Historia husarii dla opornych – Część 10 – ukraińskiej noweli ciąg dalszy

Powstanie Chmielnickiego dowiodło, że husaria w starciu z połączonymi siłami kozacko-tatarskimi nie prezentuje już takiej wartości, jak w walce z każdym z wrogów z osobna. Ale tylko koronna. W tym samym czasie Litwini udowodnili, że husarz to husarz – nie ważne czy spod Lwowa czy spod Wilna. I choć oni bronili honoru formacji, której wojna na Ukrainie naprawdę dała się we znaki.

Kiedy husaria korona, tak bardzo rozbita po Korsuniu i Piławcach, stanowiła już tylko niewielką część armii polskiej walczącej z Kozakami w roku 1649, najciężej zbrojne chorągwie jazdy w szeregach armii litewskiej też nie były liczne. Choć w historiografii husaria litewska często bywa traktowana po macoszemu, jej udział w kampanii przeciw zbuntowanym Kozakom, w tym miejscy koniecznie musi zostać wspomniany.

Naczelny wódz armii litewskiej- hetman polny- Janusz Radziwiłł rozpoczął antykozacką kampanię wojenną niemal bezpośrednio po zakończeniu sejmu koronacyjnego w Krakowie. Dysponował dość szczupłymi siłami zaciężnymi, wzmocnionymi przez maleńki oddział chorągwi powiatowych. Wśród tych 4500 żołnierzy znajdowało się ok. 300 husarzy, których książę wcielił do swych chorągwi hetmańskich. Rozpoczęty w pierwszych dniach lutego pochód miał zdusić powstanie na ziemi litewskiej. W czasie walk tych husaria nie tylko znosiła wrogie armie w polu, ale brała także udział w zdobywaniu miast. Po raz kolejny formacja ta udowodniła, że nawet spieszona potrafi walczyć. Krwawa kampania Radziwiłła dość szybko wyparła powstańców z ziem Wielkiego Księstwa. Na początku kwietnia hetman polny litewski był już gotowy do wkroczenia na Ukrainę. Było to poważnym zagrożeniem dla Chmielnickiego. Dlatego w korespondencji z Radziwiłłem, prosił go by ten zaniechał ofensywy. Jednak, kiedy latem 1649 r. dowódca powstańców wysłał przeciwko Litwinom dość duże pułki, ci odpowiedzieli zdecydowanie. Korpusy Radziwiłła i Wołłowicza starły się z siłami kozackimi, pierwszy pod Rzeczycą, drugi pod Zahalem (obie bitwy VI 1649 r.), gdzie doszczętnie rozbiły siły wroga. Swój udział miała w tych zwycięstwach także husaria, jednak nie był on już decydujący. Ciężka jazda traciła na znaczeniu kosztem dragoni i rajtarii. Jej zdolność do wyprowadzania uderzeń przełamujących nadal była jednak imponująca, co świetnie uwidoczniło się w bitwie pod Łojowem (31 VII 1649). Wielokrotnie powtarzane szarże łamały szyki kozackie. Dodatkowo wzorowe współdziałanie wszystkich formacji dało Litwinom zwycięstwo. Ich kampania również zakończyła się w sierpniu, po ugodzie zborowskiej.

W 1650 r. nastąpił czas odprężenia dla Rzeczpospolitej. Rok ten upłynął pod znakiem względnego spokoju. Zdrowy rozsądek i zmysły polityczna nakazywały jednak niektórym dygnitarzom podjęcie dyskusji nad kolejnymi reformami sił zbrojnych. Ale mimo wysiłków nie dało to zbyt wielu efektów. Dopiero sejm 1650, przyniósł jakiekolwiek znaczące decyzje na ten temat. Szlachta zgodziła się na powiększenie komputu koronnego do 36 tys. porcji żołdu, oraz zwołanie pospolitego ruszenia. Poskutkowało to stanem liczebnym wojsk zebranych pod Sokalem w I połowie czerwca 1651 r. Zameldowało się tam ok. 27 tys. żołnierzy komputowych, wzmocnionych jeszcze chorągwiami pospolitego ruszenia. Husaria niestety stanowiła tam niespotykaną wcześniej mniejszość. W 14 rotach zebranych na tę wyprawę, zgromadzonych było tylko niewiele ponad 2 tys. koni. Dla porównania warto przytoczyć liczebność innych formacji jezdnych: ponad 12 tys. etatów średniozbrojnej jazdy pancernej, 3 tys. rajtarów, 2.5 tys. dragonów.

Z podanych danych jasno wynika, że husaria nie stanowiła już tak pokaźnego procentu armii koronnej. Jej niewielka liczebność nie przeszkodziła jednak w osiągnięciu sukcesu w bitwie pod Beresteczkiem. Mimo fenomenalnej wiktorii wojna kozacka trwała jednak nadal. Niestety nie toczyła się ona już tak dobrze. W rok po zwycięstwach pod Beresteczkiem i Białą Cerkwią, pod Batohem znalazło się prawie 900 husarzy, którzy po kapitulacji zostali bezlitośnie wyrżnięci. Były to znaczne roty koronne, w tym hetmańska i marszałkowska. Straty te stanowiły wielki cios dla armii Rzeczpospolitej. Fizycznej eksterminacji uległa większa jej część w tym prawie cały pion dowodzenia. Rodziło to konieczność podjęcia bolesnych nieraz decyzji celem odbudowy wojsk. Na sejmie warszawskim, odbywającym się w lipcu 1652 r., okazało się, że szlachta woli płacić niż sama iść na wojnę. Ochoczo uchwaliła, zatem przeniesienie chorągwi samorządowych na komputu koronny i zaciągnięcie nowych jednostek.

Odtworzona ciężka jazda miała liczyć 864 stawki żołdu w 6 chorągwiach. Rzeczywiście wielkości te nie zmieniły się przez cały 1652 i 1653 rok, z tą tylko różnic, że zamiast 6, na kompucie koronnym znajdowało się 5 rot husarskich, o podobnej liczebności.. Wielkość ta nie uległa zmianie, gdy do wojny na Ukrainie, przyłączyło się Carstwo Moskiewskie (1654). Za to etat husarii litewskiej dla tegoż roku wynosił 804 konie, co powodowało, że niemalże zrównywał się z zaciągiem koronnym.

Spadała liczebność husarii, spadała i kondycja armii Rzeczpospolitej, która w walce na dwóch frontach już nie tylko łapała zadyszkę, ona z wielkim trudem łapała kolejne oddechy. I wtedy spadł na nią cios ostateczny!

ILUSTRACJA : Fragment obrazu Józefa Brandta prezentujący husarza w pełnej krasie. Tak właśnie wyglądać mogli żołnierze litewskie, którzy bili Kozaków pod Łojowem

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*