Tam, gdzie gaśnie świt

Tam, gdzie gaśnie świt |Recenzja

Magdalena Kawka, Tam, gdzie gaśnie świt

Kiedy w 1237 r. zakon krzyżacki połączył się sojuszem polityczno-militarnym z zakonem kawalerów mieczowych kwestia Żmudzi stała się jeszcze bardziej paląca. Ziemie te, wraz z wyznaczającą starych bogów ludności, oddzielały posiadłości zakonne w Prusach od Inflant. Sytuacja nie zmieniła się nawet po chrzcie Władysława Jagiełły i Litwy, ani po oddaniu tej części Litwy Krzyżakom przez wielkiego księcia litewskiego Witolda. Żmudzini przyjęli narzuconą im ogniem oraz mieczem religię dopiero w 1413 r. Do tego czasu była to kraina, w której lasach i jeziorach swoje siedziby miały prastare siły. Właśnie taka Żmudź stała się miejscem, w którym Magdalena Kawka osadziła swoją sagę. Jej pierwszy tom Tam, gdzie wstaje świt rozpoczyna się w najbardziej skomplikowanym okresie politycznym.

Gdy umiera Jadwiga oddech wstrzymuje świat

Po śmierci Jadwigi Andegaweńskiej, co prawda oddechu nie wstrzymał cały świat, ale dla ówczesnych ludzi, to co ich otaczało było ich światem. A ten skomplikował się jeszcze bardziej, rozdarty pomiędzy Koronę i Litwę, czujący coraz wyraźniej na plecach oddech Krzyżaków. Jednak dla niektórych była to sposobność do zmiany swojego dotychczasowego losu. O dziwo, wśród nich jest dwórka zmarłej królowej Zofia Koroszkowska zwana Sonką. Co się mogło nie podobać młodej dziewczynie w mieszkaniu w zamku i to jeszcze takim, jak Wawel. Otóż, jak się okazuje, wszystko, jeśli nie było się zainteresowanym haftowaniem, robieniem maślanych oczu do kolejnych młodzieńców czy intrygami fraucymeru.

Na drugim biegunie mamy Żmudź targaną nie tylko zewnętrzną agresją, ale również wewnętrznymi konfliktami. Wiedzące, które mieszkają u stóp Prawężycy dają nadzieję, że wkrótce los się odmieni, a ziemia i ludzie znajdą wytchnienie. Trzeba powiedzieć, że Magdalena Kawka bardzo zgrabnie prowadzi narrację wykorzystując historyczne wydarzenia i dodając im sznytu rodem z fantasy. I choć Sonka jest typową obecnie bohaterką literatury, czyli myślącą nowocześnie, a zamkniętą w ciele średniowiecznej białogłowy, to nie jest to zabieg rażący. Jej zachowanie, choć nie przystające do ówczesnego mentalu, nie jest rodem z broszury dla walczących feministek. Raczej dostrzega niesprawiedliwość swojej epoki i próbuje żyć na przekór.

Wszystko, czego chcieć od fantastyki

Fantastyka osadzona w rzeczywistych realiach historycznych, a nie odrębnym uniwersum zawsze napotyka na problem, ile ma być w niej zgodności z tym, co wiemy o danej epoce. Osobiście nie jestem fanką aptekarsko odmierzanej źródłowej poprawności w tego typu literaturze, ale ambiwalentny stosunek do faktów historycznych potrafi mnie zirytować. W przypadku recenzowanej pozycji wszystko było idealne, bez szkody dla wielkiej przygody czekającej głównych bohaterów oraz elementów magii i tajemniczości. To wspaniała podróż w głąb tego, co nienazwane oraz obce i swojskie zarazem.

Magdalena Kawka wspaniale zarysowuje bohaterów, snute przez nich intrygi i podejmowane działania. Dawkuje również czytelnikowi wiedzę o wydarzeniach, które zdeterminowały moment, w którym poznajemy główne postacie. Właściwie można powiedzieć, że wiemy dokładnie tyle, co Sonka kiedy Władysław Jagiełło proponuje jej udanie się do rodzinnej Gaury. Taki zabieg staje się idealny, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Tam, gdzie gaśnie świt jest dopiero wstępem do sagi noszącej wspólny tytuł Opowieści Żmudzi. Mówiąc wprost autorka pozostawiła dla siebie jeszcze tyle możliwości rozwoju fabuły, że nic nie jest do końca pewne.

Tam, gdzie gaśnie świt – czy warto?

Recenzowana pozycja jest idealna dla fanów osadzonej w realiach historycznych fantastyki, którzy nie śledzą z inkwizytorskim zacięciem odstępstw od faktów. Mnie się bardzo spodobało, a zakończenie sprawiło, że z niecierpliwością oczekuję kolejnych tomów. Magdalena Kawka wie, jak zatrzymać przy sobie czytelnika!


Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Ocena recenzenta: 6/6
Daria Czarnecka


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Prószyński i S-ka. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.