Mirosław Chojecki

W wieku 76 lat zmarł Mirosław Chojecki – działacz opozycji demokratycznej, współtwórca niezależnego ruchu wydawniczego w PRL i członek KOR

10 października 2025 roku w wieku 76 lat zmarł Mirosław Chojecki – działacz opozycji demokratycznej, współtwórca niezależnego ruchu wydawniczego w PRL i członek Komitetu Obrony Robotników (KOR)

Chemik, który zamienił laboratorium na drukarnię i zamiast receptur tworzył książki zakazane przez władzę. W realiach PRL właśnie takie decyzje wymagały odwagi większej niż protest na ulicy. Mirosław Chojecki – człowiek, który wolność słowa traktował jak codzienny obowiązek, nie jak hasło.

Mirosław Chojecki  był jednym z tych, którzy zbudowali w Polsce kulturę wolnego słowa. O jego śmierci poinformowało Stowarzyszenie Wolnego Słowa, którego był honorowym prezesem. Z wielkim żalem informujemy, że dzisiaj w nocy zmarł Mirek Chojecki – prezes honorowy Stowarzyszenia Wolnego Słowa. Rodzinie, bliskim oraz przyjaciołom Mirka składamy wyrazy współczucia – przekazała organizacja.

Korzenie i dom rodzinny Mirosława Chojeckiego

Mirosław Jerzy Chojecki urodził się 1 września 1949 roku w Warszawie. Był synem Marii Stypułkowskiej-Chojeckiej ps. „Kama”, łączniczki i sanitariuszki z batalionu „Parasol” Armii Krajowej, uczestniczki zamachu na Franza Kutscherę, oraz Jerzego Chojeckiego ps. „Spokojny”, żołnierza tego samego oddziału. Jak wspominał, o udziale swojej matki w jednej z najsłynniejszych akcji Kedywu dowiedział się przypadkiem: W moim liceum imienia Kołłątaja w Warszawie było spotkanie młodzieży z uczestniczką tej akcji – okazała się nią moja mama.

To spotkanie – mówił – było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Mieszkałem pod jednym dachem z kimś, kto okazał się postacią historyczną. Wcześniej o tym nie rozmawialiśmy. Miałem wtedy 15 lat i czytałem raczej Jacka Londona oraz Karola Maya, a wojna interesowała mnie niewiele.

Pierwsze doświadczenia i edukacja

Z wykształcenia był chemikiem. Studiował na Politechnice Warszawskiej, a jego studenckie lata przypadły na czas wydarzeń marcowych 1968 roku. Brał udział w strajkach i demonstracjach, za co został usunięty z uczelni. Mimo to kontynuował naukę na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie ukończył studia w 1974 roku.

Początkowo pracował w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku, ale już wtedy jego życie zaczęło się obracać wokół niezależności i sprzeciwu wobec systemu. Jak wspominał:

Chemikiem zostałem przez przypadek. Ojciec uważał, że politechnika najbardziej mi się przyda w życiu. A ja wiedziałem, że to nie ma znaczenia – zrobię w życiu to, co będę chciał. Ważne było zdobycie dyplomu, który wtedy miał większą wagę niż dziś.

Podczas marcowych protestów Chojecki drukował pierwsze ulotki, używając do tego domowej pralki Frania z wyżymaczką. Była to symboliczna zapowiedź jego późniejszej działalności wydawniczej.

Mentorzy i formowanie postawy obywatelskiej

Na początku lat 70. kluczową rolę w jego życiu odegrał Władysław Bartoszewski – były więzień Auschwitz, historyk i działacz społeczny. Ich znajomość zaczęła się, gdy Chojecki pomagał mu usuwać dokumenty z mieszkania zagrożonego rewizją przez Służbę Bezpieczeństwa. Jak wspominał:

Pan Władysław powiedział mi wtedy, że kiedy siedzi się w więzieniu, najważniejsze jest wyjść. Ale jeszcze ważniejsze – by potem móc spojrzeć ludziom w oczy.

