Sformułowana przez Lloyda deMause’a teoria dzieciństwa, jest też określana psychogeniczną teorią historii i wywodzi się z myślenia psychoanalitycznego, z którego to zaczerpnęła wiele istotnych teorii i w znaczący sposób przekształciła dostosowując je do nowych potrzeb. Przekształcenie to otworzyło badaczom drogę do właściwego postrzegania dzieci i problemu dzieciństwa przez pryzmat postpsychoanalitycznej hermeneutyki historii.
Zasadniczym przekształceniem jest odstąpienie od freudowskiego modelu psychiki bazującego na grze sił popędowych i mechanizmów obronnych, na rzecz modelu opartego na idei powtórnego przeżywania traumy. Teoria ta, łączy w sobie cechy usystematyzowanego zbioru hipotez badawczych o różnym stopniu ogólności, dotyczących rzeczywistości bycia dzieckiem w dawnych wiekach oraz historiozoficznej
konstrukcji odnoszącej się do roli dzieciństwa w historii. Podstawowym założeniem jest potraktowanie dzieciństwa jako jedynego źródła zmiany historycznej, swoistego motoru dziejów. Koncepcja ta zainspirowała wielu radykalnych psychohistoryków do różnorodnych badań poznawczych i praktycznych, które w żaden sposób nie wiązały się ze studiowaniem przeszłości, a były ściśle powiązane z terapeutyką. DeMause wychodzi ponadto z założenia, że ewolucja relacji między rodzicami i dziećmi jest niezależnym źródłem zmiany historycznej, przy czym zaznacza, że jest ona istotniejsza od czynników społecznych i technologicznych, a sama ewolucja, będąc wynikiem potrzeby i nacisku pokoleniowego, wyrasta ze zdolności rodziców do dokonywania w procesie wychowawczym regresji do psychicznego wieku dzieci i przepracowywania lęków tego wieku ponownie, lepiej niż we własnym dzieciństwie. Zauważa się tutaj, że historia dzieciństwa jest stopniowym postępem w zakresie opieki nad dziećmi, jest serią kolejnych coraz większych zbliżeń między dorosłymi a dziećmi, a same zbliżenia są powodem narastania lęków u dorosłych. Próby redukcji tych lęków są głównym źródłem kształtowania się właściwych dla danej epoki praktyk wychowywania dzieci. O kształcie tych praktyk decydują specyficzne mechanizmy psychologiczne, do których odwołują się dorośli podczas spotkań z dziećmi. Wśród tych mechanizmów deMause wyróżnia następujące reakcje:
reakcję projekcyjną, w której rodzic nieświadomie projektuje na dziecko swoje własne emocje i niespełnione dążenia;
reakcję odwrócenia, gdzie rodzic nieświadomie utożsamia dziecko z ważnymi dorosłymi z własnego dzieciństwa;
dwoistego obrazu, charakteryzującą się ciągłymi przeskokami pomiędzy projekcją a odwróceniem;
reakcję empatyczną, w której rozpoznaje się rzeczywiste potrzeby dziecka. Jest ona oparta całkowicie na regresji i nie posiada domieszek rekcji projekcyjnej.
