5-6 września 1621 roku – czwarty dzień bitwy chocimskiej
Czwarty i piąty dzień bitwy chocimskiej były spokojne, obie strony umacniały swoje pozycje.
5 września – dzień czwarty
W tym dniu bitwa lekko ustała i jedynie doszło do kilku potyczek harcowników oraz wymiany artyleryjskiego ognia.
Kozacy złapali łotrzyka, który na torturach przyznał się, iż z pomocą kilku pachołków od rotmistrza Humińskiego, zgodził się za 20 talarów podpalić obóz polsko-kozacki.
Zdrajców złapano, a główny prowodyr „jako zasłużył, nazajutrz gardło dał od rąk katowskich.”
6 września – dzień piąty
Obie strony mocno pracowały nad umacnianiem swoich pozycji. Wojska Rzeczpospolitej posiadały już podwójny wał niemal na całej linii frontu, a piechota Wejhera, zbudowała zamaskowany fort ziemny. Słabo umocnione było prawe skrzydło i centrum.
Naprawiono most na Dniestrze, przez który przeprawiły się pozostałe oddziały królewicza Władysława i tabory.
Dzień minął bardzo spokojnie, nocą Kozacy nie czekając na wroga sami wybrali się do obozu nieprzyjaciela. Dotarli do miejsca gdzie stacjonowała orda i poczęli zadawać spore straty Tatarom. Dopiero posiłki nadesłane przez sułtana spowodowały, iż mołojcy wrócili do obozu.
To była zapowiedź dnia następnego, w którym armia turecka po osiągnięciu pełnej gotowości bojowej podejmie zdecydowane kroki.