Luísa de Jesus

1 lipca 1772 została stracona Luísa de Jesus, dzieciobójczyni z Coimbry

Tego dnia 1772 roku została stracona Luísa de Jesus, dzieciobójczyni z Coimbry, której zbrodnie wstrząsnęły Portugalią

Maleńkie ciała grzebane w płytkich dołach, gliniane dzbany kryjące śmierć, a za wszystkim – twarz kobiety, której nikt nie podejrzewał. Luísa de Jesus zamieniła system pomocy społecznej w narzędzie zbrodni, zostając jedną z najbardziej bezwzględnych morderczyń w historii Portugalii. Jej historia nie tylko mrozi krew w żyłach, ale też odsłania szokujące zaniedbania całej epoki.

1 lipca 1772 roku w Portugalii wykonano wyrok śmierci na Luísie de Jesus, uznawanej za jedną z najokrutniejszych seryjnych morderczyń w historii tego kraju. Ta kobieta, znana również jako A Assassina da Roda, odpowiadała za śmierć co najmniej 33 niemowląt, które mordowała przez ponad dekadę w mieście Coimbra. Choć sama przyznała się do zamordowania 28 dzieci, sąd uznał ją za winną wszystkich zarzucanych jej czynów. Była ostatnią kobietą, na której w Portugalii wykonano karę śmierci, a jednocześnie – najbardziej śmiercionośną seryjną morderczynią w historii tego kraju.

Luísa de Jesus – skromne początki i niejednoznaczna tożsamość

Luísa de Jesus, urodzona 10 grudnia 1748 roku jako Luiza, przyszła na świat w niewielkiej wiosce Figueira de Lorvão, nieopodal Coimbry. Miejscowość ta w XVIII wieku należała administracyjnie do miasta Coimbra, natomiast od XIX wieku wchodzi w skład gminy Penacova. W księgach parafialnych zachował się wpis, który prawdopodobnie dotyczy jej chrztu: Dnia osiemnastego grudnia tysiąc siedemset czterdziestego ósmego roku, w tym kościele w Figueira, ksiądz João Baptista Barreto ochrzcił i namaścił świętymi olejami Luizę, urodzoną dziesiątego dnia tegoż miesiąca, córkę Manoela Roiza i Marianny Roiz z Gavinhos.

Warto zaznaczyć, że nazwisko Roiz stanowi skróconą wersję nazwiska Rodrigues, którym posługiwali się zarówno ojciec, jak i matka Luizy – będący kuzynami pierwszego stopnia. Ówczesne prawo nie nakazywało jednak dziedziczenia nazwiska, dlatego w ciągu życia można było je zmieniać, co Luiza zresztą uczyniła, przyjmując nazwisko Jesus, niepowiązane z żadnym z jej krewnych.

Nie istnieje wiele wiarygodnych informacji o jej dzieciństwie. Wiadomo jedynie, że nie doświadczała przemocy domowej. W dorosłym życiu zawarła związek małżeński z mężczyzną o imieniu Manuel Gomes. Utrzymywała się głównie z dorywczych prac, w tym z transportu paczek i towarów pomiędzy różnymi miejscowościami, najczęściej pomiędzy Coimbrą a Gavinhos – wioską młynarzy i rolników – lub w obrębie całej parafii Figueira do Lorvão.

Zbrodniczy proceder i wykorzystanie systemu dobroczynności

W połowie XVIII wieku w Portugalii działały instytucje znane jako Domy Dzieci Porzuconych, zlokalizowane między innymi w Coimbrze. Posiadały one specjalne mechanizmy zwane ruchomymi kołyskami – były to obrotowe cylindry w ścianie budynku, które umożliwiały anonimowe pozostawienie noworodka, zazwyczaj przez ubogą lub samotną matkę. W założeniu dziecko miało trafić do osoby zamożnej lub do rodziny, która mogła zapewnić mu godne życie. Aby zachęcić ludzi do adopcji, państwo oferowało skromne wsparcie finansowe: 600 réis, kołyskę oraz pół metra grubej bawełnianej tkaniny.

Luísa de Jesus postanowiła wykorzystać ten system w celach przestępczych. Często, posługując się własnym nazwiskiem lub nazwiskiem swoich klientów, jako rzekoma kurierka, adoptowała dzieci. Następnie brutalnie je zabijała – dusząc lub podduszając – a ich ciała ukrywała w różnych miejscach:

  • w płytkich grobach na szczycie Monte Arroio – dziś ulica Rua de Montarroio, położona niedaleko centrum Coimbry,
  • pod podłogą własnego domu,
  • a nawet w glinianych dzbanach, służących do przechowywania ciał.

