Głęboko pogrzebany i inne opowiadania

Głęboko pogrzebany i inne opowiadania |Recenzja

Naomi Novik, Głęboko pogrzebany i inne opowiadania

Do nowo wydanego przez Wydawnictwo Rebis zbioru Głęboko pogrzebany i inne opowiadania podszedłem z optymizmem, przede wszystkim dlatego, że wgląd na karierę Autorki wygląda obiecująco, a ponadto polsko brzmiące nazwisko na okładce dodaje trochę pozytywnej energii przy spojrzeniu na całokształt.

W moich rękach znalazło się bardzo ładne wydanie książki, estetyczne, z malowanymi brzegami. Przekład jest zadowalający, z lekkimi potknięciami stylistycznymi (przede wszystkim przy powtórzeniach), oraz dobrą redakcją (pierwszego chochlika drukarskiego odnalazłem dokładnie na 103. stronie).

Co do ułożenia opowiadań, lekko się zdziwiłem, gdy pierwsze z nich okazało się być osadzone w okresie regencji, wiedząc, że na stronicach znajdują się także opowiadania chociażby zawierające historie ze starożytności (podobnie styl postawionych obok siebie tekstów znacząco się różni).

Pierwsze spotkanie

Wcześniej nie miałem styczności z twórczością Naomi Novik, więc pierwszym Jej dziełem przeze mnie przeczytanym stało się opowiadanie Araminta, czyli wrak Amphidrake’a. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, niestety negatywnie wpływając na mój odbiór, to protagonistka. Jest to silna, niezależna bohaterka i to same w sobie nie jest złe, ale niestety narrator tak często to podkreśla przez opisy i retrospekcje (przynajmniej w pierwszej połowie tekstu), że przypomniał mi się Latarnik i opisy siwych włosów Skawińskiego.

W przestrzeni kultury można znaleźć wiele silnych, kobiecych postaci, na przykład San z Księżniczki Mononoke (jak i inne postaci kobiece z filmów Hayao Miyazakiego), Ellen Ripley z serii Obcy, Éowina z Władcy Pierścieni lub chociażby Czerwona Sonja. Różnica między nimi a Aramintą z opowiadania jest taka, że one po prostu są silne i niezależne i nikt nie musi odbiorczy o tym przekonywać. Widzi to wyłącznie po ich czynach. Nie można sprowadzać tego do jedynej cechy postaci, a tutaj miałem takie wrażenie.

W czasie opowiadania dość często wspominane są starożytne cywilizacje, a pod koniec ich relikty są nawet szczegółowiej opisane; skojarzyły mi się one z zermatyzmem Stanisława Szukalskiego, ale tylko przez chwilę. Czuję niedosyt pamiątek po starożytnych w tym opowiadaniu.

Opowiadanie nie zwalnia tempa i nie nudzi, czego nie da się powiedzieć o następcy p.t. Po godzinach. Temu opowiadaniu musiałem dać czas na rozkręcenie się, ale może to z powodu tego, że nie znam opisanego w nim uniwersum, szerzej opisanego w trylogii Scholomance. Ostatecznie jednak Po godzinach pozostawiło po sobie dobre wrażenie.

W labiryncie

Do mitu związanego z postacią Minotaura mam sentyment, zapewne z powodu mojego wiecznego zamiłowania mitologią grecką, ale także za sprawą gry o Tezeuszu wydanej przez Aidem Media, jednakże pomimo bycia dzieckiem już pojmowałem ten motyw w nietypowy sposób; miałem (i mam do dziś) figurkę potomka byka kreteńskiego zastygłego w dynamicznej pozie zamachnięcia się wielkim toporem.

Patrząc na wyraz jego oczu od zawsze wydawały mi się one raczej zrozpaczone, smutne, niźli rządne krwi, dzikie i bezlitosne. Minotaur jawił mi się raczej jako ofiara kapryśnych Mojr, jak na obrazach współczesnego szkockiego malarza figuratywnego Paula Reida[1].

Opowiadanie tytułowe Głęboko pogrzebany wyraźnie różni się od innych w zbiorze. Mówi o Minotaurze jako ofierze, nie tyle losu, co niezrozumienia i egoistycznego strachu Minosa. Nie ma mowy o jego agresji, wydaje się on wręcz uwięziony w swoim ciele, będącym efektem chciwości króla Krety. A Tezeusz? Jego postać w tym opowiadaniu jest bardzo mała. Nie ma nici Ariadny, za to przyrodnia siostra Minotaura najchętniej oddałaby życie dla wolności potwora.

Głęboko pogrzebany wygląda w tym zbiorze niczym tygrysie oko w zbiorze kamieni ze spaceru po górach. Jest to ciekawa interpretacja mitu.

Smoki…

W zbiorze znajdują się dwa opowiadania, w którym występują smoki; opisane w nich zdarzenia mają miejsce w uniwersum serii Temeraire, mówiące o wojnach napoleońskich, gdzie walczą także smoki. Pierwsze z tych opowiadań – Vici – mówi o Marku Antoniuszu, który jako pierwszy miał oswoić smoka. Opowiadanie jest dość krótkie i pozostawia entuzjastę starożytności z niedosytem, choć dialogi są strasznie wulgarne, w porównaniu z resztą tekstów.

Druga historia nosi tytuł Smoki i maniery. Jest to historia znana z Dumy i uprzedzenia, ale ze smokami w tle, co raczej nie zmienia niczego poza jedną, sympatyczną postacią smoczycy dosiadanej przez protagonistkę – Elizabeth, która, oczywiście, jest niezależna (co nawet zostało stwierdzone bezpośrednio w jednym zdaniu).

Opowiadanie jest idealne dla miłośników romansów (niestety nie w wydaniu Margit Sandemo), naprawdę może miejscami znudzić, szczególnie, że wszystkie co ciekawsze wydarzenia są przekazywane wyłącznie przez dialogi, albo, co gorsza, mają miejsce pomiędzy segmentami opowiadania, a szkoda; chciałbym wiedzieć, jak Napoleon z pomocą smoków dokonał czegoś, czego Niemcy nie dokonali używając samolotów. Może przedstawiono to w powieściach z wcześniej wspomnianej serii, fani zapewne zupełnie inaczej mogą odebrać ten tekst, traktując go jako spin-off dobrze znanej historii.

Podsumowując – ni to śmieszne, ni to smutne, a co najważniejsze, niczym nie zaskakuje.

Głęboko pogrzebany… byle głębiej

Nie pojmuję do końca idei tego zbioru opowiadań, o różnej tematyce, z różnych okresów twórczości Naomi Novik. Jest to przejażdżka przez historie całkiem znośne (jak np. Vici albo przede wszystkim Głęboko pogrzebany), aż po ostatni nieprzyzwoicie długi tekst (Okrężna droga), który swymi wątkami chyba ostatecznie przesądził o tym, czy sięgnę kiedykolwiek po inną książkę Autorki.

Przy lekturze większości z opowiadań ma się uczucie, że protagonistką jest zwykle ta sama osoba, może na przestrzeni lat, jakby wszędzie Autorka robiła z własnej osoby główną bohaterkę, co może znużyć.

Jeżeli cytat Megan Volpert na tyle książki to pewnik, jedno jest pewne: fantastyka nie przeżywa renesansu.


Wydawnictwo Rebis
Ocena recenzenta:
Szymon T. Cwen


[1] Można je zobaczyć na stronie www.paulreidart.co.uk.


Comments are closed.