Ochmatów

Ochmatów – polska odpowiedź Moskwie

Najazd moskiewskich hord na Rzeczpospolitą. Ochmatów – polska odpowiedź Moskwie

Kiedy rosyjskie hordy najechały na Rzeczpospolitą, odpowiedzią był Ochmatów – jedno z najkrwawszych starć tamtej wojny. Hetmani koronni, wspierani przez sojuszników tatarskich, starali się powstrzymać siły kozacko-moskiewskie w zaciętych bojach na skutych lodem równinach. Ten epizod zapisał się w historii jako przykład determinacji i walki o zachowanie suwerenności w obliczu przeważającego wroga.

Okazję do wystąpienia przeciwko Rzeczypospolitej dało Rosji powstanie Bohdana Chmielnickiego 1648–1654. Kiedy do Moskwy dotarła wiadomość o śmierci króla Władysława IV i o klęsce armii koronnej pod Korsuniem, wojska cara Aleksego, które według wcześniejszych ustaleń miały wspólnie z armią Rzeczypospolitej zaatakować Chanat Krymski, wstrzymały swój pochód i zawróciły. Był to już wstępny sygnał, że Moskwa dostrzegła w powstaniu Chmielnickiego szansę na odzyskanie utraconych w pierwszej połowie XVII wieku ziem, a może nawet i zdobycie Ukrainy.

Już w 1650 roku car Aleksy wysłał do Warszawy posłów stawiając Rzeczpospolitej nierealne żądania i grożąc wojną. Kiedy z ofertą sojuszu wystąpił chan krymski Islam III Girej, który natychmiast zaproponował Rzeczypospolitej wspólny atak na Rosję, czemu nie był przeciwny Bohdan Chmielnicki, car się przestraszył i wycofał roszczenia.

Niestety nowy król Jan II Kazimierz nie wykorzystał szansy, a senatorowie, by uniknąć wojny z Rosją zgodzili się nawet na wydarcie z książki, która rzekomo obrażała cara, spornych kart. Wszystko to doprowadziło do zwycięskiej bitwy z Kozakami pod Beresteczkiem w 1651 roku i strasznej klęski pod Batohem, gdzie Kozacy z Tatarami wyrżnęli na rozkaz Bohdana Chmielnickiego 3500 polskich jeńców. Ogółem pod Batohem poległo ok. 8500 Polaków, stanowiących ówczesną elitę wojskową Rzeczypospolitej, w tym nieudolny hetman polny Marcin Kalinowski

Polskich związanych jeńców, w większości pochodzących z bogatej szlachty, dwa dni po bitwie, wyprowadzano po kilku na wyznaczony plac (majdan), na którym Kozacy i Tatarzy podrzynali Polakom gardła lub ścinali głowy; niektórych jeńców zakłuwano też pikami. 

Po tej ohydnej zbrodni Chmielnicki nie mógł już liczyć na układy z Rzeczpospolitą. W styczniu 1654 roku Bohdan Chmielnicki, toczący wojnę z Siedmiogrodem i walki z wojskami polskimi, podczas gdy niby sprzymierzeni Tatarzy plądrowali Naddnieprze i Podole, zawarł z Rosją ugodę w Perejasławiu, na mocy której Ukraina Naddnieprzańska została podporządkowana moskiewskiemu carowi.

W ten sposób car Aleksy złamał wieczysty pokój zawarty z Rzeczpospolitą 14 czerwca 1634 roku.

Car rusza na wojnę

10 stycznia 1654 roku car Aleksy Romanow wypowiedział wojnę Rzeczypospolitej. W odpowiedzi wiosną 1654 roku armia koronna pod wodzą Stanisława Rewery Potockiego i Stefana Czarnieckiego wkroczyła na Ukrainę z karną ekspedycją, która miała zasiać postrach i skłonić Kozaków do powrotu pod władzę króla Jana Kazimierza. Niestety akcja ta pogłębiła tylko wzajemną niechęć Polaków i Kozaków. 

