Gdy wieść o zwycięstwie Juliana dotarła na dwór cesarski zaczęto rzekomo szybko krytykować go, ku uciesze Konstancjusza. Ponadto ten przypisywał sobie to zwycięstwo, mimo, że „był oddalony od tego miejsca o 40 dni marszu”[32].

Zdj. Wikimedia Commons
W kilka dni po bitwie Julian zarządził chowanie poległych oraz uwolnił posłów germańskich przybyłych przed bitwą, a sam powrócił do Trzech Tabern. Łupy i jeńcy wojenni mieli trafić do Mediomatryków[33]. Cezar chciał udać się z wojskiem do Moguncji, żeby dalej gonić Alamanów. Początkowo wojsko nie miało zamiaru ścigać wroga, jednak Julian przekonał żołnierzy, którzy po bitwie jeszcze bardziej mu ufali[34]. Germanie mieli przestraszyć się rozmiarów wyprawy podjętej przez Juliana. Wysłali posłów, którzy mieli prosić o pokój, ci jednak nie wiedzieć czemu zagrozili Rzymianom wojną[35]. Julian dowiedziawszy się o tym wydał rozkaz, na mocy którego ośmiuset żołnierzy miało wyprawić się i zniszczyć wszystko co napotkają na swojej drodze. Germanie z kolei przygotowali zasadzkę, jednak wycofali się za rzekę Men, a Rzymianie niszczyli i grabili to, co napotkali[36]. Wojska Rzymu przebyły około 15 km i dotarły do lasu. Żołnierze wkroczyli do niego, ale powoli zaczęli się wycofywać, gdyż las był gęsty i trudno się przez niego przeprawić. W dodatku zaczął padać śnieg[37]. Następnie żołnierze odbudowali Twierdzę Trajana, gdzie umieszczono obrońców oraz zostawiono im zapasy żywności[38]. Germanie, gdy zorientowali się, że twierdza jest prawie skończona, wysłali kolejne poselstwo do cezara, tym razem prosząc o pokój. Julian zgodził się na dziesięciomiesięczny rozejm[39]. Do cezara przybyło również trzech królów germańskich, którzy przysięgali, że nie zerwą pokoju i nie złamią żadnych z jego postanowień, a dodatkowo nawet wesprą obrońców z odbudowanej twierdzy[40]. Ammian Marcellin kończąc swą relację z całej kampanii porównuje ją do wojen z Kartaginą. Podkreśla jednak, że pomimo podobnego skutku, Julian Apostata odniósł dużo mniejsze straty[41].
Ammian Marcellin w swojej relacji wiernie opisuje bitwę pod Argentoratum, mimo iż robi to kilka lat po niej. Dobrze opisuje poszczególne fazy bitwy, wyjaśnia m.in. czemu cofała się konnica rzymska. Opisuje również nieco uczestników bitwy, charakteryzuje po krótce Chnodomara, z którym zapewne również się spotkał. Mówi, że był ryzykowny i pyszny, ale wie, że to dobry dowódca wojskowy. Juliana porównuje do Sulli, kiedy zmusza do walki wycofującą się jazdę. Żołnierzy przeciwstawia sobie. Uważa, że Germanie byli dzicy, gwałtowni, silniejsi i wyżsi od Rzymian, jednak ci byli bardziej doświadczeni, opanowani i ostrożni[42]. Oczywiście nie brakuje odwołania do religii – Ammian uważa, że „z pomocą przyszła nam wola litościwego i łaskawego bóstwa”[43]. Opisuje formacje, w jakich walczyły obie strony, pojawia się klin, żółw i obóz pretorski, który to nawet został przez niego wyjaśniony. Brak jednak opisów wyposażenia. Z relacji dowiadujemy się tylko, że ciężkozbrojna jazda rzymska wyposażona była w pancerz żelazny, tarczę i włócznię[44], opisuje, że piechota potrafi podciąć brzuch koński, żeby zwalić z niego jeźdźca i zabić. O wyposażeniu germanów wiemy, że mieli tarcze, na których wspierali się uciekając przez Ren oraz walczyli mieczami, dzidami, oszczepami oraz łukami (tj. mieli oddział łuczników). Nie zabrakło zdaje się nieścisłości. Autor mówi bowiem wyraźnie, że to Rzymianie ukryli swoją prawą flankę w miejscu niewidocznym, a dalej z opisu wynika, że to Germanie ukryli swą prawą flankę, na którą nadziałby się Sewerus, natomiast naprzeciw prawej flanki Rzymu stanął Chnodomar, który spodziewał tam się najbardziej zaciętej walki. Wynika z tego, że po prawej stronie Rzymian prawdopodobnie była jazda. Ogółem fragment XVI.12.21-23 opisujący rozstawienie wojsk jest dość niejasny nawet w oryginale. Ammian Marcellin opisuje to tak, jakby raz stał za plecami Rzymian a raz za plecami Germanów. Grafiki przedstawiające bitwę, zarówno u Szeląga w Kampanie galijskie Juliana Apostaty jak i choćby w anglojęzycznej Wikipedii dają jasno do zrozumienia, że konnica stała na przeciw siebie (na prawej flance Rzymu i na lewej flance Germanów, bądź innymi słowy z prawej strony stojąc za plecami wojsk rzymskich).