Tradycja chrztu dzieci w dawnej Polsce

Od XVI do XVIII wieku popularne stało się nadawanie imion ze względu na patronów miejsc pielgrzymkowych lub założycieli zakonów, np. Ignacy, Franciszek Ksawery, Kajetan, Kalasanty itp. Protestanci wykorzystywali imiona biblijne, pośród nich narodził się zwyczaj nadawania dziewczynkom imienia Marii, czego nie praktykowali katolicy. Wśród polskich królów i magnatów modne stało się nadawanie imienia po zmarłym dziecku. Wierzono, że jest to, to samo dziecko, tylko w innej postaci.

Popularne też było nazywanie dziecka imieniem świętego wspomnianego w dniu jego urodzin w kalendarzu liturgicznym. Tradycję tę szczególnie często praktykowali chłopi. Czasami radzono się księdza, jakie imię nadać, czasami sam je wybierał, zwłaszcza chcąc w ten sposób napiętnować nieślubne dziecko.

Z czasem, oprócz tradycji i względów religijnych, większe znaczenie przy wyborze imienia miała moda. W XVIII wieku na nowo spopularyzowano imiona pogańskie, legendarne oraz piastowskie. Pojawił się także zwyczaj nadawania imion postaci literackich, np. Emil, Julia, Edward.

Rodzice chrzestni

Ważną rzeczą, jaką należało zrobić przed chrztem, było wybranie rodziców chrzestnych. Najczęściej starano się o ich wysoką pozycję, co miało zapewnić rodzinie i dziecku prestiż. Liczono na wsparcie materialne chrzestnych. Wśród bogatych szlachciców zdarzało się, że proszono na chrzestnych chłopów, a nawet żebraków, co miało zapewnić dziecku szczęście i pomyślność. Od końca średniowiecza istniała tendencja powiększania ilości rodziców chrzestnych.

W rodzinach królewskich na chrzestnych wybierano innych władców, dostojników kościelnych, a nawet papieży. Podczas chrztów odbywających się w rodzinie królewskiej często rodzice chrzestni byli nieobecni. Wierzono, że na rodziców chrzestnych nie wolno wybierać kobiet w ciąży, bo to może grozić śmiercią i nieszczęściem.

Ceremonia

Kiedy wybrano już imię oraz rodziców chrzestnych można było przystąpić do ceremonii. Do XV wieku dziecko przeważnie zanurzano w chrzcielnicy, od XVI wieku polewano głowę dziecka wodą. Ubierano je w białą szatkę i nakładano mu czepek na głowę. Istniał zwyczaj kładzenia go na ołtarzu, co miało zapewnić mu błogosławieństwo. Czasem zdarzało się, że dziecko umieszczano na grobie, co miało oznaczać przekazanie go pod opiekę przodków. Taki zwyczaj panował w rodzinie Jagiellonów, która często kładła swoje dzieci na grobie św. Stanisława. Chrzest następował zazwyczaj w niedziele. Zdarzało się, że chrzczono w dzień narodzin dziecka. Głośny płacz dziecka podczas chrztu poczytywano za wróżbę pomyślności.

XVI-wieczna chrzcielnica kościoła św. Katarzyny w Gdańsku. Zdj. Wikimedia Commons
XVI-wieczna chrzcielnica kościoła św. Katarzyny w Gdańsku.
Zdj. Wikimedia Commons

Na ceremonię ubierano dzieci tak, jak pozwalały finanse rodziców. Dzieci szlachty ubierano w czepki i kołderki zwane krześniakami ozdabiane haftami, perłami i kosztownościami. Po chrzcie odbywała się uczta, na którą zapraszano krewnych, sąsiadów, księży z parafii itd. Niekiedy takie przyjęcia trwały kilka dni. Podczas uczt magnaci wystawiali bale i wznosili toasty. Królowie uświetniali je różnymi dodatkowymi imprezami jak turnieje i igrzyska. Chłopi też starali się o możliwie dobrą oprawę takiego przyjęcia. W miastach przyjęcia tego typu przybierały takie rozmiary, że władze poprzez przepisy ograniczały liczbę gości oraz ilość jedzenia i napojów podawanych podczas nich. Podczas tych przyjęć wróżono oraz wygłaszano mowy sławiące rodziców, ród itp. Na przyjęciach rodzice chrzestni i goście ofiarowywali dziecku prezenty, zwyczaj ten zwał się wiązaniem, przykładem takich prezentów może być srebrna kołyska podarowana Władysławowi Warneńczykowi przez księcia Witolda. Magnaci swoim chrześniakom ofiarowywali czasami całe wsie. Niższe warstwy społeczne dawały oczywiście skromniejsze prezenty, często były to pieniądze.

W kościele ceremonię chrztu rozpoczynano przed drzwiami kościoła. Wtedy to ksiądz zmawiał odpowiednie modlitwy i odprawiał egzorcyzmy. Następnie znaczył dziecko znakiem krzyża, pytał o imię oraz podawał sól. Następnie czytano fragment Ewangelii św. Mateusza o dopuszczeniu dzieci do Jezusa. Ksiądz kładł stułę na dziecku i dotykał jego nozdrzy i uszu błotem. Potem wchodzono do świątyni. Odmawiano wyznanie wiary, a na końcu ksiądz udzielał chrztu i namaszczenia.

mgr Grzegorz Gomułka

Bibliografia:

Ariès P., Historia Dzieciństwa. Dziecko w dawnych czasach, Gdańsk 1995.

Skurdo A., Ordo baptismi unius parvuli. http://mszatrydencka.waw.pl/images/stories/pdf/Rituale/b.%20ordo%20baptismi%20unius%20parvuli.pdf

Żołądź-Strzelczyk D., Dziecko w dawnej Polsce, Poznań 2006.

 

One Comment

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*