„Jeśli przegramy wojnę, wszyscy będziemy wisieć”. Nieznane wspomnienia niemieckiego urzędnika trafiły do Instytutu Pileckiego

„Jeśli przegramy wojnę, wszyscy będziemy wisieć”. Nieznane wspomnienia niemieckiego urzędnika trafiły do Instytutu Pileckiego

Do Archiwum Instytutu Pileckiego trafił 132-stronicowy maszynopis niepublikowanych wspomnień niemieckiego urzędnika cywilnej administracji Generalnego Gubernatorstwa. Autor dobrowolnie zabiegał o pracę w okupowanej Polsce, należał do SS i NSDAP, a od października 1943 do czerwca 1944 roku pracował w Radomiu. Pisał o grabieży, getcie, masowych mordach Żydów, egzekucjach Polaków i codziennym życiu niemieckich urzędników. Dokument jest cenny, ale wymaga również ostrożnej krytyki źródłowej: powstał po wojnie, część opisywanych wydarzeń autor znał z cudzych relacji, a jego personalia pozostają na razie niejawne.

Instytut Pileckiego poinformował 8 września 2026 roku o pozyskaniu materiału od prywatnego niemieckiego darczyńcy. Zarówno on, jak i autor wspomnień mają pozostać anonimowi. Maszynopis liczy 132 strony i 17 rozdziałów. Instytut zapowiada jego opracowanie naukowe i późniejsze udostępnienie badaczom. Recenzowany artykuł analizujący dokument ma ukazać się najprawdopodobniej na początku 2027 roku, a następnie zostać udostępniony w otwartym dostępie.

Materiały bada dr Joanna Nikel z Instytutu Pileckiego, zajmująca się niemiecką okupacją Polski, administracją cywilną oraz badaniami nad sprawcami, czyli Täterforschung. Instytut podaje, że Nikel i Rafał Ruciński przeprowadzili dodatkowe kwerendy między innymi w Bundesarchiv oraz Landesarchiv Nordrhein-Westfalen. Na ich podstawie ustalono podstawowe fakty z biografii autora oraz dokładny okres jego pobytu w Generalnym Gubernatorstwie. Profil naukowy Nikel potwierdza, że badania nad niemiecką administracją okupacyjną i sprawcami należą do jej obecnych obszarów badawczych.

Wykształcony prawnik, członek SS i NSDAP

Anonimowy autor urodził się podczas I wojny światowej. Jego ojciec był ekonomistą, rodzina przez pewien czas mieszkała poza Niemcami, między innymi w Chinach. Po śmierci ojca w 1933 roku wróciła do Niemiec. Przyszły urzędnik studiował ekonomię i prawo, a w 1942 roku uzyskał doktorat z prawa. Pracował również w dziale prawnym Deutsche Lufthansa.

Jego biografia polityczna wymaga szczególnego podkreślenia. W 1933 roku wstąpił do SS, od maja 1937 roku należał do NSDAP, był również członkiem Narodowosocjalistycznego Korpusu Lotniczego – NSFK.

Dr Joanna Nikel określa go jako człowieka, który „nie był ideologicznym fanatykiem ani wysokim funkcjonariuszem systemu”. Dodaje jednak drugą, znacznie ważniejszą informację: pracę w okupowanej Polsce wybrał świadomie. Jesienią 1943 roku sam wystąpił o zatrudnienie w Generalnym Gubernatorstwie. Pierwsze podanie odrzucono z powodu nieuregulowanego statusu wojskowego, więc złożył kolejne. Zatrudniono go ostatecznie w Gruppe Handel der Distriktskammer für die Gesamtwirtschaft in Radom, czyli strukturze gospodarczej niemieckiej administracji okupacyjnej.

Istnienie Izby Okręgowej dla Gospodarki Ogólnej w dystrykcie radomskim i podporządkowanych jej struktur gospodarczych potwierdzają niezależnie źródła okupacyjne i badania nad organizacją gospodarki Generalnego Gubernatorstwa. W „Warschauer Zeitung” z 1942 roku informowano między innymi o podporządkowywaniu organizacji handlowych i przemysłowych radomskiej Distriktskammer.

