Czy zło rodzi się z człowiekiem? Czy człowiek staje się zły dopiero w trakcie swojego życia? Wampir z Krakowa mordował dla przyjemności, poczucia władzy. I choć na pozór mógł się wydawać sympatycznym i kulturalnym chłopcem to w jego wnętrzu skrywała się bestia.
Historia
Karol Szczepan Kot (1946-1968) działał w latach 60. XX wieku w Krakowie. Oskarżony o 2 morderstwa, usiłowanie popełnienia co najmniej 10 kolejnych, 4 prób podpalenia i kilku prób otrucia.
Był przeciętnym uczniem, ukończył podstawówkę, a potem technikum energetyczne, zdał maturę. Zapisał się także do Związku Młodzieży Socjalistycznej (ZMS), Ligi Obrony Kraju (LOK), i do koła Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej (ORMO) przy Komendzie Dzielnicowej MO Kraków-Stare Miasto[1].
Atakował starsze kobiety i dzieci. Mimo młodego wieku jego działania charakteryzowała brutalność i brak jednolitego schematu, co myliło tropy i utrudniało śledztwo. Większość ataków dokonał nożem, zachodząc ofiary od tyłu. Między każdą kolejną próbą zabójstwa były przerwy. Zmieniały się także miejsca, w których wybierał pokrzywdzonych. W trakcie zeznań szczycił się tym, co dokonał, uśmiechając się do zdjęć z wizji lokalnych, próbował także krwi ofiar[2].
Ze swoich skłonności zwierzył się między innymi Danucie W., koleżance z klubu strzeleckiego, która przyczyniła się do aresztowania sprawcy. Początkowo nie wierzyła w jego opowieści, aż sama została zaatakowana przez Kota. Na policję poszła po jakimś czasie, gdy miała koszmar senny, w którym miała zostać napadnięta i ostrzelana przez Karola K. Wampira aresztowano, a jego zachowanie na sali rozpraw do dziś powoduje dyskusje na temat podejrzewanych zaburzeń, w tym schizofrenii czy choroby dwubiegunowej. Wyrok śmierci poprzez powieszenie wykonano w 1968 roku.
Zło, które rodzi się z człowiekiem
Czornyj w swojej książce pokazał mnogość umysłu „Wampira z Krakowa”, zaburzenia osobowości i chęci krzywdzenia innych żywych istot. Czytelnik jest częścią myśli sprawcy, co dodaje grozy całej opowieści.
Autor zastosował „System Stanisławskiego”, usiłując spojrzeć na świat oczami danej postaci[3]. Pokazał jego życie, dzieciństwo, aż po dorosłe wybory. Nie była to osoba pokrzywdzona przez los, a mimo to, już od najmłodszych lat wykazywał niepokojące zachowania. Dziwnie reagował na śmierć, już jako dziecko spróbował krwi, kolekcjonował noże. Również po dokonaniu zbrodni chwalił się swoimi opowieściami kolegom, w co de facto nikt nie uwierzył, uznając to za wymysły. Mamy także przedstawione reakcje mieszkańców Krakowa na te tragiczne wydarzenia, działalność śledczych i pojmanie sprawcy, aż po kres jego dni. W trakcie prowadzenia działań organy ścigania popełniły kilka błędów, co niestety wydłużyło poszukiwania Kota.
Morderca nie wyrażał skruchy i żalu, wręcz przeciwnie. Mimo strachu, który częściowo odczuwał po dokonaniu zbrodni, z każdą kolejną próbą nabierał więcej pewności, był bardziej bezczelny i brutalny. Max Czornyj prowadzi czytelnika do samego końca, czasu oczekiwania na wyrok w więziennej celi, aż nastaje ten dzień, w którym wszystko się kończy.
Podsumowanie
Wampir z Krakowa to nie tylko reportaż, to nie biografia, a swego rodzaju pamiętnik seryjnego mordercy.
W posłowiu autor stara się wytłumaczyć, dlaczego obrał taki, a nie inny kierunek przedstawienia danej historii. Czornyj chce przybliżyć czytelnikowi swój punkt widzenia, jednocześnie pozwala nam na wyrobienie sobie własnego zdania o Karolu Kocie.
Jedyne, czego mi brakuje to spisu źródeł, z których korzystał autor, jest to jednak historia oparta na faktach. Myślę, że byłoby to fajne uzupełnienie, natomiast nie zabiera to wartości tej pozycji wydawniczej. Sama publikacja jest bardzo ciekawie przygotowana. Dobrze i szybko się ją czyta mimo trudnej tematyki. Krótkie rozdziały, niektóre datowane. Interesująca okładka i forma przedstawienia, wszystko dobrze ze sobą współgra.
Źródła
https://www.gov.pl/web/ies/odc-1–karol-kot
Magdalena Opęchowska
Wydawnictwo Filia
Ocena 6/6
[1] https://gazeta.policja.pl/997/archiwum-1/2008/numer-41-082008/28507,Milosnik-krwi-pitawal-Karol-Kot-z-Krakowa.html [dostęp: 23.07.2026]
[2] https://www.gov.pl/web/ies/odc-1–karol-kot [dostęp: 23.07.2026]
[3] Jest to tzw. System Stanisławskiego, czyli technika aktorstwa psychologicznego. Aktor uczy się odgrywać emocje, tak jakby przeżywał je autentycznie na scenie, używa do tego własne wspomnienia. W uproszczeniu, chodzi o przeżywanie emocji, a nie samo udawanie przy ich odtwarzaniu.