Gnić na oczach swoich poddanych – czyli… o właścicielu Rzeszowa, Mikołaju Spytku Ligęzie

Hojność Mikołaja

Zamek Ligęzy w Rzeszowie Fot: Arkadiusz Bednarczyk

Wszyscy biografowie Ligęzy podkreślają jego hojność w fundowaniu kościołów i przytułków dla swoich ubogich poddanych. Nauczony wypadkami z czasów najazdu tatarskiego na Rzeszów kazał ufortyfikować miasto. Fundował kościoły bernardynów w Rzeszowie, reformatów w Bieczu, parafialny w Świlczy, przepiękne nagrobki dla swoich bliskich w farze rzeszowskiej (gdzie pracowali uczniowie słynnego Santiego Gucciego) czy w kościele farnym w Bieczu (dla ojca). Źródłem inspiracji dla budowy największej fundacji – kościoła bernardynów w Rzeszowie – były zagraniczne mauzolea rodowe, być może nawet hiszpański Escorial. Mikołaj kościół przekazał Bernardynom z ruskiej prowincji zakonu. Obiekt miał pełnić rolę nekropolii rodowej Ligęzów. Zespół o charakterze obronnym (o czym świadczą widoczne jeszcze dzisiaj otwory strzelnicze w górnej partii budowli) założono na wyniosłości, wśród bagien i rozlewisk. Znajdujące się w prezbiterium naturalnej wielkości alabastrowe figury Ligęzów wykazują podobieństwo do klęczących posągów członków rodziny Habsburgów znajdujących się w hiszpańskim Escorialu. Osiem figur przedstawia w zbrojach rycerskich: Mikołaja Ligęzę (ojca fundatora), Zygmunta Ligęzę – cześnika wielkiego koronnego, Stanisława Ligęzę – starostę lubaczowskiego, Mikołaja Spytka – fundatora, Hermolausa Ligęzę – podskarbiego koronnego, Jana Ligęzę – woj. łęczyckiego, Jana Ligęzę – rycerza spod Grunwaldu, oraz arcybiskupa lwowskiego Feliksa Ligęzę zwanego „półmiskowym prałatem”. Tym, co wspólne jest dla posągów Ligęzów, to trwanie – jakby w ciągłej modlitwie w oczekiwaniu na wieczne zbawienie…

Mikołaj Spytek Ligęza miał swoją własną drukarnię, gdzie wydawał swoje mowy senatorskie będące dowodem jego krasomówstwa. A swoje kosztowności namiętnie gromadził w skrzyniach, które później zakopywał w ziemi z obawy przed rabunkiem, nawet ze strony najbliższej rodziny. Był tak bogaty, że w swoim testamencie przekazał żonie króla polskiego ozdobny kielich wysadzany diamentami, rubinami, szafirami i szmaragdami. Z Mikołajem wiążą się również początki rzeszowskiego zamku – reprezentacyjnej budowli – jak przystało na kasztelana sandomierskiego. Obiekt postanowiono ufortyfikować w związku z zagrożeniem tureckim. Zamek z dziedzińcem miał cztery skrzydła, wieże, był otoczony fortyfikacjami ziemnymi, a wszystko to według założeń włoskiej i holenderskiej szkoły fortyfikacyjnej. Ligęza kierował obroną Rzeszowa podczas najazdu Tatarów na miasto w 1624 roku. Zachował się jego opis w księgach bieckich. Mikołaj pisał, że „Było ze dwa tysiące Tatarów, chcieli do mostu miejskiego pod Rzeszów dostać się niezauważonymi. Pan Bóg zdarzył, iżem postrzegł. Zaraz od mostu odstrzelano ich, bo piechota moja skoczyła bronić. Po tym chcieli na most pod zamek, tam ich z dział rozrywano, że w rozsypkę iść musieli”…

Okrutny testament

Kościół bernardynów, w którym spoczął Mikołaj Spytek Ligęza Fot: Arkadiusz Bednarczyk