Autor przebywał w Generalnym Gubernatorstwie od października 1943 do czerwca 1944 roku. Następnie wcielono go do Wehrmachtu. W styczniu 1946 roku wrócił do Niemiec z niewoli francuskiej. Zmarł w 1983 roku. Wspomnienia spisał już po wojnie. Ta ostatnia informacja będzie miała dla historyków ogromne znaczenie.

„Żydzi zostali wszyscy zamknięci w getcie”

Maszynopis pokazuje sposób myślenia, w którym niemiecka dominacja nad okupowaną ludnością przedstawiana była jako działalność porządkująca i cywilizacyjna. Autor opisywał Radom następująco:

Gdy Niemcy wkroczyli, Radom był starym, brudnym gniazdem żydowskim, bez kanalizacji i chodników. Tu się porządnie zabraliśmy do dzieła — położono kanalizację i chodniki; Żydzi zostali wszyscy zamknięci w getcie.

Antysemicki język jest równie znaczący jak konstrukcja całego zdania. Inwestycje komunalne i zamknięcie ludności żydowskiej w getcie zostały zapisane jako elementy tego samego „porządkowania” przestrzeni.

Tu potrzebne jest jednak pierwsze ważne zastrzeżenie źródłowe. Autor przyjechał do Generalnego Gubernatorstwa dopiero jesienią 1943 roku. Nie był świadkiem utworzenia getta w Radomiu. Niemcy zarządzili koncentrację miejscowych Żydów w dwóch gettach w marcu 1941 roku; zamknięto je w kwietniu. Znalazło się w nich około 32 tys. osób. Większość została deportowana do Treblinki podczas likwidacji gett w sierpniu 1942 roku, ponad rok przed przyjazdem autora do Radomia. Dane USHMM wskazują na deportację około 30 tys. Żydów podczas akcji z 5-17 sierpnia 1942 roku.

Fragment wspomnień nie jest więc zapisem bezpośredniego doświadczenia pierwszych lat okupacji. Pokazuje raczej wersję historii niemieckiego panowania w Radomiu, którą autor poznał w środowisku okupacyjnym lub skonstruował później z własnej pamięci i cudzych przekazów.

Złoto zębowe, futra i alkohol

Wspomnienia zawierają liczne opisy życia niemieckiego środowiska okupacyjnego. Według analizy dr Nikel pojawiają się w nich pijaństwo, korzystanie z prostytucji, korupcja, handel przysługami, przywłaszczanie mienia i wykorzystywanie stanowisk dla prywatnych korzyści.

Autor opisywał spotkanie w urzędniczym kasynie, podczas którego przedmiotem rozmów były towary znajdujące się w nielegalnym obrocie:

Futra i złoto (złoto zębowe od Żydów, ta metoda), brylanty i tytoń, spirytus hurtowo, wyroby skórzane i benzyna przesuwają się przed moimi lekko zamglonymi [od alkoholu] oczami.

Fragment nabiera znaczenia w szerszym kontekście okupacyjnej gospodarki. Generalne Gubernatorstwo zostało poddane systematycznej eksploatacji, konfiskatom i wywłaszczeniom. Niemiecka administracja cywilna nie tworzyła neutralnej struktury urzędniczej działającej obok represji. Badania nad okupacją pokazują jej udział w polityce gospodarczej, prześladowaniach, pracy przymusowej i realizowaniu polityki antyżydowskiej.

Markus Roth, badający niemieckich starostów miejskich i powiatowych w Generalnym Gubernatorstwie, wykazał ich istotną rolę w deportowaniu robotników przymusowych, eksploatacji gospodarczej i prześladowaniu Żydów. Jochen Böhler doszedł do podobnych wniosków w odniesieniu do pierwszych szefów administracji cywilnej w 1939 roku. Autor nowo pozyskanych wspomnień zajmował niższe stanowisko i nie wolno utożsamiać jego kompetencji z kompetencjami starosty. Jego relacja wpisuje się jednak w ustalenia historiografii pokazujące, że granica między „administracją” a aparatem przemocy była znacznie mniej wyraźna, niż sugerowały późniejsze narracje samych niemieckich urzędników.

