Kazimierz Wielki i Ludwik Andegaweński

Chichot historii! Kazimierz Wielki i Ludwik Andegaweński. Obaj mieli problem ze spłodzeniem dziedzica tronu

Historia lubi płatać figle – zwłaszcza wtedy, gdy los stawia przed władcami wyzwania, których sami życzyli innym. Kazimierz Wielki i Ludwik Andegaweński, choć różni w charakterach i ambicjach, podzielili podobny los: obaj boleśnie przekonali się, że korona nie chroni przed dramatem bezdzietności. To właśnie w tej przewrotności dziejów kryje się gorzki chichot historii, który odmienił losy Polski i Węgier.

Jest takie bardzo mądre powiedzenie: „nie śmiej się bratku z cudzego wypadku”. Oznacza ono, że nie powinniśmy cieszyć się z cudzych niepowodzeń, bo kiedyś mogą one dotknąć nas. Tego powiedzenia nie znał zapewne Ludwik Andegaweński, który od momentu, gdy zawarł ze swoim wujem – Kazimierzem Wielkim tzw. umowę o przeżycie, według której to Andegawenowie dziedziczyli polski tron po Piastach, odliczał tylko dni do momentu, aż jego wuj umrze bezpotomnie.

Karma jednak wróciła do niego, bo również długo nie mógł spłodzić następcy tronu. Zarówno ostatni Piast na polskim tronie, jak i jego siostrzeniec, chcieli w obliczu tych wypadków przekazać tron swoim innym krewnym. Kazimierz Wielki swojemu wnukowi, a jego siostrzeniec swojej bratanicy. Poznajcie sytuację, którą można określić jako chichot historii!

Umowa umową, ale próbować trzeba

Kazimierz Wielki już w 1335 roku, jeszcze za życia króla Węgier – Karola Roberta Andegaweńskiego układał się z Andegawenami w sprawie przejęcia przez nich tronu, w razie, gdyby jednak nie doczekał się legalnego męskiego potomka. Przypomnijmy, że Kazimierz Wielki miał wtedy tylko dwie córki, których doczekał się ze związku z litewską księżniczką – Anną „Aldoną” Giedyminówną.

29 września 1341 roku w Poznaniu, Kazimierz Wielki poślubił Adelajdę Heską – córkę landgrafa Hesji – Henryka II Żelaznego. Druga żona okazała się bezpłodna, a polski król po 15 latach małżeństwa oddalił ją. Było to w 1356 roku. Rok wcześniej (1355) Ludwik Andegaweński postanowił potwierdzić ustalenia, które zapadły 20 lat wcześniej w Wyszehradzie. Mianowicie, że to on przejmie polski tron po wuju. Później ostatni Piast na polskim tronie żenił się jeszcze dwukrotnie.

Trzecią żoną Kazimierza Wielkiego, którą poznał na cesarskim dworze Karola IV Luksemburskiego w Pradze, była Krystyna Rokiczana. Okazała się ona łysa (miała nosić peruki) i chora na świerzb. Te informacje podał jednak Jan Długosz, który żył w XV wieku. Informacja o świerzbie Rokiczany wydaje się być nieprawdziwa. Świerzb jest chorobą zaraźliwą, a nie zanotowano informacji o tym, że Kazimierz Wielki chorował na świerzb. Niemniej jednak Krystyna Rokiczana została również oddalona, zdaniem Jana Długosza, z powodu wyżej wymienionych defektów.

Czwartą żoną ostatniego Piasta na polskim tronie była Jadwiga Żagańska – córka Henryka V Żagańskiego i Anny Płockiej. Z nią polski monarcha doczekał się jeszcze trzech córek. Jedna z nich zmarła w dzieciństwie. Dwie pozostałe zostały wywiezione przez Andegawenów do węgierskiej Budy i wydane za mało znaczących władców, by nigdy nie mogły ubiegać się o polski tron.

