Kiedy cudu nie było. Inny 15 sierpnia

Kiedy cudu nie było. Inny 15 sierpnia – powstanie warszawskie

Data 15 sierpnia zazwyczaj kojarzy się z jednym, bardzo ważnym w historii Polski wydarzeniem. Tego dnia 1920 roku w czasie bitwy warszawskiej, wojska polskie powstrzymały ofensywę sił bolszewickich. Właśnie wtedy przeprowadzone uderzenie dwóch dywizji odwodowych Wojska Polskiego przełamało pozycję wroga i pozwoliło odzyskać Radzymin. Dało to początek kontrofensywie, która później okazała się być zwycięska.

To właśnie na pamiątkę wydarzeń tamtego świetnego zwycięstwa ustanowiono Dzień Żołnierza Polskiego. Czasem niesłusznie zwany „rocznicą cudu nad Wisłą”. Niewielu zdaje sobie jednak sprawę, iż dzień 15 sierpnia był dniem kluczowym nie tylko dla przebiegu wojny polsko-bolszewickiej. Swoje wielkie znaczenie miał też w przebiegu powstania warszawskiego. A właściwie całej powojennej historii naszego kraju!

Dzień na frontach

15 sierpnia 1944 roku alianci rozpoczęli operację desantową w południowej Francji. Oddziały amerykańskie, kanadyjskie, brytyjskie i francuskie lądowały na wybrzeżach Prowansji i rozpoczęły inwazję na terytoria zajęte przez Niemców. Mimo ogromnego sukcesu, to jednak nie operacja Dragoon miała tak wielkie znaczenie dla przebiegu powstania warszawskiego. O wiele bardziej liczyły się inne wydarzenia, które rozegrały się z dala od prowansalskich plaż. Tego dnia, wraz ze wschodem słońca, rozpoczął się piętnasty dzień walk o stolicę Polski.

Wpis w kalendarium: Wybuch Powstania Warszawskiego

Warszawa walczy

Starcia zbrojne trwały w wielu dzielnicach miasta, min. na Starym Mieście, w Śródmieściu i na Mokotowie. Cztery dni wcześniej bezpowrotnie utracono Wolę, której ludność została przez Niemców okrutnie wymordowana. Jednak w innych rejonach powstańcy nadal utrzymywali swe pozycje i kontynuowali walkę, czasem notując nawet poważne sukcesy.

Czyny zbrojne także miały wielkie znaczenie tego dnia. Na Starym Mieście udało się z wielkim trudem obronić Plac Krasińskich i budynek Banku Polskiego. Z kolei w Śródmieściu w toku ciężkich walk zadano Niemcom znaczne straty. Zniszczono między innymi 9 czołgów i wiele dział oraz zabijając przeszło 150 nazistów. Niestety, powstańcy także ponieśli dotkliwe straty. W ogniu karabinów maszynowych i artylerii, śmierć poniosło wielu żołnierzy i walczących cywilów w tym kilku znacznych oficerów min. kpt. Jan Jaroszek „Proboszcz”.

Jednak to nie żadne spektakularne dokonania zbrojne tego dnia miały tak doniosłe znaczenie dla powstania! Tego dnia, jak w soczewce zogniskowało się wiele kluczowych dla tego zrywu wolnościowego kwestii. Przesądziły one nie tylko o jego losie, ale i o przyszłości Polski na następne niemalże pół wieku.

15 sierpnia 1944 roku, prawie każdy wierzył, że lada dzień Armia Czerwona wejdzie do lewobrzeżnej Warszawy. Dlatego bardzo nasiliła się propaganda polskich komunistów. Była ona wymierzona w Polskie Państwo Podziemne i Armię Krajową. Okazała się nader brutalna. Na przykład przywódców tych legalnych struktur administracyjnych i wojskowych państwa polskiego, nazywano w niej „awanturnikami”, „warchołami” i „ludźmi niepoczytalnymi”.  Użycie takiej terminologii w odezwie do narodu, wydanej przez PPR, ostatecznie dowiodło intencji Bieruta, Bermana i im podobnych.

Dzień ten w ogóle obfitował w najróżniejsze odezwy, których autorami były ważne osobistości czy instytucje pozostające na terenie okupowanego kraju. Oprócz tego dokumentu, swą działalność zaznaczyła też Rada Jedności Narodowej. Organizacja ta pełniła de facto funkcję polskiego parlamentu na terenie okupowanej ojczyzny.

