Nie będzie przesadą jeśli powiem, że na Żołnierzy Wyklętych zapanowała prawdziwa „moda”. „Żyli prawem wilka” – mówimy o nich. Z różnych powodów stali się atrakcyjnymi bohaterami, szczególnie dla ludzi młodych. Możemy to zaobserwować choćby na ulicy – coraz więcej ludzi chodzi bowiem w bluzach czy koszulkach z podobiznami „Wyklętych”. Czym to jest spowodowane?
Bez wątpienia bezkompromisowość Żołnierzy Niezłomnych w walce z komunistyczną władzą budzi ogromne uznanie i szacunek. Przez cały okres PRL-u przedstawiani jako „reakcyjny bandyci”, „leśne bandy”, byli odsądzani od czci i wiary. Przedstawiano ich jako najgorszych wrogów i zdrajców Ojczyzny. Na szczęście tamte czasy odeszły już w przeszłość. Popularność Żołnierzy Wyklętych wykorzystali także politycy. Warto przypomnieć, że Sejm w 2011 roku ustanowił dzień 1 marca „Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. Data nie jest przypadkowa. 1 marca 1951 roku komunistyczne władze wykonały wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Tak więc już od kilku lat 1 marca właśnie organizowane są liczne uroczystości upamiętniające Żołnierzy Wyklętych. Cieszą liczne marsze, biegi, koncerty. Na ulicach wielu polskich miast pojawiły się murale z ich podobiznami. Jednocześnie rokrocznie przez pewne środowiska podnoszone są zarzuty przeciwko Wyklętym. Oskarża się ich o mordy ludności cywilnej, grabieże. Obie strony sporu stosują –można powiedzieć – pewne uproszczenia. Dla jednych Żołnierze Wyklęci to krystaliczni bohaterowie. Dla drugich – mordercy i rozbójnicy. Obie strony tego sporu tkwią na z góry ustalonych pozycjach, nie przyjmując wzajemnych argumentów.
Kolejnym przyczynkiem do dyskusji o Żołnierzach Wyklętych stała się książka Piotra Zychowicza pod tytułem „Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych”. Myślę, że osoby autora nie trzeba nikomu przedstawiać. Swoimi kontrowersyjnymi książkami – m.in. „Obłęd 44”, „Pakt Ribbentrop-Beck” stał się jednym z najbardziej znanych i kontrowersyjnych publicystów historycznych. Jego poglądy wielu wzburzyły. Dla środowisk „konserwatywnej prawicy” stał się zupełnie niewiarygodnym pisarzem. Sam z zainteresowaniem śledziłem dyskusje o jego najnowszej książce jeszcze przed jej ukazaniem się. Oczywiście przebiegała ona według ustalonego schematu. Jedni zarówno autora jak i książkę potępiali „w czambuł” – otwarcie przyznając, że jeszcze jej nie czytali. Rzucali gromy na Zychowicza, że szarga kolejną narodową świętość. Inni- wprost przeciwnie. Dowodzili, że wreszcie pojawił się ktoś, kto odważył się napisać prawdę. Myślę, że nie sposób pisać o tej pozycji bez uwzględnienia tego wszystkiego, co zawarłem w tym krótkim wstępie.
Sama książka – bardzo starannie wydana – składa się z 10 rozdziałów. Sześć z nich poświęconych jest konkretnym Wyklętym. Autor pokrótce przybliża ich działalność, koncentrując się jednak – zgodnie z tytułem- na jej czarnych kartach.
Jak sam mówi: „książkę tę pisałem z zamiarem ukazania tej strony epopei Żołnierzy Wyklętych, o której nie usłyszą państwo na rocznicowych uroczystościach. Z zamiarem dopełnienia obrazu”.
Pojawiają się więc na kartach książki postaci znane z patriotycznych koszulek i murali.
„Łupaszka” i masakra w Dubinkach. „Szary” i mord w Wierzchowinach. „Bury” i pogrom wsi Zanie i Szpaki. „Wołyniak” i Leżajsk. „Ogień” i zbrodnia pod Krościenkiem. „Wacław” – dwa oblicza bohatera. Wszystkie to rozdziały łączy okrucieństwo opisywanych wydarzeń. Autor przywołuje liczne źródła i wspomnienia, relacje świadków które są przerażające w treści. Ciekawy jest jednak jego stosunek do tychże źródeł. Niektóre bowiem uznaje za niewiarygodne, komentując je charakterystycznym zdaniem „to wydaje się być przesadzone”. Nasuwa się więc uzasadnione pytanie, czy materiały źródłowe zostały poddane należytej krytyce.
Jeszcze większy problem jest z kolejnymi czterema rozdziałami książki. Autor stara się w nich podejmować takie kwestie jak „Wyklęci a Żydzi”, „Kwestie sporne”. Sporo pisze o poprawności politycznej i „homo polacus”. Miałem duży problem z tymi rozdziałami. Uproszczenia, które stosuje Zychowicz są naprawdę szokujące i wręcz niedopuszczalne. Mimo, że książka poświęcona jest Żołnierzom Wyklętym, to w czterech rozdziałach autor poruszył wiele tematów- m.in. Powstanie Warszawskie, politykę II RP. Co ciekawe, chociaż sam zachęca do dostrzegania niuansów i złożoności sytuacji, zdaje się tych rad nie stosować do siebie. Jego sądy są krótkie, jednoznaczne i bezapelacyjne. Z książki możemy się dowiedzieć, że Polacy broniący Ojczyzny w 1939 roku, czy zabijający Niemców podczas Powstania Warszawskiego byli takimi samymi mordercami jak owi Niemcy właśnie. Armia Krajowa była natomiast organizacją łamiącą prawo i stosującą ataki terrorystyczne. Czy jednak tak było istotnie? Czy autor nie dostrzega diametralnej różnicy sytuacji? Pozostawię to bez komentarza.
Reasumując, książka Piotra Zychowicza z całą pewnością wywoła kontrowersje. Być może znanemu publicyście właśnie o to chodziło. Niejako ubezpieczając atak, sam stwierdza że „nie ma najmniejszych wątpliwości, że żołnierze powojennego podziemia bili się o słuszną sprawę. O niepodległość ojczyzny i wolność osobistą jednostki”. Przyznaje, że Żołnierze Wyklęci także dla niego są bohaterami. Tylko, że na ich pancerzach są skazy. Niech podsumowaniem tej recenzji będzie jeszcze jeden cytat autora. „Żołnierze Wyklęci byli ludźmi z krwi i kości, a nie stąpającymi po ziemi aniołami. Ich historia jest tak fascynująca i wspaniała, że nie potrzebuje wątpliwego propagandowego wsparcia. Legenda Żołnierzy Wyklętych obroni się bez patriotycznych pudrów i szminek”.
Sięgnijcie więc po książkę i przekonajcie się, czy „po drodze” Wam z Piotrem Zychowiczem. Recenzentowi bowiem niniejszej publikacji – nie. Razi mnie bowiem ilość zastosowanych uproszczeń i twierdzeń, które nie wytrzymują krytyki.
Piotr Zychowicz, Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych
Ocena 2/6
Wojciech Sobański