Jakby tego było mało, w sprawę wmieszała się małżonka niedoszłego wodza „Legionu Chorwackiego”, która wybiła mu dalszą wojaczkę z głowy i kazała Mariuszowi B., zająć się dziećmi i domem[17]. Ostatecznie odpowiedzialni za próby werbowania do Legionu Chorwackiego zostali uniewinnieni. W sprawie „Legionu” głos zabierali również posłowie. Podczas 14 posiedzenia Sejmu I kadencji o wynikłym w Krakowie zamieszaniu mówił min., poseł Jan Majewski[18].

Wspomniane wcześniej wydarzenia nie były jedyną próbą zaangażowania Polaków w konflikcie toczącym się poza granicami naszego kraju. Za przykład może posłużyć biografia R. Gan – Ganowicza. R. Gan – Ganowicz brał udział w „egzotycznych” konfliktach nie z chęci zysku, ale po to, aby kontynuować walkę rozpoczętą na początku lat 50. w Warszawie. Pierwszym przystankiem w jego najemniczej karierze było Kongo.
Sytuacja w tej dawnej kolonii belgijskiej była bardzo złożona. Z jednej strony na początku wieku XX Belgowie prowadzili w Kongo bardzo dochodowe i krwawe interesy. Według najnowszych ustaleń król Belgii Leopold II Koburg może być pośrednio odpowiedzialny za śmierć ok. 10 milionów ludzi[19]. Warto podkreślić, iż Wolne Państwo Kongo było prywatną własnością belgijskiego władcy. Państwo to było rodzajem prywatnej kompanii, a rzeczywistą władzę na tym terenie sprawowały powiązane ze sobą spółki kapitalistyczne[20]. Co szczególnie ważne, Kongo było jedyną kolonią, która przynosiła bezpośrednie korzyści finansowe metropolii[21].
Eksploatacja Kongo zaczęła się od tego, że Leopold II rozkazał, aby tubylcy zdobywali jak najwięcej cennej kości słoniowej. Co zrozumiałe nie wszyscy miejscowi chcieli brać udział w realizacji zadań wyznaczonych im przez białych władców Kongo, dlatego też w 1885 r., powołano do życia policję kolonialną, Force Publique. Na czele Force Publique stanął kapitan Leon Roger, a w skład jednostki weszli biali najemnicy, którzy stanowili kadrę dowódczą oraz wychowani w specjalnych katolickich szkołach Murzyni[22]. Jednostka ta przetrwała aż do uzyskania niepodległości przez dawną belgijską kolonię. Warto zaznaczyć, że najwyższym stopniem Kongijczykiem w szeregach Force Publique był późniejszy generał Narodowej Armii Kongijskiej (ANC), Louis Bobozo, który w chwili uzyskania niepodległości był starszym sierżantem sztabowym[23].

Niestety, wielki napływ kości słoniowej na światowe rynki „popsuł rynek”, co doprowadziło do drastycznego spadku cen. W tej trudnej sytuacji wzrok władcy Belgów zwrócił się ku wynalazkowi Johna Dunlopa, któremu ludzkość zawdzięcza gumowe opony. Okazało się, że do produkcji opon potrzebne są duże ilości kauczuku, który zbierano także w Kongu Belgijskim. Wzrost popytu na kauczuk okazał się jednak przekleństwem dla tubylczej ludności. W kolonii zapanowały brutalne prawa – Force Publique zamykało w specjalnych zagrodach kobiety i dzieci, podczas gdy mężczyźni mieli pracować przy zbiorze kauczuku. W przypadku, gdy nie zrealizowali normy, ich rodziny nie otrzymywały jedzenia i picia. Nie był to jednak jedyny przejaw drakońskich praw, jakie zapanowały w belgijskiej kolonii. Niepokornym pracownikom, którzy sprawiali kłopoty lub notorycznie „migali się” od pracy ucinano rękę. Belgijskie siły kolonialne stosowały chłostę, a w szczególnych wypadkach także palenie sprawiających problemy wiosek[24].
Dramat miejscowej ludności zakończył się dopiero, gdy rząd belgijski zadecydował o odkupieniu od króla Leopolda II Konga, które do tej pory stanowiło prywatną własność monarchy. Władca Belgii w zamian za zrzeczenie się praw do Konga otrzymał ok. 200 milionów franków, kwotę tą obecnie przelicza się na ok. miliard dolarów amerykańskich[25]. Przy okazji ponurej historii Kongo pojawia się również wątek polski – znany polski pisarz Józef Conrad opisał swoje przeżycia z czasów, gdy był kapitanem parowca pływającego po rzece Kongo w książce „Jądro ciemności”, która doczekała się jak do tej pory dwóch filmowych adaptacji i na stałe zagościła w kanonie lektur szkolnych.
Na początku lat 60. XX wieku sytuacja w Kongo była już zupełnie inna niż na początku stulecia. Belgijska kolonia zaczynała dojrzewać do próby uzyskania niepodległości. Pierwsze kroki w tej kwestii poczynione zostały w 1956 r., kiedy to zniesiono obowiązujący do tej pory w kolonii zakaz tworzenia lokalnych partii politycznych. Rząd Belgii rozpoczął wcielanie w życie planu opracowanego przez belgijskiego uczonego Anotoine van Bilsena, który opracował rozłożony na trzydzieści lat plan przekazywania władzy Kongijczykom[26]. Była to realistyczna wizja, tym bardziej, jeśli wziąć pod uwagę, ze belgijska kolonia była upośledzona zarówno pod względem politycznym jak i gospodarczym.
Дотации на СМИ в России упадут на
40 процентов.