Marek Krajewski, Głos z piekła
Marek Krajewski w książce Głos z piekła powraca do swojego literackiego uniwersum, w którym historia, zbrodnia i metafizyka splatają się w jeden duszny, brutalny świat. To powieść pełna grozy, rytuałów, bluźnierstwa i ludzkiego szaleństwa, ale też precyzyjnie skonstruowany thriller psychologiczno-historyczny, który prowadzi czytelnika od zdegenerowanych śląskich majątków lat 20. po akademickie korytarze Tybingi.
Autor, znany z cyklu o Eberhardzie Mocku i Edwardzie Popielskim, tym razem tworzy coś innego: opowieść o źródłach zła, o jego rytualnym, sekciarskim i społecznym wymiarze. W centrum Głosu z piekła stoją dwie pozornie odrębne historie – krwawa masakra w majątku Czerniewice pod Legnicą oraz narodziny młodego lekarza psychiatry Herberta Anwaldta, który z czasem stanie się kluczową postacią całego uniwersum Krajewskiego.
Uwaga, spoilery!
Historia, która zaczyna się w ogniu
Pierwszy rozdział to gotycka nowela w duchu Poego i Lovecrafta. W Czerniewicach, latem 1925 roku, szerzy się cholera. Hrabia William von Babbitz, właściciel tartaku, pogardza polskimi robotnikami, których sprowadził po wojnie, i obwinia ich o zarazę. Krajewski tworzy obraz szalonego arystokraty, w którym lęk przed chorobą przeradza się w fanatyczną nienawiść. Von Babbitz, kaleka wojenny z aluminiową protezą dłoni, popada w obsesję – pragnie „oczyścić” swój majątek.
W jego świecie religia ustępuje miejsca pogańskiemu kultowi. Wśród bagien pojawia się sekta kierowana przez Bertholda Ziegenaua, zwanego Kuonim – kapłana starogermańskich obrzędów ofiarnych. To właśnie on przekonuje hrabiego, że aby zatrzymać zarazę, trzeba złożyć ofiarę z człowieka. Ofiarą ma być żona hrabiego, Luiza von Babbitz – kobieta dobra, wrażliwa, zainteresowana botaniką, która lituje się nad nędzą polskich robotników.
Krajewski opisuje sceny zbrodni z realistyczną dokładnością i symbolicznie – rytuał, podczas którego kobieta zostaje zamknięta w worku z żywymi żmijami, kogutem i kotem, ma wymiar niemal antyczny: to ofiara za grzechy świata, a jednocześnie narodziny nowego zła. Po jej śmierci „kolonia trędowatych” zostaje podpalona. Giną wszyscy robotnicy, kobiety i dzieci – 33 osoby. Oficjalne gazety zrzucają winę na jednego z Polaków, rzekomego podpalacza, a sam hrabia uchodzi za ofiarę tragedii.
To początek historii, w której Krajewski pokazuje, jak rodzi się mit i jak zbrodnia przenika do historii – ukryta, wyparta, usprawiedliwiona.
Nowe pokolenie: Herbert Anwaldt i narodziny obsesji
Druga część powieści przenosi czytelnika do Tybingi, gdzie młody student medycyny Herbert Anwaldt – wychowanek sierocińca w Berlinie – rozpoczyna swoją karierę naukową. Wątki biograficzne i intelektualne tworzą kontrapunkt dla brutalnych wydarzeń z Dolnego Śląska. Anwaldt, postać znana już z Śmierci w Breslau, tutaj otrzymuje pełne tło psychologiczne.
Krajewski opisuje jego fascynację psychiatrią, hipnozą, zjawiskami paranormalnymi i wykładami profesora Oesterreicha – pioniera badań nad opętaniem. W akademickim miasteczku, gdzie duch Hölderlina wciąż unosi się nad rzeką Neckar, Anwaldt kształtuje swoją wrażliwość i obsesje. To człowiek, który łączy racjonalizm nauki z fascynacją mrokiem – idealny nośnik dla filozoficznego tematu Krajewskiego: zło ma swoje laboratoria i swoje rytuały.
Głos z piekła, czyli echo przeszłości
Obie linie narracyjne – legnicka i tybińska – tworzą konstrukcję przypominającą gotycki palimpsest. Historia hrabiego Babbitza i sekty Kuoniego staje się mitem założycielskim dla późniejszej rzeczywistości Anwaldta – świata, w którym zbrodnia, nauka i religia mieszają się w toksyczną całość.
Krajewski prowadzi opowieść z matematyczną precyzją, ale w stylu pełnym sensualnych detali: błoto, pot, krew, zapach rozkładu i dymu tworzą język zmysłów, w którym każde zdanie pulsuje niepokojem. W Głosie z piekła nie ma nic przypadkowego – to powieść o tym, jak ideologia, fanatyzm i nauka potrafią wspólnie otworzyć drzwi do piekła.
Warstwa historyczna i kulturowa
Autor z drobiazgową dokładnością odtwarza realia Dolnego Śląska lat 20. – od topografii Legnicy i okolicznych wsi po szczegóły ówczesnej prasy, struktur administracyjnych i języka. Cytaty z gazet – „Liegnitzer Tageblatt”, „Schlesische Zeitung”, „Liegnitzer Nachrichten” – nadają powieści dokumentalny charakter i iluzję autentyczności. Krajewski wykorzystuje realne nazwy, daty i styl międzywojennych niemieckich publikacji, co sprawia, że fikcja i historia stapiają się w jedno.
W tle unosi się duch kryzysu Republiki Weimarskiej: bezrobocie, epidemie, upadek moralny, duchowy chaos. To świat, w którym sekty i pseudoreligie wyrastają jak grzyby po deszczu, a nauka coraz częściej flirtuje z metafizyką.
Styl, konstrukcja, wydanie
Język Krajewskiego pozostaje rozpoznawalny – gęsty, rytmiczny, pełen arystokratycznych zdań i brutalnych obrazów. Stylizacje historyczne (gazetowe, urzędowe, dialektalne) są precyzyjnie dopasowane. Autor potrafi w jednym akapicie połączyć rejestry: wysoką prozę filozoficzną i naturalistyczny opis rozkładających się ciał.
Równowaga między dokumentem a wizją jest perfekcyjna – Głos z piekła to jednocześnie powieść o realnych demonach historii i o tych, które siedzą w człowieku.
Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak. Projekt okładki autorstwa Michała Pawłowskiego utrzymany jest w ciemnych, metalicznych tonach. Redakcję prowadziła Dorota Gruszka, a za opiekę merytoryczną odpowiadała Katarzyna Mach. Fotografie Michała Mutora i typografia Ireny Jagochy nadają edycji charakter klasycznego thrillera historycznego.
Zachowany został układ typowy dla serii Krajewskiego – mocna czcionka, paginacja w stylu gazetowym, cytaty z Emily Dickinson i Saxo Grammaticusa jako motta otwierające powieść.
Głos z piekła – krótkie podsumowanie
To nie tylko opowieść o zbrodni, lecz także o narodzinach zła w epoce, która wierzyła, że jest już oświecona. Krajewski demaskuje duchową pychę modernizmu, pokazując, że za maską nauki i postępu kryją się te same instynkty, które kiedyś domagały się ofiar z ludzi.
To powieść o winie, o dziedziczeniu przemocy i o cienkiej granicy między racjonalizmem a obłędem. W świecie Krajewskiego piekło nie znajduje się pod ziemią – ono zaczyna się w człowieku.
Wydawnictwo Znak
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.