naukowe uzasadnienie rasizmu Henry H. Goddard

„Najgorsi z każdej rasy”. Jak rodziło się naukowe uzasadnienie rasizmu?

Psychologia, statystyka i język obiektywizmu wkroczyły w XX wieku do debaty publicznej z pełną powagą nauki. Testy inteligencji zaczęły porządkować społeczeństwo, a wyniki szybko zamieniły się w argumenty administracyjne i legislacyjne. Ten mechanizm pokazuje, jak naukowe uzasadnienie rasizmu mogło powstać bez rasowych haseł, za to z pieczątką eksperta i tabelą wyników.

Od szkolnych testów do planów izolacji i sterylizacji. Fragment książki „Lekarze Hitlera. Medycyna w służbie zła” pokazuje, jak koncepcja ilorazu inteligencji została przekształcona w narzędzie segregacji społecznej i rasowej.

Henry H. Goddard, zagrożenie ze strony ograniczonych umysłowo i testy na inteligencję

W 1912 r. psycholog Henry H. Goddard opublikował Th e Kallikak Family: A Study in the Heredity of Feeble-Mindedness [Rodzina Kallikaków. Studium nad dziedziczeniem ograniczenia umysłowego]. Inspiracją dla niego była książka opublikowanaprzez Richarda Dugdale’a w 1877 r. – monografia rodziny Juke’ów, począwszy od Margaret, którą nazwał „matką przestępców”.Dugdale stwierdził, że jej potomkowie (wszyscy byli opóźnieniumysłowo lub weszli w konflikt z prawem) przez 75 latkosztowali stan Nowy Jork astronomiczną na tamte czasy sumę1,25 mln dolarów.

Tekst jest fragmentem książki Lekarze Hitlera, która czeka na Ciebie tutaj:

W The Kallikak Family Goddard zebrał drzewo genealogiczne żołnierza, którego nazwał Martin Kallikak, pseudonimem utworzonym z połączenia greckich słów kalos i kakos (odpowiednio, „dobry” i „zły”), założyciela rodu, do którego należała jedna z jego pacjentek Deborah Kallikak.

Podczas wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych Martin uwiódł opóźnioną umysłowo kelnerkę i miał z nią dziecko. Po zakończeniu walk żołnierz wrócił do domu i ożenił się z młodą kobietą z szanowanej rodziny kwakrów. Według Goddarda z 480 potomków pierwszego związku 33 stanowili dewianci seksualni, 48 – pijacy, 3 – epileptycy i 143 – ograniczeni umysłowo. Natomiast z 496 potomków małżeństwa Martina żaden nie wykazywał problemów psychicznych i wszyscy byli szanowanymi obywatelami.

Dziś może się wydawać nielogiczne, że Goddard nie brał pod uwagę związków z otoczeniem, w którym obie gałęzie rodu się wychowywały. Oczywiście to nie niska inteligencja prowadzi do zachowań przestępczych, tylko zwyczajnie oba zjawiska mają wspólną przyczynę: biedę. Ale jak mówi Carles Lalueza Fox w Dioses y monstruos: „Rządy zawsze uważały za łatwiejszą walkę z przestępczością niż z biedą i brakiem wykształcenia”.

Tymczasem Goddard doszedł do wniosku, że istnieje wyraźny związek między inteligencją i moralnością oraz że te cechy są dziedziczne. Ograniczenie umysłowe podlegało zasadom dziedziczenia i zależało od jednego genu, który bez wątpienia w normalnej inteligencji był recesywny. „Normalna inteligencja wydaje się mieć charakter dominujący, który jest przekazywany w sposób prawdziwie mendlowski” – stwierdził.

Jeśli upośledzonych umysłowo usunie się z populacji, zniknie również przestępczość, a skoro niedorozwój umysłowy zależał od pojedynczego genu, rozwiązanie było bardzo proste: nie dopuszczać, aby niedorozwinięci umysłowo z kraju mieli potomstwo, i zabronić wjazdu tym z zewnątrz. Chociaż Goddard nie był przeciwnikiem sterylizacji, uznawał, że tego typu polityka na dużą skalę byłaby zbyt niepopularna, by dało się ją zrealizować. Dlatego proponował umieszczanie upośledzonych w takich instytucjach, jak jego Vineland, gdzie mogliby żyć zgodnie ze swoimi możliwościami biologicznymi i byliby utrzymywani w seksualnej nieaktywności. Ponadto podawał argumenty ekonomiczne:

