W rękach templariuszy? –  nie do końca „czarna plama” w dziejach Całunu Turyńskiego

Czy Całun Turyński rzeczywiście znalazł się w rękach francuskich templariuszy? Na to pytanie nie znajdziemy stuprocentowej odpowiedzi. Możliwe są bowiem dwa scenariusze: albo Całun naprawdę posiadali templariusze (od samego złupienia Konstantynopola w 1204 roku lub też otrzymali go później z rąk de la Roche), albo przez blisko 150 lat pozostawał on w rękach Ottona de la Roche i jego potomków.

Czytaj część 1, część 2, część 4, część 5

W niniejszym artykule postaram się w oparciu o publikacje dostępne na polskim rynku zapełnić tę białą plamę w dziejach tej cennej relikwii, przychylając się do pierwszej z wymienionych możliwości, gdyż przemawia za nią szereg, przedstawionych poniżej, argumentów.

Zakon templariuszy, a właściwie Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona, od zawsze otoczony był aurą tajemniczości, którą wielokrotnie wykorzystywali nie tylko pisarze, ale też posłużyło to do likwidacji tego zakonu.

Pieczęć zakonu templariuszy. Wikimedia Commons. [3] Baldwin II przekazuje Świątynię Jerozolimską Hugonowi de Payens w "Histoire d'Outre-Mer"autorstwa Guillaume'a de Tyr. Wikimedia Commons
Pieczęć zakonu templariuszy. Wikimedia Commons.

Tak naprawdę, był to zakon rycerski posiadający niebywałe bogactwa, co także stanowiło łakomy kąsek dla poszukujący źródeł finansowania państwa Filipa IV. Potęga nie tylko finansowa, lecz także wojskowa templariuszy (posiadali bowiem nie tylko liczne posiadłości ziemskie, ale też szereg zamków, twierdz i linie umocnień), budzić mogła nie tylko zachwyt, ale przede wszystkim zazdrość władców Europy. Należy wspomnieć też o niebywałej elitarności tego zakonu, do którego przynależeli przedstawiciele najmożniejszych rodów średniowiecznej Europy, pochodzący z różnych państw.[1]

Początki zakonu sięgają roku 1118, gdy oficjalnie został założony przez uczestnika wypraw krzyżowych, Hugona z Payens, oraz jego 8 współtowarzyszy. Hugon został także pierwszym wielkim mistrzem templariuszy. Do potęgi zakonu przyczyniły się także działania św. Bernarda z Clairvaux (nota bene położonego w tej samej diecezji).[2]  Owianie samego zakonu aurą tajemniczości wynika z obowiązującego zakonników obowiązku dochowania ścisłej tajemnicy. Ponadto intrygujące dla postronnych mogły być zainteresowania członków tego zakonu, którzy, według opinii współczesnych badaczy, prowadzili poszukiwania w ruinach świątyni Salomona. Sami templariusze studiowali pisma hebrajskie oraz utrzymywali kontakty z kręgami rabinackimi, co może potwierdzić tezę, jakoby celem ekspedycji zakonników było odnalezienie Świętego Graala, tj. kielicha, którego podczas ostatniej wieczerzy miał używać Jezus, czy też do którego Józef z Arymatei zebrać miał pod krzyżem krople krwi Jezusa. Do rozpowszechnienia przez wracających do domu rycerzy legendy Świętego Graala jako cudownego wizerunku ukrzyżowanego Jezusa przyczyniły się zapewne publiczne wystawienia Całunu w Konstantynopolu. Sami zaś templariusze mieli możliwość otaczać czcią tę relikwię w Bizancjum.[3]

Baldwin II przekazuje Świątynię Jerozolimską Hugonowi de Payens w "Histoire d'Outre-Mer"autorstwa Guillaume'a de Tyr. Wikimedia Commons.
Baldwin II przekazuje Świątynię Jerozolimską Hugonowi de Payens w „Histoire d’Outre-Mer”autorstwa Guillaume’a de Tyr. Wikimedia Commons.

Jak wspomniałem w poprzednim artykule, podczas IV wyprawy krzyżowej Całun mógł trafić w ręce templariuszy bezpośrednio podczas grabieży Konstantynopola w 1204 roku, gdyż podczas zdobycia miasta to oni zajęli świątynię, gdzie relikwię przechowywano, zaś inwentaryzacji łupów dokonywał Garnier de Trainel, biskup Troyes, gdzie znajdował się „rdzeń” zakonu.[4] Możliwe też, że templariusze weszli w posiadanie Całunu później, za pośrednictwem Ottona de la Roche i po jego śmierci, tj. ok. 1250 roku.[5] XIII-wieczne źródła wskazują na fakt, że m.in. w Montpellier i Carcassonne stojący na czele zakonu templariusze oddawali cześć relikwiarzowi w kształcie głowy. Tego typu pogłoski wykorzystał król Filip IV do rozprawienia się z zakonem, podając jako pretekst oskarżenie zakonników o bałwochwalczy i potajemny kult oddawany bożkowi Bafometowi.[6]  Według przypuszczeń niektórych badaczy, tajemniczym wizerunkiem bożka miał być właśnie Całun. Według Antoniego Lombattiego niemal wszystkie jego [bożka] opisy pośrednio lub bezpośrednio nawiązywały do Całunu. Ponadto w roku 1215 Sobór Laterański IV potępił handel relikwiami i zakazał swoim dekretem przenoszenia relikwii, uznawszy to za praktykę symoniczną i świętokradzką. Oczywiste więc zdaje się wytłumaczenie, dlaczego templariusze mieliby ukrywać fakt posiadania Całunu. Ujawnienie prawdy pociągnęłoby za sobą konieczność nader kłopotliwych wyjaśnień, a na tak uznanym Zakonie zaciążyły poważne zarzuty związane z rabunkiem.  Przypuszczalnie templariusze uważali Całun za autentyczny, lecz byli zmuszeni wybrać milczenie. Z tych samych powodów wybrała milczenie także rodzina Charny, pierwszych oficjalnych właścicieli relikwii.[1]

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*