Z tego procederu zdołała uzyskać około 20 000 réis – kwotę odpowiadającą półrocznym zarobkom kucharki lub rocznej pensji pomocnicy kuchennej w Królewskim Szpitalu w Caldas da Rainha. Istnieją przesłanki, że mogła dzielić się pieniędzmi z innymi osobami, ale brak dowodów na świadomy współudział.

Makabryczne odkrycie i śledztwo, które wstrząsnęło Coimbrą

Przez wiele miesięcy nikt nie podejrzewał Luísy de Jesus o jakiekolwiek nieprawidłowości. Fakt, że regularnie adoptowała dzieci, nie wzbudzał większych podejrzeń – system był przeciążony, a dokumentacja prowadzona niedbale. Dopiero przypadek sprawił, że cała sprawa ujrzała światło dzienne.

1 kwietnia 1772 roku jedna z pracownic Domu Dzieci Porzuconych w Coimbrze, Angélica Maria, natknęła się na płytki grób na wzgórzu Monte Arroio. W jego wnętrzu znajdowało się ciało niemowlęcia, noszące wyraźne ślady uduszenia. Przerażona kobieta natychmiast powiadomiła władze, które rozpoczęły śledztwo. Szybko ustalono, że dziecko zostało adoptowane przez de Jesus pod jej prawdziwym nazwiskiem.

Po zatrzymaniu Luísy, podczas pierwszego przesłuchania natychmiast przyznała się do zabicia dwóch noworodków – zaledwie kilka dni wcześniej, 6 kwietnia. Jej wyznanie zapoczątkowało lawinę dramatycznych odkryć.

W trakcie przeszukania jej domu odnaleziono 18 dziecięcych ciał zakopanych pod podłogą. Kolejne 13 zwłok ujawniono podczas wykopalisk na Monte Arroio. Łącznie – 33 ciała niemowląt. Niektóre z nich były w stanie zaawansowanego rozkładu, co mogło powodować wrażenie, że zostały rozczłonkowane lub pozbawione głów – jednak sądowi medycy uznali, że były to naturalne skutki rozkładu, a nie celowe okaleczenia.

Po dokładnym sprawdzeniu dokumentów adopcyjnych okazało się, że de Jesus przyjęła 34 dzieci. Mimo wielokrotnych pytań, nie wyjaśniła, co stało się z ostatnim, zaginionym niemowlęciem. Jego ciała nigdy nie odnaleziono.

Luísa de Jesus – proces sądowy, argumenty obrony i wyrok

Wobec tak jednoznacznych dowodów, Luísa de Jesus została formalnie oskarżona o 33 morderstwa. Śledczy oskarżyli również dwie inne osoby – pracownice Domu Dzieci Porzuconych w Coimbrze: Margaridę Joaquínę oraz Leocádię Marię da Conceição – o rażące zaniedbania. Obie kobiety przyznały, że przekazywały dzieci kobiecie, która zgłaszała się po nie w imieniu innych osób, ale nie kontrolowały ich dalszego losu.

Jak podkreśliła historyczka Maria Antónia Lopes, ich zachowanie można by dziś określić mianem kryminalnego niedbalstwa. W dokumentach publicznego więzienia w Coimbrze odnaleziono zapis, że obie kobiety otrzymały nakaz zwolnienia dnia 7 października 1772 roku.

Zatrzymany został również Pascoal Luís Ferreira da Silva – mężczyzna, który formalnie poświadczył wydanie 34 dzieci Luizie de Jesus. Prawnik ten, absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu w Coimbrze, ukończył studia już w 1735 roku, co wskazywało, że w momencie śledztwa był już w podeszłym wieku. Choć nie wykazano jego celowego zaangażowania w proceder, został aresztowany i formalnie oskarżony, pozostając w więzieniu co najmniej do października.

Obrońcy de Jesus usiłowali wykorzystać przepisy prawa, argumentując, że jako osoba poniżej 25. roku życia, ich klientka była prawnie traktowana jako niepełnoletnia, a więc nie podlegała karze śmierci. Jednak sędziowie, w tym Pina Manique, odrzucili ten argument. Ich stanowisko było jednoznaczne: Jeśli była wystarczająco dorosła, by popełnić tak potworne zbrodnie, to jest wystarczająco dorosła, by ponieść za nie odpowiedzialność.

