inżynierowie Hitlera. Todt, Speer i inni

Inżynierowie Hitlera. Todt, Speer i inni |Recenzja

Blaine Taylor, Inżynierowie Hitlera. Todt, Speer i inni

Czy zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób Adolf Hitler uzyskał tak ogromny wpływ na własny naród, że popchnął go w szaleńczym pędzie ku zagładzie? Ja tak, ale z nieco innej, bardziej polityczno-ideologicznej strony. A okazuje się, że to tylko niewielka część tej historii. Blaire Taylor w książce Inżynierowie Hitlera. Todt, Speer i inni opisuje nam bowiem cud gospodarczy, który stał za sukcesem Hitlera w innych dziedzinach. Jeśli tylko wystarczy wam odwagi i samozaparcia, wyruszycie w niezwykle interesującą podróż po mechanizmach władzy, podejmowania decyzji i budowie potęgi III Rzeszy. Zapraszam was serdecznie.

Nim wybuchła II wojna światowa, Hitler musiał dołożyć wielu starań, aby pozyskać sobie szacunek, a później i uwielbienie Niemców. Wraz z umacnianiem się jego władzy, zaczęły się nasilać również różne przejawy jego megalomanii.

Nim do tego doszło, najpierw rozprawiono się w samych Niemczech z Żydami i komunistami, a państwo niemieckie przeistoczono w państwo policyjne. Po tym fakcie (początkowo w tajemnicy), przystąpiono do wyścigu zbrojeń. Ich celem było uczynienie z III Rzeszy najsilniejszego państwa świata, zdolnego do całkowitej jego dominacji. W niemieckich mediach zaczęły pojawiać się opinie, jakoby Niemcy potrzebowały „przestrzeni życiowej”, którą trzeba będzie sobie wywalczyć.

Traktat wersalski zabraniał Niemcom posiadania zakładów zbrojeniowych czy posiadania armii większej niż 100 000 żołnierzy. W rok po przejęciu władzy przez Hitlera, niemiecka armia stała się dwukrotnie liczniejsza, niż wynikało to z traktatu wersalskiego. Co więcej już w maju 1935 roku Göring jawnie poinformował, że III Rzesza przystępuje do zbrojeń i do rozbudowy Luftwaffe. Kilka dni później wprowadzono powszechny pobór do wojska. Tym samym złamano kolejny paragraf wersalskiego dyktatu.

Choć oficjalnie protestowano, zwłaszcza Francuzi, nie zrobiono nic, aby powstrzymać niemieckiego dyktatora. Ten już w czerwcu tego samego roku, podpisał umowę z Wielką Brytanią dotyczącą liczebności niemieckiej floty. Tym samym, zezwolono Niemcom na dalsze, już niczym nie ograniczane, zbrojenia. W marcu 1936 roku Hitler zajął zdemilitaryzowaną Nadrenię, i już przez nikogo nie powstrzymywany, przystąpił do swego planu ogromnego podboju świata. Wszelkie uwagi i komentarze, kończyły się na listach protestacyjnych.

Niemcy w budowie

Ale wróćmy do samego Hitlera. Wszystkie te jego sukcesy, nie byłyby możliwe, gdyby nie wsparcie przemysłu, intelektualistów, wojskowych i niemieckiego społeczeństwa. W tym ostatnim przypadku nie było to takie proste. Chcąc zyskać poklask i oddanie współobywateli, Hitler musiał rozwiązać najbardziej bieżące z problemów z jakimi borykały się Niemcy. Największym było chyba ogromne bezrobocie, pokłosie kryzysu ekonomicznego z 1929 roku.

Problem rozwiązano dosyć łatwo, szybko i sprawnie. Zaczęto wprowadzać „nowy ład”, czyli w szerokim stopniu roboty publiczne, do których zatrudniano wszystkich zdolnych do pracy. Aby wszyscy mieli pracę, postawiono na siłę ludzkich mięśni, wykluczając w sporej ilości pojazdy mechaniczne.

I wiecie co – udało się. niemieckie społeczeństwo złapało drugi oddech, a kraj, jeszcze tak niedawno borykający się z ogromnymi trudnościami w spinaniu budżetu i pomocy społecznej, nabrało wiatru w skrzydła. Kraj stawał się bogaty, społeczeństwo syte, a przez to bardziej skore do pobłażania coraz śmielszym planom swego wodza.

I właśnie o tym jest ta książka. Opisuje nie tylko cud gospodarczy, który stał się udziałem pomysłów samego Adolfa Hitlera, ale i jego naukowej świty. Choć w publikacji znajdziemy wielu poważniejszych inżynierów, to jednak prym wiodą tutaj Fritz Todt oraz Albert Speer, właściwi twórcy niemieckiej machiny ekonomiczno-wojskowej. To pod ich przewodem Niemcy stały się potęgą gotową rzucić wyzwanie całemu światu. I tylko cudem, przez głupie i buńczuczne decyzje Hitlera, fakt ten się nie udał.

