trudna, wymagająca czasu, niezbyt prawdopodobna przy ówczesnym stanie techniki.

Tymczasem przyszedł październik, a z nim jesienne sztormy. Kserkses zrozumiał, że nie ma czasu na długotrwałe oblężenie, a zima może go pozbawić floty, co w konsekwencji doprowadzi do głodu w jego armii. Odwołał więc rozkazy. Flocie kazał płynąć do Hellespontu, dokąd później sam też ruszył na czele wojsk lądowych. Kiedy dotarł do Tesalii, na leżach zimowych zostawił część sił pod wodzą Mardoniosa i po 45 dniach uciążliwego marszu w zimnych wichurach dotarł do Dardaneli.

Tam okazało się, że wielki most pontonowy nie istnieje – zniosły go jesienne burze. Z wielkim trudem wojska przeprawiono na okrętach. Po przeprawie żołnierzom pozwolono na krótki odpoczynek w Abydos (Azja Mniejsza), skąd resztki świetnej armii pomaszerowały do Sardes. Tak niesławnie zakończyła się wielka wyprawa Kserksesa na Grecję.

Nie zakończyło to wojny między sprzymierzonymi Grekami a Persją, ponieważ Kserkses pozostawił dużą część armii, która miała szachować Greków. Z leży zimowych w Tesalii perski wódz Mardonios wysłał do Aten poselstwo z propozycją układu, który zapewniał Ateńczykom odbudowę spalonych świątyń, odzyskanie utraconych terenów oraz korzystne przymierze gwarantujące im pozycję autonomicznego, wolnego miasta. Mieli „tylko” płacić Kserksesowi trybut. Ateńczycy odrzucili tę propozycję i zwrócili się o pomoc militarną do Sparty.

W 479 roku p.n.e. doszło do bitwy pod Platejami na równinie beockiej. Wojska greckie, dowodzone przez króla Sparty Pauzaniasza, liczące prawdopodobnie około 40 tysięcy żołnierzy, odniosły zwycięstwo nad silniejszymi (około 50 tysięcy zbrojnych) perskimi oddziałami Mardoniosa. Bitwa była zacięta, ale kiedy poległ sam Mardonios, reszta Persów uciekła z pola bitwy.

Swoją przewagę Grecy udowodnili jeszcze w tym samym roku, pokonując siły perskie w morskiej bitwie pod Mykale. Pokój osiągnięto jednak dopiero w 449 roku p.n.e., kiedy to Persowie uznali wolność wszystkich miast greckich leżących na zachodnim wybrzeżu Azji Mniejszej.


Bibliografia:

  • Cau P., Bitwy. 100 największych bitew w dziejach świata. Od Kadesz po zdobycie Bagdadu, Warszawa 2008.
  • Everitt A., Chwała Aten. Dzieje najwspanialszej cywilizacji na świecie, Poznań 2017.
  • Hammond N. G. L., Dzieje Grecji, tłum. Anna Świderkówna, Warszawa 1973.
  • Ryniewicz Z., Bitwy świata: Leksykon, Warszawa 1995.
  • Jaczynowska M., Musiał D., Stępień M., Historia starożytna, Warszawa 2008.
  • Wolski J., Historia powszechna. Starożytność, Warszawa 2002.


Comments are closed.