Najemnicy – czyli Rafał Gan – Ganowicz w Kongo | część 1

Określeń odnoszących się do żołnierzy najemnych jest bardzo wiele. Jednym z bardziej znanych i nie uchodzącym za określenie pejoratywne jest słowo „kondotier”, wywodzące się z języka włoskiego. Znane są również inne określenia jak choćby „dzikie gęsi” – ten termin ukuli Irlandczycy, którzy w XVIII w., zaciągali się na służbę w obcych armiach. Do popularnych terminów należą również określenia „soliders of fortune”, wywodzące się z dramatu Wiliama Szekspira sformułowanie „psy wojny”, czy biorące swój początek w tytule książki Wilfreda Burchetta i Dereka Roebucka określenie „kurtyzany wojny”. Do grona żołnierzy fortuny należeli również Polacy, w tym również Rafał Gan – Ganowicz.

Czytaj część drugą 

Każda współczesna wojna przynosi ze sobą nie tylko cierpienie, ale również wiele możliwości dorobienia się. W toczącym się na naszych oczach konflikcie na Ukrainie również mają brać udział „polscy najemnicy”. Już w czerwcu 2014 r. pojawiły się doniesienia dotyczące udziału Polaków w konflikcie. To właśnie obywatele polscy mieli stanowić część pasażerów zestrzelonego przez separatystów samolotu transportowego Ił-76, który rozbił się podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku w Ługańsku[1]. Kolejne doniesienia na temat ewentualnego udziału Polaków w walkach na Ukrainie przekazał dziennikarz Gazety Wyborczej, który w swojej relacji z objętego walkami Donbasu zawarł niepozostawiającą żadnych wątpliwości wypowiedź jednego z separatystów:

– Polak – raczej stwierdza, niż pyta ten siedzący za kierownicą. – Jesteśmy ze Słowiańska, wasi najemnicy zabijali naszych i cywili. Polscy artylerzyści byli dobrzy – celnie strzelali po cywilnych budynkach z góry Karaczun. – Mordercy[2].

Godło batalionu ochotniczego „Wostok”, wchodzącego w skład armii samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. Odpowiednikami batalionu „Wostok”, po drugiej stronie barykady są np. bataliony „Ajdar” i „Azow”. Fot. Wikipedia Commons.
Godło batalionu ochotniczego „Wostok”, wchodzącego w skład armii samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej. Odpowiednikami batalionu „Wostok”, po drugiej stronie barykady są np. bataliony „Ajdar” i „Azow”. Fot. Wikipedia Commons.

Obecnie praca dla różnego rodzaju firm i agencji rekrutujących weteranów do pracy w charakterze ochroniarzy oraz „doradców wojskowych” nie jest tematem tabu. Wprawdzie wciąż trudno znaleźć ludzi, którzy otwarcie przyznawaliby się do prowadzenia takiej działalności, ale temat jest często obecny w mediach. Jak donosi jeden z portali internetowych:

Gdzie dorabiają polscy weterani? Popularnym kierunkiem jest ponoć wybrzeże Somalii. Po wyrobieniu specjalnych licencji można rozpocząć tam pracę przy ochronie tankowców. Chociaż dziś problem piractwa w Rogu Afryki nie jest już tak wielki, to armatorzy wciąż dobrze płacą najemnikom. Najniższa pensja to ok. 10 tys. zł miesięcznie. – A do tego w kraju na konto wpada emerytura komandosa z wojsk specjalnych – dodaje jeden z żołnierzy[3].

Obecnie jedną z podstawowych motywacji do rozpoczęcia kariery żołnierza najemnego jest wysoki żołd. Według informacji zawartych w jednym z artykułów dostępnych na stronach dziennika „Polska” obecne zarobki najemnika kształtują się na bardzo wysokim poziomie, które zleceniodawcy są gotowi zapłacić, za stosunkowo proste zadania:

Wśród polskich najemników zdarzają się oczywiście i tacy wariaci, którzy pchają się w strefy konfliktów, ale za ochronę VIP-a, konwojowanie ważnych dokumentów czy sprzętu otrzymują 500 funtów za dobę. I tu już angielski nie jest taki ważny – wystarczy rozumieć podstawowe polecenia[4].

Zdarzają się jednak przypadki, gdy przed najemnikami stoją o wiele trudniejsze zadania. W szczególnie zasobnych w dobra naturalne i niestabilnych politycznie regionach świata najemnicy często brali udział w obalaniu rządów. Procesy te nie są już przeszłością. W 2004 r. weteran brytyjskich sił specjalnych Simon Mann brał udział w zamachu stanu, którego celem było obalenie Teodoro Obiangi, którego zastąpić miał Severo Moto[5]. Operacja była według słów samego S. Mann’a akcją wspieraną przez kilka ważnych światowych mocarstw.

Teodoro Obiang Nguema Mbasogo. Drugi prezydent Republiki Gwinei Równikowej. Urząd sprawuje od 3 sierpnia 1979 r., aż do chwili obecnej. Oskarżany o korupcję, nadużywanie władzy, czerpanie zysków z handlu ropą naftową, łamanie praw człowieka i wprowadzenie w Gwinei kultu własnej osoby. Fot. Wikipedia Commons.
Teodoro Obiang Nguema Mbasogo. Drugi prezydent Republiki Gwinei Równikowej. Urząd sprawuje od 3 sierpnia 1979 r., aż do chwili obecnej. Oskarżany o korupcję, nadużywanie władzy, czerpanie zysków z handlu ropą naftową, łamanie praw człowieka i wprowadzenie w Gwinei kultu własnej osoby. Fot. Wikipedia Commons.

W ten sposób próbuję dokonać analizy wszystkich korzyści i wad rozpoczęcia działań.

Chiny – skinięcie i mrugnięcie: ZIELONE ŚWIATŁO.

USA – coś więcej niż skinięcie i mrugnięcie: ZIELONE ŚWIATŁO.

UK – coś więcej niż skinięcie i mrugnięcie: ZIELONE ŚWIATŁO.

Hiszpania – słyszę: „Zabieraj się wreszcie do roboty!”: ZIELONE ŚWIATŁO.

Republika Południowej Afryki – mówi mi: „Działaj”: MIGAJĄCE ZIELONE ŚWIATŁO.

Mam pięć zielonych świateł: zgodę na podjęcie działań z agencji wywiadowczych Chin, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i RPA… Chociaż żadna z nich nigdy tego oficjalnie nie potwierdzi.

Dwa światełka migają, zdając się mnie popędzać: Hiszpania i Republika Południowej Afryki.

Tymczasem wszystko musi się rozstrzygnąć przed 14 marca, kiedy to dojdzie do wyborów w Hiszpanii[6].

One Comment

  1. Дотации на СМИ в России упадут на
    40 процентов.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*