Warto tutaj zaznaczyć, że reakcja empatyczna wykształciła się najpóźniej. Zgodnie z założeniami teorii psychogenicznej, sięganie w przeszłość

powoduje natrafianie na obrazy rodziców coraz bardziej ułomnych, niebezpiecznych dla prawidłowego rozwoju dzieci i ich fizycznego przetrwania, co może dowodzić, że w dawnych wiekach dzieciństwo miało charakter silnie traumatyczny, że było koszmarem, z którego dopiero zaczynamy się budzić. Historiograficzna rola dzieciństwa wynika z tego, że kształtujące się praktyki chowania dzieci decydują o psychicznej strukturze nowej generacji, stając się jedynym kanałem transmisji wszelkich składników kultury, wyznaczając granice tego, co w danym momencie dziejowym może zostać osiągnięte we wszystkich innych sferach procesu historycznego. W ciągu dziejów, w zmniejszającym się stopniu praktyki wychowawcze traumatyzują kolejne pokolenia dzieci, a proces historyczny staje się rozgrywaniem w działaniu dziecięcych traum, przy czym jako pierwsze traumy uznano urazy życia płodowego i traumę narodzin, co jest nawiązaniem do freudowskiej idei przymusu powtarzania. Ze względu na praktyki wychowawcze deMause wyodrębnił sześć podstawowych modeli wychowania dzieci, za pomocą których periodyzuje całość dziejów ludzkości. Zakłada również, że wszelkie istotne zmiany kulturowe i historyczne można skorelować z uzyskaniem dominacji przez dany model wychowawczy. DeMause wyróżnia następujące modele wychowawcze:
rodzicielstwo dzieciobójcze, które miało dominować do V wieku naszej ery. Jego elementem charakterystycznym miało być przedmiotowe traktowanie dziecka jako ofiary do celów magicznych i związane z tym dzieciobójstwa, a także nietolerancja dla dziecięcego gniewu i kierowane w stronę dzieci pewne zachowania seksualne;
rodzicielstwo porzucające, miało dominować do XIII wieku i charakteryzowało się dłuż szym zatrzymywaniem dziecka w powijakach, a następnie oddawaniem go na naukę i pod opiekę klasztorów;
rodzicielstwo ambiwalentne, które dominowało od XIV do XVII wieku. Jako jego element charakterystyczne wyróżnia się krótszy czas trzymania dzieci w powijakach, wczesne bicie, oraz traktowanie dzieci jako obiektów erotycznych, przy czym to rodzice mieli zakładać, że dziecko jest złe z powodu tkwiących w nim agresywnych i erotycznych pobudek;
rodzicielstwo natrętne, którego dominację wyznacza się na wiek XVIII. Przy założeniu przez rodziców, że dziecko osiągnie szczęścia gdy będzie im całkowicie podporządkowane, charakteryzowało się jak najszybszym uczeniem dzieci samodzielnego załatwiania potrzeb, pewnymi represjami wobec przejawianej przez nie seksualności, rozwojem pediatrii i zakończeniem zawijania dzieci w powijaki;
rodzicielstwo socjalizujące, miało dominować na przełomie XIX i XX wieku. Tutaj nieświadomym założeniem stawianym przez rodziców jest kochanie dziecka, gdy dochodzi ono do postawionych przez rodziców celów, a manifestowało się to wykorzystywaniem dziecięcego poczucia winy, swoistą dyscypliną myślową, a także rozkwitem obowiązkowej nauki;
rodzicielstwo pomocne, dominuje obecnie. Teoretycznie rodzice kochają swoje dziecko i chcą mu pomóc w dochodzeniu do jego celów. Ma się ono charakteryzować prawami dzieci, obowiązkiem szkolnym, terapią dla dzieci z problemami oraz życiem bez przemocy.
Zgodnie z założeniami deMause’a ewolucja dzieciństwa przebiegała analogicznie do ewolucji biologicznej sklasyfikowanej przez Darwina. Tak jak Darwin, zakłada, że w sprzyjających warunkach kulturowych, geograficznych i społecznych, indywidualne postawy rodzicielskie mogą uzyskać szanse upowszechnienia się w danej społeczności, tworząc w ten sposób podstawę nowego modelu rodzicielstwa, prowadząc przez to do powstania nowych rodzajów osobowości historycznych i zarazem stworzenia nowych psychoklas. Przy czym psychoklasę stanowią jednostki, które doświadczyły określonego rodzaju dzieciństwa, w związku z czym działają w historii w charakterystyczny dla siebie sposób, uwarunkowany modelem rodzicielstwa, który je ukształtował, a zarazem całkowicie odmienny od sposobu działania przedstawicieli innych psychoklas. Psychoanalityczne studia nad dzieciństwem stają się powoli podstawowym i najważniejszym polem dociekań psychohistorycznych, gdzie zadaniem przedstawicieli paradygmatu staje się testowanie poszczególnych tez teorii psychogenicznej w materiale źródłowym odnoszącym się do dzieciństwa w wiekach dawnych. Założenie mówiące, że dawniej dzieciństwo było koszmarem, stało się postulatem