Wiedział o masowych mordach Żydów

Jedna z najważniejszych części wspomnień dotyczy rozmowy z oficerem Wehrmachtu, który miał opowiedzieć autorowi o uczestnictwie w masowych egzekucjach Żydów w Mińsku. Relacja jest bardzo drastyczna. Oficer opisywał transportowanie ludzi ciężarówkami nad doły, zmuszanie ich do rozbierania się i zabijanie strzałami w tył głowy. Wspominał kobiety, dzieci i całe rodziny oraz członków komanda egzekucyjnego działających pod wpływem alkoholu. Reakcja autora jest szczególnie wymowna:

Jest mi niedobrze. To nie może być prawda! […] Jeśli to prawda i przegramy wojnę, wszyscy będziemy wisieć!.

Dr Nikel zwraca uwagę, że pojawia się tutaj wiedza o masowej zbrodni, ale głównym źródłem niepokoju autora szybko stają się możliwe konsekwencje klęski Niemiec. Również w tym przypadku trzeba dokładnie określić charakter świadectwa. Autor nie opisuje egzekucji, którą sam widział. Zapisuje rozmowę z człowiekiem przedstawiającym się jako jej uczestnik. Dokument może być ważnym świadectwem obiegu informacji o masowych mordach w niemieckim środowisku urzędniczym i wojskowym. Samodzielnie nie może służyć jako bezpośrednia relacja z konkretnej egzekucji w Mińsku.

Auschwitz widziane z pociągu

Inny charakter ma zapis podróży obok Auschwitz:

Przejeżdżałem koło obozu w Auschwitz. To olbrzymi kompleks, widoczny z pociągu. Kominy dymiły tłustą czernią. Z pociągu widzę na wiadukcie dwadzieścia ogolonych na łyso głów, jak Buddowie. To Żydówki w pasiakach.

Dr Nikel interpretuje ten fragment jako przykład normalizacji przemocy: obóz i więźniowie pojawiają się w narracji jako kolejny widok w podróży, bez wyraźnego przełomu w sposobie opisywania własnego życia. Równie istotny jest opis Polaków w okupowanym Radomiu. Autor zanotował:

Jest 90 000 Polaków w Radomiu, bo tak energicznie odcisnęliśmy na mieście nasze «piętno» i wypchnęliśmy ich do drewnianych chałup i oficyn. Mieszkają tu w strasznym stłoczeniu, często cała, liczna rodzina w jednym pokoju. Przed każdym nadającym się mieszkaniem widnieje czerwony plakat konfiskaty. Polacy nie mają już żadnego hotelu, gospody ani kina.

Nie mamy tu dokumentu człowieka nieświadomego uprzywilejowania Niemców. Autor widział konfiskaty i nierówność. Rozpoznawał ich skutki. Jednocześnie pozostawał beneficjentem systemu i kontynuował pracę w jego strukturach.

„Polacy i tak mają wymrzeć”

W maszynopisie znalazła się również relacja z rozmowy z wyższym funkcjonariuszem partyjnym określonym nazwiskiem Koch. Instytut nie podaje jego pełnej tożsamości. Według autora miał powiedzieć:

Jest o wiele za dużo Polaków, którzy jako notorycznie niepełnowartościowa rasa i tak mają wymrzeć. Partia realizuje w tej sprawie swoje całkiem określone cele, a ja mam się wystrzegać podejmowania czegokolwiek, co mogłoby mi jako członkowi partii zaszkodzić.