Na początku wspomniałem, jakoby Ligęza żył sto lat. Tak rzeczywiście pisano, to jednak tylko legenda. Nasz kasztelan w rzeczywistości żył 75 lat. Nim wydał ostatnie tchnienie, na Rzeszów najechał jeden z jego zięciów – książę Dominik Zasławski-Ostrogski. Ten bogacz, właściciel ogromnej fortuny, ożenił się z jedną z córek Ligęzy – Pudencjaną. Wedle testamentu ojca panna Ligęzianka otrzymała w spadku Rzeszów oraz 39 wsi – głównie w ziemi przemyskiej, zaś cały majątek wart był na owe czasy wielką sumę pieniędzy. Książę Władysław Dominik był znany ze swojej chciwości. Napadł na Rzeszów wraz ze swoim wojskiem, zajął rzeszowski zamek, zagarnął wszystkie skarby i zajął okoliczne miejscowości, w tym Sędziszów Małopolski. Cwany Ligęza, jakby spodziewając się napadu swojego zięcia, większość skarbów zakopał jednak w sobie znanym miejscu na zamku w Dąbrowie koło Tarnowa. Istotnie, później odkopano cztery okute skrzynie z dukatami, złote kielichy itp. Spisał też dwa testamenty, o których ważność toczyły się spory przed sądem biskupim w Krakowie. Spór toczyli zięciowie zmarłego: książę Jerzy Sebastian Lubomirski (właściciel Łańcuta) i Dominik Ostrogski-Zasławski.

Początkowo Ligęza pragnął w akcji donacji kościoła bernardynów w Rzeszowie wybudować kaplicę podziemną w chórze małym pod wielkim ołtarzem pod wezwaniem św. Krzyża, „gdzie grzeszne moje ciało i małżonki mojej (co sobie waruję) w ścianie będzie leżało”. Przy tym ołtarzyku – jak życzył sobie fundator Mikołaj Spytek – miano odprawiać Msze św. za spokój jego duszy w poniedziałki i śpiewać Litanie do Najświętszej Marii Panny, a w środy do Wszystkich Świętych. Na początku XX wieku penetrowano tę kryptę i przeniesiono ołtarz na górę do klasztoru, a jego fotografię uwiecznił znany rzeszowski fotograf. W 1637 roku Mikołaj Spytek Ligęza zmarł, w testamencie zapisał, by go po śmierci nie „rzezali i patroszyli”, ale w habicie bernardyńskim, w trumnie prostej, sosnowej, w poprzek do kościelnego wejścia do kruchty u rzeszowskich bernardynów pochowali, aby każdy mógł ją deptać nogami. W swoim testamencie zamieścił jeszcze jedno szokujące polecenie… Trumna miała być wkopana w ziemię tak, aby część jej na wysokość ćwierćłokcia wystawała, a w niej należało umieścić otwór z szybą, przez który widoczny byłby postępujący rozkład jego ciała. Było to jedno z najbardziej szokujących rozporządzeń woli wśród staropolskich testamentów… Pogrzeb Ligęzy miało uświetnić grono mnichów, którym towarzyszyć mieli żebracy; im to polecił wypłacić po jednym złotym jałmużny…

Do realizacji ostatniej woli Mikołaja jednak nie doszło – drastyczna wola Ligęzy z pewnością odstraszałaby tłumy pielgrzymów zmierzających do cudownej figury Matki Bożej Rzeszowskiej znajdującej się w bernardyńskiej świątyni. Dlatego próżno dziś szukać wystającej trumny magnata przy wejściu do rzeszowskiego kościoła bernardynów. Jak się przypuszcza, został on pochowany w kaplicy św. Krzyża pod prezbiterium, gdzie w jednej z nisz zamurowano jego szczątki…

Arkadiusz Bednarczyk

 

Bibliografia:

Bednarczyk A., Podkarpacki Escorial, „Spotkania z Zabytkami” 2010, nr 9-10.

Dzieje Rzeszowa, T. 1, Rzeszów od najdawniejszych czasów do I rozbioru, (pr. zb.) Rzeszów 1994.

Dziopak-Gruszczyńska E., Rzeszowskie mauzoleum Ligęzów, „Skarby Podkarpackie” 2012, nr 32.

Jarosińska M., Kościoły, klasztory i parafie dawnego Rzeszowa, Rzeszów 2000.

Łoziński W., Prawem i lewem. Obyczaje na Czerwonej Rusi w pierwszej połowie XVII wieku, Warszawa 2005.

Nekanda-Trepka W., Liber generationis plebanorum, Wrocław 1963.

Pęckowski J., Dzieje miasta Rzeszowa do końca XVIII wieku, Rzeszów 1913.

Polski Słownik Biograficzny, T. XVII, Wrocław 1972.

Przyboś A., Rzeszów na przełomie XVI i XVII w., [w:] Pięć wieków miasta Rzeszowa, Rzeszów 1958.

Trajdos T., Fundacja i dotacja klasztoru bernardynów w Rzeszowie, Sanktuarium Matki Bożej Rzeszowskiej 1513–2013, pr. zb. pod red. A.K. Sitnika, W. Tokarskiego, Kalwaria Zebrzydowska 2016.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*