Drugą nauką, którą zapamiętał, była – jak mówił – lekcja tolerancji:

Mówił mi, że trzeba pamiętać o tym, co dobre, a zapominać o złu. W przeciwnym razie trudno przeżyć w więzieniu. Po wyjściu także trzeba szukać dobra w innych, bo inaczej trudno żyć.

Właśnie te słowa ukształtowały jego podejście do ludzi i działalności publicznej. Bartoszewski, doświadczony cierpieniem, zaszczepił w nim przekonanie, że moralna siła i pamięć o dobru są niezbędne w walce o wolność.

Mirosław Chojecki i narodziny Komitetu Obrony Robotników

W 1976 roku Chojecki został członkiem Komitetu Obrony Robotników – pierwszej w bloku wschodnim organizacji broniącej obywateli prześladowanych za poglądy. Jeździł na procesy robotników z Radomia i Ursusa, które odbywały się w atmosferze zastraszania. Został wtedy brutalnie pobity przez funkcjonariuszy.

Jego wiedza techniczna okazała się bezcenna. Jak opowiadał: Kiedy przyszło do zakładania KOR-u, byłem jedyny bardziej technicznie wykształcony. Trzeba było zrobić farbę drukarską, żeby drukować ulotki. Jako chemik zrobiłem tę farbę. I tak zostałem wydawcą.

Z czasem stworzył fundament niezależnego ruchu wydawniczego. Drukował pierwsze numery „Biuletynu Informacyjnego KOR” i „Komunikatu”, a wkrótce współorganizował Niezależną Oficynę Wydawniczą (NOWa) – strukturę, która w podziemiu wydała ponad 500 tytułów.

Mirosław Chojecki i narodziny podziemnej oficyny

W drugiej połowie lat siedemdziesiątych Mirosław Chojecki całkowicie poświęcił się działalności opozycyjnej. Po represjach związanych z wydarzeniami w Radomiu i Ursusie, stał się jednym z organizatorów podziemnego ruchu wydawniczego w PRL. To właśnie wtedy powstała Niezależna Oficyna Wydawnicza – NOWa, która z czasem stała się najważniejszym ośrodkiem niezależnego drukarstwa w Europie Środkowo-Wschodniej.

Jak mówił sam Chojecki: Nieocenzurowana Oficyna Wydawnicza powstała najpierw w środowisku Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jej inicjatorami byli Janusz Krupski, Piotr Jegliński i Wit Wojtowicz.

Chojecki rozwinął ich pomysł w Warszawie, tworząc strukturę zdolną drukować, składać i kolportować setki tytułów.

W 1976 roku został po raz pierwszy zatrzymany przez milicję. Rok później współorganizował Czarny Marsz – manifestację studentów w Krakowie po zabójstwie Stanisława Pyjasa. Od tego momentu był stale inwigilowany i narażony na aresztowania.

Chojecki podkreślał, że sukces NOW-ej był wynikiem współpracy wielu osób: Wydawnictwo prowadziliśmy kolektywnie. Konrad Bieliński odpowiadał za druk i infrastrukturę, Grzegorz Boguta za skład i introligatornię, a Adam Michnik miał ogromny wpływ na profil wydawniczy.

W ciągu kilku lat NOWa stała się symbolem wolnego słowa. Drukowano tam m.in. dzieła zakazane przez cenzurę: Orwella, Sołżenicyna, Miłosza, Herberta, Kuronia i Michnika.

Aresztowania i procesy Mirosława Chojeckiego

Reżim komunistyczny traktował niezależnych wydawców jak wrogów państwa. Mirosław Chojecki był zatrzymywany i aresztowany łącznie 44 razy. Jak wspominał w rozmowie z Cezarym Łazarewiczem:
Nigdy nie miałem pewności, czy zamykają mnie na 48 godzin, czy na 10 lat. W Związku Sowieckim za podobne rzeczy dawano 25 lat łagru, w Czechosłowacji Havel dostał cztery lata za ułamek tego, co my robiliśmy.