Architekci – niemi budowniczowie III Rzeszy

Przyznam, że wcześniej nie interesowałem się, ani kwestią tego, w jaki sposób Hitler umocnił swoją władzę nad narodem (bo przecież, że zlikwidował większość politycznych oponentów wiedziałem), ani tym bardziej życiorysami architektów III Rzeszy. Dotychczas byli oni pomijani w głównych opisach III Rzeszy. Przecież kolejne kampanie są zdecydowanie ciekawsze, niż jakiś tam architekt. A przecież to niezasłużona ocena. Po lekturze „Inżynierów Hitlera” muszę przyznać, iż był to ogromny błąd. Nie da się zrozumieć Niemiec i ich drogi ku imperium, nie znając tych, którzy je budowali.

Blaine Taylor w ciekawy sposób ukazuje nam problemy z którymi borykały się Niemcy przed dojściem Hitlera do władzy. Przedstawia nam również drogi, jakimi Wódz budował swój autorytet, a z Niemiec tworzył militarną potęgę.

Wiele faktów znajdujących się w książce czytałem po raz pierwszy. Zresztą gdzież by mi przyszło do głowy, czytać o jakiś tam inżynierach czy o budowie niemieckich autostrad? A przecież stały się one symbolem III Rzeszy. Spora ich część nadal świetnie funkcjonuje. Można powiedzieć, że to najtrwalszy dorobek Hitlera.

Książka w wielu miejscach jest zaskakująca. Choć początkowo dziwiło mnie, po co pisać o budowie autostrady, szybko okazało się, że ta inwestycja była fundamentem dla kolejnych działań, mających na celu unowocześnić Niemcy oraz uczynić je wielkimi. Wszystko to stało się udziałem Todta i Speera, zdawałoby się niepozornych inżynierów.

W publikacji znajdziecie również wiele ciekawych wątków poruszających wewnętrzne spory, spiski i intrygi, które toczyły się w cieniu Hitlera. Göring, Goebbels, Todt czy Speer byli aktywnymi ich uczestnikami. Fajnie czyta się o III Rzeszy od „kuchni”. Łatwiej jest więc zrozumieć schemat dowodzenia i podejmowania decyzji przez niemieckiego dyktatora. I aż dziw bierze, że ktoś próbował się mu przeciwstawiać lub „otwierać oczy” w kwestiach, które mogły Hitlera zdenerwować. Kimś takim był właśnie Fritz Todt, który „walił” prawdę Hitlerowi prosto w oczy… W końcu przyszło mu za to drogo zapłacić.

Czytać, czytać

Publikacja pod auspicjami RM jest wciągająca, inspirująca i co tu dużo gadać – świetna. Choć nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, mam poczucie, że zostałem uraczony ogromną dawką świetnie merytorycznie przygotowanych informacji. Spodobały mi się również liczne fotografie (prawie co druga strona!), których nigdy nie widziałem. Momentami czułem się, jakbym był naocznym świadkiem budowy III Rzeszy. Niesamowite przeżycie.

Niezwykle pomocne są również wtręty źródłowe. Mamy możność zapoznania się z fragmentami wypowiedzi wysokich rangą niemieckich dostojników (Himmler, Borman…), generałów, samych inżynierów, a także ludzi postronnych, którzy brali udział w niemieckiej przebudowie. Są też tutaj fragmenty biografii poszczególnych architektów III Rzeszy, którzy w największym stopniu przyczynili się do budowy jej potęgi.

Choć początkowo czułem się nieco oszukany, wszak sądziłem, że to będą biografie większej liczby architektów nazistowskich, a nie tylko Speera i Todta, ale w miarę czytania przekonałem się, że książce warto dać szansę. Bo choć tylko sygnalizuje wiele problemów, i tak sama w sobie, stanowi potężne źródło wiedzy, niedostępnej zwykłemu czytelnikowi.

Inżynierowie Hitlera. Todt, Speer i inni – podsumowanie

Książka liczy sobie 464 strony. Całość pogrupowana jest w jedenastu rozdziałach. W środku znajdziecie sporą dawkę ciekawych zdjęć i podpisów pod nimi (same w sobie stanowią ciekawe źródło informacji). To książka dla miłośników funkcjonowania III Rzeszy. Znajdziecie tu wiele anegdot, opisy walki o władzę i uwagę Hitlera, a także wyjaśnienie niektórych zawiłości dotyczących nazistowskiej machiny wojennej. Gorąco polecam.


Wydawnictwo RM
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem RM. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.