Andrzej Gawliński, Dusiciel. Tadeusz Kwaśniak – morderca gwałciciel
Zanim popełnił samobójstwo w celi, zdążył zabić co najmniej pięcioro dzieci. Przemieszczał się po Polsce, wykorzystując ten sam schemat: kłamstwo, gwałt, duszenie ręcznikiem. Książka Dusiciel. Tadeusz Kwaśniak – morderca gwałciciel Andrzeja Gawlińskiego szczegółowo dokumentuje sprawę jednego z najbardziej brutalnych przestępców końcówki PRL-u. Autor opiera się na materiałach źródłowych, analizując działania, motywy i śledztwo.
Czasy późnego PRL-u to nie tylko chwile szarości, biedy czy przemian ustrojowych. Sięgając do wielu opracowań historycznych odnoszących się do tamtej epoki, znaleźć można wiele ciekawych opowieści o ludziach, którzy w ten czy inny sposób przekraczali granice komunistycznego systemu. Najczęściej były to jednak czarne charaktery – przestępcy, gwałciciele czy seryjni mordercy. Jednym z takim był niejaki Tadeusz Kwaśniak, który na kartach historii zapisał się jako „ręcznikowy dusiciel”.
I to właśnie o nim powstała ciekawa książka Andrzeja Gawlińskiego, znanego między innymi z prowadzenia bloga kryminalistyczny.pl czy publikacji w różnych czasopismach. Prywatnie jestem fanem jego twórczości. Autor ma lekkie pióro, pisze niezwykle rzeczowo, z ogromną pasją i nie bawi się z nami w kotka i myszkę. A jeśli odciąga naszą uwagę, czyni to po to, aby poruszyć kolejny wątek badanego zagadnienia. Uwielbiam taką literaturę.
Nieoczekiwany koniec
24 lipca 1991 roku jeden z wielu więźniów popełnił samobójstwo – powiesił się na bandażu elastycznym. Tego dnia odszedł człowiek którego nazwano „dusicielem”. W ten sposób zdołał uniknąć kary za swoje przestępstwa. A tych – było nie mało. Bilans jego zbrodni był szeroki – zamordował piątkę chłopców (kilku cudem przeżyło), gwałty na nieletnich, kradzieże. Tego wszystkiego dokonał w przeciągu roku, tuż po wyjściu z więzienia we Wronkach.
Kwaśniak wpadł przez przypadek. Jego rysopis był już mniej więcej znany, bowiem nie bardzo dbał o zachowanie pozorów. Był tak pewny siebie, że przez kilka dni pojawiał się w tych samych miejscach, nagabując miejscowych nastolatków. Tym razem jednak dzieci zgłosiły, że ktoś ich zaczepia. Dzięki szybkiej reakcji poznańskiej policji udało się schwytać podejrzanego. Szybko okazało się, że właśnie schwytano jednego z seryjnych morderców.
Jak działał?
„Bohater” książki Gawlińskiego nie działał z jakimś większym polotem. Raczej stosował tą samą metodę, którą tylko nieznacznie modyfikował. Jest to tak zwana „legenda”, która pomaga przestępcy dokonywać swoich zamiarów. Na czym polegała?
Otóż Kwaśniak zaczepiał nieznanych mu wcześniej chłopaków, którym przedstawiał się jako znajomy jednego z rodziców, do których przyszedł odebrać wyimaginowany dokument lub pieniądze. Często podawał się za pracownika Zakładu Usług Radiotechnicznych i Telewizyjnych (ZURiT), który miał pozostawić w mieszkaniu jakieś swoje dokumenty. Podczas rozmowy z ofiarą badał, czy rodziców aby przypadkiem nie ma w domu, po czym nakłaniał, aby dziecko wpuściło go „na chwilę” do mieszkania. Wówczas dokonywał kradzieży, przynajmniej początkowo. Jednak wkrótce zaczął również posuwać się do gwałtu. Po wykorzystaniu ofiary, dusił ją ręcznikiem.
