Słowianie, ich wędrówki, siedziby i otoczenie etniczne we wczesnośredniowiecznej Europie – część 3

W tekstach poświęconych inwazji słowiańskiej na południe od Dunaju nie zwraca się zwykle uwagi na to, że Słowianie nie trafiali w jakąś osadniczą pustkę i nawet wtedy, gdy stali się najliczniejszym ludem na terenach odebranych Bizantyjczykom, to dzielili je z wieloma innymi etnosami. Wiemy, że do upadku Maurycego najazdy miały najczęściej charakter rabunkowy, a po udanej wyprawie barbarzyńcy cofali się do swych mateczników. Zupełnie wyjątkowym zdarzeniem było zimowanie na terenach cesarstwa i właściwie nie posiadamy bezdyskusyjnych dowodów na trwały, wieloletni pobyt wielkich społeczności słowiańskich w głębi Półwyspu przed rokiem 602[22].

Kiedy nad Dunajem runęła bariera tarcz wschodnio-rzymskich legionów Słowianie ruszyli na południe[23]. Proces ten odbywał się jednak z różnym nasileniem, a większe i mniejsze grupy napastników poruszały się najczęściej uczęszczanymi od setek lat drogami[24]. Taki przebieg inwazji sprzyjał przetrwaniu tuziemców w okolicach trudniej dostępnych, nadmorskich, górskich oraz silnie umocnionych. Całe połacie kraju pozostawały w posiadaniu Romanów, Greków, Traków, Germanów i innych nacji tworzących społeczność „romajską” przed inwazją. Czasem żyli oni w przemieszaniu z przybyszami, a czasem tworzyli zwarte i bardzo jednolite enklawy. Nie powinno zatem budzić zdziwienia, że kiedy forpoczty Słowian dotarły już na Peloponez, to wciąż na swym zapleczu posiadały liczną autochtoniczną ludność. Tak więc, gdy papież Grzegorz I Wielki zaniepokojony słowiańskim zagrożeniem gratulował jednemu z bizantyjskich wodzów zwycięstwa nad zbrojnymi przybyszami próbującymi wtargnąć na Istrię[25], nie powinniśmy na tej podstawie przyjmować, iż poza Istrią całe dalmatyńskie wybrzeże oraz interior znajdowały się już w rękach słowiańskich. Podobnie pojawienie się Słowian wespół z Awarami pod Konstantynopolem w 626 roku nie oznacza, że ich zwarte osadnictwo objęło całą Trację.

Wiele miast doświadczonych po śmierci cesarza Maurycego atakami barbarzyńców przetrwało i utrzymało swą podmiotowość oraz zaludnienie przez bardzo długi okres. Tak na przykład starożytna Serdika, znana dziś jako Sofia, odparła w roku 611 połączone siły słowiańsko-awarskie i prawdopodobnie aż po czasy chana Kruma (809 r.) stanowiła romańską enklawę w słowiańskim morzu[26]. Nie inaczej rzecz się miała w przypadku greckich Salonik, które bohatersko broniły się przed otaczającymi je Druguwitami, Rynchinami, Sagudatami i Strumińcami. Mieszkańcy tego miasta wytrzymali kilka oblężeń, które wywarły na nich tak duże wrażenie, że swych słowiańskich sąsiadów wpuścili za mury miejskie dopiero w pierwszej połowie IX stulecia[27]. Wiele innych ośrodków uległo jednak przewadze Słowian w pierwszych latach VII w. Los taki spotkał m.in.: serbski dziś Belgrad, chorwackie Sisak i Solonę, albański Skadar, jak również macedońskie Skopje.

Jak wspomnieliśmy wyżej poza ośrodkami miejskimi ludność miejscowa przetrwała nawałę w rejonach trudniej dostępnych. Słowianie trzymali się na ogół terenów nadrzecznych i nizinnych. Regionów górskich i nadmorskich we wczesnym okresie zajmowania nowych ziem, poza nielicznymi wyjątkami, nie penetrowali intensywniej. Romajowie[28] często zmuszeni do porzucenia dotychczasowego stylu życia przetrwali m.in.: na pobrzeżu dalmatyńskim, w różnych rejonach Albanii[29], Grecji[30][31], Istrii, Tracji[32] oraz w Rodopach, na większości wysp adriatyckich, na terytorium tzw. Lasu Bułgarskiego i w leżącej w północno wschodniej Bułgarii późniejszej prowincji Paristrion. Trzeba zaznaczyć, że była to ludność etnicznie niejednolita. Na zachodzie i północy przeważali potomkowie Rzymian i ludów zromanizowanych (Daków, Getów, Ilirów) posługujący się na co dzień zwykle odmianami ludowej łaciny[33]. W okolicach południowych i wschodnich gros tych, którzy przetrwali stanowiły społeczności greckojęzyczne, chociaż nie brakowało również potomków Traków[34].

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*