Relacja pokazuje obecność rasistowskiego języka dotyczącego Polaków w codziennym otoczeniu urzędnika. Nie daje jednak podstaw do przypisywania tej konkretnej wypowiedzi szerszej polityce na podstawie jednego źródła. Znaczenie fragmentu wynika przede wszystkim z tego, jak autor zapamiętał i zanotował rozmowę. Podobna ostrożność jest potrzebna przy opisie publicznych egzekucji. W maszynopisie czytamy:

Polaków wcześniej wieszano publicznie na drzewach jako środek zastraszający. Można było to obserwować z okna [urzędu]. Robiła to Wölfchen ze łzami na twarzy – z powodu biednych Polaków – jedząc przy tym swoją kanapkę.

Warto zachować precyzję: z przytoczonego fragmentu nie wynika, że sam autor oglądał tę egzekucję. Opisuje zachowanie osoby nazwanej „Wölfchen”. To drobiazg językowy, ale przy źródle dotyczącym zbrodni takie drobiazgi mają znaczenie.

„Zwyczajny urzędnik” wymaga dopowiedzenia

Dyrektor Instytutu Pileckiego Karol Madaj ocenia, że wspomnienia pokazują, „jak przemoc wobec ludności polskiej i żydowskiej została zorganizowana administracyjnie i oswojona przez tych, którzy ją stosowali”. Podkreśla również znaczenie faktu, że dokument przekazał prywatny niemiecki darczyńca za pośrednictwem berlińskiego oddziału Instytutu. W jego ocenie świadczy to o zaufaniu do polskiej instytucji i może służyć wspólnej pracy nad pamięcią niemieckiej okupacji Polski.

Dr Nikel odwołuje się przy interpretacji źródła do Primo Leviego oraz Hannah Arendt. Levi przestrzegał, że największe zagrożenie stanowili często zwyczajni funkcjonariusze gotowi działać bez zadawania pytań. Autentyczność tej wypowiedzi potwierdza opublikowany w 1986 roku wywiad z pisarzem.

Z Arendt trzeba jednak obchodzić się precyzyjniej. „Banalność zła” bywa sprowadzana do obrazu biernego urzędnika wykonującego rozkazy. Arendt nie zdejmowała z Eichmanna odpowiedzialności i nie uważała go za człowieka jedynie posłusznego przełożonym. Interesowała ją przede wszystkim jego niezdolność do samodzielnego osądu i spojrzenia na własne działanie z perspektywy innych ludzi.

W przypadku anonimowego urzędnika z Radomia określenie „zwyczajny” również może wprowadzać w błąd, jeśli pozostawić je bez wyjaśnienia. Nie zajmował wysokiego stanowiska w aparacie terroru. Jednocześnie należał do SS i NSDAP, a wyjazdu do okupowanej Polski aktywnie chciał. Gdy pierwsza próba zatrudnienia się nie udała, ponowił starania.

Dokument może poszerzyć wiedzę o społecznej bazie okupacyjnego panowania: ludziach znajdujących się poza ścisłym kierownictwem aparatu represji, którzy wykonywali pracę administracyjną i gospodarczą, korzystali z uprzywilejowanej pozycji oraz funkcjonowali w środowisku, gdzie wywłaszczenie, segregacja rasowa i terror stały się elementami porządku instytucjonalnego.

Badania nad administracją Generalnego Gubernatorstwa od lat idą w podobnym kierunku. Prace nad lokalnymi strukturami pokazują, że przedstawiciele niemieckiej administracji cywilnej mieli realne kompetencje w wykonywaniu i kształtowaniu polityki okupacyjnej, w tym antyżydowskiej. W jednym z badań dotyczącym aparatu lokalnego określono starostów wręcz jako „małych Führerów”.

Największa wartość tego źródła może leżeć gdzieś indziej

Sama informacja, że niemieccy urzędnicy wiedzieli o prześladowaniach, grabieży czy mordowaniu Żydów, nie dokonuje rewolucji w historiografii. O roli administracji cywilnej i skali udziału jej funkcjonariuszy w okupacyjnej polityce wiadomo wiele. Generalne Gubernatorstwo było zarządzane przez niemiecką administrację cywilną pod kierownictwem Hansa Franka, a badania nad jej personelem od dawna pokazują związek pracy administracyjnej z eksploatacją i represjami.

