Badania nad wegetarianizmem w starożytności: filozoficzne i religijne podstawy | Wywiad z Damianem Miszczyńskim

Czy można powiedzieć, że mamy dwie szkoły: grecką i rzymską, w kwestii wegetarianizmu, czy raczej się one zasadniczo nie różniły? Jakie środowiska możemy wymienić?

Tu należałoby dookreślić, co znaczy greckie, a co znaczy rzymskie. Bo oczywiście podziały narodowościowe czy etniczne są dla tamtych kultur nieadekwatne. Najwięksi piewcy wegetarianizmu, którzy się dochowali do naszych czasów, Plutarch i Porfiriusz, żyją w czasach cesarstwa rzymskiego, ale piszą po grecku. Porfiriusz w ogóle pochodził z Tyru aż w Fenicji, wykształcił się w Atenach (oba terytoria były pod rządami cesarskimi), a większość życia w ogóle miał spędzić w Rzymie. Trudno odnieść się do takiego rozróżnienia, jak w pytaniu. Gdyby jednak zastosować kryterium językowe: grecki lub łacina, to już prędzej. Zdecydowana większość źródeł została napisana po grecku, ale i w pismach łacińskich temat się pojawiał (choćby u Owidiusza czy Seneki). Łatwiej wskazać środowiska, w których wegetarianizm się pojawiał, a byłyby to środowiska pitagorejskie, orfickie, neoplatońskie i neopitagorejskie, ale ich przedstawicieli znalazłoby się w różnych czasach od Italii aż po Azję Mniejszą.

O jakich starożytnych źródłach należy wspomnieć, w których jest mowa o wegetarianizmie? Które są najwcześniejsze?

Są tylko dwa zachowane dzieła, które w pełni dotyczą tego tematu. Plutarcha O jedzeniu mięsa (De esu carnium) i Porfiriusza O wstrzemięźliwości od jedzenia zwierząt (De abstinentia ab esu animalium). Odpowiednio I oraz III wiek po narodzeniu Chrystusa. Jest natomiast wiele dzieł, w których ten temat jest poruszany pobocznie, przy okazji czegoś zupełnie innego. Tu do najstarszych można by zaliczyć tragedię Eurypidesa Hipolit, komedię Arystofanesa Żaby czy ważny fragment 782 C z Praw Platona, a to już są źródła z V i IV wieku przed n. Chr. To pobieżnie pokazuje rozstrzał w czasie oraz to, jak długo tak naprawdę ta myśl trwała. Do większej ilości źródeł odnoszę się w mojej pracy magisterskiej, do której już odsyłałem, a w której również można znaleźć przekład Plutarcha. Przekład Porfiriusza natomiast jest już przeze mnie wykańczany i powinien się pojawić przed końcem tego roku, a od razu mogę powiedzieć, że ukaże się w dwóch niezależnych od siebie wersjach, ponieważ dr hab. Ewa Osek z KUL-u również opracowała ten tekst.  

Czy istnieją źródła, w których widnieje negatywny stosunek do wegetarian?

Podobnie jak dzisiaj, owszem, można znaleźć świadectwa negatywnego stosunku i wręcz wyśmiewania, ale właściwie nawet nie tyle samego wegetarianizmu, co pitagorejczyków w ogóle. Oczywiście, pomiędzy innymi rzeczami, wyśmiewane były również ich restrykcje dotyczące jedzenia oraz wiara w metempsychozę. Pojawiało się to w komediach okresu średniego. Ale tak poza tym, to w źródłach zachowana jest raczej konstruktywna polemika.

Jak traktowano ryby? Czy stawiano je na równi z mięsem?