do rozwijania badań głównie nad dziejami cierpienia dziecka, nad złem czynionym mu przez dorosłych w procesie wychowania, od rozmyślnego lub nie pozbawiania życia, przez różne formy maltretowania i molestowania seksualnego, intencjonalne lub nie, znęcanie psychiczne aż do zaniedbywania. Stawia to potrzebę badania cech charakterystycznych dla praktyk rodzicielskich pod kątem wychwycenia ich podstawowych właściwości kontynuujących funkcjonujący model wychowania dzieci w danej epoce i społeczeństwie. W programie deMause’a sformułowano problem bazy źródłowej do badań nad dzieciństwem. Akademiccy historycy dzieciństwa podkreślają znaczenie przedmiotu badań, koncentrując się na badaniu piśmiennictwa poświęconego wychowaniu dzieci. Te badania pozwalają wejrzeć w społeczno-kulturowe ideały wychowania dzieci. Jak wiadomo od ideałów do rzeczywistych postaw rodzicielskich i realnych warunków dziecięcego rozwoju i dziecięcego doświadczania świata jest daleka droga. Zatem wyzwaniem w tych badaniach jest nieadekwatność rodziców względem założeń wychowawczych oraz brak źródeł dla czasów dawniejszych. Refleksja metodologiczna badaczy zmierza więc do wypracowania metod wykorzystywania innych rodzajów materiałów, takich jak autobiograficzne, demograficzne, ikonograficzne, sądowe i związane z edukacją, by na podstawie teorii dostarczyć przynajmniej pośredniego wglądu w problematykę dzieciństwa. W perspektywie deMause’a i zwolenników problem tkwi gdzie indziej i wiąże się z tym, że głównym zadaniem historyków dzieciństwa miałoby być eksplorowanie jego nieszczęść. DeMause podkreśla przy tym mnogość źródeł dokumentujących cienie dzieciństwa w dawnych wiekach i łatwość dostępu do nich, a niechęć do sięgania po nie widzi w psychologicznej niechęci większości historyków do korzystania z nich. Jak zatem można zauważyć, tezy deMause’a dla wielu historyków są nieprzyjemne, ponieważ zbyt wiele wiedzy o żałosnych realiach dzieciństwa wywołuje lęk. Mimo to program ten przyciąga uwagę środowisk badaczy dzieciństwa, a zasadniczy dla niego tom studiów pod tytułem The History Of Childhoodbył licznie recenzowany przez historyków, a rozmach propozycji de Mause’a poruszył nawet sceptyków. Obok pochwał pojawiła się również długa lista poważnych zarzutów. Wśród nich można wyróżnić takie jak naiwna wiara w linearny postęp, uproszczone ujęcie emocjonalnych relacji między rodzicami i dziećmi, upraszczanie zależności między doświadczeniem dzieci a postawami dorosłych, pomijanie historyczno-kulturowego i społecznego kontekstu praktyk wychowawczych, zamęt pojęciowy, przesadne zaangażowanie emocjonalne oraz negowanie jakichkolwiek pozytywnych stron dzieciństwa. Wśród psychohistoryków natomiast reakcje były zróżnicowane. Joseph Illick wskazał na specyficzną formę

koncepcji, dzięki której nie da się jej ani udowodnić, ani obalić. Lawrence Stone wskazał na problem w podejściu do tak śmiałego, dogmatycznego, entuzjastycznego, wykolejonego i silnie udokumentowanego modelu. Natomiast Miles Shore wytknął teorii zbyt śmiałe generalizowanie, uproszczone, czarno-białe postrzeganie rodzicielstwa, bezzasadną apologię permisywnej odmiany rodzicielstwa. Kwestionuje również właściwe dla deMause’a ujęcie mechanizmu rodzicielskiej regresji. Z perspektywy czasu można stwierdzić, ze teoria psychogeniczna znacząco wpłynęła na dalsze losy psychohistorii. Zwolennicy deMause’a przyjmują ją za podstawę wizji świata i programu metodologicznego, co potwierdzają swoją znaczącą aktywnością badawczą, organizacyjną i wydawniczą. Aktywność ta, jest tak duża, że poglądy deMause’a zaczęły być uznawane za reprezentatywne dla całego grona psychohistoryków, przy czym zwolennicy deMause’a uznają się za jedynych właściwych psychohistoryków. Krytyka teorii psychogenicznej przeprowadzona przez przedstawicieli dziejopisarstwa została łatwo uogólniona dla koncepcji i dorobku całego środowiska psychohistoryków, co nie ułatwiło okrzepnięcia tego środowiska. Odegrało to istotną rolę w kwestii powstania i pogłębienia podziałów wewnątrz środowiska psychohistoryków. Wielu psychohistoryków związanych z akademickim dziejopisarstwem postrzega bazujące na teorii psychogenicznej dociekania radykalnych psychohistoryków jako kontrowersyjne i za wszelką cenę stara się od nich dystansować.
Łukasz Nowok
DeMause, Lloyd, The History of Childhood, New Jersey 1995
Tomasz Pawelec, Dzieje i nieświadomość. Założenia metodologiczne i praktyka badawcza psychohistorii, Katowice 2004