Na początku maja wkroczyła na Ukrainę silna armia rosyjska (ok. 10 000), pod dowództwem Wasilija Szeremietiewa i Fiodora Buturlina, a w końcu maja na czele ogromnych wojsk ruszył w pochód na Litwę sam car Aleksy. Latem 1654 roku trzy potężne armie rosyjskie, które wkroczyły na teren Wielkiego Księstwa Litewskiego, liczyły łącznie około 70 000 żołnierzy.

Niemal bez walki zajęły większość miast i fortyfikacji aż po Mińsk, w tym Dzisnę i Druję. Główną przyczyną tak błyskawicznych sukcesów obok ogromu sił rosyjskich były przestarzałe umocnienia twierdz, brak załóg i niedostatki w zaopatrzeniu. 17 czerwca padł Połock, a 7 lipca car Aleksy stanął pod Smoleńskiem.

22 lipca padł Mścisław, wojska rosyjskie splądrowały miasto, dokonując tzw. rzezi Trubeckiego. Następnie zdobyto Witebsk i Mohylew. Hetman wielki litewski Janusz Radziwiłł 12 sierpnia pobił wielokrotnie silniejszych Rosjan pod Szkłowem, ale 24 sierpnia został rozbity pod Szepielewiczami. W wyniku tej bitwy Rosjanie zdobyli część Litwy aż po Berezynę i Dźwinę. Nieco dłuższy opór stawiała jedynie twierdza Smoleńska, jednak skapitulowała 3 października 1654 roku.

Rzeczpospolita kontratakuje

Wtedy nastąpiło odwrócenie przymierzy. Wspomagający dotąd Kozaków Tatarzy, zaniepokojeni sukcesami Moskwy, zawarli 20 lipca 1654 sojusz z Rzecząpospolitą. Licząc na tatarskie wsparcie w październiku ruszyła na wschód potężna wyprawa armii koronnej, na czele której stanął hetman wielki koronny Stanisław Rewera Potocki i hetman polny koronny Stanisław Lanckoroński.

Towarzyszyli im oboźny wielki koronny Stefan Czarniecki, wojewoda czernihowski Krzysztof Tyszkiewicz, Aleksander Koniecpolski, wojewoda bracławski Piotr Potocki oraz starosta jaworski i krasnostawski 26-letni Jan Sobieski. Wojska szły na spotkanie z nowym sprzymierzeńcem – Tatarami, pustosząc przy tym Bracławszczyznę.

Po osiągnięciu w połowie listopada Baru, a następnie Szarogrodu, postanowiono iść na Buszę. Pierwszy wyruszył Czarniecki, który spróbował samodzielne zdobyć miasteczko. Obrońcy odparli pierwszy atak, ale po przybyciu kolejnych oddziałów koronnych zostali pokonani 30 listopada. Buszę spalono, jej mieszkańców wymordowano. Potem ruszono niezwłocznie w stronę Tymanówki, która poddała się 5 grudnia.

Tymczasem w październiku wojska rosyjskie zająwszy tereny aż po Berezynę, rozłożyły się na leżach zimowych i Litwa złapała oddech. Działający zimą Radziwiłł podejmował bezskuteczne próby odzyskania Nowego Bychowa i Mohylewa Na początku 1655 roku wojsko litewskie rozpoczęło ponownie działania, jednak bez większych efektów.

Natomiast na Ukrainie 18 grudnia do obozu koronnego przybył podjazd tatarski liczący 150 ludzi i było to pierwsze spotkanie wojsk koronnych z sojuszniczymi Tatarami. Całe posiłki tatarskie, choć w mniejszej niż się spodziewano liczbie, przybyły do obozu koronnego 11 stycznia 1655 roku.

Stosunek sił

Z początkiem drugiego kwartału 1654 roku armia liczyła 25 631 koni i porcji, czyli po odliczeniu załóg miast i zamków nie więcej jak 21 tys. żołnierzy. Na szczęście drugi sejm w 1654 roku, po otrzymaniu wiadomości o zajęciu przez wroga Połocka oraz wysłuchaniu deputacji wojsk koronnych stacjonujących na Ukrainie zdecydował o sporych podatkach.