25 marca 1980 roku został oskarżony o kradzież powielacza i ponownie aresztowany. Gdy rozpoczął głodówkę, był przymusowo karmiony w sposób brutalny. Protesty przeciwko jego uwięzieniu napływały z całego świata, co zmusiło władze do ustępstw.

W maju tego samego roku w jego obronie modlono się w kościele św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej. Po procesie został skazany na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu. Mimo to nie przerwał działalności – wrócił do drukarni, organizował kolportaż, a jego nazwisko stało się jednym z symboli oporu.

Mirosław Chojecki w Sierpniu ’80

Latem 1980 roku Chojecki znalazł się w samym centrum wydarzeń. Wraz z Konradem Bielińskim przyjechał do Stoczni Gdańskiej, by pomóc w drukowaniu biuletynów i ulotek strajkowych. Wspominał, że 16 sierpnia był momentem przełomowym:

Wałęsa ogłosił koniec strajku, stoczniowcy zaczęli wychodzić. Wtedy Alina Pieńkowska i Anna Walentynowicz zatrzymywały wychodzących, tłumacząc, że trzeba walczyć dalej – nie tylko o siebie, ale o innych. Tak narodził się strajk solidarnościowy.

Mirosław Chojecki chodził wówczas po zakładach pracy i przekonywał robotników do przyłączenia się do protestu. 23 sierpnia został aresztowany po wyjściu za bramę stoczni, lecz uwolniono go po podpisaniu Porozumień Sierpniowych.

Po powrocie do Warszawy ponownie zatrudniono go w Instytucie Badań Jądrowych. Wszedł też w skład komisji ds. dostępu „Solidarności” do środków masowego przekazu i zorganizował struktury wydawnicze Regionu Mazowsze NSZZ „Solidarność”.

Z perspektywy lat oceniał tamte dni jako fundament współczesnej Polski: Po 30 latach widać, jakie to wszystko było ważne. Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej i do NATO to w pewnym sensie owoce tamtego sierpniowego zrywu.

Mirosław Chojecki na emigracji – walka o wolne słowo z zagranicy

Jesienią 1981 roku, tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego, Mirosław Chojecki wyjechał do Frankfurtu nad Menem, aby zaprezentować dorobek polskiego podziemia na Międzynarodowych Targach Książki. Jak wspominał, ekspozycja wydawnictw podziemnych robiła duże wrażenie. Wkrótce potem nadeszła wiadomość o stanie wojennym – powrót do kraju stał się niemożliwy.

W latach 1982–1989 Chojecki działał w Biurze Zagranicznym „Solidarności” w Brukseli, odpowiadając za przerzut sprzętu poligraficznego do Polski. Jednocześnie prowadził w Paryżu miesięcznik „Kontakt” i założył firmę „Video-Kontakt”, która produkowała filmy dokumentalne o opozycji oraz rozprowadzała na Zachodzie zakazane w Polsce obrazy, takie jak Przesłuchanie Ryszarda Bugajskiego.

Blisko współpracował z Jerzym Giedroyciem z paryskiej „Kultury”, a także z emigracyjnym środowiskiem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Dzięki tym kontaktom utrzymywał nieformalny kanał łączności między Zachodem a krajowym podziemiem.

Jego działania wpisywały się w szerszy nurt tzw. drugiego obiegu – sieci niezależnych wydawnictw, które stały się jednym z kluczowych elementów walki z cenzurą i monopolem informacyjnym władz PRL.

Powrót do Polski i działalność medialna Mirosława Chojeckiego

Po 1989 roku Chojecki wrócił do kraju. W 1990 roku współtworzył pierwszą w Polsce komercyjną stację telewizyjną NTW, a następnie założył Grupę Filmową „Kontakt”. Zrealizował i współprodukował setki filmów dokumentalnych poświęconych najnowszej historii Polski, m.in. o działalności opozycji demokratycznej, „Solidarności” i transformacji ustrojowej.