Znacznie ciekawsze jest połączenie w jednym ego-dokumencie kilku poziomów doświadczenia: świadomości własnego uprzywilejowania, wiedzy o zbrodniach, języka rasowej wyższości, życia zawodowego, alkoholu, seksu, znajomości, podróży i drobnych przyjemności.

I jeszcze jedna ważna rzecz: maszynopis powstał po wojnie. Nie znamy obecnie daty jego sporządzenia. Publicznie nie znamy autora. Nie możemy samodzielnie obejrzeć całego dokumentu i sprawdzić, jakie fragmenty pominięto w pierwszej prezentacji. Dzisiaj opieramy się na materiałach wybranych i opracowanych przez Instytut Pileckiego (to nie zarzut wobec źródła ani badaczy, to normalne ograniczenie na tym etapie pracy).

W przypadku powojennych wspomnień pytanie brzmi również: co autor naprawdę pamiętał z lat 1943–1944, co znał już wtedy z relacji innych ludzi, czego dowiedział się po wojnie i jak późniejsza wiedza wpłynęła na konstrukcję narracji. Przykład radomskiego getta pokazuje ten problem bardzo wyraźnie: autor przybył do miasta ponad rok po jego zasadniczej likwidacji, a mimo to opisuje utworzenie getta w narracji o niemieckim „porządkowaniu” Radomia. Tego fragmentu nie należy traktować jak dziennika pisanego na bieżąco.

Tym większe znaczenie ma zapowiadane przez Instytut zestawienie maszynopisu z dokumentacją Bundesarchiv i Landesarchiv Nordrhein-Westfalen. Dopiero publikacja pełnej analizy pozwoli ocenić pochodzenie dokumentu, chronologię jego powstania, stopień zgodności poszczególnych relacji z innymi źródłami oraz sposób, w jaki autor po wojnie konstruował własną biografię.

Na razie można powiedzieć coś bardziej konkretnego. Pozyskano rzadki dokument napisany przez człowieka funkcjonującego wewnątrz niemieckiego aparatu okupacyjnego, który nie przedstawiał siebie jako zbrodniarza, a mimo to pozostawił zapis świata, w którym getto można było wymienić obok kanalizacji, o złocie zrabowanym Żydom rozmawiać przy alkoholu, a wiadomość o masowych egzekucjach przyjąć przede wszystkim jako zapowiedź możliwej odpowiedzialności po przegranej wojnie. To może okazać się najważniejszą wartością tych wspomnień.

Instytut zapowiada udostępnienie materiału w swojej czytelni. W komunikacie prasowym wskazano Warszawę, natomiast w szczegółowym omówieniu dr Joanny Nikel podano Warszawę i Berlin. Na 9 września 2026 roku dokument nie jest jeszcze publicznie dostępny.


Bibliografia i źródła

  • Browning Christopher R., Zwykli ludzie. 101. Rezerwowy Batalion Policji i „ostateczne rozwiązanie” w Polsce, przeł. Piotr Budkiewicz, Poznań 2019.
  • Instytut Pileckiego, komunikat dotyczący pozyskania niepublikowanych wspomnień niemieckiego urzędnika z Generalnego Gubernatorstwa, 2026.
  • Nikel Joanna, Wspomnienia niemieckiego urzędnika z pobytu w Generalnym Gubernatorstwie – omówienie, Instytut Pileckiego, 2026.
  • Wichert Witold, „System polityczny i administracyjny Generalnego Gubernatorstwa w latach 1939–1945”, Polish-Jewish Studies 2022, nr 3.
  • Winstone Martin, Generalne Gubernatorstwo. Mroczne serce Europy Hitlera, przeł. Tomasz Fiedorek, Poznań 2015.

Fot. Gubernator Hans Frank na granicy Generalnego Gubernatorstwa (NAC)

Agnieszka Cybulska

Comments are closed.