W tym czasie w Libicach Sobiesław poczyna sobie równie odważnie. Nawet nie udaje zależności od Pragi. Otwiera w Libicach mennicę i bije własne monety. Na awersie monety znajdowała się wzniesiona ręka z nożem, a na rewersie zrywający się do lotu orzeł. Łącznie wybito ponad 70 tysięcy monet, co musiało uderzyć w pozycję Przemyślidów.
Taki stan nie mógł trwać długo, prędzej czy później musiało dojść do przesilenia i dochodzi. W 950 r. wyrusza wspólna wyprawa przeciw Połabianom. Tam Sobiesław spotyka Bolesława Chrobrego, u którego szuka poparcia.
Bolesław II Pobożny nie może tego zlekceważyć. 28 września 995 r. (rocznica śmierci św. Wacława) wojska innego rodu – Wrszowców, zaatakowały Libice. Wykorzystano moment, gdy wojsko Sławnikowiców bawiło na wspomnianej wyprawie wojennej wraz z Ottonem III i Bolesławem Chrobrym, w której brało też udział wojsko Przemyślidów. Libic broniła niewielka załoga. Nikt nie spodziewał się ataku, a tym bardziej rzezi, dlatego poddano gród po przyrzeczeniu nietykalności mieszkańców. Stało się inaczej. Wymordowano wszystkich, nawet kobiety i dzieci szukające azylu w kościele. Z siedmiu synów Sławnika, prócz Sobiebora, ocaleli przebywający na Zachodzie praski biskup Wojciech (późniejszy święty) i towarzyszący mu najmłodszy, przyrodni brat Radzim/Gaudenty.
Sobiebór nie wrócił już z wyprawy do Czech, pozostając w Polsce i służąc Chrobremu. Wkrótce dołączyli do niego Wojciech i Radzim. Wojciech podjął misję w Prusach, gdzie zginął w 997 r. Po jego śmierci arcybiskupem gnieźnieńskim został Radzim.
Ostatecznie Chrobry wyruszył na Czechy, zdobywając Pragę w 1003 r. Nie wiemy, czy chciał tam osadzić Sobiesława, czy podporządkować ten kraj sobie. Z planów tych jednak niewiele wyszło i wkrótce wojska polskie zostały wyparte w 1004 r. Osłaniając odwrót Chrobrego z Pragi, zginął Sobiebor.
Mit założycielski
Libusza lub Lubosza była najmłodszą córką króla Kroka, po śmierci którego wybrano ją na władczynię Czech, a to dlatego, że według kroniki Kosmasa, była roztropniejsza od swoich sióstr i posiadała dar wieszczy. Okazała się władczynią prawą, przezorną i dobrą dla poddanych. Ale – jak podaje ciotka Viki – Szczęśliwe rządy Libuszy trwały do czasu gdy między dwoma możnymi doszło do sporu o granice posiadłości. Po rozsądzeniu sprawy na korzyść jednego z nich, drugi ostro zaprotestował przeciwko rządom kobiety. Urażona Libusza wskazała swoim poddanym wieś Stadice nad rzeką Bíliną, gdzie mieli znaleźć męża dla niej i władcę dla siebie. Rozpoznać go mieli po dwóch różnej maści wołach i przekazać mu wolę władczyni oraz uroczystą szatę. Po wysłuchaniu poselstwa Przemysł, bo tak ów oracz miał na imię, odesłał woły „tam skąd przyszły” i wetknął w ziemię otkę leszczynową, którą je poganiał, a ta natychmiast wypuściła trzy pędy i zakwitła, po czym, w trakcie wieczerzy dwa pędy zwiędły.
To oczywiście mit, ale mit założycielski dynastii. Opisał go w swojej Kronice czeskiej Kosmas, kanonik praski żyjący na przełomie XI i XII wieku. Kronikę zaczął spisywać ok. 1110 r. i kontynuował do śmierci w 1125 r., a więc 120 lat po wydarzeniach libickich, kiedy pamięć o nich musiała być jeszcze świeża. Jak zwykle w takich przypadkach, dzieła tego typu mają znaczenie propagandowe, uzasadniające panowanie tej czy innej grupy. W tym przypadku chodziło o uzasadnienie mordu na Słanikowoicach, będącym zapisem we wróżbie.
Mamy więc likwidację konkurencyjnego pędu leszczyny, czyli Sławnikowiców. A gdzie trzeci pęd? To Witkowcy. Pojawiają się po raz pierwszy, nie wiadomo skąd, w połowie XII w., ale już jako ród duży, silny i panujący na dużym obszarze, a co ważniejsze, mają swój mit założycielski znany jako „Panowie z różą”.
Naturalną koleją rzeczy Witkowcy, nawiązując do symboliki róży, jawią się jako następcy i dziedzice Sławnikowiców. Nieważne, czy byli dziedzicami krwi, tradycji czy po prostu to sobie uzurpowali. Tego nie wiemy. Musiał to być jednak impuls silny, stały i długotrwały, bo już po 100 latach dochodzi do próby likwidacji Przemyślidów przez prawdopodobne zabójstwo Przemysła Ottokara II w bitwie na Morawskim Polu dokonane przez Zawiszę z Falkenstejna.
Zawisza próbuje przejąć koronę przez ślub z królową-wdową Kunegundą, ale jego plany krzyżuje młody Wacław II. Zorientowawszy się w nich, decyduje się na rozprawę: Zawisza zostaje zabity, a niektórym Witkowcom odebrano włości i wygnano ich.
Wydawałoby się, że los „Panów z Różą” został przesądzony, ale niespodziewanie umiera Wacław II, podobno wskutek czynników naturalnych, ale nie można wykluczyć otrucia. Pozostawia po sobie małoletniego syna Wacława III, który zdaje się wchodzić na drogę ojca i zostaje zabity w Ołomuńcu. Witkowcy decydują się na ten krok, chcąc uniknąć losu, który spotkał Sławnikowiczów.
Upada mit założycielski Przemyślidów: usycha drugi pęd leszczyny. Pozostaje trzeci, ale i ten usycha w XVII w., kończąc przewrotnie mit założycielski trzech wielkich czeskich rodów.
I na zakończenie akcent polski: jeden z ostatnich Rożemberków, a kto wie, czy nie najpotężniejszy – Wilhelm – omal nie został królem Polski. Konkurencję przegrał ze Stefanem Batorym.
Czytaj część pierwszą
Marek Mróz
Bibliografia:
Cinert J., Odkud se vzali po roce 950 ve vychodnich Čechach Slavnikovici, Wikipedia.
Dudik B., Historia Moraw, Praga 1880.
Ivanov M., Pitawal czeski albo królobójstwa, Warszawa 1985.
Labuda G., Fragmenty dziejów słowiańszczyzny zachodniej, Poznań 1960-1964.
Lutovsky M., Petraň Z., Slavnikovci, mytus Českeho dějepisectvi, Praha 2004.
Szymczak J., Genealogia Przemyślidów z przełomu XIII i IV w. spokrewnionych z Piastami, Acta Universitatis Nicolai Copernici, Historia, t.8, 1973.
Zientara B., Historia powszechna średniowiecza, Warszawa 1979.