Pseudonimy konspiracyjno-partyzanckie pojawiły się bardzo wcześnie, masowo po utracie przez Polskę niepodległości. Setki osób działających przeciwko zaborcom przyjmowało pseudonimy i skrywając pod nimi swoją prawdziwą tożsamość, walczyło o wolny kraj. Narodziła się tradycja (czy nawet konieczność) posiadania pseudonimów. Często panowało przekonanie, że każdy szanujący się konspirant musiał go posiadać. Bez tego elementu powstaniec czuł się nawet gorszy, mniej wartościowy, mniej zasłużony w walce o wolność ojczyzny. Uwagę zwraca również troska o niezatracenie własnej osobowości, własnego ja. Wynika to z dbałości używających pseudonimów o to, by każde z „kłamliwych imion” przekazywało jakiś komunikat, np. o gustach, przekonaniach, cechach psychicznych lub fizycznych danego człowieka, lub w jakiś sposób „opowiadało” jego historię. Pseudonim stał się gwarancją prestiżu w grupie. Wydawać by się mogło, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości tradycja ta zaniknie, ale wybuchła ona ze zdwojoną siłą w czasie II wojny światowej[11].
Lata 20. XX wieku wniosły do historii wiele burzliwych wydarzeń politycznych – np. zwycięstwo Polski w wojnie bolszewickiej, śmierć Lenina, zamach majowy, budowę portu w Gdyni; kulturalnych i naukowych – pierwsze zimowe igrzyska olimpijskie, początek kina dźwiękowego, wynalezienie penicyliny. Bez problemu można wymienić znanych polityków, wojskowych, muzyków, literatów czy sportowców tamtego okresu. Jednak lata 20. dały Polsce coś więcej, choćby tzw. ”pokolenie Kolumbów”, młodych ludzi, którzy dwadzieścia lat później oddawali swe życie za ojczyznę. Oni to wznowili tradycję przyjmowania pseudonimów w czasie działań konspiracyjnych. Po wielu z nich nie został żaden ślad oprócz pseudonimu. Warto zastanowić się, jakie motywy kierowały tymi ludźmi. Warto, tworząc bazę danych konspiracyjnych pseudonimów, podjąć kwestię ich uporządkowania, przyporządkowania ich do określonych kategorii, stworzyć ich typologię. Koniecznie trzeba podjąć refleksję nad tym, co wpływało na decyzję o przybraniu pseudonimu? Jaką rolę w regułach ich przyjmowania odgrywała historia, jakie epoki historyczne wobec tego stanowiły przestrzeń najbardziej eksplorowaną w ich poszukiwaniu?
Spośród ogromnej liczby pseudonimów „historycznych” niewątpliwie najwięcej wywodzi się z historii Polski. Poczynając od średniowiecza, odnaleźć można takie przykłady, jak Mieszko, Chrobry, Piast, Jagiełło, Olgierd. Do tej epoki nawiązują też częściowo pseudonimy herbowe (Prawdzic, Nieczuja, Nałęcz, Leliwa, Lechita). Wiele było także imion związanych z roślinami czy zwierzętami. Istniała również ogromna tendencja przyjmowania pseudonimów postaci występujących w „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. W każdym oddziale i grupie bojowej znajdował się przynajmniej jeden Kmicic, Zagłoba, Jarema, Bohun, Wołodyjowski czy Podbipięta. Można na tych dość prostych przykładach łatwo zauważyć, że w przyjmowaniu określonych pseudonimów obowiązywała jakaś moda, trend, pojawiała się jakaś prawidłowość. Warto wyjaśnić reguły funkcjonowania tych mechanizmów i a rebours wyciągać z nich wnioski dotyczące świadomości historycznej pokolenia preferującego takie, a nie inne pseudonimy historyczne.
Aby zrozumieć motywację młodych konspiratorów do przyjmowania pseudonimów związanych z antykiem, trzeba podkreślić ogromną rolę oświaty w okresie II Rzeczypospolitej. Na naczelne miejsce w edukacji historycznej tego okresu z oczywistych powodów wysunęła się historia Polski, która zdobyła zdecydowaną przewagę nad historią powszechną. Jej zadaniem było wypełnianie luk powstałych w świadomości narodowej i świadomości historycznej w okresie niewoli. Natomiast kurs historii starożytnej rozpoczynał się w pierwszej klasie szkoły średniej (gimnazjum wyższe). Największy wymiar godzin wprowadzono w szkołach o profilu klasycznym. Wcześniej uczniowie nie mieli styczności ze starożytnością[12]. A więc po raz pierwszy z taką problematyką stykała się młodzież w wieku 14-15 lat. Byli to już uczniowie o mniej więcej wykrystalizowanych poglądach na proces dziejowy, myślący abstrakcyjnie, dojrzalej, potrafiący zrozumieć niekiedy zawikłane dzieje antyczne. Wszystko to, czego nauczyli się w szkole średniej, zaowocowało w czasie okupacji ogromną ilością pseudonimów związanych ze starożytnością, co oznacza, że mocno identyfikowali się z tamtą, odległą rzeczywistością. Nie można pominąć również wpływu nauczycieli, którzy potrafili umiejętnie wprowadzić uczniów w tamten świat, uzmysłowić im najważniejsze problemy, wzbudzić w nich zainteresowanie antykiem, który był uważany za najbardziej skomplikowaną i najtrudniejszą część historii. Ich silny wpływ na uczniów mógł być później podstawą motywacji do przybrania pseudonimu związanego z lubianym i rozumianym przedmiotem szkolnym, lekcjami historii starożytnej lub łaciny[13].
Według Sławomiry Królikowskiej-Tomaszewskiej niemożliwe jest rozstrzygnięcie, czy pseudonim określa cechę charakteru, cechę zewnętrzną czy pochodzi od nazwy jakiegoś zawodu, bez dobrej znajomości osoby noszącej dany pseudonim[14]. Jednak należałoby podjąć próbę klasyfikacji pseudonimów „antycznych” ze względu na motywację konspiratorów. Ta motywacja jest różna i dokonuje się na granicy świadomości lub podświadomości[15]. Trzeba również podkreślić, że tak samo brzmiące pseudonimy różnych osób mogą mieć różne motywacje, a nawet jeden pseudonim tej samej osoby może mieć ich kilka[16].
Według najbardziej ogólnej klasyfikacji pseudonimów można je podzielić na: pseudonimy obrane przez samych konspiratorów i pseudonimy nadane przez osoby drugie (kolegów, przełożonych). Żołnierze częściej wybierali swoje pseudonimy sami, jednak zdarzały się przypadki, kiedy z jakichś powodów czynili to przełożeni lub inni członkowie oddziału. Według częstotliwości występowania można wyróżnić pseudonimy występujące jednorazowo lub wielokrotnie. Biorąc pod uwagę przynależność do „nosicieli”, wyróżnia się pseudonimy jednej osoby lub pseudonimy używane przez wielu konspiratorów. Jedni preferowali pseudonimy popularne, modne, a inni woleli ukrywać się pod oryginalnymi imionami.