Uchwalił 24 pobory w Koronie oraz 22 podymne na Litwie z surowymi karami dla zalegających z płatnościami. Skarb koronny obliczył koszty utrzymania wojska łącznie z zaległościami na 4,4 mln zł, litewski zaś na 1,1 mln zł. Na podarki tatarskie postanowiono przeznaczyć 140 000 zł.

Dzięki temu powiększył siły Rzeczypospolitej do 53 000 koni i porcji (35 000 w Koronie oraz 18 000 na Litwie), z czego na wojsko koronne miało przypaść: 3000 husarzy, 2000 rajtarów, 14 000 pancernych, 8000 piechoty niemieckiej, 6000 dragonów oraz 2000 piechoty polskiej. Komput przewidywał więc 19 000 jazdy i 16 000 piechoty (54% jazdy do 46% piechoty i dragonów).

Sejm dał też królowi prawo do zwołania pospolitego ruszenia. Sejm był owocny, jednakże zebranie pieniędzy oraz rozbudowa armii do założonego etatu wymagała dłuższego okresu  czasu.

Po spotkaniu z ordą między Trościańcem a Obodówką, ustalono warunki wspólnego działania. Tatarzy zobowiązali się do niewybierania jasyru i oznajmili, że w związku ze zmęczeniem koni muszą odpocząć co najmniej kilka dni. Armia koronna miała ruszyć na Humań jako pierwsza. Lżej uzbrojeni Tatarzy mieli ją dogonić.

Wojska polsko-tatarskie liczyły nie więcej niż 40 000 ludzi (w tym 15–20 000 Tatarów krymskich). W związku z brakiem komputu nie wiemy, jaki dokładnie był skład wojska polskiego. Można przypuszczać, iż w jego składzie znalazło się: 5 chorągwi husarskich, 87 pancernych, 11 tatarskich, 10 wołoskich, 7 regimentów dragonii i 8 piechoty typu niemieckiego oraz 12 rot piechoty typu polskiego. Artyleria była nieliczna, liczyła około 12-15 dział.

Według najbardziej prawdopodobnych wyliczeń armia kozacko-moskiewska dowodzona przez Chmielnickiego, Szeremietiewa i Buturlina liczyła 40-45 000 żołnierzy oraz kilkadziesiąt dział. W składzie wojsk kozackich miało się znajdować 11 pułków: białocerkiewski, hadziacki, kaniowski, korsuński, przyłucki, połtawski, perejesławski, oraz mirhorodzki.

Siły obydwu stron były niemal równe. Problem stanowił fakt, że armia kozacko-moskiewska podążała w szyku taborowym, co ograniczało przydatność Tatarów w przypadku szturmu.

Ochmatów

370 lat temu, 29 stycznia te dwie armie stanęły naprzeciwko siebie, bitwa rozegrała się na północ od Ochmatowa, gdzie rozciągała się duża równina. Umożliwiało to Kozakom swobodne manewrowanie taborem, z drugiej pozwalało na atak polskiej jazdy z dowolnego kierunku. Istotnym utrudnieniem był za to silny mróz. Zdarzały się przypadki odmrożeń, a nawet śmierci z wyziębienia.

29 stycznia dowództwo polskie zdecydowało się na atak tego samego dnia wieczorem. Ustalono, iż w zapadających ciemnościach istnieją największe szanse na zaskoczenie wroga. Polacy uszykowali wojska na zachodnią modłę w szachownicę. Straż przednia składała się z kilku pułków jazdy, siły główne z pozostałych chorągwi jazdy oraz piechoty i dragonii, w tym piechoty polskiej w piętnastorzędowym taborze.

Hetman polny Lanckoroński dowodził strażą tylną. Niestety mało wiemy o szyku wojsk kozacko-moskiewskich. Z pewnością można jednak stwierdzić, że ich połączone siły nie dysponowały większą liczbą jazdy, a na czele taboru znaleźli się strzelcy moskiewscy ze znaczną częścią artylerii.

