Po pierwszych latach inwazji stosunki pomiędzy Konstantynopolem a niektórymi plemionami słowiańskimi zdają się stabilizować. W wielu przypadkach dynamika naporu słowiańskiego ulegała naturalnemu wyhamowaniu, a z drugiej strony Bizantyjczycy jako społeczność bardzo praktyczna szukali modus vivendi na współżycie z niechcianymi, ale przecież realnie istniejącymi sąsiadami. Nie bez znaczenia okazała się też nowa jakość w relacjach słowiańsko-awarskich. Część plemion pozostających do niedawna w bardziej lub mniej ścisłej zależności od koczowników wypowiedziała im posłuszeństwo i w toku walk uzyskała całkowitą albo znaczną niezależność[35]. Osłabieni wewnętrznymi sporami i buntem Słowian Awarowie nie byli już tak atrakcyjnym partnerem łupieskich wypraw. Co więcej, przybycie z inspiracji Bizancjum Chorwatów i Serbów na tereny bałkańskie stanowiło istotną przeszkodę dla reaktywacji awarskiej dominacji na południe od Sawy i Dunaju[36]. Gwoli jasności dodamy, że poprawa stosunków bizantyjsko-słowiańskich nie objęła wszystkich plemion. Niektóre z nich wciąż łaknęły romajskiego bogactwa i toczyły zacięte zmagania o jego zdobycie. Zwykle jednak do uzyskania poważnego sukcesu nie starczało sił. Dopiero napływ Protobułgarów chana Asparucha[37] otworzył nowy etap walk.
Jako datę powstania państwa bułgarskiego przyjmuje się rok 681. Jest to jednak swoisty symbol, gdyż pojawienie się nad Dunajem konnych uciekinierów z naddońskiej Wielkiej Bułgarii miało miejsce nieco wcześniej[38]. Początkowo czambuły bułgarskie ograniczały się rabunkowych wypadów na tereny bizantyjskie i zajęte przez wolne ludy słowiańskie. Dość szybko jednak Protobułgarzy uzyskali dominację nad Słowianami[39] i dzięki temu ich siła militarna wzrosła bardzo znacznie. Ujęci w karby stworzonej przez ten turecki lud i często bezlitosnej organizacji, Słowianie rozpoczęli nowy rozdział księgi o swych wędrówkach. Bez wdawania się w szczegóły należy wspomnieć, iż już to na rozkaz, już to we współpracy z Protobułgarami rozszerzają swe siedziby po południową Albanię, Adrianopol, a w rozproszeniu podchodzą pod mury Konstantynopola.
Na drugim krańcu półwyspu powstają i krzepną państwa chorwackie i wczesno-serbskie[40]. Pod kierownictwem zasymilowanych Irańczyków liczne i drobne plemiona słowiańskie stają się zwartymi społecznościami, a po przyjęciu chrztu[41] uważają się równoprawnymi (czasem tylko teoretycznie, ale jednak) partnerami dla innych państw europejskich. Po wyjściu z pogaństwa objawia się jeszcze jedna umiejętność czy cecha zachodnio-bałkańskich Słowian. Otóż wtedy właśnie rozpoczął się proces powolnej ale postępującej asymilacji ludności romańskiej.
Mniej więcej w tym samym czasie administracja bizantyjska ponowiła wysiłki na rzecz poprawy relacji ze Słowianami. Dotychczasowa walka o ziemię miała zostać zastąpiona kompromisem i szorstką kohabitacją. Prekursorem takich poczynań był Bazyli I (867-886), który dla realizacji najważniejszych planów związanych z Bułgarią, Słowianami z Peloponezu i Wschodem potrzebował jeśli nie wsparcia[42], to przynajmniej spokoju od strony Chorwatów i Serbów. Postanowił m.in., że poszczególne miasta dalmatyńskie będą opłacać się systematycznie władcom słowiańskim i w zamian za to nabędą prawa do korzystania z przyległych terytoriów. Skutkiem tego nastała era intensywnych kontaktów romańsko-słowiańskich. Dotychczasowi zapiekli wrogowie stali się już tylko przeciwnikami. Żywioł słowiański jako mniej zasobny, ale liczniejszy począł odnosić bezkrwawe zwycięstwa. Najwcześniej, bo w XI, a może już w X stuleciu slawizacji uległa środkowa część Dalmacji. W Splicie i Zadarze w tym właśnie czasie pojawia się dowodnie ludność słowiańska. Podobnie w Raguzie, Trogirze, Kotorze oraz na wyspach Rab, Cres, Lošinj i Krk[43]. Symptomatycznym dla tego procesu jest fakt, iż od XII w. w kancelarii Republiki Dubrownickiej wchodzi w użycie język słowiański[44]. Natomiast na półwyspie Istria wpływy słowiańskie ugruntowują się bardzo powoli z racji bliskości Italii. Napływ Słowian do Poreča, Koperu czy Piranu oraz na obszary wokół tych miast rozpoczyna się dopiero od schyłku XII w[45]. W głębi lądu także dzieją się ciekawe, chociaż nieco odmienne w swej treści, zdarzenia. Tak oto w niektórych regionach (Bośnia, południowa Albania, Epir) Słowianie wypierają albo asymilują ludność postrzymską, jednak w innych (Albania północna, Tesalia, Istria) sami zostają wyparci i bywają asymilowani. O przebiegu tychże wydarzeń piękne świadectwo pozostawił nam Pop Duklianin. Pisał o nich w następujący sposób: „W owym czasie [druga połowa IX w.] nastała wielka radość i chrześcijanie, schodząc z gór i kryjówek, w jakich szukali schronienia, poczęli chwalić i wielbić imię Pana, który zbawia tych, co są mu wierni. Król Swiętopełk [Budimir chorwacki] nakazał następnie tym chrześcijanom, którzy używali języka łacińskiego, aby każdy z nich powrócił do swego kraju , aby odbudowali miast i miejsca zburzone onegdaj przez pogan”[46].