Jeśli tych kolonii będzie wystarczająca liczba, aby dać schronienie wszystkim jasnym przypadkom ograniczenia umysłowego, które zdarzają się w społeczeństwie, zastąpią one wiele domów pomocy i więzień działających obecnie i znacznie zmniejszą liczbę osób w naszych szpitalach psychiatrycznych. Takie kolonie pozwoliłyby każdego roku zaoszczędzić wszystkie te straty majątku i życia spowodowane przez tych nieodpowiedzialnych osobników, co zrekompensowałoby większość lub całość wydatków niezbędnych do budowy nowych budynków.

Do pomiaru inteligencji Goddard wprowadził w Stanach Zjednoczonych testy opracowane przez Francuza Alfreda Bineta (1857–1911). Z ich pomocą starał się wykazać, że inteligencja zasadniczo jest dziedziczna, nie biorąc pod uwagę, że te testy mierzą jedynie w sposób subiektywny specyficzne umiejętności szkolne w ściśle określonym kontekście kulturowym, ponieważ zostały stworzone w celu otrzymania wystandaryzowanej klasyfikacji wyników w nauce.

W 1904 r. francuski minister edukacji zlecił Binetowi opracowanie technik pozwalających zidentyfikować dzieci, których niepowodzenia w szkole sugerowałyby potrzebę zapewnienia im jakiejś formy nauczania specjalnego. Binet wybrał szereg działań związanych z życiem codziennym, które jednocześnie zawierały w sobie podstawowe zachowania racjonalne, takie jak porządkowanie, zrozumienie, pomysłowość i poprawność. Aby spróbować „oddzielić naturalną inteligencję od wykształcenia”, nie brał pod uwagę umiejętności nabytych, takich jak czytanie, pisanie lub uczenie się pamięciowe. Niektórzy egzaminatorzy, wcześniej przeszkoleni, stosowali testy w sposób indywidualny.

Binet przyporządkował do każdego zadania poziom wieku, zdefiniowany jako ten, w którym dziecko o normalnej inteligencji było w stanie po raz pierwszy wykonać to zadanie pomyślnie. Dziecko zaczynało od zadań odpowiadających pierwszemu poziomowi wiekowemu, a następnie przechodziło do kolejnych czynności aż do momentu, gdy dochodziło do poziomu, z którego zadań nie było już w stanie wykonać. Jego wiek umysłowy był równy temu odpowiadającemu ostatnim zadaniom, których nie mogło zrealizować, poziom intelektualny zaś określano, odejmując wiek umysłowy od wieku metrykalnego.

Jeśli dziecko miało wiek umysłowy dużo niższy od swojego wieku metrykalnego, mogło zostać wytypowane do programu nauczania specjalnego. W 1912 r. niemiecki psycholog William Stern doszedł do wniosku, że ważna była nie różnica bezwzględna, tylko stosunek między wiekiem umysłowym a wiekiem metrykalnym. Rzeczywiście, o wiele bardziej poważna jest rozbieżność dwóch lat u dziecka czteroletniego, niż ta sama rozbieżność u szesnastolatka. Dlatego zaproponował, że wiek umysłowy powinien zostać podzielony przez wiek metrykalny, i tak narodził się iloraz inteligencji.

Dla Bineta inteligencja nie była cechą stałą i odziedziczoną, ale czymś, co się rozwija przy wsparciu odpowiedniej edukacji. Ostrzegał, że z jego testami wiąże się ryzyko – zwracał uwagę, że nie mierzą inteligencji jako cechy wrodzonej lub stałej, że wynik służy jedynie do wykrywania luk w systemie edukacji, którym należy zaradzić, oraz że niskich wyników nigdy nie należy uważać za przypięcie etykietki niepełnosprawności, tylko za szansę na poprawę.

W latach 1900–1910 do Stanów Zjednoczonych co roku przybywał 1 mln imigrantów. W kraju nie było prawa imigracyjnego aż do 1875 r., kiedy to zabroniono wjazdu byłym więźniom i prostytutkom. Trzeciego sierpnia 1882 r. Kongres uchwalił nową Ustawę imigracyjną, która dała władzom uprawnienia do odmowy wjazdu „idiotom, szaleńcom i ludziom, którzy stanowią ryzyko stania się ciężarem dla społeczeństwa”. Tylko w jaki sposób ich wykryć wśród setek tysięcy imigrantów przybywających każdego dnia na Ellis Island? Ktoś wymyślił, że być może testy Goddarda okażą się użyteczne.

