w szeregach konfederacji barskiej byli mieszczanie

Czy wiesz, że w szeregach konfederacji barskiej byli mieszczanie?

Walka o niepodległość Rzeczypospolitej to nie tylko historia szlachty – w szeregach konfederacji barskiej byli mieszczanie, którzy, mimo że z pozoru oddzieleni od arystokracji, stali ramię w ramię z walczącymi. Na krakowskich ulicach i wielkopolskich wsiach nie brakowało odważnych ludzi, gotowych stawić czoła rosyjskim wojskom, choć ich zaangażowanie nie zawsze było jednoznaczne. Choć część z nich walczyła z wielkim zapałem, inni po cichu szukali okazji do pertraktacji, zmieniając oblicze tego zrywu.

Od początku panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego (1764-1795) pojawiały się wśród (głównie konserwatywnej) szlachty głosy niezadowolenia wobec reform wprowadzanych przez młodego króla i „Familię”, wspieranych przez Rosję. Pierwotnie malkontenci zamierzali walczyć z „nowego świata polskiego układaniem” usiłując przekonać do siebie rosyjskiego ambasadora, Nikołaja Repnina. Za jego namową zawiązali konfederację w Radomiu, jednakże zostali przezeń oszukani – ich postulaty powrotu do praw z czasów Augusta III nie zostały spełnione.

Zachowawcy sięgnęli zatem po bardziej radykalne środki. Konfederacja zawiązana w 1768 roku w Barze formalnie sprzeciwiała się brutalnie realizowanym wpływom rosyjskim na prawa w Rzeczypospolitej oraz polityce – rzekomo dążącego do absolutyzmu – króla i obozu Czartoryskich. Nie znaczy to jednak, że wszyscy uczestnicy konfederacji zgadzali się w całości z tym programem i wychodzili z tradycji staroszlacheckich. Były bowiem różne przypadki.

Dobrym przykładem jest Kraków. Kiedy zawiązywano konfederację w tym mieście, tamtejsi mieszczanie brali w tym udział. Co prawda ówczesny prezydent miasta Piotr Szaster oraz większa część magistratu nie była przekonana do pomysłu akcesu, obawiając się zemsty ze strony Rosjan, ale ostatecznie podpisali. Jednakże Szaster podał się do dymisji, a nowym prezydentem został bardziej przychylny zrywowi Chrystian Józef Jungling.

O wiele większym entuzjazmem wykazało się miejskie pospólstwo, które ochoczo złożyło przysięgę i dzielnie biło się w pierwszych walkach o miasto. Do historii przeszedł Marcin Oracewicz – cechmistrz pasamoników (wytwórców pasmanterii), który śmiertelnie postrzelił dowodzącego rosyjskim szturmem pułkownika Bocka.

Mieszczanie byli waleczni w boju – podobno jednym z objawów ich zapału była walka nawet mimo braku broni i w takim wypadku szli do walki z kijami i pałkami – jednakże podczas pełnienia wart na murach często się upijali. Być może brali przykład z prezydenta Junglinga oraz swoich szlacheckich towarzyszy broni, którzy także nie stronili od alkoholu.

Krakowscy patrycjusze pozostali sceptyczni. W trosce o los miasta w razie zdobycia go przez Rosjan oraz o własne majętności nie wspierali konfederatów, niechętnie wykonywali ich polecenia oraz potajemnie dążyli do pertraktacji. Później nawet odcięli się od ruchu.

Przedłużające się walki o miasto i nierozsądna polityka konfederatów ostudziła zapał mieszczan i zasiała ziarno wątpliwości w zwycięstwo. Ogół do dalszej walki dodatkowo zniechęciła surowa polityka okupacyjna wojsk rosyjskich i kiedy Polacy ponownie zdobyli miasto, nie spotkali się z taką bitnością, jak przedtem. Co prawda ruch barski nadal spotykał się z przejawami sympatii jednostek, lecz krakowscy mieszczanie w swej większości już nie pomagali.

Inna sytuacja była w Wielkopolsce. Tam mieszczanie działali nie tylko w miastach ale i w polu. Jednym z najsłynniejszych konfederatów-mieszczan był Jan Nepomucen Antoni Morawski (używał wyłącznie tego ostatniego imienia), który dowodził odnoszącym pewne sukcesy oddziałem. U niego swoją barską epopeję zaczynał Jędrzej Kitowicz – wedle wielu badaczy także mieszczanin. Byli to dwaj z dziesięciu znanych z nazwiska oficerów oficerów konfederacji wielkopolskiej pochodzenia nieszlacheckiego. Pozostali to:

  • Walenty Szczygieł (lub Szczygielski; krążyły plotki iż został on zaocznie nobilitowany za zasługi dla konfederacji, lecz awans ten nie doczekał się formalnego zatwierdzenia, ponieważ Szczygieł zginął w marcu 1769 roku),
  • Józef Morawski (ojciec Antoniego),
  • Walenty Morawski (brat Antoniego),
  • Jan Brzezicki
  • i Antoni Cabański

oraz nieznani z imion Fiedler i Parzekliński. Mieszczanie bili się także w oddziałach mieszanych stanowo i niekiedy dominowali w nich liczebnie, jak m.in. w partii Ignacego Malczewskiego, w której ich liczba systematycznie rosła.

Również władze lokalnych miasteczek (np. Kcyni) były bardziej entuzjastyczne wobec Baru niż patrycjusze krakowscy i wydawały manifesty prokonfederackie. Same miasta bywały opustoszałe z powodu ogromnej liczby ochotników opuszczających swoje domy, by ruszyć w bój.

Udział w walkach ogółu mieszkańców Rzeczypospolitej niewątpliwie cieszył stronników konfederacji barskiej nastawionych na niepodległościowy charakter ruchu, zwłaszcza że element mieszczańsko-chłopski stanowili w większości ochotnicy, jednak pojawiały się też skargi na nieokrzesane pospólstwo.


Bibliografia:

  • Krasicka J., Kraków i ziemia krakowska wobec konfederacji barskiej, z przedmową W. Konopczyńskiego, Kraków 1929.
  • Szczygielski W., Konfederacja barska w Wielkopolsce 1768-1770, Warszawa 1970.

Comments are closed.