Według relacji hetmana Stanisława Rewery Potockiego bitwa trwała trzy godziny. Straż przednia uderzyła na wysunięte przed ochronny łańcuch wozów siły moskiewsko-kozackie, szybko spychając je do taboru. Chorągwie jazdy z dużym impetem dalej nacierały, co pozwoliło rozerwać  front taboru oraz jego prawy róg (Tatarzy atakowali róg lewy).

Nieprzyjaciel rzucił się do ucieczki i zmieszał pozostające z tyłu własne oddziały. Polska piechota podążająca za uderzeniem nie zdołała jednak przeprowadzić ataku, gdyż została zablokowana przez jazdę, która rzuciła się do rabowania. Chmielnicki wykorzystał chwilowe zmiesznie polskich szyków i wyprowadził kontratak z głębi taboru. Wtedy jazda koronna wycofała się, zabierając łupy i przeszło 20 dział. Piechota oraz dragoni, po zaciekłej walce i kosztem sporych strat, też zostały wyparte. W ten sposób zakończyły się walki 29 stycznia.

Oblężenie taboru

Na naradzie wojennej podjęto decyzję o oblężeniu taboru. Jego obrońców odcięto od wody oraz drewna, otaczając ze wszystkich stron. Chmielnicki zdołał jednak ponownie spiąć tabor oraz nawet wyrównać jego linie.

Cały następny dzień (30 stycznia) upłynął walczącym na wzajemnym ostrzale artyleryjskim, przy czym sukcesy odniosła liczniejsza artyleria polska dowodzona przez generała Grodzickiego. Celny ogień zadał nieprzyjacielowi znaczne straty. 31 stycznia kontynuowano bombardowanie. Jednocześnie w dniach 30 i 31 stycznia Rosjanie i Kozacy przeprowadzili dwie wycieczki z taboru, które jednak odparto.

Wtedy Chmielnicki spróbował negocjacji i wysłał posłów do Polaków oraz Tatarów. Hetman kozacki zaproponował Polakom rozpoczęcie rokowań, Tatarom zaś prawdopodobnie złoto. W nocy z 31 stycznia na 1 lutego w polskim obozie zorientowano się, że Kozacy i Moskale szykują tabor do wymarszu.

Zaalarmowane chorągwie jazdy koronnej ruszyły w stronę nieprzyjaciela. Niestety Tatarzy nie ruszyli się z kosza. Polskie pułki próbowały zatrzymać tabor, częściowo nawet udało im się go rozerwać i zdobyć 200 wozów i 4 działa. Kolejne ataki kończyły się jednak niepowodzeniem i w rezultacie, mimo pewnych sukcesów, bitwa nie została rozstrzygnięta.

Rankiem 1 lutego Chmielnickiemu udało się przebić do Ochmatowa i oswobodzić zablokowanego tam kozackiego atamana – Puszkarenkę. Po tym sukcesie wycofał się na Buki. Pozbawieni pomocy tatarskiej Polacy nie zdołali zatrzymać marszu taboru rosyjsko-kozackiego.

Nie znamy dokładnych strat obu stron. Liczbę zabitych po stronie kozacko-moskiewskiej szacowano na kilka tysięcy zabitych, po polskiej na 600 zabitych oraz wielu rannych, a raczej chorych z powodu bardzo silnych mrozów. W najgorszej kondycji była piechota, którą też niezwłocznie z artylerią odesłano – pod dowództwem hetmana Potockiego – do Lwowa.

Po bitwie

Polacy ponieśli duże straty pod Ochmatowem w wyniku kilkukrotnie podejmowanych szturmów na tabor kozacki i mimo przejściowych sukcesów (rozerwanie taboru pierwszego dnia bitwy, a także 31 stycznia przez spieszonych dragonów) byli odpierani srogim ogniem nieprzyjacielskim – jak napisał Krzysztof Tyszkiewicz w relacji do S. Korycińskiego.

Po bitwie Stefan Czarniecki pisał:  (…) Bo mieli tabor tak mocny i ognisty, jako Malbork. Największe straty poniosła jak już pisałem piechota i dragoni. Jak twierdził Krzysztof Tyszkiewicz: (…) Infanterii bardzo nam siła ubyło, jednych postrzelono, drudzy wymarli, trzeci wymrożeni, a czwarci pouciekali. Ledwie byśmy wybrakowali ze dwanaście setek piechoty do bitwy.