Właśnie ona z prawnego punktu widzenia była reprezentacją polityczną Polskiego Państwa Podziemnego, uznawaną przez aliantów zachodnich. Swą deklarację zatytułowała „Do narodu Polskiego…”. Zaczynała się ona słowami:

Już dwa tygodnie trwa bój śmiertelny o Warszawę

Informowała czytelników o sytuacji wojennej na wszystkich europejskich frontach. Jak należało się spodziewać nawiązywała do do rocznicy „cudu nad Wisłą”. Krzepiła w ten sposób wiarę odbiorców w rychłe zwycięstwo nad faszyzmem, nie tylko w Warszawie, ale o w skali ogólnoświatowej.

…walczy ciągle

Podkreślała przy okazji jedność (nomen omen) struktur PPP z rządem na uchodźctwie i zapowiadała wizytę premiera Mikołajczyka w wyzwolonej stolicy. Członkowie RJN nie poprzestali jedynie na stwierdzeniu faktów. W swej odezwie posunęli się dalej. Zapowiadali kształt przyszłego ustroju politycznego wolnej Polski i podawali zasady systemu gospodarczego, jaki będzie w kraju tym wprowadzony. Obiecywano też długo wyczekiwane reformy i zachęcano do trwania w imię właśnie tych zmian na lepsze.

Odezwę zakończono płomiennym wezwaniem

Wytrwajmy– Zwyciężymy!,

co pokazywało, iż na najwyższych szczeblach władza zapadła decyzja o kontynuowaniu walk w stolicy. Rzeczywiście!

Właśnie tego samego dnia, 15 sierpnia, w Dniu Żołnierza, oficerowie KG AK postanowili walczyć dalej. Taką decyzję poparto analizą sytuacji militarnej politycznej na froncie, zwłaszcza zaś w okolicach Warszawy.  Ponieważ wkroczenie Armii Czerwonej wydawało się pewne gen. Komorowski „Bór” wraz ze współpracownikami zachęcili powstańców do trwania na stanowiskach bojowych. Nikt nie miał jeszcze wtedy pojęcia, że taka decyzja oznacza nieuchronną zagładę miasta i jego mieszkańców.

Do dziś nie wiemy, co dokładnie wiedzieli dowódcy powstania podejmując taką a nie inną decyzję. Wiele jednak wskazuje, iż właśnie 15 sierpnia dotarły do nich informacje wywiadowcze ze wschodu i zachodu. To o nich powinni wiedzieć, co najmniej dwa tygodnie wcześniej, jeszcze przed powzięciem decyzji o wybuchu powstania. Decydenci zaczynali dopiero dostrzegać, w jakiej sytuacji się znaleźli. Niestety, nie było już odwrotu. W takich okolicznościach, jakie zaistniały w połowie sierpnia dalsza walka była, jedynym w miarę honorowym rozwiązaniem. Choć nie do końca rozsądnym!

W celu wzmocnienia sił powstańczych gen. „Bór” wydał rozkaz, który zobowiązywał wszystkie zdolne do tego oddziały AK, do marszu na odsiecz stolicy.  Rozkaz ten został ostatecznie potwierdzony i opublikowany właśnie 15 sierpnia 1944 roku, w odezwie KG AK Polacy, którą oprócz Komorowskiego, podpisali także przewodniczący RJN, poseł PPS Kazimierz Pużak i przewodniczący Krajowej Rady Ministrów Jan Stanisław Jankowski „Soból”.

Dokument w dniu publikacji dawał nadzieję, gdyż siły zbrojne Państwa Podziemnego były liczne. Niestety wnet został skonfrontowany z brutalną rzeczywistością, bo prócz Niemców, kompanie AK musiały także zmierzyć sięz oddziałami krasnoarmiejców. 

…i świętuje

Dzień Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny to także udrożnienie kanałów komunikacyjnych, prowadzących w drugą stronę, z Warszawy do Londynu. Według świadków tamtych wydarzeń dopiero wtedy z Komendy Głównej Armii Krajowej napłynęły kluczowe informacje. Miały one ogromne znaczenie dla przebiegu Powstania i Akcji „Burza”. Na przykład płk Felicjan Majorkiewicz „Iron”, oficer Oddziału III Operacyjnego KG AK donosił, że właśnie tego dnia Rząd na uchodźstwie zrozumiał prawdziwy sens postanowień konferencji teherańskiej i ich wpływ na losy Polski.

Koniecznie przeczytaj też inny felieton autora pt. „Powstanie Warszawskie- kto ma prawo oceniać?