Sąd skazał Luísę de Jesus na karę śmierci oraz na zapłatę kwoty 20 000 réis na rzecz państwa – dokładnie tyle, ile wcześniej zdefraudowała, przyjmując zasiłki za fałszywe adopcje.

Luísa de Jesus – ostatnia egzekucja kobiety w historii Portugalii

1 lipca 1772 roku ulice Coimbry stały się sceną jednej z najbardziej dramatycznych i symbolicznych egzekucji w historii Portugalii. Tego dnia wykonano wyrok na Luísie de Jesus, kobiecie, która przez lata wykorzystywała państwowy system opieki nad porzuconymi dziećmi do prowadzenia przerażającego procederu.

Egzekucję poprzedziła publiczna prezentacja winnej – jak nakazywał ówczesny rytuał sądowy, prowadzono ją ulicami miasta z pętlą na szyi, podczas gdy urzędnik sądowy odczytywał na głos listę jej zbrodni, ku przestrodze zgromadzonych mieszkańców. Następnie Luísa została poddana dodatkowym karom – odcięto jej dłonie, a następnie przypalono ją rozżarzonym żelazem, by zaznaczyć symbolicznie wagę jej czynów. Ostatecznie wykonano na niej karę śmierci przez uduszenie (garotę) – popularną wówczas w Portugalii metodę egzekucji, polegającą na powolnym zaciskaniu stalowej obręczy wokół szyi skazanego.

Po egzekucji jej ciało zostało spalone, a prochy rozrzucono, by nie pozostał po niej żaden ślad.

Choć kara była bezwzględna i spektakularna, miała również wymiar ostrzegawczy i symboliczny. Luísa de Jesus przeszła do historii jako ostatnia kobieta w Portugalii, na której wykonano wyrok śmierci, a zarazem jako jedna z najokrutniejszych postaci w portugalskich kronikach kryminalnych. Jej zbrodnie wstrząsnęły społeczeństwem, ale także obnażyły głębokie luki i słabości w ówczesnym systemie opieki społecznej.

Cień współwinnych – niedopilnowanie czy współudział?

Sprawa Luísy de Jesus rzuciła również cień na inne osoby zaangażowane w funkcjonowanie Domu Dzieci Porzuconych w Coimbrze. Choć nie wykazano, że pracownicy instytucji czerpali bezpośrednie korzyści z procederu, ich niedbalstwo miało tragiczne skutki.

Jak podkreśliła Maria Antónia Lopes, która szczegółowo zbadała akta sądowe z tamtego okresu, Procedura stosowana przez pracownicę kołyski porzuconych dzieci to coś, co dziś nazwalibyśmy kryminalnym zaniedbaniem. Kobieta wydawała dzieci Luizie bez żadnego sprawdzenia, w czyim imieniu ta naprawdę występowała.

Wśród podejrzanych znalazł się również Pascoal Luís Ferreira da Silva – starszy prawnik, który formalnie rejestrował adopcje. Choć jego udział mógł mieć jedynie charakter proceduralny, fakt, że miał wykształcenie i dostęp do informacji, budził pytania o to, na ile był świadomy tego, co naprawdę się dzieje. Został uwięziony i formalnie oskarżony, jednak nie zachowały się dokumenty świadczące o jego późniejszym skazaniu.

Dziedzictwo zbrodni – jak Luísa de Jesus wpłynęła na Portugalię?

Historia Luísy de Jesus do dziś stanowi mroczne przypomnienie o tym, jak łatwo można wykorzystać luki w instytucjonalnych systemach pomocy. Jej przypadek zwrócił uwagę ówczesnych władz na potrzebę lepszej kontroli adopcji i ewidencji dzieci porzuconych. Choć nie od razu wprowadzono zmiany, a system działał jeszcze przez dziesięciolecia w podobnej formie, sprawa ta zapisała się w portugalskiej świadomości jako symbol przerażającego nadużycia zaufania i empatii społecznej.

Współcześnie jej postać bywa przywoływana w analizach kryminologicznych oraz w literaturze poświęconej historii portugalskiego wymiaru sprawiedliwości. W wielu źródłach uznawana jest za najgroźniejszą seryjną morderczynię w dziejach Portugalii – kobietę, która z zimną krwią, metodycznie i bez skrupułów pozbawiała życia najbardziej bezbronnych spośród wszystkich – niemowląt.

Comments are closed.