Przez Konstantynopol na Zachód – droga Całunu Turyńskiego między X a XIII w.

Złożenie Jezusa do grobu na miniaturze z Kodeksu Praya. Wikimedia Commons.
Złożenie Jezusa do grobu na miniaturze z Kodeksu Praya. Wikimedia Commons.

Niebywały szacunek, jaki wobec relikwii wykazali mieszkańcy miasta, nie stał się jednak udziałem uczestników IV wyprawy krzyżowej. W 1204 r. krzyżowcy zebrani pod Konstantynopolem zapewnili cesarzowi Aleksemu IV pomoc w utrzymaniu cesarskiej korony. Sam jednak cesarz nie był w stanie w odpowiedni sposób wynagrodzić żołnierzy. Słynący z bogactw drugi Rzym oraz prywatne skarby jego mieszkańców stanowiły dla rozgoryczonych krzyżowców smakowity kąsek.[21] I w ten oto sposób doszło do złupienia Konstantynopola, uczestnicy IV wyprawy ( w przeważającej mierze Wenecjanie i Frankowie) ruszyli na miasto. [22] Cesarz przypomniał sobie wówczas rolę Sindonu jako opiekuńczej relikwii, nakazał zamknąć bramy i wystawić Całun na widok publiczny. Zabieg ten tylko jeszcze bardziej rozjuszył napastników, którzy 13 kwietnia szturmem zdobyli miasto, dokonując rzezi połączonej z grabieżą i profanacjami. Zgodnie z umową, Wenecjanie grabili złoto, Frankowie zaś relikwie. [23] Jeden z rycerzy, Robert de Clari, kronikarz i krzyżowiec z Picardii,[24]  w swojej kronice napisał: Wśród innych klasztorów był jeden nazwany Świętej Maryi Blacherneńskiej, gdzie przechowywano Sydoines, w który nasz Pan został owinięty; na każdym skraju widniał jakby na nogach, także można było dobrze oglądać postać Naszego Pana; po upadku miasta nikt dalej nie wiedział, ani Grek, ani Francuz, co się stało z Sydoines.[25]

Co stało się z Całunem po zdobyciu Konstantynopola? W głównej mierze możemy się tylko domyślać. Faktem jest, że przez ponad 100 lat relikwia ta pozostawała w ukryciu. 1 sierpnia 1205 roku skierowano do papieża Innocentego skargę dotyczącą grabieży relikwii. Mowa w niej o tym, że Wenecjanie dzielą się skarbami złota, srebra i kości słonoiowej, podczas gdy Francuzi postępują podobnie z samymi relikwiami, w tym także z najświętszą spośród nich, z lnianym płótnem, w które Pan nasz Jezus owinięty był po śmierci, a przed zmartwychwstaniem. Wiemy, ze święte przedmiot przechowywane są przez ich grabieżców w Wenecji, we Francji, święte płótno zaś w Atenach.[26] Ukrywanie zgrabionych relikwii w chrześcijańskim świecie wydaje się oczywiste ze względu na wyraźne stanowisko papieża Innocentego III, który nie tylko potępił grabież miasta, ale też nałożył ekskomunikę na sprawców. Prawie po wszystkich zgrabionych relikwiach ślad zaginął, gdyż przyznanie się do ich posiadania sprowadziłoby na posiadaczy klątwę, co we współczesnym świecie wiązało się z wykluczeniem ze wspólnoty religijnej.

Współcześni badacze za najprawdopodobniejszą wersję przyjmują taką, w której Całun wszedł w posiadanie przywódcy IV krucjaty margrabiego Bonifacego z Montferratu. 12 kwietnia 1204 roku oddział templariuszy pod jego dowództwem miał zająć świątynię, w której przechowywano tę relikwię. Podziału relikwii, zdobytym w splądrowanym mieście, dokonywał Garnier de Trainel, biskup Troyes, miasta które stanowiło niejako zalążek zakonu templariuszy. W inwentarzu łupów płótno nie jest jednak wymienione, więc można spekulować, że celowe pominięcie posłużyło przejęciu relikwii przez samym templariuszy, którzy już przebywając w Ziemi Świętej, a także podczas wizyt w Konstantynopolu, otaczali Całun czcią.[27]

Pieczęć Ottona de la Roche. Wikimedia Commons.
Pieczęć Ottona de la Roche. Wikimedia Commons.

