Książka z błędem tytule

Dla Rymkiewicza bowiem bycie narodu jest życiem samym. I on jest o wiele bliższy homeryckim herosom niż – jak mi się wydaje – pozornie klasyczny w swej marmurowej analizie Augustyniak. W swej pogańskiej (powtórzmy ten przymiotnik raz jeszcze) pasji życia, nie widzi on żadnej potrzeby walczenia o nie za każdą cenę. Dlatego też nie ma w nim pierwiastka mesjanistycznego (nad czym boleję) ani oczekiwania na przyszły lepszy świat, zapewniony przez prawa historii. Wielkość natury ludzkiej, doskonale uosabianej przez Polaków, polega na umiejętności życia. Umiejętność ta stawia przed nami pewne wymagania: najważniejszym jest wolność. Prawdziwie żyjący człowiek zawsze będzie walczył o swa wolność, nawet gdyby miał przy tym zginąć. Ważne jest aby dla jego zabójców była to bardzo (najlepiej zbyt) kosztowna lekcja. Tak było z żołnierzami powstania ze Zborowskim, z Rejtanem…

Augustyniak nie rozumie Rymkiewicza, takiego myślenia nie podziela. Zatem ten drugi może go łatwo ochrzcić mianem „nie-Polaka”, „człowieka zniewolonego”, a może nawet „nie-wolnego”. Nikt nie chce być tak szufladkowany – zatem w eseju Piotra widzę nie więcej niźli jedynie mechanizm obronny: „skoro on mnie ma za niewolnika, to je wskażę że jest to zaledwie polityczna agitka”. Ale Piotrze, zbyt jesteś uczciwy intelektualnie aby nie umieć celnie wskazać także szereg wartościowych myśli i sam sobie zadałeś cios, sam sobie wytrącasz broń z reki.

I tak dalej… i tak dalej… o kim bym się z autorem Homo Polacus nie pokłócił? Zapewne o Tischnera, zapewne o Gombrowicza czy potomka starożytnego rodu Nickich. Zresztą moje rozważania proszę potraktować jako spór w rodzinie. Inaczej myślę o Polsce i polskości niż Piotr, i czekam na spełnienie mesjańskiej obietnicy wobec Polski. Ale nie umiem nie cieszyć się książką, która jest zbiorem rozważań o Ojczyźnie.

Ale też nie umiem się z nią zgodzić. Dlaczego? Nie jest to kwestia jedynie interpretacji historycznych tekstów (lub tekstów o historii) czy podejścia do patriotyzmu czy polskości. Kwestia jest w owym błędzie w tytule. Książka została napisana w pewnej specyficznej perspektywie poszukiwania błędów i wypaczeń polskiej duszy. I jest to dla mnie jednak błąd istotny. I warto tę książkę przeczytać, choćby po to aby się nieco podenerwować.

Ale nie tylko. Piotr daje czytelnikom możliwość refleksji nad problemem nowoczesności i zacofania. Zasadniczo stawiana przez niego diagnoza jest następująca: „polska dusza jest zacofana, zatem musimy rozpocząć walkę o jej nowoczesną edukację”. Swą tezę wzmacnia szeregiem przykładów – czyli zawartymi w książce esejami. Jeżeli naprawdę wybitni myśliciele też prezentowali taką opinię to należy traktować ją poważnie. Nawet jeżeli uważam eseje Augustyniaka za błędne (i nieco manipulatorskie), to tylko słabość intelektualna byłaby uzasadnieniem ich całkowitego odrzucenia. Dlaczego? Ponieważ w bardzo dużej części ma on rację!

We wstępie pisze:

(…) czy to zauważalne na każdym kroku polskie unowocześnienie, tożsame z integracją ze światem Zachodu, przebudowujące nasze miasta i wsie, naszą architekturę i infrastrukturę, czyniące z Polski „zieloną wyspę” i „lidera przemian”, jest w stanie równie dogłębnie przemodelować polskie myślenie? Doprowadzić do przezwyciężenia polskiego kompleksu, który na trwałe wpisał się w polską tożsamość, ukształtowaną jednocześnie przez powstańcze klęski i romantyczne rojenia? Można bowiem odnieść wrażenie, że przyjmując z łatwością i wielkim entuzjazmem nowoczesny styl życia, kompleks ten niesiemy w sobie nadal, tyle że w formie nieco przytłumionej i przygaszonej, a przecież wciąż groźnej, nadającej naszej nowoczesności znamię czegoś połowicznego, ocierającego się o imitację i karykaturę. Nie wspominając już o niebezpieczeństwie jego nawrotów ze wzmożoną siłą, kiedy spotykają Polskę spektakularne niepowodzenia i katastrofy.

Polski kompleks nie został więc do dziś przezwyciężony. Dlatego trzeba wciąż na nowo pochylać się nad polską duszą, próbować zrozumieć jej zawikłanie, w którym wielki potencjał splata się z  wewnętrzną, paraliżującą niemożnością. (s. 7-8)

Należy jeszcze tylko zapytać autora na czym polega ów kompleks. A odpowiedź dostajemy od razu, w pierwszym zdaniu pierwszego rozdziału:

U podstaw polskiej tożsamości ukryty jest kompleks: z jednej strony, jesteśmy złaknieni zachodniego stylu życia i stajemy się coraz bardziej wyemancypowani i niezależni, z drugiej strony, tkwi w nas wiele starych uprzedzeń i przesądów. (s. 9)

I nie mam najmniejszej wątpliwości, że jest do słuszna diagnoza. Jednakże… jak już powyżej wskazałem, szczegóły oceny polskiej duszy, metoda jej badania oraz konkretne wnioski są – w mojej ocenie – błędne. Przyczyną jest – także już wspomniana – wybiórczość i fragmentaryczność przykładów i analizowanych tekstów. Ale opinię można sobie wyrobić jedynie po samodzielnej lekturze, tym bardziej, że książka Piotra Augustyniaka ma jeszcze jedną zaletę. Jest bardzo interesującym (chociaż jednostronnym) przewodnikiem po trwającym kilka pokoleń sporze o polski charakter narodowy.

Juliusz Gałkowski

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*