Jak jednak zauważył biograf matki Ludwika Węgierskiego – Elżbiety Łokietkówny, Jan Dąbrowski, wydanie córek Kazimierza Wielkiego za pomniejszych władców nie miało za bardzo sensu, gdyż ich małżeństwa miały miejsce po roku 1374. Jak wiadomo w tym właśnie roku, Ludwik Andegaweński wydał dla polskiej szlachty przywilej koszycki, na mocy którego uznała ona prawa jednej z jego córek do tronu polskiego. W związku z tym, zdaniem Jana Dąbrowskiego kwestia sukcesji polskiego tronu po Ludwiku Andegaweńskim była już rozwiązana i nie było obawy, że któraś z córek Kazimierza Wielkiego, w dodatku z nieprawego łoża będzie chciała włożyć na głowę polską koronę.

Tonący brzytwy się chwyta

Kazimierz Wielki poprzez swoje trzecie i czwarte małżeństwo stał się podwójnym bigamistą. W 1365 roku, gdy stawał na ślubnym kobiercu z Jadwigą Żagańską, żyły jeszcze jego dwie inne żony: Adelajda Heska i Krystyna Rokiczana. Miał wtedy aż trzy żony w jednym momencie. Krystyna Rokiczana zmarła po roku 1365, ale Adelajda Heska i Jadwiga Żagańska przeżyły Kazimierza Wielkiego.

Papież Urban V uznał co prawda legalność córek króla Kazimierza Wielkiego, które pochodziły z jego czwartego małżeństwa, ale bez prawa do dziedziczenia tronu. Ostatni Piast na polskim tronie zabezpieczył się na taką ewentualność i usynowił swojego wnuka – Kaźka IV Słupskiego, który był synem Elżbiety Kazimierzówny i Bogusława V, księcia słupskiego z dynastii Gryfitów. Kaźko był żonaty z Kenną – córką Olgierda Giedyminowicza, która na chrzcie przyjęła imię Joanna. Niestety, para nie doczekała się potomstwa, ale ostatni Piast na polskim tronie nie mógł tego wiedzieć, bo tego nie dożył.

W swoim testamencie, Kazimierz Wielki uczynił Kaźka IV Słupskiego swoim spadkobiercą. Niestety, po śmierci Kazimierza Wielkiego, która nastąpiła 5 listopada 1370 roku, Elżbieta Łokietkówna podważyła w tej części testament brata, ponieważ chciała, żeby zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami, to jej syn – Ludwik Węgierski odziedziczył polski tron. Ludwik Andegaweński został królem Polski 17 listopada 1370 roku. Jednak to nie on rządził nad Wisłą. Tę rolę powierzył swojej matce.

Teraz już wiesz, jak to jest…

Jeśli zmarli „patrzą na nas z góry” i mają z nami jakiś kontakt, to Kazimierz Wielki na pewno „powiedział” swojemu siostrzeńcowi widząc, że on również długo czekał na potomstwo: „teraz już wiesz jak to jest…”.

To prawda, Ludwik Andegaweński przekonał się, że to, że ma się żonę, ba, nawet dwie żony, nie jest gwarancją tego, że będzie się miało potomstwo. Pierwsza żona – Małgorzata Luksemburska nie urodziła Ludwikowi Andegaweńskiemu żadnego dziecka i umarła. Nie lepiej było i z drugą żoną. Z Elżbietą Bośniaczką, Ludwik Węgierski ożenił się w 1353 roku, ale potomstwa doczekał się z nią dopiero 17 lat później! Na domiar złego były to same córki!

To był istny chichot historii. Siostrzeniec Kazimierza Wielkiego również szukał po rodzinie kandydatów, którzy po jego ewentualnej bezpotomnej śmierci mieliby go zastąpić. W końcu znalazł taką kandydatkę. Była to jego bratanica – Elżbieta Stefanówna, córka Stefana Andegaweńskiego, który zginął tragicznie, podczas upadku z konia w 1354 roku. Wcześniej następcą Ludwika Andegaweńskiego miał być syn Stefana Andegaweńskiego – Jan, ale zmarł on w dzieciństwie.

Oczywiście, Elżbieta Stefanówna była przedmiotem targów matrymonialnych. Wszystko po to, by wydrzeć Andegawenom tron węgierski, a może i polski. Najpierw córka Stefana była narzeczoną Jodoka i miała przejąć wraz z nim tron cesarski i koronę czeską. Te plany spaliły na panewce, ponieważ w 1361 roku urodził się syn Karola IV Luksemburskiego – Wacław IV i to on był jedynym spadkobiercą swojego ojca.

