Tom Jackson, Krótka historia nauki. Kieszonkowy przewodnik po najważniejszych odkryciach, eksperymentach, teoriach, metodach i sprzęcie
„Krótka historia nauki” Toma Jacksona to świetne wprowadzenie do tematu nauki tak ogólnie. Autor porusza kwestię sześćdziesięciu najważniejszych, z naszej perspektywy, badań naukowych, które w największym stopniu mają wpływ na nasze postrzeganie i funkcjonowanie świata.
Publikacja jest niezwykle barwna (sporo zdjęć), i choć napisana jest w formie niezwykle krótkich podsumowań, to łączy w sobie historie poszczególnych eksperymentów z tym, jak wpłynęły one na nasze dzieje i życie. Co więcej, Autor nie sili się na naukowy styl narracji – wszystko jest zwięzłe, proste i przystępne do tego stopnia, że chyba nie znajdzie się taki człowiek, który by tego nie zrozumiał.
Historia, teorie, odkrycia, metody…
Całość publikacji podzielona jest na cztery większe rozdziały. Pierwszy – to historia, czyli krótki rys dziejowy tego, w jaki sposób, i jak trwała ewolucja poglądów naukowych – od astronomii po teorię strun. W środku znajdziecie sporo anegdot i ciekawostek.
Rozdział drugi – Eksperymenty – ukazuje nam, w jaki sposób dochodzono do nowych rozwiązań, i w jaki sposób opisywano poszczególne prawa rządzące światem. Przyznam, że spora część opisywanych tutaj tematów była dla mnie odkryciem. Pewnych terminów nie znałem w ogóle, nie mówiąc już o badaczach, których dokonali naukowego kroku naprzód.
Rozdział trzeci – Teorie – kreśli nam kilkanaście ciekawszych naukowych terminów – od panspermii przez Big Bang, wieloświaty po powstanie Układu Słonecznego. Momentami miałem wrażenie, jakbym zaglądał w niektóre komiksy Marvela.
Wreszcie ostatni – Metody i sprzęt – to już dokładniejsze przedstawienie metod badawczych oraz aparatury, która służyła do poszerzenia wiedzy kolejnym badaczom z różnych dziedzin nauki. Będziemy więc świadkami powstawania termometrów, teleskopów, laserów, akceleratorów cząsteczek, przez spektrometry, poznamy kota Schrödingera, czym jest Big Data…
Zaczęło się od grochu
Jeśli popuścimy nieco wodze fantazji, dojdziemy do wniosku, że już od najdawniejszych czasów ludzie zauważali, iż nasze potomstwo dziedziczy część cech charakteru i budowy fizycznej po swych rodzicach. Jednak dopiero w XIX stuleciu mało znany mnich, niejaki Johann Mendel, wykazał że to prawda, i swe wnioski uzasadnił naukowo. Mało kto wie, że to jedno z najważniejszych odkryć naukowych swych czasów, było dziełem człowieka, który nie został dyplomowanym nauczycielem, bo oblał egzamin właśnie z biologii.
Odkrycie dziedziczności przeprowadził badając groch siewny, który akurat rósł w przyklaszornym ogródku. Mendel zauważył bowiem, że roślina ta posiada wyraźne i łatwe do zaobserwowania cechy charakterystyczne. Po latach solidnych badań (powtórzonych później przez Hugo de Vriesa na wiesiołku dwuletnim) czeski mnich zaobserwował istnienie czynników warunkujących występowanie poszczególnych cech. Tym samym niejako udowodnił istnienie genów. Jednak na wprowadzenie tego terminu i rozwinięcie teorii Mendla trzeba było jeszcze poczekać.
Wynalazca podstaw fizyki
Może się wydawać, że wiele z praw funkcjonujących w naturze ma swój rodowód już w teoriach antycznych filozofów. Jednak prawda jest nieco inna. Od Arystotelesa po Galileusza brakowało i sprzętu, i metod, i praw, którymi można byłoby to wszystko opisać. Aż w XVII wieku na świat przyszedł niejaki Izaak Newton, który przy pomocy jabłka wywrócił świat do góry nogami.