W 1912 r. komisarz ds. imigracji zaprosił Goddarda, aby zbadał warunki, w których kontrolowano imigrantów. Wybrał osobnika wydającego się odbiegać poziomem od reszty grupy, która już przeszła przez wywiady, kontrole i badania medyczne, a następnie, z pomocą tłumacza, poddał go testowi. Uzyskał wynik osiem. Zachęcony tym doświadczeniem zebrał fundusze i na wiosnę 1913 r. wysłał dwóch swoich współpracowników, aby przeprowadzili bardziej staranne badanie.

Powinni być w stanie rozpoznać ograniczonych umysłowo przy prostej kontroli wzrokowej (według Goddarda kobiety miały dużo lepszy zmysł obserwacji niż mężczyźni). Wybrali 35 Żydów, 22 Węgrów, 50 Włochów i 45 Rosjan i poddali ich testowi. Wyniki były zaskakujące: 83 proc. Żydów, 80 proc. Węgrów, 79 proc. Włochów i 87 proc. Rosjan stanowili ograniczeni umysłowo.

Goddard doszedł do wniosku, że „teraz docierają do nas najgorsi z każdej rasy” i że wyniki jego badania „dostarczały istotnych wniosków dla przyszłych decyzji, zarówno naukowych, jak i legislacyjnych”, wyprzedzając ograniczenia prawne, które wprowadzono dekadę później. Powodowany uprzedzeniami społecznymi Goddard zignorował zasady Bineta, nie biorąc pod uwagę, że większość imigrantów nie znała ani angielskiego, ani amerykańskiej historii, kultury czy też jej specyfiki.

Choć to Goddard wprowadził w Stanach Zjednoczonych testy na inteligencję, o ich popularyzację najbardziej starał się Lewis M. Terman (1877–1956), profesor psychologii na Uniwersytecie Stanforda. Terman wystandaryzował test i ujednolicił skalę w taki sposób, że wynik przeciętnego osobnika, niezależnie od wieku metrykalnego, wynosił 100; zniwelował również różnice indywidualne, wprowadzając odchylenie standardowe w wysokości 15 punktów dla każdego wieku metrykalnego.

Swoją zmodyfikowaną wersję nazwał testem Stanford-Bineta, w 1916 r. zaś zaczął stosować termin „iloraz inteligencji” (IQ) w odniesieniu do otrzymywanych wartości. Jego badanie nie wymagało indywidualnego oceniania każdej osoby, tylko mogło być stosowane w grupach, w ciągu zaledwie 30 minut, i od tamtej pory jest wzorcem dla wszystkich testów pisemnych tego typu.

Terman uważał, że jego test powinien mieć powszechne zastosowanie, ponieważ nie tylko był użyteczny w wykrywaniu ograniczonych umysłowo, ale również pozwalał pokierować tych biologicznie zdolnych w stronę zawodów odpowiednich dla ich wysokich ilorazów inteligencji. Ci, którzy uzyskali najwyższe wyniki (IQ powyżej 115 lub 120), powinni zajmować najbardziej odpowiedzialne stanowiska, podczas gdy ci z najniższymi wynikami mogliby jedynie podejmować się prac fizycznych. Jeśli chodzi o tych, których inteligencja była zbyt niska, rozwiązaniem było ich odizolowanie i uniemożliwienie im rozmnażania, ponieważ brak inteligencji prowadził do niemoralności i zachowań przestępczych:

Nie wszyscy przestępcy są ograniczeni umysłowo, ale wszystkie osoby, których dotknęło ograniczenie umysłowe, są przynajmniej potencjalnymi przestępcami. Wydaje się nie podlegać dyskusji to, że każda kobieta ograniczona umysłowo jest potencjalną prostytutką. Osąd moralny, tak jak i osąd ekonomiczny, społeczny czy każdy inny wyższy proces umysłowy, jest funkcją inteligencji. Moralność nie może kwitnąć ani dawać owoców, jeśli inteligencja wciąż jest na poziomie dziecka.


Tekst jest fragmentem książki Lekarze Hitlera. Medycyna w służbie zła i powstał we współpracy z Wydawnictwem RM.

Comments are closed.