Żołnierze Wyklęci, a Oddziały Wyklętych Szymona Nowaka

Dramaturgia akcji

Lektura przedstawia dramatyczne akcje, pościgi, ucieczki z transportu podczas pędzącego pociągu ( np. ucieczka Jana Wołyniaka, podkomendnego oddziałów NOW – NZW „Ojca Jana”, z transportu radzieckiego; jeniec gwoździem wywiercił otwór w podłodze wagonu i wyskoczył pod jadący pociąg), napady na posterunki komunistyczne, akcje dywersyjne związane z oswobadzaniem więzień. Największa akcja tego typu miała miejsce podczas wyzwolenia kieleckich więźniów w liczbie około 600 osób, która powodowana była osobistymi zatargami Antoniego Hedy Szarego enkawudzistami.

Do największych bitew wypadałoby zaliczyć starcia w Lesie Stockim, pod Kuryłówką czy w Surkontach. Dwie pierwsze batalie prowadzone odpowiednio przez oddziały Orlika i Kotwicza, reprezentujących, rzecz jasna, nasze podziemie antykomunistyczne tzw. drugiej konspiracji, zakończyły się wiktorią po stronie rodzimych partyzantów. Starcie w Surkontach zakończyło się niestety klęską Polaków, jednakże porównując siły poszczególnych grup polskiej partyzantki, których szeregi sięgały często około 200 osób, z uzbrojeniem i regularnymi wojskami radzieckimi, należy transparentnie zaznaczyć, iż partyzancki charakter naszych oddziałów przez długi czas stawiał enkawudzistów w patowej sytuacji, matni.

Podsumowując, Oddziały Wyklęte Szymona Nowaka są publikacją przeznaczoną dla potencjalnego Kowalskiego, który ma podstawowe pojęcie o czasach powojennego wyzwalania ziem polskich przez oddziały ZSRR. Dyletanci mogą jednakże napotkać problem w rozszyfrowaniu poszczególnych skrótów dotyczących przede wszystkim istniejących wówczas polskich formacji partyzantki sensu largo.

Lektura przedstawia historię od strony ludzkiego oblicza. Nie ma tu miejsca i czasu na generalizację faktów, czy heroizowanie wydarzeń. Jest to czysto literackie spojrzenie, oparte na archiwalnych materiałach rodzinnych ale nie tylko.

1944, Wileńszczyzna. Dowództwo 5 Brygady Wileńskiej AK w marszu. Od lewej: rtm Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka" [dowódca 5 Brygady], NN, NN, NN, NN, ks. Aleksander Grabowski "Ignacy" [kapelan], ppor. Wiktor Wiącek "Rakoczy" [dowódca 1 komp. 5 Brygady], NN, NN, por. Grabowski "Pancerny", ppor. Sergiusz Sprudin [fotoreporter z Komendy Okręgu]. Fot. Mikołaj Sprudin / zbiory Ośrodka KARTA
1944, Wileńszczyzna. Dowództwo 5 Brygady Wileńskiej AK w marszu. Od lewej: rtm Zygmunt Szendzielarz “Łupaszka” [dowódca 5 Brygady], NN, NN, NN, NN, ks. Aleksander Grabowski “Ignacy” [kapelan], ppor. Wiktor Wiącek “Rakoczy” [dowódca 1 komp. 5 Brygady], NN, NN, por. Grabowski “Pancerny”, ppor. Sergiusz Sprudin [fotoreporter z Komendy Okręgu]. Fot. Mikołaj Sprudin / zbiory Ośrodka KARTA

Składowymi każdego rozdziału są: notka biograficzna dowódcy oraz zakres i rodzaj przeprowadzanych akcji dywersyjnych, co zdecydowanie ułatwia zapoznanie się z przygodami żołnierzy wyklętych, zrozumienie motywów ich działania oraz osobistych krzywd i pobudek moralnych, które predestynowały przeprowadzane akcje czy działania. Legitymizowanie się obywatelstwem polskim podczas II wojny wcale nie należało do stricte przyjemnych doświadczeń. Wszystko zależało od tego, kogo na drodze maszerujących żołnierzy wyklętych postawił Pan Bóg.

Oddziały partyzantki często pozbawione były domów, stałego miejsca bytowania, koczowały w lasach.

Niewątpliwie doznawały wszelkich ludzkich uczuć, ale ich natężenie i skumulowanie oraz życie w ciągłej niepewności, strachu, czy lęku doprowadzało do zachowań patologicznych, skrajnych, które w normalnej rzeczywistości nie miałyby nigdy miejsca. Dochodziło więc do samobójstw, dezercji, paktów z wrogimi grupami partyzantów, wzajemnych mordów i okrucieństwa.

Czarni, szarzy, czy biali?

Nie możemy mitologizować, heroizować czynów żołnierzy wyklętych, ponieważ każdy z nich miał za sobą osobiste perypetie losów życia, nie wszyscy byli kryształowi, ale też z racji, iż zdecydowali się na życie partyzanta walczącego o nieskażoną ustrojem socjalistycznym, Polskę, mieli do tego swoje powody. Dlatego powinniśmy ich cenić, z tego względu powstały, i wciąż powstają utwory o armii przeklętych przez ustrój komunistyczny ad perpetuam rei memoriam.

Musimy pamiętać o historii wyklętych, ale nie wolno nam generalizować, dążyć do przesadnej mitologizacji ani banalizowania. Trzeba znaleźć złoty środek, remedium na zdrowy stosunek do tematu.

Kamil Góra – autor bloga: www.redprl.blogspot.com

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*