Przede wszystkim ryba to też zwierzę, a to o niejedzenie zwierząt chodzi w wegetarianizmie, a nie „odzwierzęconego mięsa”. To nawet brzmi inaczej, a wiemy jak bardzo język, którym operujemy, jest powiązany z naszym patrzeniem na świat. Drób, wieprzowina, wołowina – to są jakieś obiekty, ale już kura, świnia, krowa – przywołują konkretne obrazy w umyśle. Poza tym podroby to właściwie nie mięso, ale części zwierząt, więc dla wegetarianina też nieakceptowalne. W starożytnych źródłach temat jest traktowany właśnie z perspektywy niejedzenia zwierząt w ogóle. U Plutarcha w De esu carnium jest to widoczne, że chodziło także o ryby. Mięso ryb było nazywane tym samym rzeczownikiem, co i mięso innych zwierząt, a także ludzi – sarx. Dla Porfiriusza również to wystarczało, że ryba jest po prostu żywym zwierzęciem. Dopiero jeśli się wdać szczegółowo w inne źródła, np. dotyczące pitagoreizmu, to można znaleźć rozbieżne informacje. Raz, że wszystkie ryby były zakazane, a innym razem, że tylko pewne gatunki.

Czy weganizm również ma swoje korzenie w starożytności? Jak przejawiała się dieta stricte roślinna u starożytnych, jakich grup i środowisk dotyczyła?

Hmm, myślę, że idea weganizmu dla starożytnych wydawałaby się całkowicie absurdalna, bo też inne są pobudki współczesnych wegan i inne zupełnie jest środowisko oraz obraz hodowli zwierząt i przemysłu mleczarskiego niż to było w starożytności. Nie było sztucznego zapładniania całych stad krów, żeby ciągle dawały mleko, a cielęta płci męskiej nie były produktem ubocznym w produkcji mleka na masową skalę itd.

Nie znaczy to jednak, że podobna myśl się nie pojawiła. U Porfiriusza czytamy bowiem: Jeżeli ktoś jednak nadal uważa, że to jest niesprawiedliwość, to niech nie używa mleka, wełny, jajek ani miodu. Tak jak krzywdzisz człowieka zabierając mu szatę, to samo czynisz strzygąc owcę. Wełna bowiem jest jej ubraniem. I mleko nie powstaje dla ciebie, lecz dla wydanego potomstwa. I pszczoła zebrała dla siebie na pożywienie to, co zabierasz dla własnej przyjemności (De abstinentia I, 21). Istotne jest jednak wskazanie kontekstu tego fragmentu. Jest to argument z gatunku reductio ad absurdum, wystosowany przez jakiegoś przeciwnika idei wegetarianizmu. Właściwie chodzi w nim o to samo, o co chodziło Gary’emu Francione w abolicjonizmie (o ile dobrze go rozumiem) – tzn. przestańmy w ogóle „korzystać” ze zwierząt. Tylko że w realiach starożytnych, nie oszukujmy się, uniemożliwiłoby to życie ludziom. Poza tym w oczach starożytnych nie miało to sensu choćby dlatego, że zarówno Plutarch, jak i Porfiriusz, są zwolennikami, żeby znowu posłużyć się odwołaniem do współczesnego nazewnictwa, welfaryzmu. Welfare czyli dobrobyt, dobrostan – takie założenia przebijają się z ich postulatów. Współpracujmy ze zwierzętami, możemy wykorzystywać ich siłę roboczą albo produkty takie jak wełna, mleko, miód czy nawet jajka, ponieważ w zamian zapewniamy im wszelką opiekę i bezpieczeństwo przed drapieżnikami, a zabranie tych rzeczy nie czyni im krzywdy. Idea wspólnego życia i współpracy jest u nich często podkreślana.

Inną rzeczą bliską weganizmowi byłby zakaz jedzenia jajek, który mógł funkcjonować w nurcie pitagorejskim, mówią o tym źródła, nawet sam Plutarch wspomina, że miał taki epizod, że z powodu jakiegoś snu powstrzymywał się od jedzenia jaj, przez co był podejrzany o bycie pitagorejczykiem. Powody dla wstrzemięźliwości od jedzenia jaj były zaś takie, że jaja są „zaczątkiem życia”, „podstawą stworzenia” – najogólniej było to związane z powstawaniem nowego życia, a to bardzo często w dziejach ludzkości podlegało tabuizacji. Życiu zawsze towarzyszy śmierć, zarówno koniec, jak i początek życia ma coś wspólnego ze światem chtonicznym, więc trzeba być ostrożnym w takich sytuacjach.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*