Z biegiem lat coraz bardziej angażował się w inicjatywy edukacyjne i popularyzatorskie. W 2003 roku zainicjował powstanie Stowarzyszenia Wolnego Słowa, organizacji zrzeszającej dawnych działaczy opozycji i promującej wolność słowa w życiu publicznym. Został jego prezesem honorowym, pozostając autorytetem w sprawach pamięci o ruchach demokratycznych.

W 2005 roku znalazł się w honorowym komitecie Donalda Tuska podczas kampanii prezydenckiej, a w 2024 roku dołączył do komitetu obywatelskiego wspierającego kandydaturę Karola Nawrockiego na prezydenta RP w wyborach 2025 roku. Chojecki podkreślał jednak, że jego zaangażowanie zawsze wynikało z troski o państwo, nie z przynależności partyjnej.

W 2022 roku został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Orderem Orła Białego, najwyższym polskim odznaczeniem państwowym. W uzasadnieniu wskazano jego „niezłomność w walce o wolność słowa i wkład w rozwój niezależnej kultury w Polsce”.

Mirosław Chojecki o wolności, demokracji i Polsce współczesnej

W ostatnich latach życia Mirosław Chojecki często zabierał głos w debacie publicznej. W rozmowach z Polską Agencją Prasową i innymi mediami analizował współczesne spory polityczne z perspektywy człowieka, który doświadczył zarówno komunizmu, jak i transformacji.

W jego ocenie podziały w środowisku dawnych działaczy „Solidarności” były czymś naturalnym: Dziś jesteśmy krajem demokratycznym, więc różni ludzie poszli w różne strony. W 1980 roku jednoczyła nas walka z potężnym przeciwnikiem i brak wolności. Teraz różnimy się i dobrze, że tak jest. Jedność pod przymusem już mieliśmy – pod sztandarem partii komunistycznej – i bardzo dobrze, że to się skończyło.

Z upływem lat coraz bardziej doceniał znaczenie Sierpnia: Widzę, że jesteśmy krajem europejskim, demokratycznym, że w Unii Europejskiej radzimy sobie nieźle. To dowód, że warto było ryzykować.

Jednocześnie ostrzegał przed zjawiskiem, które nazywał „sowietyzacją”: Sowietyzacja to akceptacja własnej niemocy – przekonanie, że nic się nie da zrobić. Widać to choćby w niskiej frekwencji wyborczej.

W 2024 roku mówił: Byłem członkiem Komitetu Obrony Robotników i współorganizatorem Niezależnej Oficyny Wydawniczej, która w podziemiu wydała ponad 500 tytułów. Dla mnie niepodległość zawsze była nierozerwalna z demokracją i państwem prawa.

Komentując sytuację geopolityczną, dodawał: Tocząca się u naszych granic wojna z Rosją wyklucza działania osłabiające Polskę. Mianowanie na wysokie stanowiska ludzi współpracujących niegdyś z FSB jest skrajnie ryzykowne. FSB, spadkobierczyni KGB, pozostaje służbą wrogą Polsce i nastawioną na jej destabilizację.

Podkreślał, że zmiany polityczne nie mogą łamać zasad praworządności: Rozumiem, że nowe władze chcą obsadzić urzędy swoimi ludźmi, ale nie wolno tego robić kosztem prawa. Trzeba być silnym przepisami, nie ludźmi.

Śmierć Mirosława Chojeckiego w październiku 2025 roku zakończyła życie człowieka, który przez pół wieku pozostawał wierny jednej idei – wolności słowa. Jego działalność – od konspiracyjnych drukarni po filmy dokumentalne – była ciągłym sprzeciwem wobec cenzury i bierności.

Wielu historyków uważa, że bez takich ludzi jak on nie byłoby ani „Solidarności”, ani pokojowej transformacji 1989 roku. Chojecki łączył w sobie cechy technika, organizatora i idealisty – chemika, który zamiast związków tworzył reakcje społeczne.


Źródło: PAP

Comments are closed.