Historia husarii dla opornych – Część 12 – „Moskal nie osiędzie…”

Potop szwedzki i walki ze skandynawskimi oraz siedmiogrodzkimi najeźdźcami wykazały, że na polu bitwy husaria nadal stanowi nie lada atut. Podstawą jest jednak umiejętne dowodzenie i wykorzystanie jej atutów. I choć w latach 1655- 1656 było z tym różnie, rozpalona niedługo potem wojna z Rosją udowodniła, że pod umiejętną buławą husaria może być niczym współczesna broń pancerna.

Kiedy z terenów państwa polsko-litewskiego odpłynęły ostatnie wody potopu szwedzkiego, ze wschodu uderzył grom. Rosja, która po części uratowała Rzeczpospolitej istnienie, na czas wycofując się z wojny w czasie kiedy na nasz kraj uderzyli Skandynawowie w roku 1660 uderzyła ponownie. I po raz kolejny w porozumieniu z siłami kozackimi.

Armia Rzeczpospolitej tym razem była już gotowa na to starcie, a husaria stanowiła znaczną jej część, choć już nie tak wielką jak jeszcze przed półwieczem. Polskie siły podzielono na dwa korpusy: litewski pod wodzą hetmana wielkiego Jana Pawła Sapiehy, wzmocniony dywizją Stefana Czarnieckiego, operujący na Białorusi i koronny od wodzą obu hetmanów: Stanisława Potockiego i Jerzego Sebastiana Lubomirskiego.

Nie czas to ani miejsce na omawianie przebiegu tych operacji. Zainteresowanych odsyłam do treściwych artykułów w dziale „Sarmatikon”. Ja wspomnę tu tylko o udziale husarii w tej wojnie. Armia polsko-litewska rozbijała siły moskiewskie w kilku bitwach, a co warte podkreślenia, zawsze swój udział w tych zwycięstwach miała właśnie skrzydlata jazda.  Szarżując z kopiami czy też bez, zawsze przełamywała szyki wroga. Dysponując odpowiednim wsparciem innych rodzajów kawalerii przyczyniała się do odbudowy swojej, częściowo nadszarpniętej latami potopu, legendy. Starcia pod Połonką (28 czerwca), Lubarem (27 września), Słobodyszczami (7 października) nad Basią (8 października) i pod Cudnowem (2 listopada – wszystkie bitwy 1660 r.) wykazały, że zbrojnie Rzeczpospolita podniosła się po klęskach II poł. lat 50. XVII wieku.

Niestety dalsze lata siódmej dekady nie stanowił zbyt chlubnej karty w dziejach „skrzydlatej jazdy”. Wszystkie komputowe roty husarii weszły w skład konfederacji, domagając się wypłat zaległego żołdu. Następnie zaś znalazła się po obu stronach konfliktu w wojnie domowej, zwanej rokoszem Lubomirskiego i brały udział w przelewaniu bratniej krwi pod Częstochową i Mątwami.

Co ciekawe opozycja do walk z Dworem wystawiła więcej koni husarskich niż cała Korona na etacie pokojowym. Potwierdzało to tylko znane fakty- szlachta bardziej dbała o prywatę niż dobro państwa. Dla własnych potrzeb była skłonna ponieść ogromne wręcz wydatki, podczas gdy na wojska komputowe skąpiła grosza . Bezpośrednio po rokoszu stan armii regularnej został obniżony do stanu pokojowego. Zmiany te dotknęły też husarii, która pozostała nieliczna. Tak pozostało już do końca panowania Jana II Kazimierza. Jednak w dobie królów Piastów miało się to zmienić.

ILUSTRACJA: fragment obrazu Mariana Zakrzewskiego, prezentujący szarżę husarii w bitwie pod Połonką
Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*