Tego dnia 1994 Wojciech Jaruzelski oberwał kamieniem w głowę, rzuconym przez Stanisława Helskiego
Podczas spotkania autorskiego we Wrocławiu Jaruzelski oberwał kamieniem w głowę. Rzucił nim Stanisław Helski, były działacz „Solidarności Chłopskiej”, zniszczony przez system, który generał współtworzył. Jego atak nie był przypadkiem – był desperackim protestem człowieka, który po 1989 roku nie doczekał się sprawiedliwości.
11 października 1994 roku we wrocławskiej księgarni doszło do jednego z najbardziej symbolicznych incydentów polskiej transformacji. Podczas spotkania autorskiego generała Wojciecha Jaruzelskiego, który promował książkę Stan wojenny. Dlaczego?, z tłumu wyszedł Stanisław Helski – dawny lider „Solidarności Chłopskiej”. W dłoni trzymał kamień zawinięty w gazetę. Uderzył nim generała w głowę.
Kim był Stanisław Helski?
Stanisław Helski pochodził z Kobylej Głowy na Dolnym Śląsku. Był rolnikiem, który w latach 80. walczył o prawa chłopów w PRL. Współorganizował strajk głodowy w Świdnicy, domagając się legalizacji Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność Chłopska”. Helski otwarcie sprzeciwiał się systemowi, który niszczył niezależnych gospodarzy.
Za działalność opozycyjną był wielokrotnie aresztowany, bity i zastraszany przez Służbę Bezpieczeństwa. Po wprowadzeniu stanu wojennego trafił do więzienia, a jego gospodarstwo – wcześniej wzorowe – zostało zrujnowane przez decyzje lokalnych władz. Komornicy zajęli majątek, a syn Helskiego, wcielony do wojska, ciężko zachorował po zakażeniu wirusem zapalenia wątroby.
Jak wspominał opozycjonista Jan Bajtek, Skatowano go tak, że nie mógł siedzieć. Wszystko miał sine jak śliwka. Po 1989 roku Helski nie otrzymał żadnej rekompensaty. Ustawa amnestyjna uniemożliwiła mu dochodzenie sprawiedliwości. Czuł się pozostawiony sam sobie, podczas gdy – jak podkreślał – ci, którzy mnie zniszczyli, żyją w spokoju i honorach.
Jaruzelski oberwał kamieniem w głowę – moment przełomowy
Spotkanie autorskie w księgarni przy placu Legionów we Wrocławiu przebiegało spokojnie. Generał rozdawał autografy i rozmawiał z czytelnikami. Wtedy do stołu podszedł Stanisław Helski.
Według relacji świadków i profesora Jerzego Przystawy, który znał Helskiego osobiście, rozmowa zaczęła się od ironicznej wymiany zdań:
– Gdzie książka? – zapytał Jaruzelski.
– Nie stać mnie na książki, odkąd mnie pan zrujnował.
Generał uśmiechnął się, uznając to za żart, i zaproponował autograf. Helski odparł: Pański podpis nie jest mi dzisiaj potrzebny. Potrzebowałem go w 1982 roku. Po czym wyjął petycję z 1986 roku, domagającą się postawienia Jaruzelskiego przed Trybunałem Stanu.
Kilka minut później w ruch poszedł kamień – symboliczny, jak później wyjaśniał Helski, z jego własnego pola. BOR natychmiast go obezwładnił, a generała przewieziono do szpitala z powierzchownymi obrażeniami.
Helski nie zaprzeczał czynowi. W rozmowie z Polskim Radiem mówił: Nie miałem innego sposobu. Nie było drogi sądowej ani prawnej, bo wszystko pozamykano amnestiami. Chciałem, żeby wreszcie ktoś mnie usłyszał.
Konsekwencje ataku
Po incydencie media określały go jako „zamachowca”. Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej potępiła atak, a Helskiego skierowano na obserwację psychiatryczną. Ostatecznie sąd skazał go na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz grzywnę.
Generał Jaruzelski publicznie przebaczył swojemu napastnikowi, mówiąc, że ten człowiek nie wiedział, co czyni. Helski jednak odrzucił gest pojednania, twierdząc, że bez zadośćuczynienia nie ma przebaczenia.
Jak pisał profesor Jerzy Przystawa, w moralności chrześcijańskiej istnieje wymóg naprawienia krzywdy. Helski domagał się sprawiedliwości, nie litości.
Echo nierozliczonych rachunków PRL
Akt Helskiego nie był zwykłym aktem agresji. Był symbolem – gniewu i rozpaczy człowieka, który walczył o wolność, a po 1989 roku został zapomniany.
Podczas gdy Wojciech Jaruzelski – twórca stanu wojennego – był zapraszany na uroczystości państwowe i prezentował się jako architekt „pokojowej transformacji”, wielu dawnych działaczy opozycji nadal borykało się z biedą, chorobami i poczuciem bezsilności wobec sądów.
W 1994 roku nie było klimatu, by Helskiego pokazać jako ofiarę systemu. Jego czyn jednoznacznie potępiono, ignorując motywy. Dopiero po latach Instytut Pamięci Narodowej przypomniał jego losy w filmie dokumentalnym Stanisław Helski. Dlatego (reż. Michał Torz, premiera w Dolnośląskim Centrum Filmowym w 2023 r.).
Buntownik do końca
Helski nigdy nie pogodził się z losem. Mówił: Nie walczyłem o to, żeby Polska była krajem, gdzie zbrodniarze mają pomniki, a ofiary – zapomnienie. Zmarł w 2004 roku, nie doczekawszy zadośćuczynienia.
W filmie o jego życiu wystąpili m.in. Robert Helski, syn opozycjonisty, Jacek Kurski, Jerzy Gnieciak oraz wnuczki – Marianna Helska-Lala i Zuzanna Helska. Po premierze odbył się panel dyskusyjny z udziałem Łukasza Sołtysika z IPN, Adama Konopackiego i Aldony Helskiej, żony syna Helskiego.
Inne próby zamachów na generała
Incydent z 1994 roku nie był jedynym atakiem na Jaruzelskiego. Według relacji funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, próby zamachu zdarzały się już w latach 80.:
- w Wesołej wykryto metalową linkę rozciągniętą na trasie jego konnych przejażdżek,
- na ulicy Idzikowskiego ostrzelano kolumnę samochodów, którymi się poruszał,
- podczas wizyty w Szkole Głównej Planowania i Statystyki znaleziono przygotowany do detonacji granat moździerzowy.
Jednak tylko raz – za sprawą Stanisława Helskiego – generał został faktycznie trafiony. Wydarzenie z 11 października 1994 roku stało się metaforą polskiego rozczarowania transformacją. Helski, chłop, który uwierzył w „Solidarność”, do końca życia czuł się zdradzony przez nową rzeczywistość.
Jak pisał profesor Jerzy Przystawa, Jaruzelski uśmiechał się zza ciemnych okularów do ludzi o krótkiej pamięci. Ale Polska wciąż ma swoje rachunki krzywd. Stanisław Helski został zapamiętany nie jako zamachowiec, lecz jako człowiek, który – nie mając już żadnej broni – chwycił kamień.
Źródła:
- Kaczorowska Katarzyna, Zamach na dyktatora, naszahistoria.pl [dostęp: 10.10.2025].
- Sołtysik Łukasz, Helski Stanisław, [w:] „Encyklopedia Solidarności” [online], Instytut Pamięci Narodowej [dostęp: 10.10.2025].
- Torz Marcin, Rzucił się na generała z kamieniem. We Wrocławiu polała się krew, wrocław.se.pl [dostęp: 10.10.2025].