Latające Tygrysy nad Chinami | Część 2

Przyjaciel W. Urbanowicza nie był jednak wyjątkiem. Znany jest przypadek, gdy grupa pilotów z AVG przymusiła pilota transportowej Dakoty C-47 do wykonania nieplanowanego nalotu na Hanoi. Piloci AVG pijani w sztok wpakowali się do transportowca, który załadowali po brzegi pozostawionym w Kuonming sprzętem francuskim, rosyjskim i chińskim oraz mnóstwem trunków. Gdy powolna „Dakota” dotarła nad cel, Amerykanie wykopywali bomby przez otwarte drzwi pasażerskie, pociągający przy tym z butelki[22].

Inną cechą, która wyróżniała pilotów AVG na tle innych jednostek alianckich, był nieszablonowy sposób malowania ich myśliwskich P-40. Wprawdzie według niektórych wypowiedzi pilotów AVG sposób ten przyjął się wśród „Latających Tygrysów” po tym, jak podczas szkolenia zaczęły do nich docierać gazety, w których pokazano podobnie pomalowane australijskie P-40, jednak wydaje się, że o dodatkowych elementach malowania zadecydował kształt maszyny. Również wykorzystywane przez RAF podczas walk w Afryce Północnej myśliwce P-40 były ozdobione paszczami rekina. Jedynie samoloty przekazane siłom powietrznym Związku Radzieckiego w ramach Lend Lease nie zostały przyozdobione rysunkiem paszczy rekina. Jak zauważył W. Urbanowicz:

Myśliwce Curtiss P-40 należące do 3 Dywizjonu AVG „Aniołowie Piekieł”. Zdjęcie wykonane przez pilota AVG Roberta T. Smitha w 1942 roku. Fot. Wikipedia Commons.
Myśliwce Curtiss P-40 należące do 3 Dywizjonu AVG „Aniołowie Piekieł”. Zdjęcie wykonane przez pilota AVG Roberta T. Smitha w 1942 roku. Fot. Wikipedia Commons.

Tu á propos: amerykański myśliwiec Curtiss P-40 miał bardzo charakterystyczną sylwetę. Układ 1300 – konnego i jego maska, a także wydatny kołpak śmigła upodabniały przód samolotu do nosatego pyska rekina. Ktoś wpadł na pomysł, aby uzupełnić to graficznie i po niedługim czasie latające w Chinach P-40 miały maski ucharakteryzowane bardzo sugestywnie na otwarty, zębaty pysk rekina. Podobno robiło to pewne wrażenie na japońskich pilotach. Możliwe[23].

Kolejną cechą wyróżniającą „Latające Tygrysy” na tle innych formacji lotniczych był zastosowany w formacji system płac. Piloci otrzymywali żołd miesięczny w wysokości ok. 600 dolarów dla szeregowego pilota, 650 dolarów dla dowódcy eskadry, a wyżsi stopniem oficerowie zarabiali nawet ponad 700 dolarów. Dodatkowo za każde zestrzelenie piloci otrzymywali premię w wysokości 500 dolarów. By uniknąć nieprzyjemności, na skórzanych kurtkach pilotów umieszczono informację w języku chińskim, mówiącą, iż cudzoziemiec, który nosi tą kurtkę jest sprzymierzeńcem Armii Narodowo-Rewolucyjnej i wszyscy Chińczycy mają udzielać mu daleko idącej pomocy, w razie gdyby wpadł w tarapaty. Oprócz tego do obowiązkowego wyposażenia pilota, na wypadek zestrzelenia, należały: mapa Chin drukowana na jedwabiu, mały kompas, nóż myśliwski i pistolet[24]. Tak jednak wyglądało wyposażenie pilota dopiero po włączeniu jednostki w skład regularnej armii. Wcześniej latano w kowbojskich butach i brudnych kombinezonach lotniczych[25].

W czasie wolnym od lotów piloci „Tygrysów” popijali nielegalnie produkowaną whisky lub chodzili do nocnych klubów. Jednym z ich ulubionych lokali był elegancki klub w Rangun – „Silver Lake Grill”. W tym właśnie lokalu Amerykanie zgorszyli Brytyjskich oficerów, gdy ubrani w kolorowe hawajskie koszule popijali drinki z miejscowymi dziewczynami[26].

