Pomoc Żydom na terenie przedwojennego województwa stanisławowskiego podczas okupacji niemieckiej 1941-1944

Pomoc Żydom na terenie przedwojennego województwa stanisławowskiego podczas okupacji niemieckiej 1941-1944 |Recenzja

Tomasz Gonet, Pomoc Żydom na terenie przedwojennego województwa stanisławowskiego podczas okupacji niemieckiej 1941-1944

Od zakończenia wojny minęło dobre 80 lat, a wiele kwestii nadal pozostaje nie wyjaśnionych. Przez ten czas opublikowano dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy artykułów oraz książek, w których opisywano losy społeczności żydowskiej w czasie wojny.

Sporą ich część stanowią wspomnienia osób, którym przyszło żyć i ukrywać się na ziemiach należących do II Rzeczypospolitej. Jednak jeśli zagadnienia te są świetnie udokumentowane w przypadku województw rdzennie polskich, o tyle kwestia niesienia pomocy Żydom na Kresach, nadal pozostawia wiele do życzenia.

Historia nie oczywista

W sukurs temu zapotrzebowaniu przyszedł Tomasz Gonet, który pod auspicjami Instytutu Pamięci Narodowej, pochylił się nad tą kwestią w przypadku już nie istniejącego województwa stanisławowskiego.

W wyniku wojny, a później i przejścia tych terenów pod zarząd komunistów, wiele z dokumentów z tamtej epoki bezpowrotnie przepadło. Przepastne polskie archiwa, zostały albo rozgrabione albo zniszczone. Niemniej Autor podjął się żmudnych badań i poszukiwań, dzięki którym stworzył podstawy do nakreślenia podstawowych informacji odnośnie sytuacji Żydów na tym terenie.

Książka, co tu dużo mówić, jest ogromna. Autor zebrał naprawdę imponującą ilość źródeł (choć spora część z nich, jest niezwykle selektywnie dobrana i zwyczajnie krótka). Niemniej publikacja jest naprawdę mocna – zarówno pod względem merytorycznym, jak i czytelniczym.

Wbrew IPN-owskiej tradycji, napisana jest w dość przystępny sposób, bez jakichś naukowych upiększeń, co śmiało można zaliczyć na ogromny plus. Nie ma tutaj również przepastnych przypisów, które mogłyby nas zrazić do lektury. A proszę mi wierzyć, z tym bywa różnie.

Autor w swej pracy pochylił się wyłącznie pomocy udzielanej ludności żydowskiej przez ludność nieżydowską, czyli głównie Polaków i Ukraińców. Co ciekawe, z dotychczasowych moich przygód z tymi ziemiami w czasie wojny, mogłem wysnuć wniosek, że ludność ukraińska nie była jakoś specjalnie chętna do niesienia pomocy Żydom. Błędnie sądziłem, że z chęcią pomagali nazistom w schwytaniu i wyniszczaniu żydowskich sąsiadów. A okazuje się jednak, że obraz ten wcale nie jest taki oczywisty. Zwyczajnie – dałem się omamić uproszczeniom. Tym bardziej dziękuję za wyprowadzenie mnie z błędu.

Co w książce piszczy

Rozdział pierwszy – Województwo stanisławowskie w okresie II Rzeczypospolitej kreśli nam obraz stosunków ludnościowych, podziału administracyjnego oraz – z grubsza – organizacji tego terytorium.

Rozdział drugi poświęcony został Okupacji sowieckiej 1939-1941 oraz postawie ludności żydowskiej wobec okupanta. Wówczas to nasiliły się postawy niechęci innych nacji w regionie, wobec sprzyjającej postawy Żydów dla radzieckiej okupacji. Przy czym należy podkreślić, że nie wszyscy Żydzi cieszyli się z tego stanu rzeczy. Zresztą, początkowy entuzjazm szybko się rozwiał. Ale o tym musicie dowiedzieć się sami.

Rozdział trzeci – Okupacja niemiecka 1941-1944, opowiada nam o tym, jak wyglądała sytuacja w dawnym województwie stanisławowskim w tym okresie. Chodzi głównie o zarządzenia, zmiany administracyjne oraz stopniowe „dokręcanie śruby” wobec okupowanych nacji, ze szczególnym naciskiem na pogarszającą się sytuację ludności żydowskiej.

