Gdynia – miasto “z morza i marzeń”

Początki portu.

Jak wiadomo, Rzeczpospolita po odzyskaniu niepodległości pilnie potrzebowała własnego portu, aby Polska Marynarka Wojenna i Polski Handel Zagraniczny mogły się rozwijać. Tym bardziej, że Polska chciała unowocześnić port w Gdańsku, aby wspólnie prowadzić interesy w sferze gospodarki morskiej. Ale jak pisałam wcześniej Senat Gdański był wrogo nastawiony do takiego pomysłu; chciał po prostu ograniczyć uprawnienia polskie uzyskane w ramach Traktatu Wersalskiego. W związku z tym w 1920 roku Ministerstwo Spraw Wewnętrznych na polecenie wiceadmirała Kazimierza Porębskiego zleciło inż. Tadeuszowi Wendzie sporządzenie planu budowy portu. Miał on przestudiować cały teren przyznany Polsce i ustalić gdzie najlepiej rozpocząć budowę. Po wizji lokalnej stwierdził, że:

  1. Tereny wokół Jeziora Żarnowieckiego są niekorzystne, ponieważ leżą za blisko Niemiec.

  2. Port w Zatoce Puckiej nie może powstać, gdyż będzie on narażony na zbytnie zamulenie i może dojść do przerwania Półwyspu.

  3. Puck ma długi i zamulony kanał oraz w tym miejscu często zamarza zatoka.

  4. Do Rewy nie dotrze kolej.

  5. Odwołując się do projektu inż. Rafalskiego stwierdził, że wielki port w Zatoce Puckiej powstać nie może, iż zajęłoby to 30 lat i pochłonęłoby ogromną ilość pieniędzy.

  6. Lokalizacja w Helu, podobnie jak i w Rewie, nie mogła mieć racji bytu, ponieważ brak tam drogi oraz infrastruktury kolejowej (liczący 43,7 km odcinek kolei oddano tam dopiero 14 marca 1922 r., między Puckiem a Helem).

  7. Jeśli chodzi o Tczew, to tam znów Wisła jest trudna do utrzymania dla dużych statków, no i zamarza. Jest również kwestia wrogiej postawy Gdańska przez który przechodziłby kanał łączący port z morzem.

  8. Gdynia, którą poparli też inni fachowcy, okazała się najodpowiedniejszym miejscem pod tę inwestycję[10].

Tadeusz Wenda wybrał tę małą wioskę rybacką, która leżała w dolinie między Kępą Oksywską a Kamienną Górą. Miejsce to odznaczało się wieloma zaletami od strony morza i lądu, m.in. naprzeciwko Gdyni znajdowało się bardzo dobre akwatorium[11] stanowiące tzw. redę. Tam też podczas burz chowały się statki zmierzające do Gdańska. W odległości 1 kilometra od brzegu morze osiągało głębokość 10 m, a 20 m w odległości 4,5 km. Było to bardzo wygodne, gdyż jednostki o różnym zanurzeniu mogły tam zakotwiczyć. Ułatwiało to również budowę awanportu[12] i skracało roboty czerpalne.

Drugim plusem wybudowania portu na tym terenie było to, iż Półwysep Helski osłaniał gdyńską redę przed falą z otwartego morza spowodowaną wiatrami z kierunku północno – zachodniego. Po za tym reda ta, znajdująca się na Południowym Bałtyku, w małym stopniu zamarza. Jeśli chodzi o warunki lądowe, to początkowo torfowiska zalegające na terenie przyszłej budowy uznano za wadę, lecz z czasem zmieniono zdanie. Tak pisał sam inż. Wenda: W mniemaniu miejscowych mieszkańców torfowiska miały mieć niezmierną głębokość. Okazało się jednak, że grubość warstwy torfu i błota nie przekraczała 7 m poniżej poziomu morza i że torfowisko leży na piasku ze żwirkiem. Fakt ten zadecydował o możliwości budowy portu w Gdyni”[13]. Jedną z zalet także było to, że miejsce pod port oddalone było tylko o 2 kilometry od magistrali kolejowej, co zapewniało komunikację z portowym zapleczem. Docelowa koncepcja portu zawierała w projekcie budowę portu zewnętrznego i wewnętrznego z licznymi basenami. Całość tego założenia „pochłaniać” miała ok. 770 hektarów oraz miała umożliwiać wieloetapową rozbudowę. Konieczne to było ze względów finansowych i pozwalało na normalną pracę portu poprzez budowanie jego poszczególnych części.

Po wykonanym rekonesansie inżynier zabrał się za sporządzanie planu budowy portu w Gdyni. Prace nad tym projektem przebiegały dwutorowo, jak to mówił autor: realizacja tego planu miała być wykonywana stopniowo w ten sposób, aby przez częściowe jego urzeczywistnienie stworzyć port mniejszych rozmiarów, z tym jednak warunkiem, żeby dalszy rozwój portu był możliwy i planowy[14]. Ów projekt był konsultowany m.in. z Ministerstwem Spraw Publicznych i zaakceptowany 16 października 1920 r. przez wiceministra Spraw Wojskowych, gen. Kazimierza Sosnkowskiego. Przeprowadzono także konkurs i z 25 ofert umowę o budowę tymczasowego portu w Gdyni podpisano z Towarzystwem Robót Inżynieryjnych z Poznania.

Warunek jaki miał spełniać plan, to teren dla potrzeb portowych: ląd i przylegający do niego akwen wodny. Dzięki podziałowi portu można też było rozdzielić funkcje wojskowe, handlowe i rybackie. Dalekowzroczną koncepcję rozwoju tego przedsięwzięcia Minister Spraw Wojskowych zaakceptował 24 stycznia 1921 r. To założenie przewidywało budowę głównie wewnętrznego portu morskiego, który zawiera w sobie port wojenny z 4 basenami (północny), handlowy z 7 basenami wewnętrznymi (południowy) i rybacki umieszczony w awanporcie (południowo-wschodni). Samo przedporcie miało mieć powierzchnię 130 ha, a port właściwy 162 ha. Ponadto:

Port zewnętrzny to:

  • Port rybacki o głębokości 4 metrów, powierzchni wodnej 8 ha, zawierający magazyny, chłodnię oraz małą stocznię.

  • Port paliwowy znajdujący się w północnej części.

Port wewnętrzny to:

  • Port wojenny o głębokości od 4 do 8 m i powierzchni wodnej 8 ha, zawierający 4 baseny portowe.

  • Miał oddzielne połączenie kolejowe i wyposażony był w: stocznię, warsztaty remontowe, dok pływający, magazyny, składy paliwa, wieżę ciśnień, elektrownię i radiostację.

  • Port handlowy w południowej części obejmował 7 basenów portowych o głębokości od 8 do 11 m i zajmował powierzchnię 108 ha.

  • Stacja emigracyjna o 300-metrowej linii nabrzeża i 4 ha powierzchni, usytuowana od południowej strony wejścia do portu[15].

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*