Nieco awanturniczy i zadziorny charakter jednostki oddają nazwy trzech dywizjonów, na które podzielono AVG. Pierwszy dywizjon nosił dumny przydomek „Adam i Ewy”, drugi występował pod nazwą „Niedźwiedzie Panda”, zaś trzeci znany był jako „Aniołowie Piekieł[27]”. Specyficzna była również taktyka, jaką dla często niedoświadczonych pilotów obrał dowódca „Latających Tygrysów”, płk C. Chenault. Zamiast lotów „trójkami”, myśliwce podzielono na „pary”, którym zakazano wdawania się w pojedynki z Japończykami. Piloci mieli jedno zadanie – wpakować w samolot z japońskimi znakami jak najwięcej ołowiu i nie wdawać się w walkę manewrową.

Niekonwencjonalne zachowania „Latających Tygrysów” ujawniły się już podczas pierwszej akcji bojowej tej jednostki – 20 grudnia 1941 roku, kiedy do dowództwa AVG dotarł komunikat o zbliżających się do Kunming 10 japońskich bombowcach Mitsubishi. Amerykanie przechwycili japońską wyprawę ok. 50 km od Kunmingu. Na widok myśliwców Japończycy zrzucili bomby i zawrócili. Niespodziewanie pojawiło się jeszcze 10 amerykańskich maszyn, które rozpoczęły pościg za Japończykami.

W trakcie pościgu na odcinku 130 mil piloci AVG wykazali niekonwencjonalne umiejętności walki. Prowadzili ogień w czasie lotu nurkowego, kręcenia beczek i obniżania wysokości, gonili wolne i niezgrabne bombowce niczym rekiny pastwiące się nad swoimi ofiarami. (…) Fritz Wolf z Shawano w stanie Wisconsin sam zestrzelił dwa bombowce, a potem przez radio okrutnie sklął mechaników, ponieważ zacięły mu się działka. Dopiero po wylądowaniu okazało się jednak, że Wolf wystrzelał cały zapas 1465 pocisków w ciągu paru minut. W powietrzu było tak gęsto od ognia działek pokładowych i wściekle atakujących samolotów P-40, że Chennault dziwił się, że nie doszło do jakiegoś zderzenia albo zestrzelenia własnych maszyn[28].

Do własnej bazy wrócił tylko jeden japoński bombowiec. Pozostałe padły łupem „Tygrysów”. W trakcie pierwszej walki zaginął tylko jeden Amerykanin – Ed Recter. Pilotowi zabrakło paliwa i lądował przymusowo rozbijając swój samolot na wschód od Kunmingu.

Loty w parach okazały się bardzo skuteczne i praktycznie przez cały okres funkcjonowania „Latających Tygrysów” przynosiły dobre skutki. W. Urbanowicz na początku swojej służby w AVG latał w parze z „majorem Tex’em”. Wprawdzie polski pilot nie przytaczał zbyt wielu szczegółów, które pomogłyby w identyfikacji owego lotnika, ale pseudonim „Tex” dosyć jednoznacznie wskazuje na Davida Lee „Tex’a” Hill’a. Ten urodzony w 1915 roku w Korei amerykański pilot był jednym z najskuteczniejszych pilotów bojowej działalności AVG, której początek przypadł na drugą połowę grudnia 1941 roku. „Tex” dowodził dywizjonem „Niedźwiedzi Panda”, a o jego klasie i skuteczności stosowanej przez „Latające Tygrysy” taktyki, niech świadczy fakt, że tytuł asa myśliwskiego, a więc 5 potwierdzonych zestrzeleń uzyskał w ciągu zaledwie trzech akcji bojowych[29].

Major Tex” nie był jednak jedynym wybitnym pilotem myśliwskim w szeregach „Tygrysów”. Międzynarodową sławę zyskał Edward O. McComas, który pięć dni po wejściu jednostki do walki, podczas jednego lotu zestrzelił 4 japońskie bombowce i eskortujący je myśliwiec[30].

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*