Jedna z możliwych wersji wydarzeń głosi, iż Bonifacy z Montferratu przekazał relikwię w ręce zaufanego Ottona de la Roche z Burgundii. [6] Otto wkrótce został pierwszym władcą łacińskiego Księstwa Aten, w związku z czym wyjechał do Grecji, zaś po śmierci Bonifacego podczas wojny z Bułgarami w 1207 roku cenna relikwia przeszła w jego własność.[28] Alessandro Piana uważa, że de la Roche najpierw przewiózł Całun właśnie na teren Grecji, a później do Ray-sur-Saone we Francji. Za możliwością przebywania tkaniny w Grecji, świadczy cytowana wyżej skarga do papieża. Warto wspomnieć też, że de la Roche był przodkiem Joanny de Vergy, żony Geoffreya I de Charny, przyszłego właściciela Całunu, więc istnieje możliwość, że Joanna wniosła relikwię w posagu.[29]  Możliwe też, że przez de la Roche tkanina trafiła w ręce Zakonu Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, tzw. templariuszy. Zgodnie z tą hipotezą de la Roche przekazał relikwię zakonowi w depozyt zanim umarł.[30] Druga wersja podaje, jakoby od początku celem zagrabienia Całunu było przekazanie go docelowo templariuszom. Bonifacy miał powierzyć tajną misję wywiezienia Całunu właśnie de la Roche’mu.[31]

Czy tak rzeczywiście było? Możemy obecnie przypuszczać. Jednakże dowody przemawiające za posiadaniem Całunu przez zakon templariuszy są dość wiarygodne i przekonywujące. Pomimo pewnych nieścisłości i konieczności częściowego opierania się na dowodach pośrednich, poszczególne elementy tej układanki układają się w całość, niczym puzzle. Oskarżenia templariuszy o menniczy kult, zeznania przesłuchiwanych zakonników, a zarazem ich zainteresowania Ziemią Świętą oraz stwierdzona nawet w śledztwie głęboka chrześcijańska pobożność – to wszystko przemawia na rzecz powyższej tezy , o czym przeczytać będzie można w kolejnym artykule.

 Damian Malicki

Bibliografia:

Fanti G., S. Gaeta, Tajemnica Całunu. Zdumiewające odkrycia nauki w kwestii Całunu Turyńskiego, , Kraków 2015, s. 110.

Górny G., J. Rosikoń, Świadkowie tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, Warszawa 2013.

Tarnowski K., Całun Turyński. Relikwia czy genialne fałszerstwo?, Warszawa 2011.

Ziółkowski Z., Całun Turyński. Milczący świadek męki, śmierci i zmartwychwstania, Warszawa 2011.

Przypisy:

[1]Z. Ziółkowski, Całun Turyński. Milczący świadek męki, śmierci i zmartwychwstania, Warszawa 2011, s. 22.

[2]G. Górny, J. Rosikoń, Świadkowie tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, Warszawa 2013, s. 36.

[3]G. Fanti, S. Gaeta, Tajemnica Całunu. Zdumiewające odkrycia nauki w kwestii Całunu Turyńskiego, Kraków 2015, s. 114.

[4]Z. Ziółkowski, op.cit., s. 24.

[5]G. Fanti, S. Gaeta, op.cit., s. 110.

[6]Z. Ziółkowski, op.cit., s. 24.

[7]G. Górny, J. Rosikoń, op.cit., s. 37.

[8]Z. Ziółkowski, op.cit.,s. 24.

[9]K. Tarnowski, Całun Turyński. Relikwia czy genialne fałszerstwo, Warszawa 2011, s. 173.

[10]G. Górny, J. Rosikoń, op.cit., s. 37.

[11]G. Fanti, S. Gaeta, op.cit., s. 115.

[12]G. Fanti, S. Gaeta, op.cit., s.  115 [za:] G. Zaninotto, Orazione di Gregorio il Referendario in occasione della translazione a Costantinopoli dell’immagine edessena nell’anno 944, [w:]  La Sindone. Indagini scientifiche, Atti del IV Congresso nazionale di studi sulla Sindone, Siracusa 1987, Edizioni Paoline, 1988, s. 349.

[13]Z. Ziółkowski, op.cit., s. 26.

[14]G. Górny, J. Rosikoń, op.cit., s. 37.

[15]K. Tarnowski, op.cit., s. 173.

[16]Z. Ziółkowski, op.cit., s. 32.

[17]G. Górny, J. Rosikoń, op.cit., s.  37.

[18]Z. Ziółkowski, op.cit., s.32.

[19]G. Górny, J. Rosikoń, op.cit., s. 22.

[20]Ibidem, s. 37.

[21]Z. Ziółkowski, op.cit., S.32.

[22]G. Górny, J. Rosikoń, op.cit., s. 40.

[23]Ibidem, s. 40, Z. Ziółkowski, op.cit., s.33.

[24]K. Tarnowski, op.cit., s.175.

[25]Z. Ziółkowski, op.cit., s.33  – Tłumaczenie z fotokopii w: L. Fossati, Coniserazioni sulla Santa Sindone, Torino 1977, s. 28 i XLII.

[26]K. Tarnowski, op.cit., s. 176.

[27]K. Tarnowski, op.cit., s. 175.

[28]G. Górny, J. Rosikoń, op.cit., s. 40.

[29] K. Tarnowski, op.cit., s. 175-176, G. Fanti, S. Gaeta, op.cit., s. 116.

[30]G. Górny, J. Rosikoń, op.cit., s. 41.

[31]K. Tarnowski, op.cit., s. 176.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*