Powstanie Łódzkie 1905 roku

Agitacja rewolucyjna

Na początku XX wieku w Łodzi rozwinęły się już struktury organizacji robotniczych. Najważniejsze z nich to Polska Partia Socjalistyczna, Socjaldemokracja Królestwa Polskiego i Litwy oraz Bund.

Najliczniejsze kadry oraz największą sieć organizacji fabrycznych posiadał PPS. Nie była to jednak wciąż partia masowa. W Łodzi liczyła około 500 członków. Tworzyły się też zalążki organizacji zbrojnej. Jej podstawą były cztery dziesiątki bojowe Koła Bojowego Samoobrony Robotniczej, powołane do ochrony strajków i demonstracji. W kwietniu powstała Organizacja Spiskowo-Bojowa. Do łodzi przyjechał instruktor OSB Kazimierz Zagrodzki, który utworzył pierwszą dziesiątkę bojową organizacji. Do momentu wybuchu powstania miało ich powstać dziewięć, w tym jedna złożona z robotników żydowskich.

W szeregach łódzkiego Bundu na początku roku 1905 było około 200 osób. Żydowscy socjaliści również powołali własne dziesiątki bojowe. Słabiej uzbrojone od PPSowskich i przeznaczone niemal wyłącznie do ochrony demonstracji.

Z Bundem blisko współpracowały lokalne struktury Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy. SDKPiL była bardzo aktywna zwłaszcza w ruchu strajkowym. Jej struktury w lutym 1905 roku liczyły jedynie 120 osób i odbudowywały się po aresztowaniach z roku 1904, które niemal rozbiły partię w Łodzi i okolicach. Bojówki Socjaldemokratów były stosunkowo najsłabiej uzbrojone i przygotowane do walk ulicznych. W łodzi działała również grupa bojowa partii PPS – Proletariat, opowiadającej się za terrorem indywidualnym. Prawdopodobnie jej bojówkę tworzyło około 10 uzbrojonych ludzi.

Wrzenie rewolucyjne

18 czerwca w lesie łagiewnickim odbył się więc socjalistyczny, w którym uczestniczyło kilkanaście tysięcy robotników. Samo zgromadzenie przebiegło spokojnie. Dopiero gdy zebrani zaczęli mniejszymi grupami wracać do domów zaatakował ich oddział kozaków. W wyniku starcia zginęło pięciu robotników. Ten jeden incydent doprowadził do wybuchu protestów o skali, która zaskoczyła władze.

Na 20 czerwca zaplanowano pogrzeby poległych. Pięć konduktów żałobnych przemieniło się w demonstracje robotnicze. Pojawiły się na nich czarne, żałobne, oraz nielegalne czerwone sztandary socjalistów. W demonstracjach uczestniczyło tego dnia ponad 50 tysięcy osób. Przybyłe do miasta oddziały wojska oraz żandarmerii nie interweniowały. Wywołało to niezadowolenie władz. Podpułkownik W.M. Szewajkow, naczelnik żandarmerii powiatów łódzkiego i łaskiego w tajnym raporcie do naczelnika piotrkowskiego gubernialnego zarządu żandarmerii K.L. Uthoffa domagał się on zdecydowanych działań jeśli zgromadzenia się powtórzą. Dowódca wojsk garnizonu łódzkiego generał M. Eksten wydał podległym oddziałom rozkaz rozpraszania kolejnych demonstracji przy użyciu broni.

21 czerwca po mieście rozeszła się wieść o rzekomej śmierci dwóch rannych w starciach z 18 czerwca. Tłum zgromadził się pod szpitalem Poznańskich domagając się wydania ich ciał. Robotnicy obawiali się, że władze pochowały poległych po kryjomu w nieoznaczonych mogiłach aby zapobiec demonstracjom. Gdy władze nie chciały przystać na żądania w centrum miasta zaczęła się formować masowa demonstracja. Uczestniczyło w niej około 70 tysięcy osób. Około godziny 21.00 demonstrację na rogu ul. Piotrkowskiej z ulicami św. Karola i Pustą zaatakowali kozacy. W walce oraz w wyniku paniki zginęło, według oficjalnych danych, 31 demonstrantów. Podczas starcia poległ między innymi broniący partyjnego sztandaru chorąży SDKPiL. Bojowcom, którzy otworzyli ogień z rewolwerów, udało się ranić kilkunastu żołnierzy.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*