Newton jako pierwszy sformułował prawo grawitacji, używając pryzmatu rozszczepił światło oraz rozwinął rachunek różniczkowy. Sformułował prawa ruchu, zasady dynamiki i tego, w jaki sposób działa grawitacja. Dopiero Albert Einstein wprowadził zmiany w jego „prawach” uogólniając je i uznając, że prawa te są prawdziwe w odpowiedniej skali zjawisk.
Albert Einstein
W naszym rozumieniu Albert Einstein był jednym z największych geniuszy w dziejach. A jednak ten odkrywca teorii względności wcale nie był tak „oświeconym” człowiekiem, jakby mogło się zdawać. Miewał problemy podczas studiów, a i później zachowywał się co najmniej ekscentrycznie. Mimo to jego teoria stała się natchnieniem dla tysięcy fizyków, myślicieli, a nawet artystów.
Chyba każdy z nas zna słynny wzór o równoważności masy i energii. W ten sposób Einstein dowiódł, że energia jest niejako „uwięziona” pod postacią masy. Energia ta jest możliwa do uzyskania podczas reakcji jądrowych lub w czasie anihilacji cząsteczek elementarnych. Stąd już był tylko niewielki krok ku stworzeniu bomby czy reaktorów atomowych. I tak cos czuję, że na tym się nie skończy.
Odkrycie DNA
W 1953 roku dwaj młodzi badacze odkryli strukturę chemiczną DNA, która istnieje w każdym żywym organizmie na Ziemi, przechowując w sobie informacje genetyczne. Swoje odkrycie przedstawili na modelu podwójnej helisy – czyli dwa włókna nukleotydów zwiniętych w coś przypominającego śrubę. Włókna połączone są wiązaniem wodorowym pomiędzy parami zasad organicznych. Każdy nukleotyd zawiera jedną z czterech zasad, które łączą się w sekwencję kodu genetycznego. DNA przechowywane jest w chromosomach – każdy człowiek ma ich 23, przy czym posiadamy około 100 000 genów.
To trochę skomplikowane – więc liczę, że przymkniecie nieco oko, jeśli coś pogmatwałem. Tak czy inaczej, odkrycie Jamesa Watsona i Francisa Cricka pozwoliło nie tylko odkryć naturę działania organizmów na naszej planecie, ale także pozwoliło poskromić pewne choroby, rozwinąć farmację, a współcześnie – tworzyć energię, organizmy żywe o nowych cechach (zazwyczaj korzystnych dla ludzkości), a nawet zmieniać strukturę przedmiotów.
Czy warto przeczytać?
O tych oraz innych wspaniałych i fascynujących odkryciach przeczytacie w „Krótkiej historii nauki”. Nie czuję się na siłach, aby napisać o tych wszystkich cudach świata nauki – od fizyki, przez medycynę, konstrukcje, astronomię na teoriach budowy Wszechświata kończąc. Zbiór wybranych zagadnień, choć w formie pigułki, jest czymś naprawdę wyjątkowym. W przystępny sposób pozwala nam nie tylko przypomnieć sobie to, czego uczono nas na lekcjach, ale i „doposażyć” nas w to, o czym albo milczano, albo stało się przedmiotem badań w przeciągu kilkunastu lat.
Mógłbym rzec, że w zbiorze brakuje wielu ciekawych osobowości czy odkryć. Ale nie da się napisać o wszystkim i wszystkich, a każdy zbiór zawsze będzie obarczony wybiórczym i subiektywnym stanem opisu.
W każdym razie „Krótka historia nauki” jest pozycją przeznaczoną dla tych, którzy zaczynają swoją przygodę z nauką jako taką. Nie znaczy to jednak, że i starsi odbiorcy nie znajdą tutaj ciekawych rzeczy dla siebie. Publikacja jest nie tylko krótkim podsumowaniem tego, co wydarzyło się w nauce na przestrzeni dziejów. W przystępny sposób ukazuje nam również to, co dotyka nas na co dzień, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Wszak jabłko spadające na naszą głowę, jak w przypadku Newtona, nie krzyknie do nas: „Uważaj, bo leci grawitacja”. Dlatego warto sięgnąć po tę książkę.
Wydawnictwo Alma Press
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Alma Press. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.