Nie ma dokładnych danych o polskich stratach ale wyobrażenie o ich skali daje „Regestr oficerów, żołnierzów zabitych i postrzelonych w Regimencie Pana Oboźnego Koronnego podczas expeditey Ochmatowskiey”. Z regimentu dragonów oboźnego Czarnieckiego, który w czwartym kwartale 1654 roku liczył 483 porcje  zabito 113 dragonów i 23 oficerów. Postrzelono 82 żołnierzy i 13 oficerów.

Wszystko to zaważyło na dalszych działaniach wojennych. Po bitwie wojska koronne i Tatarzy zatrzymali się na dłuższy postój w Żywotowie. 15-16 lutego armia koronna dotarła nad Boh. Lanckoroński, który miał do dyspozycji około 10 000 ludzi, starał się dalej działać aktywnie  przeciwko nieprzyjacielowi. Zajęto i spalono miejscowości: Cybulew, Marków, Krystynpol, Janów i Berszady.

Na tym wszystkim korzystali jednak praktycznie tylko Tatarzy, którzy wszędzie wybierali jasyr. Dlatego chcieli aby hetman swoimi wojskami szturmował kolejne miasta i miasteczka. Kiedy po kilku dniach do hetmana polnego koronnego dołączyły świeże oddziały tatarskie, zażądali wręcz powrotu piechoty do armii koronnej oraz wyruszenia w pole.

Hetman odmówił i ostatecznie rozłożono polskie wojska na leża. Równocześnie podziękowano Tatarom za pomoc w wojnie. Ci wcale nie chcieli opuścić Ukrainy, wymawiając się mrozami. W efekcie na całej nieomal bracławszczyznie rządziła orda, biorąc miejscową ludność w tatarską niewolę. Wycieńczone długą kampanią wojsko koronne nie nadawało się do dalszych walk. Lanckoroński i Czarniecki wyjechali w głąb Korony.

Tak oto zakończyła się kampania ochmatowska, która w wymiarze strategicznym nie przyniosła Rzeczpospolitej wymiernych zysków. Na opuszczone przez wojsko polskie tereny po lewej stronie Bohu powrócili Kozacy. Przy stosunkowo dużym wysiłku finansowym oraz mobilizacyjnym nie osiągnięto wyznaczonych celów.

Do kolejnych walk z połączonymi siłami kozacko-moskiewskimi doszło dopiero pięć lat później, bowiem 21 lipca 1655 roku w granice Korony, pod Siemczynem w pobliżu Czaplinka, wkroczyła armia szwedzka pod wodzą feldmarszałka Wittenberga. Prowadził on ok. 17 000 żołnierzy i 72 działa. Najpierw poddało mu się się pospolite ruszenie szlachty wielkopolskiej pod Ujściem, potem w październiku nawet hetmani koronni i litewscy. Ale to już zupełnie inna historia.


Bibliografia:

  • Augusiewicz Sławomir, Nieznane materiały do bitwy ochmatowskiej 1665 roku…, 2006.
  • Babka Rafał, Kampania ochmatowska 1654–1655. Część II. W: Studia i materiały do historii wojskowości. T. XLV, Białystok 2008.
  • Kersten Adam, Stefan Czarniecki 1599-1665, Warszawa 1963.
  • Kubala Ludwik, Wojna moskiewska r. 1654-1655, Warszawa 1910.
  • Komuda Jacek Lech, Na zmrożonym polu. Ochmatów 1655, „Mówią Wieki”, nr 7, 1999.
  • Podhorodecki Leszek: Wazowie w Polsce. Warszawa 1985.
  • Wimmer Jan, Materiały do zagadnienia organizacji i liczebności armii koronnej w latach 1648-1655, „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t. V, Warszawa 1960.

Fot. Stanisław Rewera Potocki


Ryszard Nowosadzki

Comments are closed.