Choć sytuacja wydawała się bardzo ciężka, w Warszawie nie składano broni. Nastroje żołnierzy i cywilów podniesione odezwą Komendanta Głównego AK i RJN, pobudzały do morderczego wysiłku na rzecz Powstania. Jednak jego dowódcy zdawali sobie doskonale sprawę, że przeciwstawienie się okupantowi przy pomocy samej tylko broni palnej będzie bardzo ciężkie. Decydenci zdawali sobie już sprawę jak potężnym orężem potrafi być propaganda.

Dlatego w połowie sierpnia znacząco wzmogła się kampania Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej. Właśnie na 15 sierpnia przypadł jej moment szczytowy. Historycy, posiłkując się wspomnieniami i pamiętnikami szacują, iż wtedy doszło do największej akcji propagandowej w historii polskiego podziemia.

Dodatkowo Biuletyn Informacyjny, będący głównym narzędziem BIP, opublikował tego dnia rozkaz komendanta Okręgu Warszawa Armii Krajowej płk Antoniego Chruściela „Montera”. Miał on z jeszcze większą mocą tchnąć nadzieję w serca powstańców. Dowódca całości walczących w Warszawie sił polskich zapewniał o ‘powtarzającym się cudzie nad Wisłą’.

Wysunął też twierdzenie o wyraźnym błogosławieństwie bożym, spoczywającym na wszystkich, którzy kontynuują walkę. Jego słowa znakomicie wpisywały się w kampanię propagandową, prowadzoną już od dłuższego czasu przez BIP. Przede wszystkim jednak w klimat tego dnia– dnia dwóch świąt i dwóch rocznic!

Obejrzyj też film: „Powstanie Warszawskie. Kto odpowiada za jego wybuch?”

Mimo trwających walk w mieście, bowiem nie zapomniano o świątecznej atmosferze. Na ten fakt zwracał nawet uwagę przytaczany powyżej rozkaz płk „Montera” oraz odezwa gen. „Bora”. Nie zapominali o świętach również szeregowi powstańcy. W wielu rejonach miasta odprawiano msze polowe z okazji święta Matki Boskiej Zielnej. Gdzieniegdzie tylko przerywane przez ostrzał armatni czy bombardowanie.

To samo dotyczyło też wspomnień o „Cudzie nad Wisłą” i połączonych z nim obchodów „Dnia Żołnierza”. Przy tej sposobności urządzano uroczystości wojskowe a nawet zorganizowano przedstawienie teatralne, które niestety również zostało przerwane z powodu bombardowania. Obchody tych świąt były, więc naprawdę niezwykłe. Bo choć na chwilę umożliwiały mieszkańcom Warszawy oderwanie się od rozgrywającej się wokół hekatomby miasta.

Pomoc nadchodzi?

Dodatkowo obchody dnia żołnierza uświetniły również „prezenty” dla wojska, przychodzące wprost od aliantów! Były to największe zrzut lotnicze, na jakie siły powietrzne RAF, RCAF SAAF i USAF zdobyły się od początku Powstania. Niestety wielkie były także straty wśród lotników. Niemiecka obrona przeciwlotnicza i myśliwce Luftwaffe, zestrzeliły tego dnia 3 z 20 bombowców, wiozących pomoc dla walczącej Warszawy. Dołączyły one do 4 zestrzelonych w nocy z 14/ 15 sierpnia.  Niestety większości załóg nie udało się uratować.

Sytuację zarówno lotników, odbywających ryzykowne kursy nad Polskę, ale i powstańców warszawskich, mógł jednym rozkazem poprawić Stalin. Jego wielka armia stała kilka kilometrów na wschód od Wisły. Niestety nie zamierzał ratować, ani nawet wspomagać bijących się o wolność warszawiaków. Poprzez jednego ze swych zauszników odmówił Amerykanom zgody na lądowania bombowców USAF, wiozących zaopatrzenia dla Powstania, na lotniskach zajętych przez Armię Czerwoną. Przy okazji nie odmówił sobie przyjemności potępienia walk o stolicę Polski i nazwania generałów „awanturnikami” i „bandytami”. A uczynił to właśnie 15 sierpnia 1944 roku!

Zakończenie

Liczba, waga, a przede wszystkim znaczenie wszystkich wydarzeń tego dnia pokazało wyraźnie jego doniosłość. Warto, zatem powtórzyć zdanie, które moim zdaniem najtrafniej oddaje jego wielką rolę: we wtorek 15 sierpnia 1944 roku jak w soczewce zogniskowało się wiele kluczowych kwestii, które przesądziły nie tylko o losie Powstania Warszawskiego, ale i o przyszłości Polski niemal do końca XX stulecia.

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*