Order dla Łagiernika? – Ostatniego Ułana Rzeczypospolitej

Cześć Ich pamięci!

W kwietniu 1944 r. Stefan wraz z innymi szczęściarzami dopłynął do Italii, gdzie został wcielony do 2 Warszawskiej Dywizji Pancernej 2 Korpusu, który włączono do VIII Armii Wojsk Sprzymierzonych. Stefan jako ułan został kierowcą czołgu Sherman w jednostce bojowej 2 Dywizji Pancernej 2 Korpusu w 1 Pułku Ułanów Krechowieckich. Służyła tam kawaleria kampanii wrześniowej. Dowodził nimi mjr Kazimierz Zaorski, witając ich: Czołem ułani! Po heroicznych walkach 18 maja 1944 r. polscy żołnierze zdobyli Monte Cassino. Zginęło wtedy bardzo dużo Polaków, tysiące oficerów. Gen. Anders mówił: Moja rezerwa jest po drugiej stronie wśród Niemców, miał na myśli Polaków siłą wcielonych i służących w niemieckiej armii. Oni uzupełnili polską armię i brali udział w kampanii włoskiej. Około czerwca, gdzieś niedaleko Ankony, podczas ataków artyleria niemiecka ostrzelała czołg o nazwie „Ballada”, który prowadził Stefan. On i zapasowy kierowca zostali rażeni ogniem. Odłamki zraniły go w plecy. Nie czując bólu, a jedynie mokry od krwi mundur, ranny Stefan odsunął dolną płytę czołgu i wraz z krwawiącym kolegą dołem wymknęli się z palącego się czołgu. Pozostała trójka ich załogi opuszczała czołg górą, włazem w wieżyczce, gdzie pełno było amunicji. Nikt nie zginął. Sanitarka przewiozła rannych do szpitala polowego, gdzie Stefan leżał przez tydzień. Potem odpoczywali miesiąc. Załoga dostała nowy czołg.

9aW lutym 1945 r. wjechali do Loreto i Stefan spotkał się ze swym dowódcą, por. Barcickim, z którym widział się ostatni raz w 1939 r. pod litewską granicą. Tym razem była to inna okoliczność, związana ze ślubem kościelnym jego dowódcy. Po przyjęciu weselnym wyruszyli na front i dotarli z 2 Korpusem aż do Bolonii, oswobadzając miasto w maju 1945 r. Wtedy oświadczono Polakom, że wojna dla nich jest już skończona.

Pan Stefan wspominał, że po wygranej kampanii włoskiej, dumni polscy żołnierze Armii Andersa, nie tak dawno jeńcy łagrów, odarci przez Sowietów z godności żołnierza polskiego, szukali odwetu na wrogach ze wschodu. Polscy żołnierze chcieli dalej bić się i ginąć za Polskę. Chcieli brać udział w walkach frontowych w dojściu na Berlin i zemścić się na Sowietach za łagry i za wykrwawioną Warszawę. Skończyło się tylko na śpiewaniu piosenki: Do Berlina my z paradą wjedziemy – da Bóg! Niestety, po kampanii włoskiej alianci rozbroili polską armię, znając gniew i zamiary Polaków. Nie dopuścili ich do dalszych walk zbrojnych. Naszym zamknięto także dostęp do defilady w Berlinie i w Londynie.

Taki to był wojenny, tułaczy szlak polskiego ułana – Stefana, który jako ambasador polskości opowiadał o wolnym życiu w Polsce zalęknionym narodom Związku Sowieckiego, gdzie wszyscy się wszystkich bali, bo wszyscy donosili. Jeden drugiego wydawał. Wierność Bogu i ideałom, jakim służył ułan Abramowicz, nagrodziły go wolnością i długim życiem. On jest tym darem dla nas, służy nam prawdą o zakazanych kartach komunistycznej zbrodni krwawego reżimu w ZSRR. Cuda zawsze mają miejsce, a wszystko jest w bożym ręku. Tak ocalał Stefan Mustafa Abramowicz – w domu zdrobniale nazywany „Munia” (od Mustafy).

11aPan Stefan miał trzech braci: Bekira, Aleksandra i najmłodszego Hasana, a los każdego z nich wyglądał inaczej. Bekir, wysłany pociągiem na pierwszą linię frontu, wraz z polskim wojskiem wycofywał się z frontu zachodniego na wschód, gdzie nacierający ze wschodu Rosjanie wszystkich ich wyłapali. Dostał się do niewoli sowieckiej i wieziony pociągiem do Rosji przez Baranowicze (50 km od Klecka tuż przy Nieświeżu w woj. Nowogródek w dawnej Polsce – dziś Białoruś) – uciekł z transportu jenieckiego i wrócił do domu. Krótko nacieszył się wolnością. Został siłą wciągnięty do Armii Czerwonej wraz z Hasanem, który miał niespełna 17 lat. Kiedy Sowieci anektowali polskie Kresy Wschodnie, wciągali na siłę Polaków do armii Stalina. Bekir miał wadę wzroku. Nazywano go kosooki, czyli zezowaty, a mimo to służył w polskiej armii. Rosjanie pytali go, czy był w WP. On się nie przyznał. Nie wysłano go na front, ale pracował przy rosyjskim oficerze w zaopatrzeniu żywności. Hasana wcielono do piechoty zmotoryzowanej i wraz z Sowietami szedł z ofensywą na Berlin. On był bardzo bojowy, świetnie strzelał. Pisał do domu, że strasznie głodują. By przetrwać, nocą zakradali się na niemiecką stronę i polowali na krowy. Transportowali je na swoją stronę sznurami przyczepionymi do czołgu. Po wojnie nie zwolniono go z sowieckiego wojska, ale przez rok musiał być instruktorem i szkolił rosyjskich żołnierzy jako wyborowy strzelec. Wrócił do Klecka, który należał już do ZSRR. Czerwonoarmiści docenili zasługi Hasana w walkach z Niemcami. Wielokrotnie dekorowali go wysokimi odznaczeniami wojennymi. Dostał „Krasnyje Znamie” z wstążką z sowieckiej flagi. Za zasługi wojenne zwolniony był z płacenia podatków za dom, nie musiał płacić za gaz czy leczenie. Co rok zapraszany był na przyjęcia wojskowe. Średni brat Alik, czyli Aleksander nie był w wojsku, pracował w Polsce przed wojną i podczas wojny na kolei.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*