Rozdział czwarty – Postawy nieżydowskich mieszkańców byłego województwa stanisławowskiego wobec zagłady Żydów i ich uwarunkowania, sygnalizuje główne problemy omawianej kwestii. Kolejne cztery rozdziały są rozwinięciem tego wszystkiego. I są zdecydowanie najmocniejszą częścią publikacji. A więc, rozdział piąty kreśli nam zagadnienia Pomocy indywidualnej, szósty – motywacje udzielania pomocy; siódmy – Pomoc udzielana przez struktury Polskiego Państwa Podziemnego, Kościoły oraz ugrupowania partyzanckie, a ósmy – Zagrożenia związane z pomocą Żydom i represje za jej udzielanie.

Kolejne dwa – Statystyka pomocy oraz Problemy z interpretacją i weryfikacją przypadków pomocy, są już naukowym zwieńczeniem całego projektu. Prywatnie – nie bardzo za nimi przepadam, ale tutaj „statystyki” były na tyle znośne, że się przemogłem, i doczytałem.

Realia

Choć województwo stanisławowskie znajdowało się na peryferiach II RP, i zdominowane było przez mniejszości narodowe – Ukraińców oraz Żydów – to polski wkład w pomoc ludności żydowskiej był naprawdę istotny. Zresztą pomoc prześladowanym niejako „ułatwiała” sytuacja geograficzna regionu – bogatego w lasy, w których można było ukrywać Żydów, a także niezbyt wysokie zagęszczenie ludnościowe.

„Niewątpliwie większe szanse na przeżycie miały osoby komunikujące się bardzo dobrze w języku polskim lub ukraińskim, co ważne, bez akcentu i naleciałości z języka jidysz. Istotna była także dobra znajomość lokalnych obyczajów, kultury i religii. To wszystko sprawiało, że poza dzielnicą żydowską łatwiej funkcjonowało się ludziom, którzy wywodzili się z rodzin zasymilowanych w okresie międzywojennym. […] Ważne było także przebywanie pod zmienioną tożsamością z dala od rodzinnych stron, w miejscu, gdzie można było pozostać anonimowym. Ułatwieniem, a w wielu przypadkach niemal warunkiem kluczowym funkcjonowania poza gettem był odpowiedni, niesemicki wygląd – kolor oczu, włosów czy rysy twarzy. Jednym z najważniejszych czynników ułatwiającym przetrwanie poza dzielnicą żydowską było także posiadanie odpowiednich środków finansowych, które umożliwiały opłacenie kosztów utrzymania” (s. 186-187).

Jak można sądzić, skala pomocy Żydom przez Polaków i Ukraińców mogła być zdecydowanie większa, ale w wyniku zawieruch dziejowych, wiele źródeł przepadło (być może ich część nadal spoczywa w ukraińskich czy rosyjskich archiwach, czekając na lepsze czasy).

Publikacja jest niezwykle ciekawa, i pod wieloma względami rzuca nowe światło odnośnie „prawd historycznych”. Jednocześnie jest taka kompilacją wspomnień tych, którym udało się przetrwać wojnę.

Muszę przyznać, że książka Tomasza Goneta bardzo przypadła mi do gustu. Jestem pod ogromnym wrażeniem ilości źródeł z jakich zaczerpnął informacji. Setki nazwisk, zarówno tych, którzy pomagali, jak i tych, którym pomagano. Sporą część publikacji stanowią fragmenty wspomnień osób zaangażowanych w pomoc Żydom lub wspomnień tych, którym dane było przetrwać wojenną zawieruchę.

Niektóre ze wspomnień są naprawdę wstrząsające. Zwłaszcza te, które opowiadają o Żydach, którym udało się przeżyć egzekucje i pod osłoną nocy, zakrwawieni, wychodzili z dołów śmierci, by szukać pomocy. Jak ja bym się zachował, gdyby zakrwawiony człowiek lub grupa ludzi, przyszła prosić mnie o pomoc? Jeszcze w czasie okrutnej wojny… Tak czy inaczej, te świadectwa mocno zapadły mi w pamięć, i od kilku dni ciągle o nich śnię.

Podsumowanie

Książka liczy  808 stron, a całość dzieli się na dziesięć większych rozdziałów plus dwa rozdziały aneksu. To pozycja nie tylko dla znawców represji niemieckich wobec Żydów i tych, którzy ośmielili się im pomagać. To również zapis heroicznej walki o przetrwanie, ale i o człowieczeństwie przez wielkie „Cz”. Choć publikacja opowiada o naprawdę strasznych rzeczach, to jest czymś pokrzepiającym, że tylu wspaniałych ludzi znalazło się, aby nieść pomoc tym najbardziej wówczas wykluczonym. Polecam ją każdemu.


Wydawnictwo IPN
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.