W związku z tym zaręczyny Elżbiety i Jodoka zostały zerwane. Następnie Andegawenowie chcieli połączyć się unią z Habsburgami. Elżbieta Stefanówna została zaręczona z bratem księcia Austrii Rudolfa IV – Albrechtem III. Chciano w ten sposób zawrzeć umowę o wzajemnym dziedziczeniu. Dodatkowo Rudolf IV, który był żonaty z córką cesarza Karola IV Luksemburskiego – Katarzyną nie miał dzieci, ponieważ była ona bezpłodna. Gdyby tak pozostało, a Ludwik Andegaweński umarłby bezpotomnie, to Austria i Węgry mogłyby być pod jednym berłem. Królem tych dwóch państw zostałby Albrecht III Habsburg.

Do tego nie mógł dopuścić Karol IV Luksemburski, który jako cesarz miał układy z papieżem. Między przyszłymi małżonkami zachodziło pokrewieństwo i, aby mogli oni zawrzeć małżeństwo wymagana była dyspensa papieska. Jednak ta nie została wydana, ponieważ papież oskarżył Rudolfa IV Habsburga o prześladowanie kleru i ograniczanie swobód kościelnych. Papież dodał, że gdyby Elżbieta Stefanówna i Albrecht III Habsburg się pobrali bez tej dyspemsy, zostaliby ekskomunikowani, a ich małżeństwo byłoby nieważne. Mimo stanowczego stanowiska Ojca Świętego Urbana V, Ludwik Andegaweński próbował je złagodzić, jednak bezskutecznie.

W obliczu tego, że Elżbieta Stefanówna nie poślubiła Albrechta III Habsburga, Karol IV Luksemburski chciał, żeby jej mężem został Wacław IV Luksemburski, a więc syn Karola. Nie zgadzali się na to Habsburgowie, którzy przez małżeństwo z Elżbietą Stefanówną mogliby dziedxziczyć tron Madziarów. Karol IV Luksemburski pomógł Ludwikowi Andegaweńskiemu zażegnać spór z Habsburgami, ale nadal próbował forsować projekt ożenku swojego syna z bratanicą Ludwika.

W końcu Andegawenowie ulegli i doszło do zaręczyn Wacława IV Luksemburskiego i Elżbiety Stefanówny. Zostsały one jednak szybko zerwane, ponieważ Karol IV Luksemburski chciał ożenić syna z jedną z córek Kazimierza Wielkiego i Jadwigi Żagańskiej. Jednak taki krok pogrzebałby plany o sukcesji Andegawenów w Polsce, dlatego szybko zerwano te rozmowy.

Kobieta królem

W latach 70. XIV wieku zaszły wydarzenia, które zmieniły wszystko. Ludwikowi Andegaweńskiemu zaczęły rodzić się córki i to jedna z nich miała zostać jego następczynią w Polsce, a druga na Węgrzech. Była też i najstarsza – Katarzyna, ale szybko zmarła. Jadwiga Andegaweńska została koronowana na króla Polski 16 października 1374 roku, a dwa lata wcześniej na tron węgierski wstąpiła jej siostra Maria.

Oto historia dwóch władców: Kazimierza Wielkiego i Ludwika Andegaweńskiego, wuja i siostrzeńca. Ludwik śmiał się z wuja, że nie ma jeszcze syna, ale czas i historia pięknie z niego zadrwiły, ponieważ prawie do końca swojego życia czekał w napięciu na potomstwo. Gdy wreszcie ono się pojawiło, musiało dojść do sytuacji bezprecedensowej. Kobieta włożyła na swoje skronie koronę, którą do tej pory nosili tylko mężczyźni.


Bibliografia:

  • Dąbrowski J., Elżbieta Łokietkówna (1305-1380), Kraków 2007.
  • Sroka Stanisław A., Genealogia Andegawenów węgierskich, Kraków 2015.

Comments are closed.