Tak stało się 10 kwietnia 1990 roku w Bytomiu. Kwaśniak zaczepił 10-letniego chłopaka, pod pretekstem odebrania koperty. Gdy został wpuszczony do domu zaczął dusić dziecko, które – na szczęście – udawało, że nie żyje. Niedoszły morderca czuł się tak pewnie, że nie sprawdził, czy uśmiercił dziecko.
Kolejne zbrodnie
Podobna sytuacja miała miejsce miesiąc później, tyle że już w Radomiu. Tym razem jednak zamordował 10-latka. Zabrał z mieszkania pieniądze i inne wartościowe przedmioty. Ciało znalazł jego starszy brat. Co ciekawe, początkowo policja poszukiwała kogoś innego. Jak się jednak okazało, domniemany nastoletni sprawca zbrodni był niewinny.
We Wrocławiu Kwaśniak zaczepił 11-letniego chłopca. Powiedział mu, iż został zwolniony z pracy przez jego ojca, i przyszedł się zemścić. Chłopca najpierw zgwałcił, a później próbował udusić ręcznikiem. Tylko fakt, że dziecko zemdlało, ocalił mu życie. Po kilku dniach rodzina ofiary otrzymała list o dziwnej treści: „Zemsta! Czekałem 14 lat”. Czy miało to zmylić policję? O jaką zemstę mogło chodzić? Czy w ten sposób mścił się na swoim surowym ojcu?
Tydzień później Kwaśniak dokonał kolejnego mordu – najpierw w Szczecinie, a wkrótce w Kutnie. Później w Oławie i w Sosnowcu. W tym ostatnim przypadku chłopiec przeżył i podał w miarę dokładny rysopis bandyty.
Charakterystyka
Kwaśniak nie miał żadnych wyrzutów sumienia – przynajmniej takie odniosłem wrażenie czytając fragmenty jego zeznań. Nie do końca zrozumiałem motywację do czynów, których dokonał. Być może on sam nie rozumiał, albo nie chciał tego zrozumieć. Jego zeznania są proste, jednoznaczne, pozbawione głębszych emocji.
Zaskakująca jest jego mobilność. Z dotychczasowej wiedzy odnośnie morderców, sądziłem, że takie osoby wolą „kręcić” się w znanym sobie środowisku. Jednak Kwaśniak był inny. Dużo podróżował, nigdzie na dłużej nie zagrzewał miejsca. Żył z rozboju. Zwykłej pracy chyba nie znosił, a przynajmniej nie potrafił dłużej się na niej skupić.
Książka Gawlińskiego szokuje. Wyznania mordercy dosłownie rażą bezwzględnością, obojętnością. Mimo to człowiek ten konkretnie opowiadał o swych czynach, może nie tyle z satysfakcją, co z chęcią wyspowiadania się ze swych „osiągnięć”.
Tym, co budzi moje przerażenie, jest łatwość z jaką potrafił przekonać do siebie dzieci. Czy był to wynik uroku, czy pełnego zaskoczenia? Wszak zaczepiał chłopców , gdy ci spieszyli się na ostatnią chwilę do szkoły. A może był przekonywujący, wręcz „magnetyczny”? i jeszcze ta łatwość, z jaką ci chłopcy poddawali się jego lubieżnym czynom… Ohydne.
Dusiciel. Tadeusz Kwaśniak – morderca gwałciciel – podsumowanie
W publikacji znajdziecie mnóstwo zdjęć z spraw związanych ze zbrodniami dokonanymi przez Kwaśniaka. Jest tutaj również wiele fragmentów jego zeznań, czy opinii wydanych przez funkcjonariuszy zajmujących się tą sprawą. Książka bardzo mi się podobała, choć, jak sądzę, Autorowi nie udało się wyczerpująco ustalić, co było motywem do dokonywania zbrodni. Przeczytałem ją jednym tchem w trzy godziny. Myślę, że jest to świetna pozycja dla miłośników spraw kryminalnych, i być może psychologów zbrodni. Polecam.
Wydawnictwo Kryminalistyczne
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Kryminalistycznym. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.