Ostatni świadek ꘡ Recenzja

J. Lamparska, „Ostatni świadek. Historie strażników hitlerowskich skarbów”

Skarby III Rzeszy

Czy chcielibyście choć raz poczuć się jak Indiana Jones? Ja tak. Niemal prawie całą moją młodość wypełniało marzenie o poszukiwaniu i odkrywaniu skarbów niczym bohaterski archeolog rodem z Hollywood. No cóż, z marzenia nic nie wyszło, (archeologia to bardzo kosztowny kierunek studiów, i bez sponsora to ciężko tam przetrwać), ale sentyment pozostał. Tym bardziej byłem ucieszony możliwością „liźnięcia” takich poszukiwań, które ukazała pani Joanna Lamparska. Przyznam, że sięgając po tę książkę, czułem pewne obawy, ale szybko się one rozwiały i trafiłem w sam środek jednej z hitlerowskich tajemnic. I była to jedna z najwspanialszych przygód w moim życiu.

Książkę czyta się niezwykle szybko. Autorka posiada niewątpliwy talent literacki sprawiający, że to, czym nas raczy, jest niezwykłą ucztą intelektualną, psychologiczną, kulturalną… intelektualną, gdyż w sposób niemal detektywistyczny przedstawia nam całą fabułę, tworząc jedną logiczną i spójną całość. Psychologiczną, ponieważ potrafi się wczuć w motywacje opisywanych przez siebie ludzi. I choć pewne rzeczy przemilcza, bądź też lekko nakreśla, są one ciekawe, czasem wstrząsające swoją lakonicznością. Kulturalną – bo w niesamowity sposób kreśli dzieje ukrywania i odnajdywania skarbów na Dolnym Śląsku, wybiegając poza okres okołowojenny. Słowem – ukazuje nam historię wykraczającą poza, zdawałoby się, wyznaczone przez historyków ramy.

Lamparska pisze w taki sposób, że cały tekst staje się naszą, indywidualną przygodą. Momentami zapominałem się w jej opisach, zupełnie jakby Autorki tam nie było, tylko ja, sekrety i historia. Rzadko się zdarza, abym odpłynął tak mocno i tak daleko. Co więcej, odnosiłem wrażenie, że to nie tylko zapis jej poszukiwań, rozterek i wątpliwości, ale i rozmowa z czytelnikiem. Zupełnie jakby pytała mnie o to, jak postrzegam to, co ona odkrywa; jakby czekała na moją reakcję, gdy opisuje swoje wspomnienia; jakby stała tuż za moim ramieniem obserwując moje reakcje. To coś naprawdę niesamowitego, bo zatarła granice między literaturą a rozmową, między światem fabularnym a światem rzeczywistym. I już choćby z tego powodu, warto po nią sięgnąć.

O czym Lamparska pisze? Najogólniej ujmując opowiada historie strażników skarbów, które pozostały ukryte na Dolnym Śląsku, przez wycofującą się armię III Rzeszy. Chyba każdy ze współczesnych zetknął się z opowiadaniami/legendami/plotkami (sami wybierzcie odpowiednie określenie), o tym, jak to oddziały esesmanów wycofując się przed Rosjanami, ukrywali co cenniejsze skarby. Nie można zapominać o takich „petardach” jak ta o ukryciu Bursztynowej Komnaty czy o Złotym Pociągu. A przecież to tylko te najbardziej znane, albo inaczej – te najbardziej romantyczne, najcenniejsze, rozpalające umysły wszelkiego rodzaju poszukiwaczy przygód, skarbów, sensacji, badaczy historii a także zwykłych awanturników.

Wielu zapomina jednak, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Skarby ukrywali nie tylko wojskowi dostojnicy, ale i zwykli Niemcy, licząc, że wkrótce wrócą po swoje precjoza i pamiątki. Ale że historia bywa złośliwie przewrotną, w wielu wypadkach stało się to niemożliwe. Niektóre z nich nadal odnajdujemy w ziemi, a inne nadal czekają swych odkrywców.

Zgodnie z powszechnym przekonaniem, skarby ukryte przez oddziały SS, nadal są pilnie strzeżone i czekają lepszych czasów, aż odbudowa Tysiącletniej Rzeszy stanie się możliwa (oby to nigdy nie nastąpiło). O jednym z takich skarbów pisze Lamparska. A wszystko zaczyna się od pewnego listu, który dostał się w jej ręce. Nadawcą miał być dawny żołnierz niemiecki, który dzięki sprzyjającym okolicznością nie tylko przeżył wojnę, ale i przetrzymał, nierozpoznany, PRL i współczesną Polskę. Pewnie historia ukrytego skarbu nigdy by nie wypłynęła, gdyby nie fakt, iż rozpoznał on innych „towarzyszy”, którzy wrócili po ukryte kosztowności… Nasuwa się pytanie, dlaczego sam ich wcześniej nie szukał? Czego lub kogo się bał? Zaczyna się ciekawie? A później będzie jeszcze ciekawiej.

W swej intrygującej książce Autorka przytacza wiele różnych lokalnych historii, które mają potwierdzać główny wątek – sprawę kapitana von Schrecka, jednego z uczestników ukrywania i maskowania nazistowskich skarbów wojennych, zagrabionych w całej Europie. Początkowo sprawa wydawała się pewną mistyfikacją, o czym sama Autorka pisze otwarcie. Jednak w miarę poszukiwań, grzebania w wielu archiwach, zbierania opowiadań starych ludzi, sprawa nazistowskiego kapitana zaczęła przybierać realnych kształtów. Jak sprawa się zakończyła – to już musicie dowiedzieć się sami. Tak czy inaczej, zapiski Autorki są naprawdę wciągające.

Podsumowując – „Ostatni świadek” to książka po którą trzeba sięgnąć.

Wydawnictwo: Znak Koncept

Ocena recenzenta: 6/6

Ryszard Hałas

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*